Po ostatnim gwizdku sędziego przedstawiciele sztabu trenerskiego Hetmana Zamość nie przebierali w krytyce piłkarzy ze Żmudzi. Przed szatnią, z której korzystał nasz zespół, padło wiele mocnych słów. Równie emocjonalnie w rozmowach z dziennikarzami wypowiadali się trenerzy Krzysztof Rysak i Piotr Welcz. A co sądzą o meczu następnego dnia, gdy emocje już opadły?
Krzysztof Rysak (trener Hetmana): Założenia były takie, żeby mieć to spotkanie pod kontrolą od samego początku do końca. Zgodnie z naszymi przewidywaniami, okazało się to bardzo trudne. Rywal był niezwykle zmotywowany. Grał bardzo brutalnie, ze szkodą nie tylko dla nas, ale również dla siebie. Już w pierwszej połowie z boiska musiał zejść zawodnik Victorii Tomasz Pogorzelec, ponieważ nabawił się kontuzji, atakując naszego piłkarza nieostrożnie także dla siebie samego. Chcieliśmy mądrze rozgrywać piłkę, ale trudno było wdrożyć ten plan. Małe i nierówne boisko oraz agresywna postawa naszych przeciwników nie sprzyjały rozgrywaniu płynnych akcji. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy dłużej utrzymywać się przy piłce, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. Decydowała walka. Dziękuję swoim zawodnikom, że tę walkę podjęli. Wiedziałem, że Victoria się na nas mocno spręży, ale nie spodziewałem się tego, że zagra aż tak brutalnie. Przewidywałem, że o wyniku zadecydują stałe fragmenty gry. I tak też było. Obie bramki zdobyliśmy po rozegraniu rzutów wolnych. A przypomnę, że Victoria miała rzut karny, który też jest stałym fragmentem gry. Gdyby gospodarze strzelili kontaktowego gola z karnego, to z pewnością staraliby się wykorzystać swoją szansę na uzyskanie korzystnego rezultatu. Gra Victorii była dla nas czytelna, ale także niebezpieczna. Obrońcy, po szybkiej wymianie piłki między sobą, starali się błyskawicznie posyłać długie zagrania do agresywnego dla naszych obrońców, wyróżniającego się na boisku napastnika Mateusza Tywoniuka. Defensorzy Hetmana musieli być skoncentrowani, bo piłka skakała na nierównościach, więc mogła im spłatać figla, stwarzając poważne zagrożenie pod naszą bramką. Raz nawet zdarzyło się, że piłka, po koźle, przeleciała nad naszymi obrońcami. Wtedy jeden z rywali znalazł się na dogodnej pozycji, ale – na nasze szczęście – nieskutecznie lobował bramkarza Patryka Kierepkę. W przerwie meczu powiedziałem do swoich zawodników, że musimy strzelić drugiego gola, aby uspokoić boiskowe wydarzenia. I to nam się udało dzięki temu, że zimną krew zachował Aleks Rodewicz. Takiego właśnie napastnika chcieliśmy pozyskać. Na boisku w Żmudzi zobaczyliśmy, jak będą wyglądały nasze mecze w IV lidze, jak rywale będą nastawieni na faworyta. Ale czy będziemy faworytem? To się dopiero okaże po kilku kolejkach ligowych.
Piotr Welcz (dyrektor sportowy i II trener Hetmana): Wiedziałem, że w Żmudzi czeka nas trudny mecz. Ale nie spodziewałem się tego, że będzie aż tak trudny i brutalny. Zespół może grać walecznie, z determinacją, ale nie może większości swoich ataków kierować na nogi przeciwników. Victoria okazała brak szacunku dla rywala. Mam nadzieję, że inne drużyny będą wracać z boiska w Żmudzi całe, bo zdrowie piłkarzy jest najważniejsze. Nasz występ potwierdził słuszność obsady poszczególnych pozycji w podstawowej jedenastce. Tylko na jednej pozycji pozostała niewiadoma. Wśród zawodników trwa wzmożona rywalizacja o tę pozycję. Reszta piłkarzy zdała swój pierwszy w tym sezonie egzamin. Czas działa na korzyść naszej drużyny. Piłkarze muszą się jeszcze zgrać, bo przecież miesiąc wspólnych treningów, to stanowczo za mało, żeby zbudować drużynę z zawodników, grających ostatnio w różnych klubach.
MaSzt
niedziela, 7 sierpnia 2016
Podpisując kontrakt z Hetmanem Zamość, Oleksij Rodewicz zapewniał, że strzeli w tym sezonie 30 goli. Dwa już ma na swoim koncie. Oba trafienia zaliczył na boisku w Żmudzi. Bramki te dały naszym zwycięstwo 2:0 (1:0).
Pierwszą bramkę Oleksij Rodewicz zdobył już w 4 minucie. Zaczęło się od faulu jednego z zawodników Victorii na Hubercie Czadym. Z wolnego dośrodkował Rafał Turczyn, na polu karnym powstało zamieszanie, bramkarz Damian Wasyniuk „wypluł” piłkę, a zamojski napastnik to wykorzystał, strzelając gola z kilku metrów.
Oleksij Rodewicz przez cały mecz zachowywał się, jak rasowy snajper. Tylko w pierwszej połowie oddał aż pięć groźnych strzałów na bramkę Victorii. Szukał powodzenia, uderzając z wolnego, strzelając z dystansu lub dobijając piłkę po własnym strzale. Po zmianie stron nie zatracił aktywności pod bramką rywali. W 48 minucie, po faulu na Łukaszu Kamińskim, Oleksij Rodewicz ładnie przymierzył z wolnego, ale piłka obiła poprzeczkę. W końcu dopiął swego w 67 minucie, pokonując Damiana Wasyniuka strzałem głową, po dośrodkowaniu Szymona Soleckiego z rzutu wolnego.
Mecz ze zdobyczą bramkową koniecznie chciał zakończyć inny piłkarz Hetmana rodem z Ukrainy, Anton Lucyk, który w przerwie meczu zastąpił na boisku Macieja Markowskiego. Pierwszą groźną sytuację podbramkową wypracował w 75 minucie. Piłka, zagrana przez Antona Lucyka „po długim”, o centymetry minęła bramkę. W 86 minucie, po dośrodkowaniu Antona Lucyka, bramkarz Victorii zgubił piłkę za swoimi plecami na polu bramkowym, ale w sytuacji nie zorientował się Oleksij Rodewicz, naciskający na golkipera.
W doliczonym czasie gry Anton Lucyk miał aż trzy okazje do zmiany wyniku. Nie zdołał tego dokonać strzałem z bliskiej odległości. Po chwili, strzelając z rogu „szesnastki”, trafił piłką w poprzeczkę. Później „położył” na murawie bramkarza Victorii, będąc z nim w sytuacji sam na sam, a następnie posłał piłkę za niego, próbując obsłużyć dobrze ustawionego przed bramką Huberta Czadego. Niestety, powracający na własne pole karne obrońca Victorii przeciął płaskie dośrodkowanie.
Nasi trenerzy mieli w tym meczu niewiarygodną wręcz intuicję w przewidywaniu zdarzeń. Trener bramkarz Piotr Trześniewski na przedmeczowej rozgrzewce przekonywał, że jest pewny prowadzenia Hetmana po pięciu minutach. Nie pomylił się. Z kolei trenerzy Krzysztof Rysak i Piotr Welcz w 82 minucie spotkania zgodnie wykrzyknęli z ławki rezerwowych, że Mateusz Tywoniuk z Victorii nie wykorzysta rzutu karnego, którego sędzia Łukasz Woliński z Lublina podyktował za niefortunne zagranie piłki ręką przez Łukasza Fidlera. Napastnik Victorii posłał z jedenastu metrów futbolówkę wysoko nad bramką, wybierając jedną z najgorszych opcji wykonania karnego.
Po meczu przedstawiciele zespołu gospodarzy zaatakowali sędziego pretensjami o to, że miejscowym piłkarzom pokazał aż pięć żółtych kartek. Z kolei nasi trenerzy krytykowali gospodarzy za brutalną grę. O ile jedna, czy druga strona mogła mieć subiektywne odczucia odnośnie oceny boiskowych wydarzeń, o tyle obiektywni byli z pewnością postronni widzowie, którzy przyjechali ze Szczebrzeszyna, Tomaszowa Lubelskiego, a nawet Biłgoraja. A ci byli zgodni, że Hetman próbował rozgrywać akcje, zaś piłkarze Victorii urządzili sobie polowanie na kości przeciwników. Z powodu urazu po brutalnym ataku przeciwnika z boiska zejść musiał już po kilkunastu minutach gry Przemysław Dębicki. W 68 minucie zmienił Damiana Otrębę, a niedługo potem sam musiał być zmieniony. Miejscowi też narzekali na urazy. Ale czemu było się dziwić, skoro wybrali taktykę kopania się po nogach?
Już w pierwszych minutach spotkania, jeszcze przy wyniku bezbramkowym, Tomasz Pogorzelec dał swoim kolegom z zespołu sygnał do brutalnej gry. Za ostry faul został ukarany żółtą kartką. Przez cały mecz miejscowi atakowali nogi zamojskich piłkarzy. Arbiter często odgwizdywał przewinienia. Z tego powodu długimi fragmentami spotkanie w Żmudzi było brzydkie. W pierwszej połowie przez kilkanaście minut nasi próbowali się dostosować do taktyki krewkich gospodarzy. Efekt był taki, że Łukasz Bubeła i Szymon Solecki ukarani zostali żółtymi kartkami. Postawa piłkarzy ze Żmudzi dziwiła, bo wśród nich było wielu zdolnych do ładnej, widowiskowej gry. Zamiast tego, ufundowali widzom i swoim rywalom – jak to określili nasi trenerzy – rzeźnię.
Po zwycięskim meczu piłkarze Hetmana zaśpiewali w szatni gromkie „Sto lat” dla Szymona Soleckiego. Kapitan zamojskiego zespołu obchodził tego dnia 27 urodziny. Zapewne był zadowolony z prezentu, jaki sprawił sobie wspólnie z kolegami z drużyny, wygrywając na inaugurację rozgrywek z Victorią.
sobota, 6 sierpnia 2016 Żmudź
SKŁAD VICTORII Damian Wasyniuk – Damian Ścibior, Patryk Pawelec, Robert Wagner, Mateusz Brodalski (75 Adrian Zieliński) – Kamil Sawa (71 Mateusz Misztal), Tomasz Pogorzelec (44 Paweł Fornal), Igor Paskiw, Maciej Muszyński, Dominik Struk (67 Damian Kasprzycki) – Mateusz Tywoniuk
TRENER Piotr Moliński
SKŁAD HETMANA Patryk Kierepka – Łukasz Bubeła, Szymon Solecki, Bartłomiej Mazur, Dawid Daszkiewicz – Rafał Turczyn, Maciej Markowski (46 Anton Lucyk), Łukasz Kamiński, Hubert Czady, Damian Otręba (68 Przemysław Dębicki, 80 Łukasz Fidler) – Oleksij Rodewicz (90 Norbert Myszka)
TRENER Krzysztof Rysak
GOLE 0:1 Oleksij Rodewicz 4, 0:2 Oleksij Rodewicz 67
ŻÓŁTE KARTKI Tomasz Pogorzelec, Damian Ścibior, Mateusz Brodalski, Robert Wagner, Igor Paskiw (Victoria), Łukasz Bubeła, Szymon Solecki (Hetman)
SĘDZIOWAŁ Łukasz Woliński (Lublin)
MaSzt
niedziela, 7 sierpnia 2016

Z Victorią Żmudź trener Hetmana Zamość Krzysztof Rysak ma dobre skojarzenia. Dwa razy prowadził drużynę przeciwko tej drużynie. I dwa razy cieszył się ze zwycięstwa. Było to w sezonie 2014/2015. prowadził wówczas Omegę Stary Zamość. Jesienią Omega ograła na własnym stadionie Victorię 1:0, a w wiosennym rewanżu pokonała ją na wyjeździe 2:0. – Omega miała wtedy kłopoty kadrowe, była bardzo osłabiona, więc spadła z ligi. W Żmudzi odnieśliśmy jedyne zwycięstwo w rundzie wiosennej. Mam nadzieję, że podtrzymam dobrą passę w rywalizacji z Victorią – mówi Krzysztof Rysak.
Szkoleniowiec Hetmana zdaje sobie sprawę z tego, że w sobotę zmierzą się całkiem inne drużyny, w zupełnie innych okolicznościach. Nie zraża się tym, że Victoria mocno się „uzbroiła”, pozyskując kilku wartościowych piłkarzy, a ponadto jej atutem może być małe boisko. – Pojedziemy do Żmudzi powalczyć o trzy punkty. Spodziewamy się bardzo trudnej, zaciętej rywalizacji od 1 do 90 minuty. Wiosną żadnej z czwartoligowych nie udało się wygrać w Żmudzi. Victoria ma w składzie wielu dobrze znanych piłkarzy, jak Igor Paskiw, Mateusz Tywoniuk czy Grzegorz Wagner, dlatego nie możemy zlekceważyć rywala, będziemy go szanowali. A jeśli chodzi o tamtejsze małe boisko, to będzie ono jednakowe dla obu zespołów. Najważniejsze jest to, że owo boisko ma równą murawę. Piłka nie będzie skakała na nierównościach. O wyniku tego spotkania z pewnością w dużej mierze zadecydują stałe fragmenty gry. Zapowiada się ciekawe widowisko. Piłka będzie raz na jednej, raz na drugiej połowie. Nie dlatego, że piłkarze będą na przemian bezmyślnie kopali, tylko ze względu na krótki wymiar boiska – przewiduje trener Krzysztof Rysak.
Dziś (piątek, 5 sierpnia) piłkarze Hetmana dostali wolne. Do Żmudzi drużyna pojedzie w najsilniejszym składzie. Nikt nie narzeka na uraz, czy inne problemy, nikt też nie będzie pauzował za kartki, uzyskane w poprzednim sezonie. Od poniedziałku (1 sierpnia) trenuje Anton Lucyk, który ostatnio zmagał się z kontuzją. – Nie jest gotowy na grę przez 90 minut, ale na pewno pomoże nam w tym meczu – twierdzi trener Krzysztof Rysak.
Mecz Victorii z Hetmanem rozpocznie się o godz. 17. Spotkanie będzie sędziowała trójka arbitrów z Lublina: Łukasz Woliński (jako główny), Justyna Naklicka i Rafał Sugier.
sobota, 6 sierpnia 2016
Chełmianka Chełm – Polesie Kock (godz. 15)
Stal Kraśnik – Kryształ Werbkowice (godz. 15)
Victoria Żmudź – Hetman Zamość (godz. 17)
niedziela, 7 sierpnia 2016
Powiślak Końskowola – Lublinianka Lublin (godz. 16)
Łada 1945 Biłgoraj – Lutnia Piszczac (godz. 17)
POM Iskra Piotrowice – Lewart Lubartów (godz. 17)
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Kłos Gmina Chełm (godz. 17)
Unia Hrubieszów – Górnik II Łęczna (godz. 17)
Włodawianka Włodawa – LKS Milanów (godz. 17)
MaSzt
piątek, 5 sierpnia 2016
Budowa wiarygodnej marki, to – zdaniem Marka Pogódzia – najważniejsze zadanie dla Fundacji Klub Sportowy Hetman Zamość w pierwszym roku działalności. Ważniejsze nawet niż awans do III ligi, o który w tym sezonie będzie bardzo trudno. – Piłkarze muszą być pewni tego, że reprezentują klub, który prawidłowo funkcjonuje. Że klub jest wiarygodny. Ale to działa w dwie strony. Zawodnicy także muszą dbać o dobry wizerunek klubu. Nie mogą pojawić problemy, które negatywnie rzutowały na poprzedni zespół seniorów. Wszyscy zainteresowani dobrze wiedzą, co mam na myśli – mówi Marek Pogódź, były piłkarz Hetmana, ceniony na Zamojszczyźnie szkoleniowiec, radny Zamościa i członek Rady Wspierającej Fundację Klub Sportowy Hetman Zamość.
Równie ważną sprawą są dobre wyniki w lidze. – Nie będzie nam łatwo awansować w tym sezonie do III ligi, bo taki sam cel wyznaczyło sobie kilka innych, silnych zespołów, jak Chełmianka czy Lublinianka. Wiem, że zarząd liczy na awans. Ja do tego podchodzę ostrożnie. Nie ma potrzeby na siłę pompować balon. Trzeba podejść do sprawy ze spokojem, chłodnym okiem. Jeśli drużyna zajmie po rundzie jesiennej miejsce w czołowej piątce, ale zachowa szansę na promocję do wyższej ligi, to wtedy trzeba będzie wymienić ze dwa ogniwa, i zaatakować pierwszą lokatę. Awans jest realny, ale potrzeba stonować emocje. Każdy chciałby sukcesu natychmiast. A tak się nie da – przekonuje Marek Pogódź.
Wielu zamojskich sympatyków piłki nożnej obdarzyło nowego Hetmana dużym kredytem zaufania. Widać to było chociażby podczas prezentacji zespołu na Rynku Wielkim. Klub nie chce ich zawieść. Jest też spora rzesza kibiców, która wykazuje ostrożność w ocenie dotychczasowej działalności i planów zamojskiego klubu. Od lat owi kibice nie chodzą na mecze, choć nie przestali interesować się tym, co się dzieje w zamojskiej piłce nożnej. – Na razie wielu się przygląda i zastanawia. Widzą, że coś pozytywnego się dzieje. Kiedyś stracili zaufanie do Hetmana. I wcale im się nie dziwię. Zielone światło dostał AMSPN Hetman, prowadzący przez sześć lat zespół seniorów. Jednak także zniechęcił do siebie kibiców. W ostatnich dwóch sezonach miał problem, żeby wygrać na stadionie w Zamościu dwa mecze z rzędu. A przecież dawny Hetman był w II lidze twierdzą trudną do zdobycia – podkreśla Marek Pogódź.
Pan Marek zwraca uwagę na to, że Hetman zbudował całkiem nową drużynę. Zawodnicy potrzebują czasu, żeby się zgrać. – Drużyna musi funkcjonować na zdrowych zasadach. Musi być oparta na piłkarzach z Zamościa. Oczywiście ze trzy, cztery wzmocnienia zawodnikami spoza naszego miasta są konieczne. Nie możemy wykraczać poza możliwości klubu. Jeśli stać nas będzie tylko na III ligę, to nie będziemy się zadłużać, żeby awansować do II ligi. Jeśli ma się w kasie 1000 zł, to nie można wydać 1200, tylko 900, żeby jeszcze „stówka” pozostała na czarną godzinę. Myślę, że to się uda, bo klubem rządzą obecnie rozsądni ludzie – twierdzi Marek Pogódź.
Hetman może liczyć na wsparcie prezydenta Andrzeja Wnuka i rady miasta. – Jestem radnym dopiero od dwóch miesięcy. Na temat Hetmana oficjalnie jeszcze nie mieliśmy okazji w radzie rozmawiać. Dyskusję prowadziliśmy za to w kuluarach. Ja jestem za Hetmanem. I większość radnych też. Chcemy odbudować silnego Hetmana. Bo z czego zawsze słynął w Polsce Zamość? Rozsławiła go Starówka i właśnie Hetman. Prezydent Andrzej Wnuk podjął trafną decyzję, reaktywując ten zasłużony klub. A jeszcze ważniejsze jest to, że wspiera Hetmana – podkreśla Marek Pogódź.
Model organizacyjny Hetmana pan Marek uważa za rozsądny. – Kiedyś zarząd Hetmana liczył osiem, dziewięć osób. Nie można było podjąć żadnej decyzji. Teraz odpowiedzialność decyzyjna spadła na trzy osoby. W tak małym gronie o wiele łatwiej wypracować jakieś stanowisko. Dwuosobowy zarząd i dyrektor sportowy decydują, ale mają oni wsparcie w postaci Rady Fundatorów i Rady Wspierającej. Mogą liczyć na podpowiedź, załatwienie jakiejś sprawy, bo jest nas paru do pomocy. Paru od lat związanych z piłką nożną. Taka organizacja klubu, to dobry pomysł. Jestem przekonany, że ten model zarządzania wypali – mówi Marek Pogódź.
Już jutro (sobota, 6 sierpnia) o godz. 17 zamojski zespół rozegra pierwszy w nowym sezonie ligowy mecz pod nowym szyldem, czyli jako KS Hetman. Na wyjeździe zmierzy się z Victorią Żmudź. Niestety, Marek Pogódź i paru innych byłych zawodników zamojskiego klubu na mecz do Żmudzi nie pojedzie. W tym czasie będą reprezentowali Hetmana, jako zespół oldbojów, w IV Turnieju im. Jana Wojtaszka w Zawadzie. – W Żmudzi czeka naszych trudny mecz. Oglądałem Victorię na boisku w Zamościu, w sparingu z Kryształem Werbkowice. To nieobliczalna drużyna, która potrafi odebrać punkty najsilniejszym rywalom, ale także stracić je w rywalizacji z dużo słabszym przeciwnikiem. Ma w składzie wielu ogranych ligowców z Lublina. Remis mnie zadowoli. Wierzę jednak w zwycięstwo Hetmana – mówi Marek Pogódź.
MaSzt
piątek, 5 sierpnia 2016


Dziś na scenie, na Rynku Wielkim w Zamościu czwartoligowy zespół Hetmana Zamość zaprezentował się licznie zgromadzonej publiczności. Kompletna drużyna wjechała na rynek autokarem, przyozdobionym klubowymi barwami. Po wyjściu z pojazdu, kolejni piłkarze, trenerzy i działacze wchodzili na scenę, wywoływani przez konferansjera Piotra Orzechowskiego.
Gospodarz prezentacji, prezydent Zamościa Andrzej Wnuk wyraził zadowolenie, że doszło do długo wyczekiwanego odrodzenia się KS Hetman. Zaprosił kibiców do regularnego przychodzenia na zamojski stadion w jak największej liczbie, na mecze, by wspierać drużynę w walce o awans do III ligi. Po raz kolejny publicznie podziękował wszystkim osobom, zaangażowanym w projekt pod nazwą „reaktywacja KS Hetman”.
Trener Krzysztof Rysak upraszał kibiców o wsparcie zespołu w meczach ligowych. Stwierdził, że doping publiczności będzie najbardziej potrzebny zwłaszcza wtedy, gdy drużynie nie będzie się wiodło. – Zaszczytem jest dla mnie to, że mogę pracować z tak inteligentnymi, mądrymi piłkarzami, jakich mam teraz do dyspozycji w swojej drużynie – podkreślał z dumą zamojski szkoleniowiec.
Ciepłe słowa skierował pod adresem prezydenta Andrzeja Wnuka. – Prawdziwego mężczyznę, dżentelmena poznaję się po tym, że jeśli coś obieca, to dotrzyma słowa. Pan prezydent spełnił obietnicę reaktywacji Hetmana, za co jesteśmy mu wdzięczni – powiedział trener Krzysztof Rysak.
W IV lidze Hetman ma grać nie na 100, lecz na 120 procent. Taką deklarację w obecności kibiców złożył na scenie, na Rynku Wielkim kapitan zamojskiego zespołu, Szymon Solecki.
Później przedstawiciele Hetmana odpowiadali na pytania, nadesłane do klubu pocztą mailową. Do tablicy wezwani zostali: prezydent Andrzej Wnuk, dyrektor sportowy i II trener Piotr Welcz, wiceprezes Krzysztof Szmit i trener Krzysztof Rysak. Kibice pytali m.in. o to, czy zostanie zbudowany nowy stadion. – Nie, ale planujemy modernizację stadionu OSiR. Jesteśmy w trakcie rozmów z biurem projektowym. Chcielibyśmy unowocześnić obiekt przy ul. Królowej Jadwigi 8 i zbudować krytą trybunę od strony parku – wyjaśnił prezydent Andrzej Wnuk.
Z kolei dyrektor Piotr Welcz musiał się tłumaczyć z tego, czy nowi piłkarze Hetmana, sprowadzeni spoza Zamościa, są świadomi tego, jaki klub przyszło im reprezentować. – Oczywiście! – przekonywał dyrektor.
Natomiast na pytanie o to, czy obecna kadra Hetmana daje gwarancję sukcesu sportowego, Piotr Welcz odpowiedział, że wierzy w siłę, zaangażowanie i determinację drużyny w 100 procentach. Zwrócił jednak uwagę na to, że zespołu nie da się zbudować w miesiąc. – Będziemy bardzo uważnie przyglądali się zawodnikom, grających na poszczególnych pozycjach. Jeśli ktoś nie będzie spełniał naszych oczekiwań, to natychmiast zareagujemy w najbliższym oknie transferowym, sprowadzając następców – poinformował Piotr Welcz.
O wizję Hetmana za 10 lat zapytany został wiceprezes Krzysztof Szmit. – Nasze plany są ambitne i optymistyczne, jednak w sporcie nie da się przewidzieć i zaplanować sukcesu. Robimy jednak wszystko, żeby klub się rozwijał i zyskał zaufanie kibiców, społeczeństwa oraz potencjalnych sponsorów – odpowiedział.
Internautów zainteresowała także taktyka gry Hetmana w IV lidze. – Będziemy preferowali grę w systemie 1-4-2-3-1, ale może się zdarzyć, że zagramy w ustawieniu 1-4-4-2 lub 1-4-3-3. Taktyka zawsze będzie dostosowana do przeciwnika – wyjaśnił trener Krzysztof Rysak.
Kibice przyjęli zespół Hetmana z entuzjazmem. Zgotowali zamojskiej drużynie efektowną oprawę prezentacji. Odpalili race, powiewali flagami. Barwy Hetmana zawisły także na wieży Ratusza.
MaSzt
niedziela, 31 lipca 2016
PS Galerię zdjęć przygotowali: dziennikarz portalu „Roztocze.net” Daniel Czubara i dziennikarz „Kroniki Tygodnia” Tomasz Tomczewski. Wielkie dzięki!
W pierwszej połowie Hetman grał przeciętnie. Omega ustawiła się defensywnie, a zamościanie próbowali konstruować ataki pozycyjne. Akcje naszych nie przynosiły jednak efektów. Bramka gospodarzy sparingu była niezagrożona. Bliski wypracowania sytuacji bramkowej był w 31 minucie Rafał Turczyn. „Boniek” przyjął na lewym skrzydle piłkę zagraną przez Szymona Soleckiego, „wjechał” na pole karne, ale jego podanie wzdłuż bramki przeciął jeden z obrońców Omegi. W większych opałach znalazł się bramkarz Hetmana w 42 minucie. Miejscowi rozegrali rzut wolny w środkowej strefie boiska. Piłka przeleciała między dwoma naszymi środkowymi obrońcami, próbował ją dopaść Bartosz Nizioł, jednak został uprzedzony przez Patryka Kierepkę, który skutecznie interweniował nogami. – Jesteśmy wolni, często statyczni, popełniamy sporo błędów, rozgrywamy piłkę niedokładnie, a co najgorsze – nie stwarzamy sytuacji podbramkowych – narzekał w przerwie spotkania dyrektor sportowy i II trener Hetmana Piotr Welcz.
Po przerwie nasi nadal przeważali, próbowali wypracować dogodne okazje strzeleckie, jednak w decydujących momentach brakowało im dokładności lub podejmowali nietrafione decyzje. W 53 i 56 minucie złych wyborów dokonywał Damian Otręba. Zamiast strzelać na bramkę, zbyt długo prowadził piłkę. W 58 minucie, po faulu na Oleksiju Rodewiczu, rzut wolny z odległości około 18 m od bramki wykonywał Łukasz Kamiński. Niestety, spudłował.
Potem Bartosz Nizioł z Omegi zadał naszym dwa ciosy, strzelając gole w 65 i 72 minucie. Pierwsza akcja, zakończona trafieniem, rozpoczęła się od rzutu wolnego. Zagrana przez Andrzeja Ignaciuka piłka odbiła się od muru, ale trafiła wprost pod nogi wykonawcy wolnego. Ponowna próba dośrodkowania przyniosła efekt. Futbolówka trafił do Bartosza Nizioła, który tylko przyłożył do niej nogę, by móc cieszyć się z gola. Drugą bramkę Bartosz Nizioł zdobył z rzutu karnego, podyktowanego za faul Patryka Czarnieckiego na Andrzeju Ignaciuku.
W 77 minucie Oleksij Rodewicz strzelił kontaktowego gola, posyłając do bramki piłkę odbitą od słupka po strzale Przemysława Dębickiego. Nasi dążyli do wyrównania, ale robili to chaotycznie. Mieli kilka okazji do zmiany wyniku, m.in. Bartłomiej Mazur minimalnie przestrzelił, główkując po zagraniu piłki z rzutu rożnego przez Rafała Turczyna. – Rozgrywaliśmy piłkę bardzo niedokładnie. Często nasze akcje traciły tempo. Jestem bardzo zdenerwowany, bo nie powinniśmy się tak zaprezentować. Z drugiej strony cieszę się, że spadł na nas kubeł zimnej wody. Lepiej, że zdarzyło się to dziś, niż za tydzień, o tej samej porze na boisku w Żmudzi. Omega grała, jak w meczu ligowym, a my zagraliśmy sobie sparing. Tak grać w lidze nie możemy, bo nikt nam się nie będzie podkładał, każdy będzie się na nas wyjątkowo sprężał – stwierdził mocno podenerwowany dyrektor Piotr Welcz.
Hetman zaczął mecz w składzie: Patryk Kierepka – Łukasz Bubeła, Szymon Solecki, Bartłomiej Mazur, Dawid Daszkiewicz – Rafał Turczyn, Maciej Markowski, Łukasz Kamiński, Hubert Czady, Damian Otręba – Oleksij Rodewicz. W rezerwie znaleźli się: Patryk Czarniecki, Przemysław Dębicki, Łukasz Fidler, Adrian Goch, Michał Luterek, Norbert Myszka, Szymon Płotnikiewicz i Kamil Tomczyszyn.
W naszym zespole zabrakło Błażeja Omańskiego, który wyjechał do Krakowa, żeby reprezentować Straż Pożarną w Światowych Dniach Młodzieży. Nie grał także kontuzjowany Anton Lucyk.
Za tydzień, dokładnie w sobotę, 6 sierpnia o godz. 17, Hetman rozegra pierwszy mecz o ligowe punkty. W Żmudzi zmierzy się z tamtejszą Victorią.
MaSzt
sobota, 30 lipca 2016
W sobotę, 30 lipca o godz. 17 piłkarze Hetmana Zamość zagrają ostatni przed rozpoczęciem rozgrywek ligowych mecz kontrolny. Dyspozycję zespołu trenera Krzysztofa Rysaka sprawdzi na stadionie w Starym Zamościu tamtejsza Omega, występująca w klasie okręgowej. Następnego dnia o godz. 17 kompletna ekipa zamojskich piłkarzy pokaże się w strojach meczowych podczas uroczystej prezentacji na scenie, na Rynku Wielkim w Zamościu. – Niektórzy wyjdą na scenę w strojach, w których najczęściej będziemy grali na własnym stadionie, a niektórzy – w strojach „wyjazdowych” – zapowiada Piotr Welcz, dyrektor i II trener Hetmana.
Oprawę muzyczną zapewni Dj Pex, a konferansjerkę poprowadzi zamojski dziennikarz sportowy, związany z „Kroniką Tygodnia” Piotr Orzechowski. Gościem honorowym będzie prezydent Zamościa Andrzej Wnuk. Krótkie przemówienia wygłoszą trener Krzysztof Rysak i kapitan Hetmana Szymon Solecki. Przedstawiciele zamojskiego zespołu odpowiedzą także na wybrane, najciekawsze pytania internautów.
Pytania dotyczące czwartoligowego zespołu Hetmana prosimy nadsyłać na adres mailowy klubu (sekretariat@test1.pila.pl).
MaSzt
czwartek, 28 lipca 2016
Sparing ze Stalą Mielec trenerzy i piłkarze Hetmana Zamość potraktowali niczym mecz ligowy, choć naszym przyszło się mierzyć nie z pierwszoligowcami, lecz drużyną, występującą w Centralnej Lidze Juniorów, wzmocnioną kilkoma zawodnikami z szerokiej kadry klubowej „jedynki”. Zamojska drużyna zagrała bardzo uważnie, z pełną koncentracją, jakby wynik miał wielkie znaczenie. Z kolei trener Krzysztof Rysak dokonywał zmian w składzie zgodnie z czwartoligowym regulaminem, a nie jak w typowym sparingu. – To był wymagający sparingpartner, grający na naprawdę wysokim poziomie – przekonywał dyrektor i II trener Hetmana Piotr Welcz.
Hetman pokazał się z dobrej strony. Już na początku meczu zdominował przeciwnika. Prowadzenie uzyskał już w 12 minucie, po strzale głową Oleksija Rodewicza. Więcej goli w tym meczu już nie padło, sytuacji bramkowych gospodarze mieli jednak sporo. – Kibice obejrzeli ciekawe zawody, mimo tego, że piłkarzom obu drużyn trudno się grało ze względu na upalną pogodę – stwierdził trener Hetmana Krzysztof Rysak.
W pierwszej części spotkania zespół z Mielca ani razu poważnie nie zagroził bramce strzeżonej przez Kamila Tomczyszyna. Kilka prób zmiany wyniku goście podjęli w drugiej połowie, jednak najczęściej nasi obrońcy wybijali piłkę poza bramkę. – Zgodnie z zaleceniami trenera Krzysztofa Rysaka mieliśmy jak najdłużej utrzymywać się przy piłce. To nasi rywale mieli za nią biegać i się zmęczyć. Udało nam się realizować założenia taktyczne. Zagraliśmy bardzo dobrze, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. Muszę jednak przyznać, że w drugiej połowie, z powodu upału, ciężko nam się grało. Opadliśmy trochę z sił, więc nasi rywale, również osłabieni z powodu upału, kilka razy zdołali nam zagrozić. W pierwszej połowie nie stworzyli ani jednej sytuacji podbramkowej. Żałuję, że nie wykorzystałem dogodnych okazji do zdobycia bramki. W pierwszej sytuacji bramkarz Stali instynktownie obronił mój strzał. W drugiej nie trafiłem czysto w piłkę podczas strzału głową. Po meczu Damian Otręba powiedział mi, iż niepotrzebnie złożyłem się do strzału, bo zamykał akcję, będąc na dogodniejszej pozycji. Szkoda, że go nie zauważyłem, ani on nie krzyknął, bym przepuścił piłkę – powiedział Hubert Czady, środkowy pomocnik Hetmana.
Spotkanie Hetmana ze Stalą, rozgrywane było w ramach uroczystości reaktywacji zamojskiego klubu. Na trybunach stadionu OSiR, według szacunków organizatorów, zasiadło około 700-800 widzów. – Sprzedaliśmy ponad 500 biletów. Kobiety i dzieci do lat 10 wchodziły za darmo. Wydaliśmy też sporo bezpłatnych zaproszeń – poinformował dyrektor Piotr Welcz.
11 – Hetman przeprowadził ładną akcję lewym skrzydłem, Damian Otręba został zablokowany, sędzia odgwizdał rzut rożny
14 – dobrą akcję lewą stroną przeprowadzili Dawid Daszkiewicz i Damian Otręba, arbiter przyznał Hetmanowi rzut wolny w środkowej strefie boiska, na strzał z dystansu zdecydował się Hubert Czady, bramkarz Stali skutecznie interweniował
19 – Damian Otręba błysnął kolejną dobrą akcją na lewej flance, wbiegł z piłką na pole karne, ale obrońca z Mielca zablokował strzał
22 – tym razem świetną akcją popisał się na prawej stronie Rafał Turczyn, dobrze wrzucił piłkę na pole karne, jednak tam zabrakło któregoś z naszych piłkarzy, aby zamknąć dośrodkowanie
32 – Rafał Turczyn zagrał piłkę z rzutu rożnego, strzał głową Bartłomieja Mazura nieznacznie minął bramkę
38 – ponownie główkował Bartłomiej Mazur, tym razem bramkarz Stali złapał piłkę
39 – Damian Otręba dośrodkował z lewej strony boiska, jednak znów nikt nie zamknął akcji
45 – Hetman przeprowadził koronkową akcję, piłka wędrowała od nogi do nogi kolejnych zawodników, z lewej strony wrzucił piłkę Damian Otręba, z odległości około 5 m strzelał Oleksij Rodewicz
47 – groźny strzał jednego z zawodników Stali, z rzutu wolnego, nasi wybili piłkę za bramkę
52 – Szymon Solecki dał się ograć, ale groźną sytuację naprawił Bartłomiej Mazur, wybijając piłkę na rzut rożny
57 – po błędzie Bartłomieja Mazura zawodnik Stali znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Patrykiem Kierepką, na nasze szczęście posłał piłkę obok słupka
60 – ponownie sytuację uratował Bartłomiej Mazur, wybijając piłkę za bramkę, tym razem po stracie Dawida Daszkiewicza
62 – zamykający akcję Rafał Turczyn podał piłkę pierwszym zagraniem do Huberta Czadego, a ten strzelił z odległości około 6 m, niestety, bramkarz Stali popisał się skuteczną interwencją
71 – po podobnej akcji Hubert Czady przestrzelił głową
81 – świetnym strzałem z odległości około 25 m popisał się Łukasz Bubeła, golkiper zespołu z Mielca końcami palców przeniósł piłkę nad poprzeczką
Niedziela, 24 lipca 2016 Zamość (stadion OSiR)
Mecz towarzyski z okazji uroczystości reaktywacji KS Hetman Zamość
SKŁAD HETMANA Kamil Tomczyszyn (46 Patryk Kierepka) – Łukasz Bubeła, Szymon Solecki, Bartłomiej Mazur, Dawid Daszkiewicz (75 Norbert Myszka) – Rafał Turczyn, Maciej Markowski, Łukasz Kamiński (80 Łukasz Fidler), Hubert Czady, Damian Otręba – Oleksij Rodewicz (60 Przemysław Dębicki)
TRENER Krzysztof Rysak
GOL 1:0 Oleksij Rodewicz 12
SĘDZIOWAŁ Paweł Tucki (Zamość)
MaSzt
poniedziałek, 25 lipca 2016

W przerwie między meczem oldbojów Hetmana Zamość i Stali Mielec, a sparingiem ligowych drużyn tych klubów zasłużeni dla zamojskiego klubu piłkarze i trenerzy otrzymali okolicznościowe medale oraz pięknie wydane albumy „Piłkarska Zamojszczyzna”. Upominki wręczali prezydent Zamościa Andrzej Wnuk i prezes Hetmana Mirosław Kędrak, a asystowali im wiceprezes Hetmana Krzysztof Szmit i dyrektor Piotr Welcz.
Nie wszyscy byli piłkarze i trenerzy Hetmana mogli przybyć na uroczystość reaktywacji. Dyrektor Piotr Welcz zapewnił, że każdy nieobecny otrzyma medal i album drogą pocztową.
Wielu zasłużonych już nie ma wśród nas. Prowadzący ceremonię znany zamojski dziennikarz sportowy Piotr Orzechowski wyczytał listę wybitnych postaci zamojskiej piłki nożnej, które zapisały chlubną kartę w historii Hetmana. Nie było minuty ciszy, ale gromkie brawa.
Okolicznościowe, krótkie przemówienia wygłosili prezydent Andrzej Wnuk, prezes Hetmana Mirosław Kędrak i prezes LZPN Zbigniew Bartnik (swego czasu trener Hetmana w dawnej II lidze). Wśród gości honorowych był także prezes zamojskiego OZPN Stanisław Pryciuk.
Artur Bożyk, Marek Brzozowski, Jan Cios, Jarosław Czarniecki, Józef Dankowski, Janusz Dec, Mirosław Dębski, Zdzisław Dołba, Marek Drewniak, Jacek Fiedeń, Paweł Gamla, Seweryn Gancarczyk, Janusz Grula, Tadeusz Grula, Lucjan Henzel, Jan Janda, Mieczysław Janda, Piotr Kapłon, Zbigniew Kaproń, Stanisław Karkuszewski, Przemysław Kita, Stanisław Konstantynowicz, Piotr Kość, Robert Kulik, Włodzimierz Kwiatkowski, Marian Lebik, Konrad Lechowicz, Bogdan Łopuszyński, Sebastian Łukiewicz, Marcin Łyś, Jan Mędyk, Marek Motyka, Roman Nowosad, Zbigniew Pająk, Andrzej Peresada, Mirosław Peresada, Andrzej Pidek, Mariusz Pliżga, Grzegorz Płoszaj, Marek Pogódź, Zdzisław Prejbusz, Mieczysław Puszka, Jerzy Rezler, Andrzej Rycak, Wojciech Rycak, Krzysztof Rysak, Andrzej Sadowski, Waldemar Soboń, Ireneusz Suchowierzch, Marek Suszek, Robert Szala, Zbigniew Szymala, Dariusz Turkowski, Przemysław Tytoń, Gustaw Wawryk, Leszek Wróbel, Mirosław Zagrodniczek, Jacek Ziarkowski i Marek Zub.
Włodzimierz Gąsior, Roman Nowosad, Andrzej Orzeszek i Wiesław Wieczerzak.
Marek Dołba, Stanisław Dybała, Czesław Gajdek, Teodor Kitka, Wincenty Kitka, Władimir Kobzew, Stefan Krawczyk, Krzysztof Krukowski, Jan Łysiak, Kazimierz Musiolik, Andrzej Pacaj, Ludwik Poświat, Zdzisław Rabiega, Robert Rybak, Marian Skonecki, Witold Stanisławek, Jacek Styczyński, Ryszard Szala, Henryk Szeląg, Kazimierz Szmit i Eugeniusz Hałon (piłkarz i długoletni trener).
MaSzt
poniedziałek, 25 lipca 2016
Zapowiadało się komicznie. W końcu na boisko wyszli panowie, którym przybyło nie tylko lat, ale także kilogramów. W dodatku bieganiu po boisku nie sprzyjał upał. – Chyba już nie wstanę – żartował Marek Pogódź, gdy drużyna Hetmana Zamość ustawiła się do pamiątkowej fotografii. Dobry humor nie opuszczał zamojskich piłkarzy ani na chwilę. – Poproszę już o zmianę – śmiał się Marek Pogódź w trakcie przedmeczowej rozgrzewki.
Cennych wskazówek udzielili drużynie Andrzej Rycak i Robert Kulik. – Panowie, mamy w Stali swojego człowieka – mówił ten pierwszy, wskazując swojego brata bliźniaka, Wojciecha Rycaka, który ubrał biały strój Stal Mielec. – Grajmy „na niego” – sugerował Robert Kulik. Taktyka była zatem prosta, ale się nie sprawdziła, bo Wojciech Rycak był mocnym punktem defensywy Stali, którą swego czasu reprezentował w ekstraklasie. Zamościanie znaleźli inny sposób na Stal. Zdecydowali się na szybkie ataki. Na skrzydłach pole do popisu mieli aktualni wciąż ligowcy, czyli „Mały” i „Gała”. Zagrożenie pod bramką gości stwarzali dwaj napastnicy: Jacek Ziarkowski i Andrzej Rycak. W środku pola królował Marek Pogódź, wspierany przez Marka Motykę. Całość cementowała solidna defensywa, z bramkarzem Sebastianem Łukiewiczem na czele. A do gry palili się rezerwowi, którzy wchodząc na boisko wnosili nową jakość do zespołu. Stal nie miała szans, a miejscowi oldboje gościnność zamierzali mielczanom okazywać dopiero na bankiecie, podsumowującym uroczystość reaktywacji KS Hetman.
Hetman rozpoczął mecz w następującym ustawieniu: Sebastian Łukiewicz – Robert Kulik, Janusz Dec, Mirosław Zagrodniczek, Krzysztof Rysak – Mariusz Pliżga, Marek Motyka, Marek Pogódź, Przemysław Gałka – Jacek Ziarkowski, Andrzej Rycak. W zamojskim zespole występowali także: Jan Cios, Mirosław Dębski, Mariusz Gajek, Jacek Grela i Jacek Szczyrba. Z kolei w Stali zagrali m.in. Wojciech Rycak, Rafał Domarski (syn Jana Domarskiego, strzelca słynnego gola na Wembley) i Krzysztof Łętocha (były trener Hetmana).
W pierwszej połowie Stal nie miała wiele do powodzenia. Cały czas atakował Hetman. Bliski uzyskania prowadzenia był Marek Pogódź. Sprytnie próbował przelobować bramkarza Stali zagraniem z dalszej odległości, za co zebrał z trybun gromkie brawa, choć piłka minęła bramkę o centymetry. Potem groźny strzał oddał Jacek Ziarkowski, mimo że był naciskany przez obrońcę Stali. Mielecki golkiper nie dał się jednak zaskoczyć, skutecznie interweniując. W końcu piłkę do własnej bramki skierował Mariusz Narowski, naciskany przez Przemysława Gałkę. Prowadzenie Hetmana podwyższył Jacek Ziarkowski.
Po przerwie Stal starała się odrobić straty. Na przeszkodzie stanął jej zamojski bramkarz Sebastian Łukiewicz, interweniujący jak za swoich najlepszych lat, w dawnej II lidze. Innym razem przed stratą gola uratowała naszych poprzeczka. Zamościanie szybko opanowali sytuację na boisku. Po dośrodkowaniu Mariusza Pliżgi bliski zdobycia bramki strzałem głową był Przemysław Gałka. Szczęścia nie miał też Jan Cios, którego strzał zza pola karnego obił spojenie słupka z poprzeczką. Nie powiodło się także Jackowi Ziarkowskiemu. Piłka po jego strzale przeleciała tuż nad poprzeczką. Honor Stali w ostatniej minucie potyczki próbował uratować Rafał Domarski. Sebastian Łukiewicz nie dał się jednak zaskoczyć. Hetman zasłużenie wygrał ze Stalą 2:0 (2:0).
MaSzt
poniedziałek, 25 lipca 2016
To już jutro! Wielki dzień w historii zamojskiej piłki nożnej. Klub Sportowy Hetman Zamość oficjalnie wznowi działalność. Z tej okazji przygotowana została uroczystość, w której uczestniczyć będą zasłużeni dla zamojskiej piłki nożnej zawodnicy, trenerzy i działacze. Każdy sympatyk KS Hetman obowiązkowo powinien pojawić się jutro o godz. 15.30 na zamojskim stadionie.
Uwerturą do uroczystości będzie mecz oldbojów Hetmana Zamość i Stali Mielec. Spotkanie rozpocznie się właśnie o godz. 15.30. Piłkarze grać będą 40 minut (dwa razy 20 minut). Udział w tym wyjątkowym spotkaniu potwierdziła cała rzesza byłych piłkarzy Hetmana. Wielu z nich przyjedzie do Zamościa z różnych stron Polski. W stroju zamojskiego klubu będziemy mogli zobaczyć m.in. Artura Bożyka, Jana Ciosa, Janusza Deca, Pawła Gamlę, Sebastiana Łukiewicza, Marka Motykę, Ireneusza Suchowierzcha i Mirosława Zagrodniczka i innych zawodników, którzy awansowali z Hetmanem do dawnej II ligi lub reprezentowali nasz klub na tym szczeblu rozgrywek.
Około godz. 16.15 zasłużeni dla klubu piłkarze, trenerzy i działacze zostaną publicznie uhonorowani okolicznościowymi medalami KS Hetman. Każdy otrzyma również upominek od Wydawnictwa „Izamarka” w postaci ekskluzywnie wydanego albumu „Piłkarska Zamojszczyzna”. Okolicznościowe przemówienia wygłoszą prezydent Zamościa Andrzej Wnuk i prezes Hetmana Mirosław Kędrak.
O godz. 17 w spotkaniu kontrolnym, w ramach przygotowań do nowego sezonu zmierzą się pierwsze zespoły czwartoligowego Hetmana i pierwszoligowej Stali Mielec. A po meczu piłkarze, trenerzy i inni zaproszeni goście wezmą udział w poczęstunku, w restauracji OSiR, ale ta część jest już zastrzeżona tylko dla posiadaczy specjalnych zaproszeń.
W trakcie imprezy na stadionie widzowie będą mogli skorzystać z cateringu. Sprzedawane będzie także piwo o niższej zawartości alkoholu.
W imieniu organizatorów imprezy, czyli Fundacji Klub Sportowy Hetman Zamość, redakcja naszego portalu serdecznie dziękuje zamojskim firmom, które wsparły organizację uroczystości reaktywacji KS Hetman. Słowa wdzięczności kierujemy do Szkoły Nauki Jazdy Tadeusza Pieczykolana, firmy cateringowej Józefa Topolskiego i hurtowni „Elgor”.
MaSzt
sobota, 23 lipca 2016
Od jutra (piątek, 22 lipca) będzie można nabyć karnet, upoważniający do wejścia na stadion OSiR w Zamościu, na wszystkie mecze ligowe i pucharowe Hetmana w rundzie jesiennej sezonu 2016/2017. Sprzedaż będzie prowadzona w recepcji OSiR oraz w kasach biletowych, w dniu meczu.
Nabywcy karnetów będą mogli obejrzeć wszystkie osiem meczów Hetmana na stadionie w Zamościu oraz dodatkowo wszystkie mecze pucharowe (jeśli oczywiście zamojski OZPN wyznaczy nasz klub do roli gospodarza spotkań pucharowych).
Wszyscy, którzy nabędą karnety najpóźniej w niedzielę 24 lipca, będą mogli także obejrzeć bez dodatkowych kosztów towarzyskie spotkanie naszego zespołu z pierwszoligową Stalą Mielec, w ramach uroczystości reaktywacji KS Hetman. Karnety VIP upoważniają do wejścia na trybunę VIP (wejście przez OSiR).
Bilety ulgowe przysługują studentom, uczniom, emerytom i rencistom. Kobiety oraz dzieci w wieku do 10 lat mogą wchodzić na mecze nieodpłatnie. Z kolei dziennikarze mogą wejść na trybunę VIP (wejście przez OSiR) za okazaniem aktualnej legitymacji prasowej. Spotkania z sektora VIP będą mogły oglądać także osoby, które otrzymają od naszego klubu bezpłatne zaproszenia.
MaSzt
czwartek, 21 lipca 2016
Formę swojego zespołu w sparingu z Górnikiem II Łęczna trener Krzysztof Rysak testował bez dwóch kontuzjowanych zawodników z Ukrainy. Oleksij Rodewicz nabawił się urazu stawu skokowego, ale za kilka dni powinien wrócić do treningów. Z kolei Anton Lucyk ma problemy ze ścięgnem Achillesa i czeka go z tego powodu dwutygodniowa przerwa w przygotowaniach do nowego sezonu. Na boisko nie wyszedł także Błażej Omański.
Hetman rozpoczął mecz w składzie: Kamil Tomczyszyn – Łukasz Bubeła, Bartłomiej Mazur, Michał Luterek, Norbert Myszka – Łukasz Fidler, Maciej Markowski, Adrian Goch, Przemysław Dębicki, Rafał Turczyn – Damian Otręba. Widać było, że nie jest to optymalne zestawienie zamojskiej drużyny. – Pierwsza połowa była przeciętna w naszym wykonaniu. Gra obu zespołów była nudna – przyznał po meczu dyrektor i II trener Hetmana Piotr Welcz.
Zamościanie mogli objąć prowadzenie w 37 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w dogodnej sytuacji znalazł się Przemysław Dębicki. Po jego strzale głową piłka minęła jednak bramkę rezerwy Górnika. Dopiero w końcówce pierwszej połowy bramkarza zespołu z Łęcznej pokonał Rafał Turczyn. „Boniek” posłał piłkę do bramki głową, strzałem z odległości około 5 m, po akcji i dośrodkowaniu Przemysława Dębickiego.
W przerwie trener Krzysztof Rysak dokonał wielu zmian w składzie. Na boisku pojawili się: Hubert Czady, Patryk Czarniecki, Dawid Daszkiewicz, Łukasz Kamiński, Patryk Kierepka (bramkarz), Szymon Płotnikiewicz i Szymon Solecki. Gra Hetmana wyraźnie się poprawiła, ale to czwartoligowcy z Łęcznej cieszyli się ze zdobycia bramki. W 72 minucie błąd popełnił Szymon Płotnikiewicz. Bramkarz Patryk Kierepka próbował ratować sytuację, główkując poza polem karnym. Piłka trafiła jednak pod nogi Bartłomieja Greniuka, który z odległości około 35 m przelobował naszego golkipera.
W drugiej połowie Hetman miał co najmniej trzy wyborne okazje do zmiany wyniku. W 74 minucie ładna akcja Łukasza Kamińskiego, Macieja Markowskiego i Rafała Turczyna zakończona została trafieniem tego ostatniego piłką w słupek, po strzale z ostrego kąta. Pięć minut później na pozycję sam na sam z bramkarzem Górnika wychodził Damian Otręba. Piłka zaplatała mu się jednak między nogami, więc stracił tempo biegu, pozbawiając się szansy na strzelenie gola. W 82 minucie szczęścia zabrakło Szymonowi Soleckiemu. Obrońca Hetmana ładnie główkował po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Piłka trafiła jednak w poprzeczkę. Ostatnią w meczu okazję bramkową zaprzepaścił Maciej Markowski. Jego niezły strzał zablokował bramkarz Górnika, wybijając piłkę na rzut rożny.
Goście, nie licząc sytuacji, po której doprowadzili do wyrównania, mieli w drugiej części springu tylko jedną okazję strzelecką. Po błędzie Szymona Płotnikiewicza jeden z zawodników z Łęcznej stanął oko w oko z naszym bramkarzem, jednak spudłował. – Druga połowa należała do nas, jednak nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Bardzo dobry występ zaliczył Damian Otręba, wyróżniali się także Rafał Turczyn i wracający do dobrej dyspozycji Przemysław Dębicki –podsumował Piotr Welcz.
MaSzt
środa, 20 lipca 2016