ZAPRASZAMY DO PRZECZYTANIA WYWIADU PRZEMKIEM ŻMUDĄ, KTÓRY UKAZAŁ SIĘ W „KRONICE TYGODNIA”.
Przemysław Żmuda to najbardziej doświadczony gracz Hetmana Zamość. Pewnie z tego względu trener Jacek Ziarkowski nazywa go żartobliwie „Dziadkiem”. O tym, przed jakimi wyzwaniami staną biało-zielono-czerowni w trzeciej lidze z kapitanem Hetmana Zamość rozmawia Tomasz Tomczewski.
Oglądając mecze Hetmana z trybun, odnosiło się wrażanie, że kolejne zwycięstwa przychodzą wam lekko, łatwo i przyjemnie…
– W rundzie jesiennej opór pozostałych drużyn był większy. Wiosną faktycznie punkty bardzo często zdobywaliśmy najmniejszym nakładem sił. Duża w tym zasługa solidnie przepracowanego okresu zimowego. W tym względzie nie mogła się z nami równać żadna drużyna i efekty było widać.
O wygranych meczach decydowała więc kwestia motoryki?
– W dużej mierze tak, ale nie tylko. Trener Ziarkowski ustawiał nas pod każdego rywala bardzo mądrze taktycznie. Nikt nie biegał po boisku bezproduktywnie, bo każdy znał swoje miejsce. A że umiejętności stricte piłkarskich też nam nie brakowało, stąd z awansem nie było problemu.
W trzeciej lidze czeka was zupełnie inna skala trudności…
– To prawda. Nasza grupa wygląda na najmocniejszą spośród wszystkich czterech. Jest sporo uznanych marek i zapowiada się zażarta walka. Na pewno każdy punkt trzeba będzie rywalom wydrzeć. Z pewnością mecze będą atrakcyjne i dla nas, i dla kibiców.
Motoryka też może odgrywać ważną rolę?
– Na tym poziomie nie będzie drużyn odstających pod względem przygotowania fizycznego. Ważniejsza będzie taktyka i konsekwencja w jej realizowaniu. W czwartej lidze nasi rywale bronili się ambitnie, ale po pewnym czasie pękali. Teraz na to nie możemy liczyć. O golach będą decydować niuanse, a od pierwszej do ostatniej minuty musimy być maksymalnie skoncentrowani. Mecz z Chełmianką pokazał, że dopóki piłka w grze, wszystko może się zdarzyć.
Trener Jacek Ziarkowski jest bardzo ostrożny w prognozach na nowy sezon. W Zamościu nie brakuje jednak hurraoptymistów, którzy twierdzą, że będziecie bić się o awans.
– No nie (śmiech). Hetman ma superkibiców, ale musimy być realistami. Mamy naprawdę solidną drużynę, a dzięki nowemu zarządowi organizacyjnie też jest wszystko poukładane, jednak musimy brać pod uwagę, z kim przyjdzie nam się mierzyć. Podejrzewam, że połowa klubów w lidze będzie miała większe budżety klubowe niż my, a to już świadczy o celach. Powiem tak: chcielibyśmy zająć miejsce w pierwszej dziesiątce, a szóste brałbym przed sezonem w ciemno. Zapewniam jednak, że nie boimy się nikogo.

Mimo pewnego awansu słychać głosy niezadowolenia, że w zespole Hetmana jest zbyt mało wychowanków, a za wielu graczy z Lublina…
– W naszej piłce już tak jest, że zawsze znajdzie się ktoś narzekający. Jeżeli tylko wychowankowie zamojskich klubów przekonają do siebie trenera Ziarkowskiego, to na pewno nie będzie problemu, aby znaleźli się w kadrze zespołu. Zapewniam, że trzymamy się razem, a atmosfera w drużynie jest dobra. Zostaną więc powitani bardzo serdecznie. Osobom, które narzekają, przypomnę jednak mecze z Orlętami czy Chełmianką. W obu jeździli na tyłkach i zaciskali zęby wszyscy zawodnicy, bez względu na to, skąd pochodzą. Może i jesteśmy z różnych miast, ale mamy w sobie hetmański charakter i pokażemy to w trzeciej lidze. Gwarantuję.