Nie ma powodów, żeby rozpaczać. Do rozegrania jest jeszcze sześć kolejek rundy jesiennej i cała runda wiosenna. Jeszcze wiele może się zdarzyć – z takiego założenia wychodzi trener Hetmana Zamość Krzysztof Rysak. Szkoleniowiec zapewnia, że nie popada w pesymizm z powodu straty dwóch punktów w meczu z Lewartem w Lubartowie. Z pewnością Chełmianka także zaliczy wpadkę, a wtedy szanse Hetmana na pierwsze miejsce w tabeli wzrosną.
Co trener Krzysztof Rysak twierdzi o meczu w Lubartowie? – Nie zdołaliśmy utrzymać prowadzenia, bo popełniliśmy błędy indywidualne. Brakowało nam konsekwencji i cwaniactwa. Gdy Lewart wykonywał rzut wolny z odległości około 35 metrów od naszej bramki, stojący w pobliżu Łukasz Kamiński, Rafał Turczyn i Bartłomiej Mazur nie powinni pozwolić rywalom szybko rozegrać piłki. Któryś z nich powinien zablokować zagranie, ale tego nie zrobił, a potem Łukasz Bubeła nie zawęził pola gry, więc padła bramka. Drugi gol to wpadka Patryka Kierepki. To się zdarza, nie ma sensu krytykowanie naszego bramkarza. Przy wyniku 2:2 Oleksij Rodewicz powinien zdobyć dwie bramki. Miał dwie wyborne sytuacje, które bez trudu powinien wykorzystać. Mogliśmy to spotkanie wygrać. Remis nie jest sprawiedliwym wynikiem. Mieliśmy dużo więcej dogodnych okazji do zdobycia bramki. W pierwszej połowie bardzo dobre sytuacje zaprzepaścili Anton Lucyk, Oleksij Rodewicz, Rafał Tuczyn i Damian Otręba. To już mamy sześć zaprzepaszczonych „setek”. Gdybyśmy wykorzystali tylko połowę z nich, to wynik brzmiałby 5:2 dla nas. Lewart miał jedną niewykorzystaną okazję, w dodatku dość przypadkową. W drugiej połowie Mateusz Kompanicki oddał strzał z 20 metrów. Piłka po rykoszecie zmierzała pod poprzeczkę naszej bramki. Została sparowana na poprzeczkę, odbiła się i wyszła w pole. Lewart był zdeterminowany. Siedmiu zawodników tej drużyny ukaranych zostało żółtymi kartkami. Rzadko to się zdarza w meczach piłkarskich. Nasi rywale ograniczali się tylko do przerywania naszych akcji, nie zawsze zgodnie z przepisami gry w piłkę nożną. Ich taktyka gry polegała na zagrywaniu „długiej” piłki na napastnika. Z takim rywalem powinniśmy sobie poradzić. Lewart nie pozwolił nam na wiele, bo był skoncentrowany tylko na przeszkadzaniu nam. Zagraliśmy słabo, bo bardzo nieskutecznie – mówi trener Krzysztof Rysak.
sobota, 1 października 2016 Lubartów
SKŁAD LEWARTU Adrian Parzyszek – Paweł Pęksa (75 Adrian Pikul), Jakub Niewęgłowski, Patryk Stopa, Bartłomiej Marzęda – Mateusz Kompanicki, Damian Kuzioła (57 Dawid Zawiślak), Kamil Piasek, Michał Walaszek (63 Ernest Wiącek), Dawid Pikul – Karol Bujak
TRENER Robert Makarewicz
SKŁAD HETMANA Patryk Kierepka – Łukasz Bubeła, Szymon Solecki, Bartłomiej Mazur, Dawid Daszkiewicz – Damian Otręba (65 Błażej Omański), Rafał Turczyn, Łukasz Kamiński, Damian Kupisz, Anton Lucyk (84 Maciej Markowski) – Oleksij Rodewicz
TRENER Krzysztof Rysak
GOLE 0:1 Oleksij Rodewicz 5, 0:2 Damian Kupisz 44, 1:2 Dawid Pikul 53, 2:2 Dawid Pikul 66
ŻÓŁTE KARTKI Damian Kuzioła, Karol Bujak, Mateusz Komapnicki, Michał Walaszek, Jakub Niewęgłowski, Adrian Pikul (Lewart), Damian Otręba, Oleksij Rodewicz (Hetman)
SĘDZIOWAŁ Kacper Czarnota (Chełm)
Trener Krzysztof Rysak tym razem nie był zbyt hojny dla swoich podopiecznych. Nie wystawił żadnemu z nich choćby piątki. Tylko trzech zawodników dostało czwórkę. Przedstawiamy punktację szkoleniowca w skali od zera do sześciu.
Patryk Kierepka – 3 punkty
Łukasz Bubeła – 3
Szymon Solecki – 3,5
Bartłomiej Mazur – 3,5
Dawid Daszkiewicz – 3,5
Damian Otręba – 3
Błażej Omański – 2
Rafał Turczyn – 4
Łukasz Kamiński – 4
Damian Kupisz – 4
Anton Lucyk – 3,5
Maciej Markowski – 1
Oleksij Rodewicz – 3,5
54,5 punktu – Rafał Turczyn
52,5 – Patryk Kierepka
51,5 – Bartłomiej Mazur
49 – Dawid Daszkiewicz
48,5 – Oleksij Rodewicz
48 – Szymon Solecki
45,5 – Łukasz Kamiński
45 – Łukasz Bubeła
41 – Maciej Markowski
39,5 – Anton Lucyk
37,5 – Hubert Czady
34 – Damian Otręba
32,5 – Błażej Omański
18,5 – Łukasz Fidler
17,5 – Damian Kupisz
11 – Szymon Płotnikiewicz
6 – Damian Baran
4,5 – Patryk Czarniecki*
2 – Karol Bukowski
1 – Przemysław Dębicki, Adrian Goch*, Michał Luterek, Norbert Myszka
*Patryk Czarniecki został wypożyczony do Łady 1945 Biłgoraj, a Adrian Goch – do Unii Hrubieszów.
MaSzt
piątek, 7 października 2016
W wyścigu o mistrzostwo rundy jesiennej w lubelskiej IV lidze Hetman Zamość i Chełmianka Chełm idą łeb w łeb. Od czwartej kolejki oba zespoły mają taką samą liczbę punktów, a o tym, która z nich prowadzi w ligowej tabeli, decydują bramki. Od piątej do siódmej kolejki liderem była Chełmianka, ale później przodownictwo przejął Hetman. Czy zamojscy czwartoligowcy zdołają utrzymać pierwsze miejsce w jedenastej serii meczów?
Oba zespoły zagrają na boiskach przeciwników. Łatwiejszego rywala będzie miała Chełmianka, która spotka się w Parczewie z tegorocznym mistrzem bialskopodlaskiej klasy okręgowej, LKS Milanów. Zamościanie pojadą do Lubartowa na mecz ze zdegradowanym z III ligi Lewartem. Drużyna trenera Krzysztofa Rysaka zagra w sobotę, 1 października o godz. 15. Chełmianie, gdy wyjdą na potyczkę z LKS Milanów, będą już znali wynik uzyskany przez Hetmana. W Parczewie zagrają bowiem następnego dnia o godz. 15.
Nasi piłkarze tym razem nie zamierzają się licytować z Chełmianką na gole. Każde zwycięstwo w Lubartowie, nawet różnicą jednej bramki, będzie satysfakcjonujące. – Czeka nas ciężki mecz na trudnym terenie. Lewart z pewnością zagra bardzo ambitnie, żeby nam „urwać” punkty. Każdy zespół widzi, że nam dobrze idzie, więc się na nas spręża. Ale my nie zamierzamy dać w Lubartowie plamy. Jesteśmy pewni swoich umiejętności. Pojedziemy po trzy punkty. Chełmianka może wygrać z LKS Milanów nawet 10:0. Nie obchodzi nas to. Może nas wyprzedzić w tabeli, mając lepszy bilans bramek. Ale i tak o wszystkim zadecyduje mecz w Zamościu, na zakończenie rundy jesiennej. Wtedy się rozstrzygnie, kto zostanie mistrzem jesieni w IV lidze – Hetman czy Chełmianka. Tak naprawdę w tej chwili mało mnie interesuje zespół z Chełma. My mamy grać swoje. Nie możemy gubić punktów. Musimy konsekwentnie wygrywać i czekać na mecz z Chełmianką. Chyba nikt się nie spodziewał, że będziemy osiągać tak dobre wyniki, zwłaszcza że nasz zespół został zbudowany w miesiąc – mówi Łukasz Kamiński, środkowy pomocnik zamojskiego zespołu.
Wiadomo, że w Lubartowie, w Hetmanie nie zagra Hubert Czady, który ma skręcony staw skokowy i tak naprawdę nie wiadomo, jak długo jeszcze będzie musiał pauzować. Pod znakiem zapytania stoją występy Antona Lucyka, Macieja Markowskiego i Damiana Otręby. Wszyscy trzej zmagają się z różnymi urazami. Wczoraj (czwartek, 29 września) trenowali indywidualnie. Dopiero po dzisiejszym treningu okaże się, czy będą zdolni do gry przeciwko Lewartowi. – Trener ma ból głowy. W dodatku wszyscy czterej są zawodnikami ofensywnymi. Ich brak w składzie może być odczuwalny, zwłaszcza że nie mamy w zespole armat – twierdzi Łukasz Kamiński.
A co ciekawego będzie się działo na innych czwartoligowych stadionach Lubelszczyzny? Interesująco zapowiadają się w Biłgoraju derby Zamojszczyzny, w których miejscowa Łada 1945 zmierzy się z byłym zespołem Łukasza Kamińskiego, Unią Hrubieszów. Łada spisuje się bardzo dobrze, jak na problemy kadrowe, które przeżywała w okresie przygotowawczym. Zespół trenera Ireneusza Zarczuka plasuje się w tabeli na dziewiątym miejscu z dorobkiem czternastu punktów i jest najwyżej sklasyfikowanym beniaminkiem. Z kolei Unia w tym sezonie gra poniżej oczekiwań. Nie wygrała ani jednego spośród dziesięciu dotychczasowych meczów, ma zaledwie trzy punkty, a w tabeli jest lepsza tylko od ostatniego LKS Milanów. Być może Unii się nie wiedzie, bo straciła na rzecz Hetmana dwa bardzo ważne ogniwa, czyli Łukasza Kamińskiego i Damiana Otrębę. – Nie wiem, czy rzeczywiście Unii z tego powodu się nie wiedzie. Proszę o to pytać trenerów i działaczy z Hrubieszowa – śmieje się Łukasz Kamiński.
Pomocnik Hetmana mówi, że wierzy w zwycięstwo Unii na stadionie w Biłgoraju. Zapewnia, iż będzie kibicował drużynie z Hrubieszowa. Typuje wygraną swojego byłego zespołu 2:1. – Będzie to mecz derbowy, a zatem możemy się spodziewać dużo walki. Unia będzie chciała się przełamać i odnieść pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Z kolei Łada zechce wykorzystać atut własnego boiska. Nie wiem, dlaczego Unia osiąga takie złe wyniki. Docierają do mnie słuchy, że gra dobrze. Stwarza dużo sytuacji podbramkowych, ale przy wyniku 0:0 nie może napocząć przeciwnika. Ponoć brakuje tej drużynie skutecznego napastnika – mówi Łukasz Kamiński.
Mecz Łady z Unią będzie interesował zwłaszcza trenera Hetmana Krzysztofa Rysaka. W obu zespołach do końca tego roku będą bowiem występować na zasadzie wypożyczenia jego dwaj podopieczni. W Ładzie terminuje Patryk Czarniecki, zaś w Unii – Adrian Goch. Nasz klub nie będzie miał raczej swojego obserwatora w Biłgoraju, bowiem spotkanie rozegrane zostanie w niedzielę, 2 października o godz. 15 bez udziału publiczności. Karnie bez kibiców Łada grała także w środę, 28 września z Tomasovią Tomaszów Lubelski, rywalizując o awans do finału okręgowego Pucharu Polski. Biłgorajanie przegrali 2:4 (2:2), więc wiosną o trofeum nasz Hetman zmierzy się z Tomasovią na stadionie w Tomaszowie Lubelskim.
Piłkarze Tomasovii zapewne już nie myślą o nieudanym początku sezonu. Wygrali czwarty mecz z rzędu i awansowali w tabeli na piąte miejsce. W niedzielę zagrają na wyjeździe z Włodawianką. – Tomasovia w końcu odpaliła. Zadziałał efekt „nowej miotły”. Piłkarze z Tomaszowa Lubelskiego latem zostali bardzo dobrze przygotowani do rozgrywek pod względem fizycznym. Trzeba było tylko te „klocki” dobrze poukładać. A trenerowi Markowi Sadowskiemu to się udało – twierdzi Łukasz Kamiński. Warto dodać, że w pucharowym meczu z Ładą, w barwach Tomasovii wystąpił nowy nabytek, wychowanek klubu z Tomaszowa Lubelskiego, środkowy obrońca, 36-letni Piotr Karwan, grający ostatnio w trzecioligowym Motorze Lublin.
sobota, 1 października 2016
Kryształ Werbkowice – Kłos Gmina Chełm (godz. 15)
Lewart Lubartów – Hetman Zamość (godz. 15)
Lublinianka Lublin – Górnik II Łęczna (godz. 11)
niedziela, 2 października 2016
LKS Milanów – Chełmianka Chełm (godz. 15, w Parczewie)
Lutnia Piszczac – Victoria Żmudź (godz. 15)
Łada 1945 Biłgoraj – Unia Hrubieszów (godz. 15)
POM Iskra Piotrowice – Stal Kraśnik (godz. 14)
Powiślak Końskowola – Polesie Kock (godz. 14)
Włodawianka Włodawa – Tomasovia Tomaszów Lubelski (godz. 15)
MaSzt
piątek, 30 września 2016
W wygranym przez Hetmana Zamość 5:0 (2:0) meczu z LKS Milanów najwyższą notę w skali od zera do sześciu otrzymał bramkarz Patryk Kierepka. Jego skuteczne interwencje uchroniły zamojską drużynę przed utratą bramki. Trener Krzysztof Rysak przyznał mu za grę 5,5 punktu. W dziesięciu meczach Patryk Kierepka uzbierał już 49,5 punktu. W klasyfikacji na najlepszego piłkarza rundy jesiennej zajmuje jednak drugie miejsce, bo o punkt więcej ma w swoim dorobku Rafał Turczyn, który od początku sezonu nie schodzi poniżej pewnego dość wysokiego poziomu. Poniżej punkty, przyznane zamojskim piłkarzom przez trenera Krzysztofa Rysaka za mecz z ligowym autsajderem, oraz opinie szkoleniowca. Dodatkowo punktacja za mecz z Lutnią Piszczac i klasyfikacja po dziesięciu meczach ligowych.
Trener Krzysztof Rysak: Chociaż graliśmy z najsłabszą drużyną w lidze, to jednak nasz bramkarz kilka razy musiał wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności. Bronił znakomicie. Wygrał dwie sytuacje sam na sam z rywalami. Bardzo dobrze wychodził do górnych piłek, pewnie chwycił kilka dośrodkowań. Szybko wprowadzał piłkę do gry. Zasłużenie został uznany za najlepszego piłkarza tego meczu.
Zagrał na prawej obronie, choć jego nominalną pozycją jest środek defensywy. Na boku radził sobie równie dobrze. Poprawnie spisywał się w defensywnie. Włączał się do akcji ofensywnych. Skutecznie wspomagał środkowego pomocnika. Strzelił gola.
Po raz pierwszy w tym sezonie wyszedł na boisko w pierwszym składzie. Popełnił jeden błąd na początku meczu, w efekcie przeciwnik stworzył sobie wtedy groźną sytuację podbramkową. Brakuje mu boiskowego obycia i pewności siebie, ale będzie dostawał ode mnie kolejne szanse, bo jestem przekonany, że będzie robił postępy.
W przerwie meczu zastąpił Szymona Płotnikiewicza. Wszedł na prawą pomoc, Bartłomiej Mazur został przesunięty do środka obrony, a Łukasz Bubeła – na prawą obronę. Miał za zadanie przede wszystkim grać bardzo ofensywnie. Jak najczęściej dośrodkowywać piłkę na pole karne. Robił to z małą częstotliwością, ale był zaangażowany w grę, nie popełniał błędów.
Zaliczył kilka niedokładnych zagrań i parę błędów w defensywie. Po jednym z takich błędów przeciwnik stworzył sytuację podbramkową. Poza tymi kilkoma wpadkami grał pewnie. Włączał się do naszych poczynań w ofensywie. Widać było jego wielką ochotę do gry i zaangażowanie.
W obronie był bezbłędny, ale ja od niego wymagam, żeby więcej dawał z siebie w grze ofensywnej. Powinien częściej dublować pozycję prawego pomocnika i lepiej z nim współpracować. Ma do tego predyspozycje, ale musi zwiększyć powtarzalność akcji ofensywnych.
Zaliczył asystę przy pierwszym golu. Mógł zdobyć bramkę w pierwszej połowie, ale przestrzelił z dogodnej pozycji. Brakowało mu spokoju w grze, jakby za bardzo chciał. Był zaangażowany, wniósł do naszych poczynań sporo ożywienia, jednak brakowało mu dokładności i skutecznego, ostatniego podania.
Wszedł do gry na drugą połowę, gdy prowadziliśmy z ostatnią w tabeli drużyną 2:0. Po przerwie chcieliśmy podkręcić tempo gry. Miał za zadanie jak najczęściej włączać się do akcji ofensywnych, ale robił to sporadycznie, choć grał poprawnie.
Wraz z Maciejem Markowskim odpowiadał za organizację gry w środkowej strefie boiska. Zbyt często robił to za wolno, czytelnie, a niekiedy nawet nonszalancko. Brakowało mu płynności w rozgrywaniu piłki, częstego wyjścia na pozycję. Momentami powinien lepiej wywiązywać się ze swoich obowiązków. Na szczęście były to tylko fragmenty jego złej gry, wynikającej z tego, że miał zbyt małe wsparcie ze strony kolegów z zespołu, zwłaszcza bocznych pomocników.
Grał przez 40 minut w pierwszej połowie. Musiał zejść z boiska, bo doznał kontuzji mięśnia dwugłowego. Powinien być bardziej kreatywny w grze. Miał doskonałą okazję do zdobycia bramki, ale ją zaprzepaścił, bo oddał zbyt lekki strzał z odległości około 14 metrów. Powinien być bardziej zaangażowany w rozgrywanie akcji ofensywnych, zwłaszcza z akcentem na skrzydła. Były momenty, że robił to niezbyt często.
Wszedł do gry w 42 minucie. Miał wnieść świeżość do naszych poczynań, oddawać strzały z dystansu, wygrywać pojedynki z rywalami. Nie w pełni wywiązywał się z powierzonych mu zadań, ale często był przy piłce i dobrze współpracował z Oleksijem Rodewiczem.
W pierwszej połowie był mniej widoczny. Po przerwie przeprowadził mnóstwo dynamicznych akcji na skrzydle. Dokładnie zagrywał piłkę na pole karne, potrafił się odnaleźć pod bramką przeciwnika. Strzelil gola po błędzie obrońcy.
Często pokazywał się partnerom, będąc aktywny w grze bez piłki. Dużo też rozgrywał piłkę. Były jednak momenty, gdy mógł szybciej zagrywać. Niepotrzebnie przetrzymywał piłkę i spowalniał akcje. Strzelił gola, a mógł jeszcze jednego. Był zaangażowany w grę, nie miał przestojów.
Z meczu na mecz prezentuje się coraz lepiej. Dochodzi do siebie po kontuzji. Grał na pozycji ofensywnego pomocnika. Zaprezentował się na miarę swoich aktualnych możliwości.
Zdobył dwie bramki, a mógł jeszcze ze dwie. W kilku sytuacjach powinien zachować więcej zimnej krwi. Częściej powinien uderzać na bramkę rywala z mniejszą siłą, ale za to z większą precyzją. Zagrał znacznie lepiej niż w poprzednich meczach.
Patryk Kierepka – 5 punktów
Łukasz Bubeła – 4,5
Szymon Płotnikiewicz – 2
Bartłomiej Mazur – 5
Szymon Solecki – 5
Dawid Daszkiewicz – 4,5
Rafał Turczyn – 5
Maciej Markowski – 4,5
Łukasz Fidler – 2
Łukasz Kamiński – 5
Anton Lucyk – 4
Błażej Omański – 2
Damian Otręba – 4
Damian Kupisz – 4
Oleksij Rodewicz – 4
50,5 punktu – Rafał Turczyn
49,5 – Patryk Kierepka
48 – Bartłomiej Mazur
45,5 – Dawid Daszkiewicz
45 – Oleksij Rodewicz
44,5 – Szymon Solecki
42 – Łukasz Bubeła
41,5 – Łukasz Kamiński
40 – Maciej Markowski
37,5 – Hubert Czady
36 – Anton Lucyk
31 – Damian Otręba
30,5 – Błażej Omański
18,5 – Łukasz Fidler
13,5 – Damian Kupisz
11 – Szymon Płotnikiewicz
6 – Damian Baran
4,5 – Patryk Czarniecki*
2 – Karol Bukowski
1 – Przemysław Dębicki, Adrian Goch*, Michał Luterek, Norbert Myszka
*Patryk Czarniecki został wypożyczony do Łady 1945 Biłgoraj, a Adrian Goch – do Unii Hrubieszów.
MaSzt
piątek, 30 września 2016
Nagrody otrzymają ci posiadacze kart „Hetman Cashback”, którzy przyczynią się do pozyskania przez nasz klub jak największego „Bonusu Przyjacielskiego” w postaci 0,5% kwoty wszystkich zakupów, dokonanych u partnerów handlowych do 1 marca 2017 roku.
Zapraszamy do udziału w konkursie posiadaczy kart „Hetman Cashback”, a te osoby, które jej nie posiadają – do wyrobienia sobie takiej karty.
Dyrektor sportowy i II trener Hetmana Zamość Piotr Welcz bacznie śledzi rozgrywki zamojskiej klasy okręgowej. Jego zdaniem w drużynach piłkarskich z tej ligi nie brakuje zdolnych, młodych piłkarzy, którzy śmiało mogliby dołączyć do któregoś z czwartoligowych zespołów z Zamojszczyzny, np. do mającego w perspektywie występy w III lidze Hetmana. – W każdej z czołowych drużyn „okręgówki” są tacy zawodnicy. Nie mogą się jednak przebić do zespołów w wyższych klas rozgrywkowych, bo nie są do tego gotowi pod względem mentalnym. Bez większego wysiłku na treningach są gwiazdami „małych” boisk. Dostają za grę parę złotych. I to ich zadowala. Ale marnują swój talent – twierdzi Piotr Welcz.
Dyrektor sportowy Hetmana podaje przykład Damiana Ziółkowskiego. W klasie okręgowej wykracza ponad przeciętną. W tym sezonie ligowym, w ośmiu meczach strzelił dla Huczwy Tyszowce już szesnaście goli. Prowadzi w klasyfikacji strzelców, wyprzedzając plasujących się ex aequo na drugim miejscu Bartosza Nizioła z Omegi Stary Zamość i Mateusza Staronia z Victorii Łukowa Chmielek. Obaj mają na koncie po osiem trafień, a więc nie trudno policzyć, że razem zdobyli tyle bramek, co sam lewoskrzydłowy Huczwy. Co ciekawe, biorąc pod uwagę końcówkę poprzedniego sezonu, Damian Ziółkowski, rozegrał już czternaście kolejnych meczów, w których strzelił co najmniej jednego gola.
Zawodnik Huczwy nie przyjął jednak propozycji Hetmana. – Chcielibyśmy go zobaczyć w naszej drużynie. Gdyby tylko chciał podjąć rękawice, to bylibyśmy w stanie stworzyć dla niego w Zamościu bardzo dobre warunki do rozwoju. Wiem, że odrzucił także oferty Unii Hrubieszów i Kryształu Werbkowice. To dramat, że tego typu zawodnicy są minimalistami i zadowalają się małymi sukcesami, odrzucając możliwość osiągnięcia wielkich. Takich piłkarzy z naszego regionu jestem w stanie wymienić więcej, ale nie chcę podawać kolejnych nazwisk. Marnują to, co Bóg dał im najlepszego – uważa Piotr Welcz.
Podczas ostatniego ligowego weekendu dyrektor Piotr Welcz obserwował mecz Roztocza Szczebrzeszyn z Olimpią Miączyn. Podopieczni trenera Jarosława Czarnieckiego gładko wygrali z byłym zespołem Piotra Welcza 7:0 (5:0). W zespole ze Szczebrzeszyna zagrało wielu piłkarzy z Zamościa. W roli głównej wystąpił Kamil Pliżga. Strzelił dwa gole i miał współudział przy kilku innych trafieniach. Od kilku tygodni zbiera pochlebne recenzje za grę w Roztoczu. – Z pewnością jest zawodnikiem o dużym potencjale. Widać jednak było, że – mimo dobrej gry – ma spore zaległości treningowe. Wydaje się, że ma też problemy z nadwagą, a to miało wpływ na jego motorykę – ocenę jego występu obniżają częste przestoje w grze. Widziałem go w lepszej dyspozycji. Na tle słabej Olimpii wypadł bardzo dobrze. Zresztą, każdy z zawodników Roztocza w tym meczu był wirtuozem – ocenia wychowanka AMSPN Hetman Piotr Welcz.
Dyrektor Piotr Welcz nie przekreśla jednak szans Kamila Pliżgi na powrót do Hetmana. Wszystko pozostaje w gestii samego piłkarza. – Nie wiem, jak Kamil podchodzi do swojej kariery piłkarskiej. Słyszałem, że ponownie wybiera się za granicę. A to wskazuje na to, że nie stawia już na piłkę nożną, traktując tę dyscyplinę w kategoriach zabawy. Rozmowy odnośnie jego powrotu do Hetmana nie było. To on sam powinien zgłosić chęć gry w naszym zespole. Sytuacja, w jakiej rozstaliśmy się z nim w AMSPN Hetman, powinna skłaniać go do tego, by to on szukał kontaktu z nami, a nie my z nim – twierdzi Piotr Welcz.
MaSzt
czwartek, 29 września 2016
Hetman Zamość odniósł już piąte zwycięstwo w rozgrywkach lubelskiej I ligi wojewódzkiej juniorów starszych. Podopieczni trenera Krzysztofa Krupy wygrali na wyjeździe z Lewartem Lubartów 3:0 (2:0). Gole strzelili: Paweł Daszek, Szymon Nowak i Jakub Witkowski. Juniorzy Hetmana zachowali pierwsze miejsce w ligowej tabeli. Mają w dorobku 16 punktów, które wywalczyli w sześciu meczach. W Lubartowie Hetman grał w składzie: Dominik Niemczyk (90 Adrian Adamczuk) – Błażej Filipowicz, Rafał Danilewicz, Michał Luterek, Norbert Myszka – Szymon Nowak, Karol Bukowski, Łukasz Latawiec (50 Jakub Witkowski), Damian Pilipczuk, Paweł Daszek – Kamil Daszek (50 Karol Tucki).
Kolejnym ligowym rywalem zespołu trenera Krzysztofa Krupy będzie ostatnia w tabeli Janowianka Janów Lubelski. Zespoły zmierzą się w niedzielę, 2 października o godz. 11 w Zamościu na boisku za Rotundą. – Przed nami jeszcze pięć trudnych ligowych meczów. U siebie zagramy z Janowianką, Wisłą Puławy i Ładą Biłgoraj, a na wyjeździe z Górnikiem Łęczna i Widokiem Lublin. Większość tych zespołów traci do nas trochę punktów, ale żadnego z nich nie można lekceważyć, gdyż nie są słabe. Trzeba się z nimi liczyć, bo są to solidni ligowcy, którzy z pewnością nie położą się przed nami. Celuję wraz ze swoją drużyną w miejsce, w czołowej trójce. I tego się trzymam – mówi trener Krzysztof Krupa.
Władze Hetmana trochę więcej wymagają od podopiecznych trenera Krzysztofa Krupy. – Chcemy wygrać I ligę wojewódzką juniorów. A co później? Zobaczymy. Zwycięzca rozgrywek wojewódzkich zagra w dwumeczu barażowym o awans do Centralnej Ligi Juniorów – informuje dyrektor sportowy Hetmana Piotr Welcz.
Zdaniem dyrektora Piotra Welcza pierwsze miejsce Hetmana w lidze juniorów jest jak najbardziej realne. – Wszystko idzie zgodnie z założeniami. Szkoda, że straciliśmy punkty, remisując 2:2 na własnym boisku z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Byliśmy w tym meczu lepsi, powinniśmy wygrać, ale straciliśmy dwa „głupie” gole po błędach bramkarza. Na razie gramy nieźle. Razi jedynie nieskuteczność. Sytuacji podbramkowych w kolejnych meczach mamy sporo. Brakuje zawodnika do wykańczania akcji – ocenia dotychczasowe występy zamojskich juniorów dyrektor Piotr Welcz.
Z gry swoich zawodników zadowolony jest także trener Krzysztof Krupa. – Nasza drużyna jest solidna. Tracimy mało bramek. Niekiedy szwankuje skuteczność. Mamy 22 strzelone gole, a gdybyśmy wykorzystali choć połowę tych sytuacji podbramkowych, które jeszcze mieliśmy, to ten dorobek mógłby oscylować w granicach 40 trafień. Ważne jest to, że tworzymy kolektyw. Widoczny jest progres formy wszystkich zawodników. Nie jestem w stanie nikogo wyróżnić, bo każdy nasz zawodnik prezentuje się dobrze. Warto także podkreślić, że cały zespół sumiennie trenuje. Kadra liczy dwudziestu zawodników Ćwiczymy cztery razy w tygodniu. Regularnie na zajęcia przychodzi czternastu, piętnastu piłkarzy. Ponadto czterech kolejnych trenuje z czwartoligowym zespołem seniorów – mówi szkoleniowiec juniorów Hetmana.
Tuż przed zamknięciem letniego okienka transferowego do zespołu juniorów Hetmana przybył z Kryształu Werbkowice Paweł Daszek, który w poprzednim sezonie osiemnaście razy wystąpił w AMSPN Hetman Zamość, w lubelsko-podkarpackiej III lidze. Odszedł natomiast Mateusz Szykuła, który zrezygnował z uprawiania piłki nożnej. Zamojscy szkoleniowcy penetrują lokalny rynek piłkarski w poszukiwaniu utalentowanego, skutecznego napastnika. – Mamy problem ze skutecznością. Widzimy deficyt w linii ataku, dlatego postanowiliśmy zimą sprowadzić napastnika. Najbardziej odpowiadałby nam zawodnik z rocznika 1999, by mógł występować w drużynie juniorów także w kolejnym sezonie – mówi dyrektor Piotr Welcz.
Celem nadrzędnym dla zespołu juniorów i jej szkoleniowca Krzysztofa Krupy jest przygotowanie zawodników do występów w pierwszej drużynie. – Do grupy juniorów podchodzimy z dużą atencją. Uważnie się przyglądamy poszczególnym piłkarzom. Wraz z trenerem Krzysztofem Rysakiem obserwujemy mecze juniorów, o ile tylko nie pokrywają się w terminach ze spotkaniami seniorów. Włączyliśmy do kadry pierwszej drużyny Karola Bukowskiego. W meczu pucharowym z Kryształem w Werbkowicach mógł zaprezentować się Szymon Nowak. Wierzymy w to, że kolejni zdolni juniorzy będą dobijać się do zespołu seniorów – mówi dyrektor Piotr Welcz.
MaSzt
czwartek, 29 września 2016
Hetman Zamość zagra wiosną przyszłego roku w finale rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu okręgu zamojskiego. Zespół trenera Krzysztofa Rysaka wygrał na wyjeździe z Kryształem Werbkowice 1:0 (0:0). – Był to typowy mecz derbowy. Na boisku dominowała walka. Byliśmy lepsi. Wygraliśmy w pełni zasłużenie. Dłużej niż rywale utrzymywaliśmy się przy piłce. Zwycięską bramkę zdobyliśmy dopiero w 90 minucie. Mieliśmy jednak co najmniej kilka sytuacji, żeby wcześniej rozstrzygnąć ten mecz na swoją korzyść. Cieszymy się, że nie musieliśmy grać dogrywki, ponieważ w najbliższą sobotę czeka nas mecz ligowy z Lewartem w Lubartowie – mówi Piotr Welcz, dyrektor sportowy Hetmana, były piłkarz Hetmana, a także Kryształu.
Jak padła zwycięska bramka? Zaczęło się od dośrodkowania Rafała Turczyna z rzutu wolnego. Damian Kupisz oddał strzał głową. Bramkarz Kryształu Robert Suchodolski wybił piłkę na szesnasty metr. Wybronił także dobitkę Szymona Soleckiego, ale skapitulował po strzale Bartłomieja Mazura. Hetman grał w składzie: Kamil Tomczyszyn – Łukasz Bubeła, Bartłomiej Mazur, Szymon Solecki, Dawid Daszkiewicz – Damian Kupisz, Rafał Turczyn, Łukasz Kamiński, Damian Baran (85 Szymon Nowak), Błażej Omański (70 Łukasz Fidler) – Oleksij Rodewicz.
MaSzt
środa, 28 września 2016
W dzisiejszym (środa, 28 września, godz. 15.30) meczu Hetmana Zamość z Kryształem Werbkowice, w półfinale okręgowego Pucharu Polski, nie zagrają czterej piłkarze: Hubert Czady, Damian Otręba, Maciej Markowski i Anton Lucyk (na zdjęciu). Wszyscy zmagają się z kontuzjami. – Być może Anton będzie gotowy na sobotę, na ligowy mecz z Lewartem Lubartów. Pozostali nie będą do dyspozycji trenera Krzysztofa Rysaka w najbliższym spotkaniu o ligowe punkty – informuje Piotr Welcz, dyrektor sportowy Hetmana.
Do kadry Hetmana na mecz z Kryształem włączony został prawoskrzydłowy Szymon Nowak z zespołu juniorów. Podopieczny trenera Krzysztofa Krupy w lipcu skończył 18 lat. W poprzednim sezonie występował w zespole seniorów AMSPN Hetman Zamość. W lubelsko-podkarpackiej III lidze rozegrał 16 meczów. – Mamy szeroką kadrę. W pierwszym zespole trenuje ponad dwudziestu zawodników. Młodsi, rzadziej grający zmiennicy będą mieli okazję potwierdzić swoją przydatność dla zespołu – twierdzi dyrektor Piotr Welcz.
Spotkanie pucharowe z Kryształem będzie przedsmakiem potyczki ligowej, którą zaplanowano na niedzielę, 16 października o godz. 14 także na stadionie w Werbkowicach. – Kryształ to bardzo mocny przeciwnik, na tle którego nasi piłkarze, zwłaszcza ci rezerwowi, będą mieli sposobność się wykazać. Spodziewam się dużego zaangażowania całego zespołu Kryształu, a w szczególności zamojskiego zaciągu. Dla byłych zawodników Hetmana, grających obecnie w drużynie z Werbkowic, będzie to prestiżowy mecz – uważa dyrektor Piotr Welcz.
W naszej drużynie panuje pełna mobilizacja. Zamojscy trenerzy i piłkarze zapewniają, że bardzo poważnie traktują rozgrywki Pucharu Polski i nie chcą ich zakończyć na etapie zmagań w okręgu. – Nie odpuścimy żadnego meczu pucharowego. Zawsze będziemy grali o zwycięstwo. Dalsza pucharowa przygoda może mieć pozytywny wpływ na rozwój naszej drużyny. Nie boimy się Kryształu. Pojedziemy do Werbkowic po „swoje” – przekonuje Piotr Welcz.
Hetman awansował do półfinału Pucharu Polski na szczeblu okręgu zamojskiego po zwycięstwie 3:0 w Tomaszowie Lubelskim na zespołem juniorów Tomasovii. Z kolei Kryształ uzyskał w ćwierćfinale taką samą wygraną w Różańcu nad Gromem. Drugą parę półfinałową tworzą Łada 1945 Biłgoraj i Tomasovia Tomaszów Lubelski. Drużyny zmierzą się dziś o godz. 15.30 na stadionie OSiR w Biłgoraju. Spotkanie rozegrane zostanie bez udziału publiczności. To kara, jaką na biłgorajski klub nałożył Wydział Dyscypliny LZPN za użycie niedozwolonych środków pirotechnicznych podczas meczu z Chełmianką. W poprzedniej rundzie Łada wyeliminowała z rozgrywek A-klasową Andorię Mircze, remisując 2:2 i wygrywając w karnych 4:3 na stadionie w Mirczu. Natomiast Tomasovia pokonała na wyjeździe Omegę Stary Zamość 3:1. Mecz finałowy zaplanowano na wiosnę przyszłego roku.
MaSzt
środa, 28 września 2016
Był początek kwietnia 1992 roku. Hetman Zamość prowadził w tabeli trzecioligowej grupy VII. Zespół z Zamościa, grający pod szyldem firmy Kadex, obrał kurs na II ligę. Piłkarze szkoleni przez trenera Włodzimierza Gąsiora wygrywali w lidze mecz za meczem. Jeszcze wtedy nie byli pewni tego, że dwa miesiące później będą świętować historyczny awans. Kryształ Werbkowice zajmował wówczas siódme miejsce w liczącej dwanaście zespołów zamojskiej klasie okręgowej. W tabeli prowadził Olimpiakos Tarnogród, a kolejne lokaty zajmowały: Sokół Zwierzyniec, Tanew Majdan Stary, Ruch Izbica, Echo Zawada i Huczwa Tyszowce. Los zetknął Hetmana z Kryształem w czwartej rundzie rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu województwa zamojskiego.
Pamiętny mecz Kryształu z Hetmanem na boisku w Werbkowicach rozgrywany był w porywistym wietrze. Za zdecydowanego faworyta uchodził Hetman, który kilka dni wcześniej wygrał spotkanie ligowe z Bronią w Radomiu 3:0. Zamościanie przyjechali do Werbkowic bez kilku zawodników z podstawowej jedenastki. Lublinianie Janusz Dec i Krzysztof Krukowski dostali wolne, Włodzimierz Kobzew zmagał się z kontuzją, a Robert Szala musiał pauzować za czerwoną kartkę, którą ukarany został na stadionie w Radomiu. Rezerwa zespołu trenera Włodzimierza Gąsiora wówczas była na tyle silna, że nawet absencje czołowych zamojskich piłkarzy w najmniejszym stopniu nie zwiększały szans Kryształu na awans do ćwierćfinału pucharowych zmagań w okręgu.
Kryształ był wówczas przeciętnym zespołem nawet na miarę klasy okręgowej. – W Krysztale występowali wtedy tylko piłkarze z Werbkowic i najbliższej okolicy. W miarę regularnie trenowaliśmy, jednak nie byliśmy zespołem grającym ładnie, technicznie. Prowadzący drużynę Jerzy Kula był trenerem „z własnego podwórka”. Jako szkoleniowiec nie miał zbyt dużego bagażu doświadczeń. Lubił nas pogonić w teren. Bardzo dużo biegaliśmy na treningach. Na boisku byliśmy zawzięci i wybiegani. Nawet mecz z Hetmanem wytrzymaliśmy do końca pod względem kondycyjnym. Braki w wyszkoleniu nadrabialiśmy ambicją, wolą walki i siłą. Na Hetmana wyszliśmy z bojowym nastawieniem, jak na każdy inny mecz – wspomina Piotr Kot, były piłkarz Kryształu, a dziś wiceprezes zarządu klubu sportowego z Werbkowic.
Występ Hetmana w Werbkowicach wzbudził niemałe zainteresowanie w regionie. Na stadionie zebrała się spora liczba widzów, którzy przyjechali z różnych stron ówczesnego województwa zamojskiego. – Piłkarze Płomienia Trzeszczany woleli obejrzeć nasz mecz z Hetmanem, niż pojechać na pucharowy mecz z Alwą Brody Małe. Płomień oddał swoje spotkanie w Pucharze Polski walkowerem – przypomina Piotr Kot.
W meczu z Hetmanem Kryształ zagrał w składzie: Marek Łukasiuk – Mariusz Wróbel, Sławomir Kozyra, Marek Drewniak, Jarosław Wójtowicz (Mariusz Łyciuk) – Piotr Kot, Jacek Gura, Stanisław Reszczyński (Artur Brzóska), Maciej Iwon – Lucjan Wyskiel, Maciej Tucki. – Przez wiele lat grałem w Krysztale na pozycji forstopera, ale przeciwko Hetmanowi wystąpiłem w ataku. Nie byłem dobrze przygotowany do tego spotkania. Na mecz dostałem zwolnienie z wojska. Służyłem w straży granicznej w Hrubieszowie. Rzadko mogłem przyjeżdżać na treningi do Werbkowic. O kondycję dbałem w wojsku. Systematycznie biegałem, żeby być w dobrej formie. Wcześniej uprawiałem lekkoatletykę w Unii Hrubieszów. Do walki przeciwko Hetmanowi potrzebna była właśnie wytrzymałość – mówi Maciej Tucki, były piłkarz Kryształu.
Kryształ skutecznie, momentami wręcz desperacko odpierał ataki Hetmana. Sporadycznie wyprowadzał kontrataki. Po jednej z kontr obrońca Leszek Malowany, który po latach został piłkarzem Kryształu, wybił piłkę ręką z bramki. W 27 minucie przed szansą na zdobycie bramki z karnego stanął Marek Drewniak. Bramkarz Hetmana Sebastian Łukiewicz nie dał się pokonać. Obronił strzał piłkarza z Werbkowic. – Było przeciwko komu grać. Hetman był wtedy naprawdę mocny. Pewnie wygrał III ligę. Dużo się nauczyliśmy, dzięki tej pucharowej potyczce z Hetmanem. Przede wszystkim pojęliśmy, jak ważne jest boiskowe cwaniactwo. Do dziś ten mecz wspominam z wielkim sentymentem – opowiada Maciej Tucki, który wiele lat później przyjechał do Werbkowic na mecz z AMSPN Hetman Zamość jako kierownik tej drużyny.
Faworyt wygrał z wyraźną pomocą sił przyrody. W 42 minucie z kornera dośrodkował Mariusz Romańczuk. Ku zaskoczeniu wszystkich piłka wpadła do bramki. – Wiatr był tak silny, że piłka zmieniła nagle kierunek lotu – wspomina Maciej Tucki. „Kryształ przyjął wariant obronny, z którym Hetman nie mógł sobie poradzić. Właściwie gra cały czas toczyła się na połowie gospodarzy. Strzały piłkarzy gości albo mijały cel, albo stawały się łupem dobrze broniącego Marka Łukasiuka […] W drugiej połowie gra się wyrównała. Hetman miał optyczną przewagę, ale nie mógł sforsować obrony Kryształu. W sumie piłkarze z Werbkowic przy większym szczęściu mogli ten mecz wygrać. Ale – jak to w przysłowiu – biedniejszemu zawsze wiatr w oczy” – pisała „Kronika Zamojska” (nr 15 z dn. 15 kwietnia 1992 roku).
Hetman zagrał w Werbkowicach w składzie: Sebastian Łukiewicz – Kamil Twarowski, Józef Dankowski, Leszek Malowany, Andrzej Kołodziej – Robert Kulik, Tomasz Jurkowski, Grzegorz Płoszaj, Mariusz Romańczuk – Krzysztof Bojda, Andrzej Pidek (60 Ireneusz Suchowierzch). Wygrana z Kryształem zapoczątkowała drogę Hetmana po główne trofeum w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu województwa lubelskiego. W ćwierćfinale zespół z Zamościa wygrał w Aleksandrowie z występującą wówczas w „okręgówce” Aleksandrią 8:0, a w półfinale okazał się lepszy od Prywaciarza Tomaszów Lubelski (klasa C), pokonując tę drużynę 6:2 na wyjeździe i 13:0 u siebie. Z kolei w finale ograł 4:1 drużynę rezerw Hetmana, walczącą bez powodzenia z Granicą Chełm o awans do III ligi. Dwa gole dla pierwszego zespołu strzelił Włodzimierz Kobzew, a po jednym Tomasz Jurkowski i Krzysztof Krukowski. Honor zamojskiej „dwójki” uratował trafieniem z karnego Marcin Łyś.
W ostatnich latach zespół z Zamościa, grając pod szyldem AMSPN Hetman, pięć razy rywalizował z Kryształem. W sezonie 2011/2012, w klasie okręgowej wygrał w Mirczu (w Werbkowicach trwała budowa stadionu) 2:1, a w rewanżu, w Zamościu – 3:0. Z kolei w finale okręgowego Pucharu Polski, w maju 2012 roku na zamojskim stadionie padł remis 2:2. W karnych nasi wygrali 3:2. Natomiast w sezonie 2014/2015, w rozgrywkach lubelskiej IV ligi w Zamościu nasi wygrali 5:2, zaś w Werbkowicach był remis 1:1.
We wszystkich pięciu meczach, w barwach zespołu z Zamościa występowali Bartłomiej Mazur i Hubert Czady, którzy będą mogli zaprezentować swoje umiejętności na stadionie w Werbkowicach także w najbliższą środę (28 września o godz. 15.30), w meczu półfinałowym okręgowego Pucharu Polski. Warto dodać, że obaj piłkarze byli swego czasu także zawodnikami Kryształu. Wątków, łączących zespoły z Zamościa i Werbkowic jest zdecydowanie więcej. Chociażby taki, że trenerem Kryształu jest Robert Wieczerzak, były szkoleniowiec AMSPN Hetman. Natomiast wśród jego podopiecznych są piłkarze z Zamościa i wychowankowie „autonomicznej”: Dawid Dobromilski, Przemysław Gałka, Adrian Wołoch, Krystian Wołoch i Dawid Wurszt. Warto dodać, że ostatnio do drużyny z Werbkowic dołączył Michajło Kaznocha, który w poprzedniej rundzie występował w trzecioligowym zespole trenera Krzysztofa Rysaka, a latem na krótko zakotwiczył w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki.
Czego możemy się spodziewać po Krysztale i Hetmanie w środę? – Liczę na dobrą grę obu zespołów. Wynik będzie sprawą otwartą, jak to w meczach pucharowych. Atutem Kryształu z pewnością będzie własny stadion, a ponadto nasi piłkarze uwierzyli w siebie i po kilku niepowodzeniach na początku sezonu teraz wygrywają w lidze mecz za meczem. Chcielibyśmy spłatać Hetmanowi psikusa. Zespół z Zamościa jest na fali. W lidze wraz z Chełmianką idzie jak burza. Są mocne, ale – tak myślę – nie wygrają wszystkich meczów do końca rundy. Z pewnością gdzieś te drużyny będą musiały się potknąć. Może Hetman zaliczy wpadkę w Werbkowicach? – zastanawia się Piotr Kot.
Warto podkreślić, że kilkanaście dni później Hetman znowu pojedzie na potyczkę do Werbkowic. W niedzielę, 16 października o godz. 14 drużyny zmierzą się w ramach trzynastej kolejki rozgrywek lubelskiej IV ligi.
MaSzt
poniedziałek, 26 września 2016
Mecz zespołów, sklasyfikowanych na dwóch krańcach ligowej tabeli, zakończył się zgodnie z przewidywaniami, czyli wysoką wygraną lidera nad autsajderem 5:0 (2:0). Piłkarze zwycięskiego Hetmana Zamość zapewniają, że nie zlekceważyli LKS Milanów. Po nonszalanckich błędach zamojskich obrońców przyjezdni mogli jednak pokusić się o co najmniej jednego gola. Przy stanie 0:0 w sytuacji sam na sam z bramkarzem Patrykiem Kierepką tuż obok słupka strzelił Krystian Łotys. Z kolei w 56 minucie zamojski golkiper nie dał się zaskoczyć Mariuszowi Lecykowi w sytuacji jeden na jednego.
Gdyby nawet padła bramka dla czwartoligowego beniaminka, to z pewnością nie miałaby ona większego wpływu na końcowe rozstrzygnięcie. Hetman strzelił pięć goli, a mógł co najmniej drugie tyle. – Nie zlekceważyliśmy przeciwnika. Od początku staraliśmy się jak najszybciej wyjść na prowadzenie, ale nasi rywale bronili się ambitnie. Jak już zdobyliśmy pierwszą bramkę, to później mieliśmy z górki. W pierwszej połowie graliśmy słabiej niż w drugiej, bo niepotrzebnie dostosowaliśmy się poziomem do gry przeciwnika. Rywale grali na zwłokę, chcąc zyskać jak najwięcej czasu, a przez to wybijali nas z właściwego rytmu. Mieli w tym meczu dwie wyborne okazje strzeleckie, ale wynikały one z przypadku. Nawet gdyby zdobyli bramkę, to nie wygraliby z nami. LKS Milanów to fajny zespół, złożony z sympatycznych i ambitnych piłkarzy, ale zbyt słaby na IV ligę. To najsłabszy zespół, z którym w tym sezonie do tej pory graliśmy. Dziwi mnie to, że Łada Biłgoraj nie poradziła sobie z nim – mówi Łukasz Kamiński, środkowy pomocnik Hetmana.
Znacznie cieplej o LKS Milanów wypowiada się Bartłomiej Mazur, który tym razem zaczął mecz na pozycji prawego obrońcy. – Rywale próbowali rozgrywać piłkę, a nie tylko ją kopać, jak większość zespołów, z którymi do tej pory graliśmy. Starali się wyprowadzić jakieś akcje skrzydłami lub środkiem pola. Napastnik z Milanowa sprawiał nam trochę kłopotów, bo dużo biegał, był ambitny, szybki i ruchliwy. Ale naszej bramce goście zagrozili tylko dwa razy – mówi Bartłomiej Mazur.
W końcu odblokował się Oleksij Rodewicz, który nie mógł strzelić gola w trzech kolejnych meczach ligowych. Do bramki Milanowa posłał piłkę dwa razy. Trafienia zaliczyli także Damian Kupisz, Rafał Turczyn i Bartłomiej Mazur. Ponadto nasi piłkarze zaprzepaścili sporo sytuacji podbramkowych. Wyborne okazje strzeleckie zmarnowali m.in. Błażej Omański, Rafał Turczyn, Damian Kupisz i Oleksij Rodewicz. – Zgodnie z przewidywaniami Milanów przez większą część meczu tylko się bronił. Rywale cofnęli się na własną połowę. Zagęścili przedpole. Nawet wysoko przegrywając, walczyli z zaangażowaniem, by stracić jak najmniej bramek – mówi Krzysztof Rysak, trener Hetmana.
W zamojskim zespole zabrakło narzekających na urazy Antona Lucyka i Damiana Otręby. Z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego boisko pod koniec pierwszej połowy opuścił Maciej Markowski. Trener Krzysztof Rysak nie ukrywa, że liczy na jak najszybszy powrót do zdrowia wszystkich zawodników, bo wyścig z Chełmianką o mistrzostwo rundy jesiennej nabiera coraz większych rumieńców. Ponadto przed naszym zespołem kilka trudniejszych ligowych meczów w październiku – najbliższy, wyjazdowy z Lewartem Lubartów, już w sobotę, 1 października o godz. 15. Wcześniej jednak nasi zagrają w Werbkowicach z tamtejszym Kryształem. Stawką spotkania będzie finał okręgowego Pucharu Polski. Mecz rozegrany zostanie w środę, 28 września o godz. 15.30.
niedziela, 25 września 2016 Zamość
SKŁAD HETMANA Patryk Kierepka – Bartłomiej Mazur, Szymon Płotnikiewicz (46 Łukasz Fidler), Szymon Solecki, Dawid Daszkiewicz – Błażej Omański (46 Łukasz Bubeła), Łukasz Kamiński, Maciej Markowski (42 Hubert Czady), Rafał Turczyn – Damian Kupisz (68 Damian Baran), Oleksij Rodewicz
TRENER Krzysztof Rysak
GOLE 1:0 Oleksij Rodewicz 14, 2:0 Damian Kupisz 34, 3:0 Rafał Turczyn 64, 4:0 Oleksij Rodewicz 78, 5:0 Bartłomiej Mazur 84
ŻÓŁTE KARTKI Szymon Solecki, Łukasz Kamiński (Hetman)
SĘDZIOWAŁ Mateusz Kwiatek (Chełm)
MaSzt
poniedziałek, 26 września 2016
„Kibole” zawinili, a konsekwencje łamania przez nich prawa poniosą także „Janusze”. Za użycie przez kibiców na stadionie w Biłgoraju w trakcie meczu Łady 1945 Biłgoraj z Chełmianką Chełm niedozwolonych środków pirotechnicznych, Wydział Dyscypliny Lubelskiego Związku Piłki Nożnej w Lublinie zamknął biłgorajski obiekt na dwa najbliższe mecze. Z Tomasovią Tomaszów Lubelski w Pucharze Polski na szczeblu okręgu zamojskiego (28 września) i Unią Hrubieszów w lubelskiej IV lidze (2 października) zespół z Biłgoraja zagra bez udziału publiczności.
Biłgorajscy kibice dopuścili się recydywy. Tydzień przed meczem z Chełmianką odpalili race na stadionie w Zamościu, podczas meczu Łady z tamtejszym Hetmanem. Kilka z nich rzucili na na murawę. Płonąca raca poparzyła nogę sędziego liniowego. Z tego powodu arbiter główny rozważał nawet zakończenie meczu przed czasem, dokładnie w 71 minucie. – Kara dla Łady za incydent podczas meczu z Chełmianką nie jest duża. Regulaminowy wachlarz kar w takim przypadku jest bardzo duży. Przewiduje nawet wykluczenie zespołu z rozgrywek. Łada otrzymała jedną z najniższych kar. Klub z Biłgoraja był organizatorem meczu, więc powinien zapewnić porządek i bezpieczeństwo na stadionie. Warto podkreślić, że za incydent w Zamościu nałożyliśmy na Ładę karę finansową, która jednak nie przyniosła skutku – mówi Andrzej Stachyra, przewodniczący Wydziału Gier LZPN.
Za złamanie na stadionie w Zamościu zakazu dotyczącego użycia środków pirotechnicznych Łada musi karnie zapłacić 700 zł. Prezes klubu z Biłgoraja Dariusz Bednarz zapowiedział złożenie odwołania od tej decyzji. – Łada może się także odwołać do Związkowej Komisji Odwoławczej od kary nałożonej za mecz z Chełmianką – informuje przewodniczący Andrzej Stachyra.
MaSzt
piątek, 23 września 2016
Artykuł pochodzi z portalu echaroztocza.pl, redagowanego przez dziennikarzy Wydawnictwa „Izamarka”.
Za pomocą formularza kontaktowego, zamieszczonego na stronie kshetman.zamosc.pl, nadeszło do naszego klubu kilka interesujących pytań i sugestii. Nadesłali je internauci o imionach Bartosz (dwa pytania), Maciej, Piotr, Michał, Mateusz i Marcin. Do korespondencji odniósł się dyrektor sportowy Piotr Welcz.
Bartosz: Przydałby się jakiś program meczowy. Czy możliwe jest jego wydawanie przed każdym meczem w Zamościu?
Piotr Welcz: Oczywiście jest to bardzo pożyteczna rzecz dla każdego kibica. Nasze aktualne zasoby kadrowe nie pozwalają na jego redagowanie. Postaramy się, aby od rundy wiosennej coś takiego już funkcjonowało.
Bartosz: Czy klub mógłby pomyśleć o jakichś gadżetach dla maluchów?
– Zaczęliśmy od podstawowych gadżetów klubowych, jak szaliki, kubki, smycze, koszulki. W ostatnich dniach pojawiły się proporczyki. Sukcesywnie będziemy powiększać portfolio tych suwenirów. Weźmiemy pod uwagę tę sugestię, i przygotujemy coś dla maluchów w najbliższym czasie.
Maciej: Czy możliwe są relacje live z meczów Hetmana?
– To wymaga zaangażowania dodatkowych osób i oczywiście wiąże się z finansami. Będziemy się starali, w miarę możliwości, przeprowadzać takowe relacje z niektórych meczów. Jeśli są osoby, które na zasadzie wolontariatu byłyby zainteresowane takową pomocą, to prosimy o kontakt poprzez klubowego maila (Wydawnictwo „Izamarka”, redagujące stronę internetową klubu, jest w stanie przyjąć na płatny staż młodą osobę, chętną do zdobycia umiejętności dziennikarskich. Zainteresowanych prosimy o kontakt mailowy – przyp. red.).
Piotr: Dlaczego nie można się dodzwonić pod podany na stronie internetowej numer klubowego telefonu?
– Mieliśmy drobne problemy techniczne z telefonem. Natomiast ważnym czynnikiem jest to, że z uwagi na koszty, nie mamy etatowego pracownika biura, a osoba, która użytkuje ten telefon, jest pochłonięta swoimi nominalnymi obowiązkami służbowymi, dlatego też nie zawsze jest w stanie go odebrać. Będziemy się w starali w nowym roku usprawnić ten aspekt. Na tę chwilę prosimy o wyrozumiałość. Na pewno jeśli nie odbierzemy, to będziemy starali się zadzwonić na numer, który zapisze się w pamięci naszego telefonu. Zapraszamy też do kontaktu poprzez maila klubowego (sekretariat@test1.pila.pl).
Michał: Czy jest szansa, by do Hetmana wrócili tacy zawodnicy, jak Mateusz Prus, Kamil Rozmus, Rafał Kycko i Mateusz Herda?
– Z trzema spośród tych czterech zawodników rozmawiałem osobiście przed rozpoczęciem sezonu. Niestety, każdy z trójki Rafał Kycko, Mateusz Herda i Mateusz Prus chciał mierzyć się na poziomie wyższym niż IV liga. Każdy z nich nie wyklucza jednak powrotu do Zamościa, po uzyskanym awansie do III ligi. Jeśli chodzi o Kamila Rozmusa, to ten chłopak też ma wyższe ambicje i umiejętności niż na IV ligę. Ponoć na dobre zadomowił się w Łodzi.
Mateusz: Dlaczego ochrona przed meczem sprawdza kobietom torebki i każe zwykłym kibicom pokazywać, co mają w kieszeniach, natomiast kibole bezkarnie wnoszą na stadion niedozwolone środki pirotechniczne i inne niebezpieczne przedmioty?
– Każda z osób wchodzących na stadion jest poddawana tym samym procedurom przeszukania. Niestety, po ostatnim meczu z Ładą okazało się, że kibice ultras Łady wykazali się wysoką przebiegłością. Jak informowała mnie ochrona, post factum zdiagnozowała, że kibice Łady poprzyklejali race do swoich przysłowiowych „czterech liter”, tudzież innych intymnych części ciała. Świadczą o tym porzucone na sektorze taśmy klejące. Ponadto race były umieszczone w rurkach drzewców flag. Jak pokazują te kuriozalne sposoby, ochrona musi na przyszłość wykazać się jeszcze większą determinacją. Będzie już wyposażona w wykrywacze materiałów pirotechnicznych. Nigdy nie wiadomo, co jeszcze ultrasi mogą wymyślić, aby przechytrzyć ochronę. Słyszałem o przypadkach na innych stadionach chowania na sektorze materiałów kilka dni przed meczem. Tak czy siak, będziemy bezwzględni w kontrolach, gdyż następnym razem nasz klub poniesie surową karę.
Marcin: Dlaczego na oficjalnej stronie internetowej klubu nie ma możliwości komentowania artykułów?
– Jesteśmy przeciwnikami publikowania na stronie anonimowych komentarzy, gdyż obserwujemy to, co się dzieje na innych zamojskich portalach. Jesteśmy przygotowani na konstruktywną krytykę bądź merytoryczne sugestie. Niestety, najczęściej komentarze sprowadzają się do klasycznego hejtu zakompleksionych bądź zawistnych anonimowych ludzi, których nadrzędnym celem jest destrukcja. Każde niepowodzenie naszego klubu jest dla nich pożywką. Jeśli ktoś chce coś nam konkretnego przekazać, to zapraszamy do skorzystania z klubowego adresu mailowego – sekretariat@test1.pila.pl lub formularza kontaktowego, zamieszczonego na naszej oficjalnej stronie internetowej. Wszyscy, którzy w tym momencie są zaangażowani w projekt KS Hetman, pracują na 120 % swoich możliwości i potrzebują przede wszystkim wsparcia, a nie hejtu.
MaSzt
środa, 22 września 2016
Trenerzy Hetmana Zamość i Chełmianki Chełm, odpowiednio Krzysztof Rysak i Artur Bożyk, podglądają nawzajem swoje zespoły. Artura Bożyka można było zobaczyć na kilku ligowych meczach naszych piłkarzy. W niedzielę, 18 września trener Krzysztof Rysak gościł na stadionie OSiR w Biłgoraju. Bacznie obserwował Chełmiankę. Bardzo realny jest scenariusz, w którym Hetman i Chełmianka, w ostatniej kolejce rundy jesiennej, na zamojskim stadionie zmierzą się o mistrzostwo półmetka rozgrywek. Ponadto nie można wykluczyć tego, że właśnie między zespołami z Zamościa i Chełma rozstrzygnie się rywalizacja o prawo do gry w przyszłym sezonie w III lidze.
Oba zespoły uchodzą obecnie za najlepiej grające w lubelskiej IV lidze. Nieprzypadkowo zajmują po dziewiątej serii meczów dwie czołowe lokaty w ligowej tabeli. Mają na koncie po 25 punktów. Nie zaznały jeszcze goryczy porażki. Wygrały po osiem meczów i zremisowały po jednym. Hetman stracił punkty, remisując na własnym stadionie ze Stalą Kraśnik (1:1). Chełmianka podzieliła się punktami na boisku w Chełmie z Victorią Żmudź (2:2). Zespół z Zamościa jest liderem, bo Chełmianka straciła w dziewięciu kolejkach o dwa gole więcej.
Trener Krzysztof Rysak stara się porównać piłkarski potencjał Hetmana i Chełmianki. – Jeśli chodzi o umiejętności i doświadczenie poszczególnych zawodników, to obie drużyny są pod tym względem zbliżone do siebie. W obu zespołach jest paru młodych piłkarzy. Są też starsi zawodnicy, stanowiący o sile drużyny, jednak uważam, że ciężar gry rozkłada się równomiernie na wszystkich członków ekipy. Tak naprawdę siłą jednych i drugich jest zespołowość. Nie ma w Hetmanie i Chełmiance zawodników, bez których te drużyny nie mogłyby funkcjonować – twierdzi Krzysztof Rysak.
Zespoły różnią się od siebie w sposobie rozgrywania piłki. Hetman stara się „pieścić” futbolówkę, utrzymując ją w swoim posiadaniu jak najdłużej to jest możliwe. Zamościanie dążą do dokładności w rozgrywaniu akcji, rzadko podejmują ryzyko. Skrupulatnie szlifują atak pozycyjny. Z kolei Chełmianka bardzo szybko przedostaje się pod bramkę rywala. Stara się jak najszybciej rozgrywać piłkę, nawet kosztem ryzyka, że ją straci. Na półmetku rundy jesiennej styl gry zespołu z Chełma bardziej może się podobać, ale nie oznacza to, że jest skuteczniejszy.
Co o tym sądzi trener Krzysztof Rysak? – Hetman i Chełmianka są zespołami, które narzucają rywalom swój styl gry. Obie drużyny starają się przyjąć szybkie tempo rozgrywania akcji, często na jeden, czy dwa kontakty z piłką. Piłkarze szukają wolnej przestrzeni. Chcą osiągnąć przewagę, zwłaszcza w wolnych strefach boiska. Być może Chełmianka robi to troszeczkę szybciej niż Hetman, jednak uważam, że pod tym względem potencjał obu zespołów jest zbliżony do siebie – przekonuje szkoleniowiec zamojskich piłkarzy.
Krzysztof Rysak zwraca uwagę na mentalność obu zespołów. – I my, i Chełmianka potrafimy „nakręcać się” w każdym meczu, bez względu na klasę rywala. Ani ja, ani trener Artur Bożyk, nie możemy narzekać na brak zaangażowania swoich podopiecznych. Jedni i drudzy profesjonalnie podchodzą do swoich obowiązków. Każdego przeciwnika traktują z należytym respektem – podkreśla trener Hetmana.
Chełmianka wygrała na wyjeździe z Ładą 1945 Biłgoraj 2:0 (2:0). Dwie bramki zdobył 22-letni wychowanek Hetmana Żółkiewka, Damian Koprucha (w 35 i 45 minucie). Podopieczni trenera Artura Bożyka mocowali się w Biłgoraju nie tyle z Ładą, co z jej bramkarzem. Łukasz Szawara uratował swój zespół przed wyższą porażką. Tylko w pierwszej połowie obronił trzy strzały, zmierzające w „okienko” jego bramki.
Jakie wrażenie na zamojskim szkoleniowcu zrobiła w Biłgoraju chełmska drużyna? – Chełmianka nie pokazała niczego, co mogłoby mnie zaskoczyć. Zagrała dokładnie tak, jak się tego spodziewałem. Już na początku meczu narzuciła Ładzie swój styl gry. Wykorzystywała swoich zawodników, którzy mają największy potencjał. Mam na myśli zwłaszcza Oleksija Prytuliaka, kreatywnych środkowych pomocników oraz bocznych obrońców, potrafiących włączać się do akcji ofensywnych, wykańczanych przez Damiana Kopruchę. Mocną stroną Chełmianka są dobrze wykonywane stałe fragmenty gry. W pierwszej połowie drużyna z Chełma zdominowała Ładę. Szybko przeprowadzała akcje. Strzeliła dwa gole, a mogła znacznie więcej. Po przerwie obraz meczu był trochę inny. Łada wyszła na boisko z dużą motywacją. Zapewne zadziałała reprymenda trenera Ireneusza Zarczuka, niezadowolonego ze słabej gry jego piłkarzy w pierwszej połowie. Drużyna z Biłgoraja potrafiła przenieść piłkę przedpole karne Chełmianki, wykonując kilka dokładnych podań. Brakowało jej jednak siły rażenia. Zespół z Chełma nie był w stanie grać przez 90 minut w takim tempie, jakie przyjął w pierwszej połowie – komentuje Krzysztof Rysak.
Szkoleniowiec twierdzi, że ma Chełmiankę rozpracowaną. Jednak podkreśla, iż wszelkie obserwacje na nic mogą się zdać w bezpośredniej konfrontacji z rywalem. – Czasem wydaje się, że o przeciwniku wie się wszystko. A jednak piłka nożna jest nieprzewidywalna, bo nie można przeprowadzić dwóch takich samych akcji. Nawet w trakcie tysiąca meczów nie sposób znaleźć dwóch identycznych sposobów rozegrania piłki. Podglądanie przeciwnika jest ważne, wiele pomaga trenerowi i jego podopiecznym, ale nie decyduje o wyniku meczu. Trafny jest slogan, który głosi, że „mecz jest meczowi nierówny”. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala – mówi Krzysztof Rysak.
Z opinii wygłoszonych przez trenera Krzysztofa Rysaka wynika, że mecz Hetmana z Chełmianką powinien się zakończyć remisem. Ale taki wynik nie zadowoli ani jednej, ani drugiej ekipy. – Musimy zastanowić się, co możemy zrobić, by w jakimś elemencie okazać swoją wyższość nad rywalem – mówi Krzysztof Rysak. Przypominamy, że Hetman zagra z Chełmianką w niedzielę, 13 listopada o godz. 13 na stadionie OSiR w Zamościu. Spotkanie rozegrane zostanie w ramach ostatniej kolejki rundy jesiennej. Jednak jeśli pogoda pozwoli, to tydzień później czwartoligowcy z woj. lubelskiego zaliczą awansem pierwszą wiosenną serię meczów.
MaSzt
środa, 22 września 2016
Hetman Zamość i Chełmianka nieprzypadkowo przewodzą w tabeli lubelskiej IV ligi. Obie drużyny uchodzą za dwie najlepsze w rozgrywkach. Ze sobą zmierzą się dopiero na zakończenie pierwszej rundy. Spotkanie to być może będzie decydowało o tym, który z tych zespołów zostanie mistrzem rundy jesiennej. Pierwotnie zostało zaplanowane na sobotę, 12 listopada, na godz. 13, na stadionie OSiR w Zamościu. Nastąpiła jednak zmiana terminu na niedzielę, 13 listopada (godzina rozpoczęcia meczu pozostała bez zmian).
Wszystkich kibiców, chętnych do przybycia na kolejne mecze ligowe Hetmana na zamojskim stadionie informujemy, że w recepcji OSiR prowadzona jest przedsprzedaż biletów na każde spotkanie, począwszy od tego najbliższego, z LKS Milanów, zaplanowanego na niedzielę, 25 września, na godz. 16. Wejściówki można kupować o dowolnej porze w każdy dzień tygodnia, oczywiście tylko za okazaniem ważnego dokumentu tożsamości (dowód osobisty, paszport, prawo jazdy), który każdy kibic powinien posiadać także na stadionie podczas meczu.
MaSzt
poniedziałek, 19 września 2016
Rozegraliśmy najlepszy wyjazdowy mecz w tej rundzie. Zaprezentowaliśmy się lepiej niż we Włodawie – stwierdził po powrocie z Piszczaca, ze spotkania z tamtejszą Lutnią, trener Hetmana Zamość Krzysztof Rysak. Co prawda zespół z Zamościa wygrał z Włodawianką 5:1 (2:0), a z Lutnią „tylko” 2:0 (2:0), a jednak w Piszczacu – zdaniem trenera zamojskiego Krzysztofa Rysaka – pokazał większą kulturę gry. – Gdyby ktoś liczył procentowy czas posiadania piłki, to pewnie wyszłoby 90 do 10 na naszą korzyść – mówi Krzysztof Rysak.
Na mecz do Piszczaca Hetman pojechał bez Huberta Czadego, który dostał wolne, ponieważ dostał zaproszenie na wesele. W składzie pojawili się natomiast dwaj Ukraińcy, Oleksij Rodewicz i Anton Lucyk. Ich występ przeciwko Lutni stał pod znakiem zapytania. Po meczu z Ładą dostali dwa dni wolnego, wyjechali na Ukrainę, ale nie powrócili ze swojej ojczyzny w ustalonym terminie. – Ulegli jakiemuś zatruciu i wylądowali pod kroplówką w szpitalu we Lwowie. Przyjechali do Zamościa dopiero w piątek, wyraźnie osłabieni. W meczu z Lutnią Anton musiał wcześniej zejść z boiska. Aleks dotrwał do końca spotkania, ale nie był to jego najlepszy występ – wyjaśnia trener Krzysztof Rysak.
W Piszczacu Oleksij Rodewicz gola nie strzelił (już w trzecim ligowym meczu z rzędu), ale zrobili to inni zawodnicy Hetmana. Na prowadzenie nasi wyszli już w 2 minucie. Z kornera dośrodkował Rafał Turczyn, a Szymon Solecki popisał się celną „główką”. Od początku spotkania Hetman miał pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Miejscowi nie byli w stanie choćby raz zagrozić bramce strzeżonej przez Patryka Kierepkę. – Przez cały mecz Lutnia nie miała nawet pół-sytuacji podbramkowej. Oddała na naszą bramkę tylko jeden strzał, z odległości około 20 metrów. Uderzenie było jednak tak słabe, że nasi obrońcy nawet go nie blokowali, a Patryk Kierepka bez trudu złapał piłkę – mówi Krzysztof Rysak.
Lutnia nie kwapiła się do odrabiania strat. Gospodarze sprawiali wrażenie, że zależy im tylko na jak najniższej porażce. Hetman napierał, całkiem nieźle rozgrywając piłkę w ataku pozycyjnym, jednak nie znajdował sposobu na wypracowanie klarownych sytuacji podbramkowych. Drugą, a jak się później okazało – ostatnią w tym meczu bramkę, Hetman zdobył w 41 minucie. Gola strzelił Rafał Turczyn, a asystę zaliczył Oleksij Rodewicz. – Zdecydowanie zdominowaliśmy to spotkanie. Cały czas operowaliśmy piłką. Przeciwnik tylko się bronił, czekał na okazję do kontrataku. Wszelkie próby rozwinięcia kontr powstrzymywaliśmy już w zalążku – komentuje szkoleniowiec zamojskiego zespołu.
Po przerwie zespół z Piszczaca skupił się tylko na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki. – Lutnia okazała się trudnym przeciwnikiem, bardzo mądrze się broniącym. Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie zdobyła aż 49 punktów i zakończyła rozgrywki na szóstym miejscu. Skład oparła na wychowankach TOP 54 Biała Podlaska. Kilku z nich występowało w III lidze, w Podlasiu Biała Podlaska – przedstawia sobotniego rywala Krzysztof Rysak.
Mimo ambitnych starań Hetman nie zdołał po raz trzeci złamać defensywy Lutni. Najdogodniejszą okazję do zmiany wyniku miał w 90 minucie Błażej Omański. Dostał piłkę na ósmym metrze od Dawida Daszkiewicza, jednak spudłował, w dodatku w dość rażący sposób. – Nie mogliśmy strzelić trzeciego gola, choć wydawało się, że w końcu tego dokonamy. Gdy piłka zmierzała w światło bramki, obrońcy Lutni jakimś cudem ją wybijali. Gospodarze bronili się z wielką determinacją. Walczyli o każdą piłkę, często bardzo agresywnie, nierzadko wślizgiem – podkreśla trener Krzysztof Rysak.
Hetman zachował pierwsze miejsce w tabeli, bo następnego dnia Chełmianka, grając bez wychowanka AMSPN Hetman Zamość Łukasza Sękowskiego (miał w tym czasie służbę w straży granicznej), pokonała w Biłgoraju Ładę 2:0 (2:0). Obie bramki zdobył Damian Koprucha (w 35 i 45 minucie). Żeby wyprzedzić w tabeli naszą drużynę, chełmianie musieli wygrać w Biłgoraju różnicą co najmniej czterech bramek. I trzeba przyznać, że Chełmianka bliska była uzyskania takiego rezultatu już po pierwszej połowie. Łada tylko desperacko się broniła, a piłkarze z Chełma napotkali przeszkodę w osobie świetnie interweniującego bramkarza Łukasza Szawary. To właśnie jemu Łada zawdzięcza tak niską przegraną.
W następnej, dziesiątej już kolejce Hetman zagra w Zamościu z LKS Milanów, a Chełmianka na własnym stadionie zmierzy się z Lutnią Piszczac. Wyniki inne niż wysokie zwycięstwa gospodarzy obu meczów będą sporą niespodzianką. – Wszyscy będą oczekiwali naszego wysokiego zwycięstwa nad zespołem z Milanowa, ale mnie zależeć będzie na wysokiej jakości gry. Musimy mieć pełną kontrolę nad tym spotkaniem. Będę oczekiwał od swoich zawodników powtarzalności w rozgrywaniu akcji i wykańczaniu stałych fragmentów gry, które ćwiczymy na treningach. Jeśli często będziemy się utrzymywali przy piłce i będziemy górowali nad rywalem pod względem kultury gry, to zdobędziemy bramki – mówi trener Krzysztof Rysak.
sobota, 17 września 2016 Piszczac
SKŁAD LUTNI Robert Kijora – Rafał Szyszkiewicz (70 Mateusz Kobyliński), Patryk Żuber, Tomasz Kaliszuk, Patryk Paszkiewicz (90 czerwona kartka) – Paweł Bołtowicz (62 Maciej Oleksiuk), Iwo Czumer (82 Mateusz Czebreszuk), Jakub Magier (75 Marcin Wieliczuk), Rafał Andrzejuk – Damian Artymiuk, Tomasz Domański
TRENER Michał Kwiecień
SKŁAD HETMANA Patryk Kierepka – Łukasz Bubeła (77 Szymon Płotnikiewicz), Bartłomiej Mazur, Szymon Solecki, Dawid Daszkiewicz – Rafał Turczyn, Maciej Markowski (72 Łukasz Fidler), Łukasz Kamiński, Anton Lucyk (67 Błażej Omański), Damian Otręba (46 Damian Kupisz) – Oleksij Rodewicz
TRENER Krzysztof Rysak
GOLE 0:1 Szymon Solecki 2, 0:2 Rafał Turczyn 41
ŻÓŁTE KARTKI Patryk Paszkiewicz – dwie, Iwo Czumer, Patryk Żuber (Lutnia), Anton Lucyk, Łukasz Kamiński (Hetman)
CZERWONA KARTKA Patryk Paszkiewicz (Lutnia) – w 90 minucie za drugą żółtą
SĘDZIOWAŁ Damian Kuźniak (Lublin)
MaSzt
niedziela, 18 września 2016