Biało-zieloni mają na swoim koncie 22 punkty, które zdobyli w 16 meczach (sześć zwycięstw, cztery remisy, cztery porażki). Warto zwrócić uwagę, że zespół Dariusza Kantora lepiej radzi sobie w gościach. Na swoim boisku Wisłoka wywalczyła dotychczas osiem punktów (dwa zwycięstwa, dwa remisy, cztery porażki). Mamy nadzieję, że po niedzielnym spotkaniu nie poprawi swojego stanu posiadania, a my zaliczymy czwarty kolejny mecz bez przegranej.

Najskuteczniejszym zawodnikiem dębiczan jest Damian Łanucha z pięcioma bramkami na koncie. Trzy gole ma Łukasz Siedlik, a po dwa trafienia mają na swoim koncie Dariusz Kamiński, Sebastian Pawlak i Dawid Sojda.

W naszym zespole cztery trafienia ma natomiast dotychczas Rafał Turczyn, a jedno mniej Rafał Kruczkowski.

123832945 408051256871350 5214999997336940753 N 1024x612

W ostatnim meczu obu drużyn górą byli rywale, którzy wygrali w Zamościu 2:0 (Dawid Sojda 82, Kamil Rębisz 90).

Spotkanie sędziuje Gerard Gawron z Mielca. Arbiter ten dyktuje średnio jeden rzut karny w meczu, wręcza niemal 7 żółtych kartek, a w 6 spotkaniach, które dotychczas prowadził, pokazał 3 czerwone kartki. Ani w tym, ani w ubiegłym sezonie Hetmanowi nie sędziował.

123905292 366217351105310 6733481457710839684 N 1024x762

ROZWIĄŻ WYKREŚLANKĘ” – Wygraj książkę „Peter Crouch – Jak być piłkarzem”.

Zwycięży ta osoba, która jako pierwsza wyśle poprawnie rozwiązaną wykreślankę. Na odpowiedzi czekamy pod adresem mailowym piotrlaszkiewicz@kshetman.pl do piątku (6.11) do godziny 18:00.

123683542 1001286653706556 7968958386982368901 N 1024x811

ROZWIĄŻ  KRZYŻÓWKĘ „STRANIERI  KS HETMAN ZAMOŚĆ” – Wygraj książkę „Zibi czyli Boniek” autorstwa Romana Kołtonia.

Zwycięży ta osoba, która jako pierwsza wyśle poprawnie rozwiązaną krzyżówkę.

Na odpowiedzi czekamy pod adresem mailowym piotrlaszkiewicz@kshetman.pl do soboty (31.10) do godziny 15:00.

Osoby, które będą w komentarzach podawać rozwiązania krzyżówki automatycznie będą dyskwalifikowane z udziału w tym oraz przyszłych konkursach.

123169063 296681284655510 6109519521425767150 N 1 1024x632

Rozwiązania ostatniej krzyżówki:

poziomo:

5.CIEPLAK, 6.ZUB, 8.ŁUKIEWICZ, 10PŁOSZAJ, 11.TYRKAŁO, 12.KARNAS,
15.DAWIDOWICZ, 16.MACHLARZ, 17.KOŁODZIEJSKI, 20.HETMAN, 21.MUSIAŁ
pionowo:

1.WISŁA, 2.CYC, 3.PREJBUSZ, 4.POLNIAK, 7.LEWANDOWSKI,
9.SKONECKI, 13.ZIARKOWSKI, 14.WALIGÓRA, 18.ZAMOŚĆ, 19.PUPEĆ

Hasło – CAŁY HETMAN ZAWSZE RAZEM

fot.: Kronika Tygodnia

Na sobotnie spotkanie pojechaliśmy bez Rafała Kruczkowskiego i Mikołaja Grzędy (kartki) oraz Michała Wolanina, Przemysława Koszela, Damiana Pupcia i Norberta Myszki (urazy). Jarosław Czarniecki miał więc do dyspozycji tylko trzynastu zawodników, w tym dwóch bramkarzy. Czasami jednak, gdy wszystkie okoliczności przemawiają przeciwko, okazuje się, że sport rządzi się swoimi prawami. Powiemy tylko, że za każdą złotówkę postawioną na nasze zwycięstwo, wygrać można było… aż 10!

Ac65df282e38d2c459d8d75f5c34d96d 1024x683
fot.: www.podhaleregion.pl

Mecz rozgrywany był na sztucznej nawierzchni, ale byliśmy na to przygotowani. Już w 6 minucie Podhale, które dotychczas u siebie nie przegrało, trafiło w słupek. W 12 min. Wesley Cain rozegrał krótko rzut rożny, piłka trafiła do Piotra Białousko, następnie do Kuby Jaroszyńskiego, a akcję wykończył skutecznie z bliska Rafał Turczyn! Gospodarze natarli jeszcze mocniej, wykonywali mnóstwo dośrodkowań, ale na nasze szczęście brakowało im dokładności. W 34 minucie po rogu z Podhale z bliska przestrzeliło nad poprzeczką.

Tuż po rozpoczęciu drugiej połowy zrobiło się pod naszą bramką bardzo gorąco. Dwukrotnie niesamowitym refleksem popisał się jednak Dawid Rosiak, ratując nas przed pewną utratą bramek.

4b4f4d8ed5a1911da2b6ec1477872193 1024x683
fot.: www.podhaleregion.pl

W 58 minucie wyprowadziliśmy kontratak, Piotr Białousko został sfaulowany i Marek Mizia otrzymał drugą żółtą kartkę (pierwsza za faul na Okanie Ozcifci). Podhale grało w dziesiątkę, ale nadal przeważało. W 82 minucie lewym skrzydłem popędził Wesley Cain, a do akcji podłączył się Kuba Jaroszyński. Nasz napastnik wyłożył ładnie piłkę na ósmy metr i było 0:2! Kilka minut później po jednym z dośrodkowań po strzale Dawida Dynarka, piłka trafiła w Piotra Jamroża i zrobiło się jeszcze bardziej nerwowo. Tym razem jednak utrzymaliśmy prowadzenie, wygrywając pierwszy mecz w sezonie.

– Jedyny pomysł na Podhale w naszej sytuacji kadrowej to mocna obrona, czekanie na kontry i stałe fragmenty gry. Gospodarze atakowali od początku, ale po ćwiczonym fragmencie gry objęliśmy prowadzenie. W drugiej bronimy jeszcze mocniej, Rosiu w bramce łapie wszystko, a do tego mamy szczęście. Dla mnie Podhale piłkarsko to najlepszy zespół w lidze. Naprawdę grali w piłkę, ale tym większa chwała dla chłopaków, że nie pękli! Gospodarze nawet w dziesiątkę byli bardzo groźni i do końca nas naciskali. Sędzia doliczył 5 minut, ale wytrzymaliśmy. W końcu szczęście się uśmiechnęło i do nas – skomentował mecz trener Jarosław Czarniecki.

Ad93fd4006a1ba6ff33221942c9acd7d 1024x683
fot.: www.podhaleregion.pl

Mamy więc na koncie pierwsze zwycięstwo, a od trzech kolejek nie przegraliśmy meczu. Oby był to zwiastun lepszej postawy Biało-Zielono-Czerwonych. Tym bardziej, że w sobotę o 11.00, w siedemnastej kolejce, podejmujemy Chełmiankę. Walczymy dalej!

Podhale Nowy Targ – Hetman Zamość 1:2 (0:1)

Bramki: Dynarek 86 – Turczyn 12, Jaroszyński 81

Hetman: Rosiak – Szatała, Jaroszyński, Jamroż, Białousko (63 Polak) – Dajos, Ozcifci, Turczyn, Pokrywka, Gierowski – Cain (90+4 Gibki).

Czerwona kartka: Malowany 60 (za dwie żółte)

Sędziował: Adam Jamka.

KG

Od Pana gry w Zamościu minęła niemalże dekada. Co dzisiaj robi Michał Sławuta?

Michał Sławuta: – Po powrocie z Finlandii doszedłem do porozumienia z Januszem Matusiakiem i aktualnie jestem trenerem bramkarek w Szkole Mistrzostwa Sportowego im. Kaźmierza Wolskiego w Łodzi oraz w  drużynie ekstraklasy kobiet TME UKS SMS Łódź.

Grał Pan w Łódzkim Klubie Sportowym, podobnie jak Dawid Rosiak, 18-letni bramkarz Hetmana. Z ŁKS-u do Zamościa przeniósł się również Piotr Białousko. Zamość to według Pana dobre miejsce do piłkarskiego rozwoju?

W momencie gdy przenosiłem się z ŁKS-u do Zamościa, drużyna Hetman Zamość grała w pierwszej lidze, po zakończonej grze w klubie wyjechałem za granicę, gdzie nie śledziłem dokładnie przyczyn spadku klubu do niższej klasy rozrywkowej. Ja osobiście bardzo mile wspominam mój pobyt w Zamościu i sądzę, że były tam stworzone bardzo dobre warunki do rozwoju dla piłkarzy.

Teraz widzę, że w Hetmanie gra również chłopak z Łodzi, Dawid Rosiak. Pozostaje mi życzyć, aby historia chociaż w małym stopniu zatoczyła koło i ci młodzi chłopcy mieli okazje w koszulce Hetmana grać w jak najwyższej lidze.

Jak wspomina Pan swój pobyt w Zamościu?

– Wspominam bardzo miło, w Zamościu miałem stworzone bardzo dobre warunki do gry, do życia. Nie można też zapomnieć o wspaniałych kibicach, którzy tłumnie przychodzili na mecze i stwarzali niezapomnianą atmosferę. W końcu, gdzie by nie spytać o Zamość, to obok urokliwej starówki prawie każdy wskaże Hetman. To spore wyróżnienie móc zapisać się na kartach historii tego wyjątkowego klubu.

Był jakiś mecz, który szczególnie zapadł Panu w pamięci? Pytam oczywiście o okres gry w Hetmanie?

– Za dużo już czasu minęło, żeby wspominać jakiś mecz szczególnie.

Sezon 2001/2002 to bez wątpienia jeden z najlepszych w historii zamojskiego klubu. Tak się złożyło, że akurat w tym sezonie, to właśnie Pan bronił bramki Hetmana. Dyrektorem sportowym zamojskiego klubu z kolei dzisiaj jest Pana kolega z boiska, Jan Cios. Czego zabrakło wówczas w Zamościu, aby ta drużyna osiągnęła coś więcej, aniżeli górą połowę tabeli?

– W tamtym okresie jedyną bolączką klubu były sprawy organizacyjne oraz sprawy poza boiskowe niekoniecznie zależne od Hetmana. Sam klub nie był przygotowany do awansu do wyższej klasy rozrywkowej. Może też zabrakło nam trochę szczęścia w decydujących fazach rozgrywek. To jednak jestem przekonany, że tamta drużyna miała potencjał, aby grać o wyższe cele.

Dzisiaj Hetman występuje w trzeciej lidze? Interesuje się Pan tym, co dzieje się z zamojską piłką?

– Szczerze się przyznam, że pobieżnie. Z racji swoich obowiązków śledzę rozgrywki w całej Polsce, to jednak nie przykładam szczególnej uwagi do działalności każdego klubu. Hetman jest mi bliski, to jednak gdyby zapytał mnie Pan, co obecnie dzieje się z Hetmanem, to odpowiem, że nie wiem. Wiem, w której lidze gra Hetman, z jakim skutkiem idą rozgrywki w tym sezonie, przeglądałem kadrę Hetmana, to jednak tylko tyle.

Utrzymuje Pan kontakt z którymś z byłych piłkarzy Hetmana z którymi dzielił Pan szatnię?

– Dekada spędzona poza Polską skutecznie zakończyła zamojskie przyjaźnie. Ubolewam nad tym faktem, ale może uda się jeszcze nam spotkać jakoś w Zamościu, gdy sytuacja z pandemią stanie się bardziej klarowna.

Choć spędził Pan w Zamościu tylko jeden sezon, to jest mimo wszystko bardzo miło wspominany przez kibiców. Dla wielu fanów zamojskiego klubu, jest Pan obok Sebastiana Łukiewicza  wymieniany jako najlepszy bramkarz w historii klubu. Skoro wspomnienia są takie miłe, to wypada zapytać, kiedy ostatni raz był Pan w Zamościu?

– Po zakończonej grze w Hetmanie Zamość wyjechałem za granicę, gdzie spędziłem prawie piętnaście lat. Do Polski powróciłem dopiero cztery lata temu, więc moja ostatnia wizyta w Zamościu była w okresie gry w Hetmanie. Czas nadrobić zaległości i pokazać się na mieście.

Zgodzi się Pan, że ówczesnego Hetmana nie byłoby, gdyby nie osoby trenerów Włodzimierza Gąsiora i Zbigniewa Pająka? Pomijamy oczywiście kwestie organizacyjne.

– Tak, z tym się mogę zgodzić, duży udział w naszym sukcesie miała para trenerska Włodzimierz Gąsior i Zbigniew Pająk, oby dwóch Panów bardzo miło wspominam. Wybitni fachowcy i świetni ludzie, którzy razem zbudowali dobry, mocny zespół.

Pana przejście do Hetmana było równie zaskakujące, jak późniejszy Pana transfer do Finlandii. Co by jednak nie mówić, w Skandynawii spędził Pan ponad dziesięć lat. Z perspektywy swojej przygody z piłką, co uznałby Pan za swój największy sukces?

– Samą możliwość gry na najwyższym poziomie rozgrywkowym w innym  kraju uważam za duży sukces, na pewno moim atutem był brak poważniejszych kontuzji, co umożliwiło mi rozwijanie mojej pasji zarówno grając na pozycji bramkarza, a później przekazując pozyskaną wiedzę jako trener.

Kadra Hetmana obecnie jest jedną z najmłodszych w lidze. Średnia wieku nie przekracza dwudziestu lat. Co tak doświadczony bramkarz, jak Pan mógłby doradzić młodym adeptom piłki, którzy mierzą się z wieloma przeciwnościami i póki co okupują ostatnie miejsce w ligowej tabeli?

– Praca, praca i jeszcze raz praca, a do tego bardzo dużo cierpliwości, wyniki pojawią się same. Hetman zacznie w końcu wygrywać – wierzę w zespół Jarosława Czarnieckiego.

Myśląc Hetman… co jako pierwsze przychodzi Panu na myśl?

– Twierdza Zamość, czyli nasz niezdobyty stadion ze wspaniałymi kibicami, a odbiegając od tematu piłki nożnej Rynek Wielki w Zamościu. To miasto ma wszystko, aby piłka funkcjonowała na jak najwyższym poziomie. Życzę powodzenia Hetmanowi i wierzę, że w trzeciej lidze w przyszłym sezonie znajdzie się również miejsce dla biało-zielono-czerwonych.

fot. SMS Łódź

W 16. kolejce zagramy na wyjeździe z Podhalem Nowy Targ i to gospodarze są zdecydowanym faworytem tego spotkania. Nasz najbliższy przeciwnik zajmuje dziewiąte miejsce, z dorobkiem 21 punktów, na co złożyło się 6 zwycięstw, 4 remisy i 2 porażki (bramki: 21:15).

Przed własną publicznością na sztucznej nawierzchni Podhale jest jak dotychczas niepokonane. Zespół trenera Marcina Zubka cztery spotkania domowe wygrał, a dwa zremisował (bilans bramkowy 10:2). Już sam ten fakt potwierdza, że przed młodą ekipą Hetmana zadanie arcytrudne. Tym bardziej, że z powodu żółtych kartek w Nowym Targu nie zagrają Rafał Kruczkowski i Mikołaj Grzęda.

122193147 759001184681055 7109822541380925464 N 1024x683

Najskuteczniejsi gracze Podhala to: Michał Grunt i Damian Lepiarz – po 6 bramek oraz Michał Nawrot – 5 bramek. Dla porównania w naszym zespole Rafał Kruczkowski i Rafał Turczyn strzelili po trzy gole. W barwach czerwono-niebiesko-żółtych gra Michał Dudek, który niemal dwa lata był graczem Hetmana.

Nasi gracze zdają sobie sprawę, że mało kto daje im w Nowym Targu szanse na korzystny wynik. Mimo tego obiecują walkę o każdy centymetr boiska.

Pierwszy gwizdek w sobotę (24 października) o godz. 15.00. Sędzią głównym będzie Adam Jamka. Co ciekawe, arbiter ten gwizdał nam w ostatnim spotkaniu z Podhalem, gdy 18 sierpnia 2019 roku wygraliśmy 2:1. W bieżącym sezonie sędzia z Kielc prowadził 4 mecze, w których pokazał 22 żółte kartki (5,5 na mecz) i nie odgwizdał żadnego rzutu karnego.

KG

W mecz lepiej weszli gospodarze, którzy w pierwszym kwadransie stworzyli sobie dwie sytuacje strzeleckie. Najpierw w 3 minucie meczu strzał Bartosza Prętnika zablokował Norbert Myszka, następnie dobrą interwencją popisał się Grzegorz Gibki, który zatrzymał strzał głową Michała Dziubka.

Kilka chwil później Hetman mógł objąć prowadzenie, niestety bardzo dobrą akcję prawą stroną boiska Wesleya Caina nie był w stanie wykończyć Łukasz Pokrywka, który minął się z piłką.

W 18 minucie było jednak 1:0 dla Hetmana. Zamościanie wykonywali rzut wolny, najwyżej w polu karnym do piłki wyskoczył Norbert Myszka, który nie dał szans Jakubowi Osobińskiemu i wyprowadził biało-zielono-czerwonych na prowadzenie.

Mecz był dosyć wyrównany, każda z drużyn szukała swoich okazji strzeleckich, jednak do końca pierwszej połowy więcej bramek już nie padło.

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Hetmana, a przynajmniej powinna tak się rozpocząć. Rafał Kruczkowski znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rezerw kieleckiej Korony, przelobował golkipera gospodarzy i niestety, ale również i bramkę. Po chwili kolejny raz przy piłce znalazł się pomocnik Hetmana, ale tym razem pewną interwencją popisał się Jakub Osobiński.

Im bliżej było końca meczu, tym przewaga Hetmana narastała, niestety kolejny raz brakowało skuteczności lub… szczęścia. W 67 minucie meczu do piłki z rzutu wolnego podszedł Rafał Kruczkowski, uderzył wydawało się bezbłędnie, ale kolejny dobrze między słupkami spisał się Jakub Osobiński.

O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą piłkarze Hetmana przekonali się w 82 minucie meczu, kiedy to Jakub Konstantyn strzałem głową wykończył dobre dośrodkowanie Dawida Więckowskiego.

Hetman po utracie gola nie poddał się i trzeba oddać piłkarzom naszej drużyny, że mogli zdobyć jeszcze trzy gole. Najpierw dobrze z rzutu wolnego uderzał Piotr Dajos, następnie w doliczonym już czasie gry dwie doskonałe okazje stworzył sobie Mikołaj Grzęda.

Najpierw strzał napastnika Hetmana z pięciu metrów instynktownie obronił Jakub Osobiński, chwilę później kolejny raz pojedynek wygrał golkiper gospodarzy, który sparował strzał Mikołaja Grzędy na poprzeczkę.

Hetman przeważał, kreował sytuacje, Korona swoich okazji szukała głównie w kontratakach, ale te skutecznie były blokowane przez pewnie grającą linię obrony, ale i przytomnie broniącego Grzegorza Gibkiego.

Należy zauważyć, że Hetman w sobotnie południe w Kielcach był najbliżej wygranej w całym sezonie. Za walory estetyczne jednak nikt punktów nie przyznaje, stąd też do Zamościa piłkarze naszej drużyny wrócili tylko z jednym punktem.

Za tydzień przed Hetmanem kolejny mecz wyjazdowy. W Nowym Targu zamościanie zmierzą się z miejscowym Podhalem, które dzisiaj (18.10) w Sieniawie zmierzy się z Sokołem.

Ze statystycznego obowiązku należy dodać, że Hetman mecz kończył w dziesiątkę, kiedy to czerwoną kartką, za dwie żółte ukarany został  w doliczonym czasie gry Rafał Kruczkowski.

Korona II Kielce 1:1 (0:1) K.S. Hetman Zamość

Strzelcy bramek: Jakub Konstantyn 82′ – Norbert Myszka 18′.

Hetman: Gibki – Wolanin, Grzęda, Myszka, Szatała – Pupeć (75’ Jaroszyński), Kruczkowski, Ozcifici (60’ Dajos), Pokrywka (90’ Gierowski), Białousko – Cain.

Korona II: Osobiński – Więckowski, Kośmicki, Dziubek (K), Cukrowski (83’ Kralka), – D. Lisowski (58’ Konstantyn), Turek (65’ Bujak), Prętnik, J. Górski (58’ Przybysławski) (83’ Malec) – Sowiński, Piróg.

Żółte kartki: Bujak, Więckowski – Ozcifici, Białousko, Wolanin, Kruczkowski, Dajos, Myszka, Grzęda.

Czerwona kartka: 90’ Kruczkowski (za dwie żółte).

Sędzia: Michał Wasil (KS Lublin).

W poprzedniej kolejce kielczanie przegrali w Nowym  Targu z Podhalem 0:3. Najlepszym strzelcem zespołu Korony jest Mateusz Sowiński, autor czterech goli.

Gramy kolejny mecz ligowy, będziemy się starali zdobyć punkty . Szczególnie po naszym ostatnim niepowodzeniu zrobimy wszystko by się zrehabilitować. Dla nas każdy mecz to wielka niewiadoma, staramy się przygotować jak najlepiej, ale decyzje personalne w naszej drużynie zapadną dopiero przed samym meczem – powiedział trener rezerw Korony Kielce, Sławomir Grzesik.

Z zamiarem  rehabilitacji do Kielc na pewno uda się nasz zespól, w którym po ostatnim zremisowanym meczu był bardzo duży niedosyt. Choć to zespół rezerw Korony zgromadził o dziewięć punktów więcej, to zapewne  Hetman w starciu z równie młodym zespołem gospodarzy zrobi wszystko, by do Zamościa przywieźć zdobycz punktową .

Spotkanie poprowadzi trójka sędziowska z Lubelskiego Kolegium Sędziów. Jako główny arbiter mecz poprowadzi Michał Wasil. Na liniach pomagać mu będą Kamil oraz Karol Szczołko.

Mecz odbędzie się bez udziału publiczności w związku z obostrzeniami wynikającymi z pandemii koronawirusa.

Konkretniejsi w pierwszych minutach byli jednak przyjezdni. Już w 8 minucie bardzo dobre dośrodkowanie doszło do zawodnika Jutrzenki, napastnik gości uderzył piłkę głową, jednak na posterunku tym razem był Grzegorz Gibki, który efektowną paradą zatrzymał atak gości.

Z upływem czasu do głosu dochodzić zaczęli piłkarze Hetmana, choć optyczna przewaga nie przekładała się jednak na okazje bramkowe. W 20 minucie meczu Wesley Cain został w brutalny sposób potraktowany łokciem przez rywala z Giebułtowa, ale sędzia pozostawał niewzruszony i to pomimo tego, że napastnik Hetmana wymagał interwencji medycznej.

Gwizdek sędziego milczał również, gdy brutalny atak na nogi Okana Ozcifci zaprezentował inny zawodnik Jutrzenki. Co jednak zabierał sędzia, piłkarze Hetmana sami sobie wywalczyli. W 24 minucie meczu rzut rożny wykonywał Rafał Kruczkowski, rozegrał piłkę w Wesleyem Cainem, ten choć na raty, to zagrał do Rafała Turczyna, a kapitan biało-zielono-czerwonych otworzył wynik meczu i było 1:0 dla Hetmana.

Hetman po objęciu prowadzenia nabrał wiatru w żagle. Dwie minuty później swoją szansę miał Wesey Cain. Rozgrywający bardzo dobry mecz Rafał Kruczkowski skierował prostopadłe podanie do napastnika zamościan, który niestety będąc w znakomitej sytuacji strzeleckiej nie trafił do siatki.

Kilka minut później mógł być remis, na szczęście dla Hetmana piłka po uderzeniu pomocnika drużyny gości trafiła w słupek.

Im bliżej końca pierwszej połowy, tym większa była nerwowość w grze Hetmana. Stalowe nerwy w pierwszej połowie spotkania miał Norbert Myszka, który rozbijał ataki gości. Zamościanie kolejną okazję do strzelenia gola stworzyli sobie w 32 minucie meczu. Niezłe dośrodkowanie Rafała Turczyna z rzutu rożnego, do piłki doszedł Norbert Myszka, ale jeszcze lepiej w polu karnym zachował się bramkarz Jutrzenki, który zatrzymał szarżującego stopera Hetmana.

W 40 minucie kolejny raz przypomnieli o sobie goście z Giebułtowa, ale na posterunku stał Grzegorz Gibki, który zatrzymał atak zespołu Piotra Powroźnika. Do końca pierwszej połowy wynik meczu nie uległ zmianie i to Hetman w końcu do szatni schodził prowadząc 1:0.

Drugą połowę – analogicznie jak pierwszą – lepiej rozpoczęli goście. Już w 47 minucie meczu kolejną przytomną, ale i dobrą interwencją wykazał się Grzegorz Gibki, który zatrzymał sytuację na sam z rywalem. Trzy minuty później kolejny raz w sytuacji sam na sam znalazł się Wesley Cain. Kanadyjczyk miał jednak problem z pokonaniem bramkarza i wynik nie ulegał zmianie.

W 53 minucie meczu kolejna okazja Hetmana, strzał Okana Ozcifci trafia jednak wprost w rękawice golkipera Jutrzenki, a ten szybkim wyprowadzeniem uruchamia kontratak gości. Szybko przeniesiona piłka w pole karne Hetmana trafia po płaskim dośrodkowaniu pod nogi Krzysztofa Kozieła,  a ten bez większych problemów doprowadza do wyrównania. Przy akcji bramkowej gości ewidentnie zaspała defensywa Hetmana.
Po stracie bramki Hetman jednak nie załamuje się i dąży do ponownego wyjścia na prowadzenie.

W 57 minucie dochodzi do chyba najbardziej kuriozalnej sytuacji w meczu. Długa piłka do Wesleya Caina, który ściga się z obrońcami gości i ostatecznie wygrywa pojedynek, pada jednak tuż przed polem sfaulowany przez obrońcę gości. Sędzia gwiżdże, podbiega do leżących zawodników i gdy wszyscy zgromadzeni na stadionie są pewni, że zaraz sięgnie po czerwoną kartkę, ten… wskazuje na faul w ataku i  rzut wolny dla gości.

Zarówno na boisku jak i przy ławce rezerwowych zrobiło się bardzo nerwowo efektem czego pierwszą żółtą kartkę w tym dość ostrym meczu otrzymuje… trener zamościan, Jarosław Czarniecki.

Po upływie zaledwie trzech minut sprawiedliwości staje się za dość – w polu karnym faulowany zostaje Rafał Kruczkowski i sędzia wskazuje na jedenastkę. Do piłki podchodzi sam poszkodowany i pewnym strzałem pokonuje bramkarza gości – 2:1 i Hetman ponownie wychodzi na prowadzenie.

W kolejnych minutach Hetman nie cofa się i próbuje podwyższyć prowadzenie. Na słowa uznania zasługuje bardzo dobry w dzisiejszym spotkaniu Rafał Kruczkowski. To właśnie po faulu na nim w 64 minucie sędzia wskazuje na rzut wolny – w dalszym ciągu jednak bez kartek. Niestety kolejny stały fragment gry dla zamościan był początkiem ich kłopotów. Sytuacja bardzo podobna do tej z 53 minuty – szybkie wznowienie przez bramkarza, jedno podanie za plecy zamojskich obrońców i niestety ewidentny błąd popełnia Grzegorz Gibki, który najpierw wychodzi, a po chwili cofa się do własnej bramki. Niezdecydowanie bramkarza Hetmana wykorzystuje Tomasz Kaczor i ponownie mamy remis,  2:2.

Hetman jednak nie poddaje się i próbuje ponownie wyjść na prowadzenie. Wydaje się, że te wysiłki przyniosą skutek, gdy w 71 minucie obrońca Jutrzenki ewidentnie odbija piłkę ręką po dośrodkowaniu zawodnika Hetmana w polu karnym. Ponownie jednak negatywnym bohaterem spotkania zostaje sędzia, który wskazuje na… rzut rożny dla zamościan.

Po kilku minutach znowu w ataku Hetman, tym razem Rafał Turczyn, który dośrodkowuje w pole karne, jednak Wesley Cain minimalnie pudłuje. Nadal  trwa festiwal indolencji i błędów sędziego, który tym razem w 79 minucie nie widzi rożnego dla gospodarzy. W 80 minucie znowu ambitnie grający Hetman przystępuje do ataku, ładna, kombinacyjna akcja zakończona strzałem Damiana Pupcia, niestety zbyt lekkim żeby zaskoczyć bramkarza gości.

Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Hetman miał chyba najlepszą okazję do zdobycia decydującej bramki – po rzucie wolnym i zamieszaniu w polu karnym do strzału dochodzi Piotr Białousko, bramkarz Jutrzenki mija się z piłką, jednak tę praktycznie z linii bramkowej wybija obrońca – nadal mamy 2:2.

Po kilku minutach znowu do sytuacji strzeleckiej dochodzi Norbert Myszka, uderza po stałym fragmencie gry, jednak niestety i tym razem niecelnie. Do końca spotkania choć nieco chaotycznie, obydwie drużyny grały o pełną pule i widać było, że żadnej z nich nie zadowala remis.

Wynik jednak nie uległ zmianie i wydaje się, że to piłkarze Hetmana mogą w tej sytuacji czuć duży niedosyt.

Chcąc realnie myśleć o utrzymaniu w trzeciej lidze, takie mecze należy bezwzględnie wygrywać. Hetman dzisiaj, choć rozegrał niezłe zawody i dwa razy wychodził na prowadzenie, to nie utrzymał go do końca tracąc bramki po kontrach i dość prostych błędach.

Następna okazja do zdobycia pierwszych trzech punktów już w najbliższą sobotę (17 października) w Kielcach. Piłkarze Hetmana zmierzą się z rezerwami miejscowej Korony, które przegrały dzisiaj z Podhalem Nowy Targ 0:3.

Na koniec słowo o sędzim Konradzie Tomczyku, który był po prostu słaby lub jak to mawiał trener Przemysław Cecherz – tendencyjny, ale my tym razem powstrzymamy się od używania inwektyw.

K.S. Hetman Zamość 2:2 (1:0) Jutrzenka Giebułtów

Strzelcy bramek: Rafał Turczyn 24’, Rafał Kruczkowski (61’ k) – Krzysztof Kozieł 53’, Tomasz Kaczor 68’.

Żółte kartki: Rafał Turczyn, Norbert Myszka, Okan Ozcifci, Damian Pupeć, Jarosław Czarniecki (trener) – Maciej Kozicki.

Hetman: Gibki – Wolanin, Myszka, Szatała – Turczyn, Ozcifci (78’ Dajos), Kruczkowski, Pupeć, Pokrywka (66′ Białousko) – Grzęda, Cain.

Jutrzenka: Guguła – Bizoń, Zieliński, Kowalski, Leśniak, Bierówka (46′ K. Kozieł), Balawender, Kaczor (81′ Pietrzyk), Litewka (46′ B. Kozieł), Majcherczyk, Zawadzki (77′ Kozicki).

Sędzia:
Konrad Tomczyk (KS Jarosław).

Widzów: 400.

Piłkarze z Giebułtowa swój ostatni mecz rozegrali w minioną środę remisując z rezerwami Cracovii 2-2 w ramach zaległego meczu piątej kolejki.  Najlepszym strzelcem Jutrzenki  jest Krzysztof Kozieł, autor trzech trafień.

Hetman w swoim ostatnim ligowym meczu po raz kolejny musiał uznać wyższość rywala. Podopieczni Jarosława Czarnieckiego ulegli Wólczance Wólka Pełkińska 1:6, a jedynego gola dla biało-zielono-czerwonych po dośrodkowaniu Okana Ozcifci zdobył Łukasz Pokrywka.

Ostatnia konfrontacja Hetmana  z Jutrzenką zakończyła się zwycięstwem zamościan 2-0, dwa gole zdobył wówczas Paweł Myśliwiecki. Obiektywnie jednak przyznać trzeba, że goście postawili trójkolorowym wówczas bardzo trudne warunki.

Myślę, że zarówno my jak i Hetman nie możemy być zadowoleni z wyników i z miejsca, jakie zajmujemy w tabeli. Każdy z nas ma swoje problemy, to jednak jestem przekonany, że woli walki żadnej drużynie nie zabraknie. Zarówno Hetmanowi, jak i Jutrzence potrzebne są trzy punkty i na pewno nikt nie zadowoli się remisem. Spodziewam się dobrego meczu – powiedział Piotr Powroźnik, trener Jutrzenki Giebułtów.

Sobotni mecz jako arbiter główny poprowadzi Konrad Tomczyk (KS Jarosław) na liniach pomagać mu będą Adam Włoch oraz Ireneusz Lis.

Spotkanie rozpocznie się o godzinie 12:00, a transmisję z meczu przeprowadzi partner medialny Hetmana – Nowy Kurier Zamojski.

fot. Kronika Tygodnia

Mecz rozpoczął się od ataku Hetmana, jednak strzał Okana Ozcifci z 6 minuty meczu trafił wprost w plecy interweniującego zawodnika Wólczanki. Cztery minuty swoją szansę mieli gospodarze, jednak dobrze w sytuacji sam na sam z Kacprem Durdą zachował się Dawid Rosiak i obronił strzał rywala.

Kolejne minuty to narastająca przewaga Hetmana, która zamierzony rezultat przyniosła w 19 minucie meczu. W bocznym sektorze boiska faulowany był Okan Ozcifci, do piłki podszedł sam poszkodowany, dośrodkował w pole karne, a najprzytomniej pod bramką zachował się Łukasz Pokrywka, który zdobył gola.

Kolejną okazję Hetman stworzył sobie w 31 minucie gry. Dobrą prostopadłą piłkę do wychodzącego Wesleya Caina zagrał Rafał Turczyn, jednak napastnik Hetmana nie był w stanie skierować piłki do siatki i golkiper drużyny z Wólki Pełkińskiej zatrzymał atak zamościan.

Pięć minut później był już remis. Gra toczyła się w polu karnym Hetmana, nagle nie atakowany przez nikogo zawodnik Wólczanki padł w polu karnym, a sędzia Grzegorz Jabłoński wskazał na wapno. Do piłki podszedł Krzysztof Pietlucha i było 1:1.

Ta bramka podłamała dobrze grającego Hetmana, który znowu zaczął popełniać błędy. W 40 minucie meczu taki błąd wykorzystali gospodarze i za sprawą Mateusza Olejarki wyszli na prowadzenie.

Pierwsza połowa pozwalała mieć nadzieję, że Hetman w końcu nawiążę walkę z rywalem, to jednak nic nie zwiastowało tego, co wydarzy się w drugiej części meczu.

Najpierw w 55 minucie do siatki trafił Kacper Durda, następnie cztery minuty później swojego drugiego gola w meczu zdobył Mateusz Olejarka. Bramka o tyle kuriozalna, bowiem Hetman od 60 minucie meczu grał w przewadze zawodnika, kiedy to drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką za faul na Dawidzie Rosiaku ukarany został Jan Peda.

W 71 minucie meczu było już 5:1 dla Wólczanki. Gola zdobył Kacper Durda. Minutę przed końcem meczu Norbert Myszka sprokurował rzut karny, który gospodarze choć zmarnowali to i tak zdobyli gola. Do odbitej piłki od poprzeczki doszedł Kacper Masny i ustalił wynik meczu na 6:1.

Następny mecz zamościanie rozegrają 10 października (sobota) z Jutrzenką Giebułtów. Czy Hetman odniesie pierwsze zwycięstwo w sezonie? Wierzymy, że tak!

Wólczanka Wólka Pełkińska 6:1 (2:1) K.S. Hetman Zamość

Strzelcy bramek: Krzysztof Pietluch 36′, Mateusz Olejarka 41,’ 66′, Kacper Durda 56′, 71′, Kacper Masny 89′ – Łukasz Pokrywka 19′.

Żółte kartki: Jan Peda (Wólczanka) – Jarosław Czarniecki (trener), Damian Pupeć (Hetman).

Czerwona kartka: Jan Peda (za drugą żółtą).

Wólczanka: Bieniek – Wach, Wrona, Pawłowski, Peda – Szczypek, Podstolak (78′ Michalski, Galara (78′ Baran)- Pietluch (71′ Matofij) – Olejarka (65′ Gul), Durda (78′ Masny).

Hetman: Rosiak – Wolanin, Dajos (77′ Jamroż), Myszka, Szatała (65′ Gierowski) – Turczyn, Pupeć, Ozcifci (70′ Polak), Pokrywka – Grzęda (70′ Kruczkowski), Cain.

Sędzia: Grzegorz Jabłoński (Kraków).

Zespół z Podkarpacia zdobył do tej pory dwadzieścia punktów, na co składa się sześć wygranych, dwa remisy i tylko trzy porażki. Najbardziej przekonywujące zwycięstwo piłkarze Daniela Myśliwca, który obserwował mecz Hetmana z KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski, odnieśli w trzeciej kolejce, kiedy to na wyjeździe rozbili zespół Orląt Radzyń Podlaski aż 6:1.

Najlepszym strzelcem jutrzejszego rywala Hetmana jest Krzysztof Pietluch, autor dziesięciu trafień. Drugi w klasyfikacji z sześcioma golami jest Kacper Durda. W sumie zespół z Wólki Pełkińskiej zdobył dwadzieścia osiem bramek, co czyni zespół  Wólczanki trzecią siłą ofensywną ligi tuż za Avią Świdnik i liderującą Wisłą Puławy.

Czy zamościan stać na sprawienie niespodzianki? Na pewno tak, aczkolwiek rywal na pewno postawi biało-zielono-czerwonym trudne warunki.

Sędzią jutrzejszego meczu będzie Grzegorz Jabłoński z Krakowa, zaś na liniach pomagać mu będą Bartosz Pałetko oraz Maciej Górski. Początek spotkania jutro o godzinie 15:30 w Wólce Pełkińskiej.

Na jutrzejszy mecz organizowany jest wyjazd kibiców Hetmana, wyjazd i zbiórka na mecz jutro (03.10) o godzinie 13:00 pod stadionem OSiR.

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia Hetmana – bardzo aktywny na skrzydle był Michał Wolanin, który wyłożył piłkę Łukaszowi Pokrywce, jednak ten w bardzo dogodnej sytuacji strzelił wprost w bramkarza gości.

Niestety po tej sytuacji gospodarze nie poszli za ciosem i z każdą minutą rysowała się przewaga KSZO, którzy raz po raz gościli w polu karnym zamościan. Na efekty nie trzeba było długo czekać – po faulu na zawodniku KSZO w środkowej strefie boiska sędzia puszcza grę, piłka trafia w boczny sektor, gdzie szarżującego zawodnika gości fauluje Damian Pupeć i sędzia dyktuje jedenastkę.

Do piłki podchodzi Wojciech Trochim i po chwili Hetman przegrywa 0:1. Strata bramki wyraźnie podcięła skrzydła zamościanom, którzy nie mogli znaleźć sposobu na przedostanie się w pole karne rywali. Z kolei KSZO zdecydowanie lepiej operowało piłką, choć na pewno nie forsując przy tym tempa.

W 19 minucie z rzutu rożnego piłkę wybijał Rafał Turczyn i był to początek doskonałej akcji dla zespołu KSZO, który na szczęście tym razem nie przyniósł gola. Napór rywali wzrastał, a Hetman idąc za poprzednimi meczami cofnął się do defensywy.

To cofnięcie się Hetmana zemściło się w 32 minucie, kiedy najpierw Dawid Rosiak popisał się efektowną obroną, jednak potem gospodarzom nie udało się przejąć piłki, zaś ta trafiła na linię pola karnego, gdzie nieupilnowany Konrad Zaklika strzela bez zastanowienia, precyzyjnie przy słupku i bramkarz zamościan ponownie musi wyciągać futbolówkę z siatki.

Kolejna stracona bramka wreszcie nieco rozbudziła piłkarzy Hetmana, którzy pod koniec pierwszej połowy wreszcie zaczęli coraz bardziej zagrażać bramce rywali. Najgroźniejszą sytuacją była ta z 40 minuty, kiedy obsłużony bardzo dobrym podaniem Wesley Cain znalazł się oko w oko z bramkarzem goście, jednak ten pojedynek przegrał – dobitka Rafała Turczyna ląduje co prawda w siatce gości, jednak wcześniej sędzia odgwizduje spalonego, na jakim znalazł się zawodnik z Kanady. 

Od początku drugiej połowy meczu goście kontrolują przebieg spotkania. Hetman próbuje odrabiać straty, jednak ataki gospodarzy są dość chaotyczne i często wynikają z przypadkowego rozegrania. W 50 minucie wykorzystując błąd obrońcy KSZO efektownie przewrotką strzela kapitan zamościan, Rafał Turczyn, jednak piłka przechodzi obok bramki. Sześć minut później ogromne zamieszanie w polu karnym Hetmana i sytuację ratuje Dawid Rosiak, choć zamościanie mocno protestują domagając się odgwizdania spalonego. W 58 minucie do ataku Hetmana próbuje poderwać Norbert Myszka, który dynamicznie wychodząc zostaje sfaulowany, a zawodnik KSZO otrzymuje żółtą kartkę.

W 65 minucie goście wykonują rzut wolny z bocznej strefy boiska, piłka zostaje wybita, jednak przejmuje ją zawodnik KSZO, którego próba dośrodkowania już w polu karnym dość przypadkowo trafia w rękę debiutującego w Hetmanie Okana Ozcifci i sędzia ponownie wskazuje na wapno. Do piłki ponownie podchodzi Wojciech Trochim i myląc Dawida Rosiaka podwyższa wynik meczu.

Pięć minut później wreszcie udana akcja Hetmana – długi przerzut do wychodzącego na czystą pozycję Piotra Białouski od bramkarza zamościan, nasz skrzydłowy wychodzi na sytuację strzelecką i  pada w polu karnym. Sędzia dyktuje trzecią już w tym meczu jedenastkę. Co więcej, za faul na pomocniku zamościan czerwoną kartkę ogląda Maciej Kraśniewski.

Wykonawcą rzutu karnego Rafał Turczyn, który pewnym strzałem zdobywa pierwszą w tym meczu bramkę dla Hetmana, a swoją drugą w trwającym sezonie. Mimo gry w przewadze i zdobycia bramki Hetmanowi bardzo ciężko przychodzi konstruowanie akcji. W 72 minucie spotkania boisko opuszcza nowy nabytek Hetmana – Okan Ozcifci, a na jego miejsce wchodzi Adrian Gierowski. Belg o tureckich korzeniach w swoim debiucie zaliczył dość dyskretny występ, widać jeszcze było brak zgrania z drużyną, choć szczególnie w drugiej połowie nie można mu odmówić chęci walki.

W 80 minucie grające w dziesiątkę KSZO ostatecznie pozbawiło zamościan złudzeń – w składnej akcji na czystą pozycję wychodzi Jakub Chrzanowski, który precyzyjnym uderzeniem kieruję piłkę do bramki obok wychodzącego Dawida Rosiaka. Piłkarze Hetmana reklamują jeszcze spalonego, ale bramka zostaje uznana.

Mecz kończy się zwycięstwem gości, a Hetman znajduje się w coraz gorszej sytuacji. Następny mecz zamościanie zagrają w Wólce Pełkińskiej, gdzie z miejscową Wólczanką zmierzą się 3 października o godzinie 15:30.

K.S. Hetman Zamość 1:4 (0:2) KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski

Strzelcy bramek: Rafał Turczyn 71′ (k) – Wojciech Trochim 10′ (k), 65′ (k), Konrad Zaklika 30′, Jakub Chrzanowski 81′

Hetman: Rosiak – Szatała, Myszka, Jamroż, Wolanin – Turczyn, Ozcifci (70′ Gierowski), Pokrywka, Pupeć, Białousko (83′ Polak) – Cain.

KSZO: Lipiec – Kraśniewski, Mężyk (75′ Dwórzyński), Majewski, Chudyba (90′ Szymański) – Głaz (88′ Wasilewski), Trochim (75′ Imiołek), Zaklika, P. Kaczmarek – Stanisławski (90′ Ziółkowski), Chrzanowski.

Żółte kartki: Michał Wolanin, Rafał Turczyn – Maciej Kraśniewski, Jakub Chrzanowski.

Czerwona kartka: Maciej Kraśniewski 70′ (za drugą żółtą).

Sędzia: Tomasz Tatarzyński (KS Kraków).