Po dwóch niezłych meczach, które finalnie przyniosły tylko 1 punkt, piłkarze Hetmana za wszelką cenę chcieli przełamać złą passę i zapisać na swoim koncie komplet oczek w spotkaniu z rezerwami Korony Kielce. Goście również mieli o co walczyć, gdyż nadal zachowują szanse utrzymanie w III lidze.
Od pierwszego gwizdka sędziego to kielczanie próbowali narzucić swoje warunki gry. W 7. minucie z rzutu wolnego Jakuba Wyłupka próbował zaskoczyć Łukasz Bujak, jednak bez powodzenia. Dwie minuty później skrzydłem przedarł się Łukasz Pokrywka, który celnie dograł piłkę w pole karne, jednak Przemysław Chyrchała nie sięgnął futbolówki. Piłkarze Korony próbowali zaskoczyć nasz zespół po stałych fragmentach gry, ale próby dośrodkowań kończyły się niepowodzeniem. W 20. minucie po szybkim wznowieniu gry przez naszego golkipera, piłka trafiła do Przemysława Koszela, a ten dokładną, prostopadłą piłką uruchomił Kacpra Nastałka. Nasz napastnik wyszedł na czystą pozycję, jednak będąc sam na sam z bramkarzem Korony, przestrzelił, a piłka minęła słupek. W 26. minucie spotkania po raz kolejny przed szansą na zdobycie bramki stanął Chyrchała, jednak kąt był zbyt ostry by zmieścić piłkę w siatce. Przyjezdni najlepszą okazję stworzyli sobie na pięć minut przed końcem pierwszej połowy. Po szybkiej kontrze piłka po strzale Artura Piróga trafiła w słupek, a przy dobitce Jakuba Rybusa doskonale zachował się Wyłupek, który uratował zamojską przed utratą bramki.
Na początku drugiej odsłony piłkarze obydwu drużyn nie forsowali tempa, ale to Hetman pierwszy przeprowadził groźną i jak się potem okazało, skuteczną akcję. W 52. minucie szybki kontratak zainicjował Koszel, który odnalazł w bocznej strefie Chyrchałę. Napastnikowi zamościan udało się opanować piłkę i odegrać ją do Łukasza Pokrywki, który mierzonym strzałem pokonał bramkarza Korony. Gdy wydawało się, że zamościanie pójdą za ciosem, trzy minuty później w środkowej strefie boiska drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Piotr Dajos. Od tego momentu goście mocno przycisnęli i za wszelką cenę dążyli do wyrównania. Nasz zespół starał odgryzać się szybkimi kontrami. Dwukrotnie swoich szans próbował najlepszy strzelec Hetmana, jednak w obu przypadkach kończyło się tylko rzutem rożnym. Kielczanie nie zwalniali tempa, ale w ich akcjach było zbyt dużo nerwowości i niedokładności. Na kwadrans przed końcem meczu Hetman wyprowadził kolejną kontrę, jednak minimalnie chybił Przemysław Koszel. W 85. minucie wydawało się, że przyjezdni dopną swego. Arbiter spotkania uznał, że Adrian Gierowski faulował w polu karnym i wskazał na „wapno”. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Adrian Bielka, ale jego strzał, ku radości kibiców zgromadzonych na trybunach, poszybował wysoko nad poprzeczką. Końcówka rywalizacji to heroiczna walka grających w dziesiątkę biało-zielono-czerwonych o to, by dowieźć do końca upragnione zwycięstwo. Po trzech minutach doliczonego czasu gry Arkadiusz Nestorowicz zakończył spotkanie, a nasi piłkarze mogli wznieść ręce w geście triumfu i celebrować wygraną, na którą wszyscy czekaliśmy aż 207 dni.
Co nie udało się w meczu z Wólczanką, piłkarski los naszym zawodnikom oddał w meczu z rezerwami Korony. Determinacja, wola walki, którą nasi zawodnicy pokazywali w ostatnich meczach zaowocowały i trzy punkty pozostały w Zamościu. Podziękowania należą się również Kibicom, którzy po długiej przerwie pojawili się na stadionie przy ul. Królowej Jadwigi i do ostatniej sekundy meczu wspierali nasz zespół.
Następne spotkanie Hetman rozegra już w najbliższą sobotę, 22 maja, kiedy w Zamościu zmierzy się z Podhalem Nowy Targ.
Hetman Zamość – Korona II Kielce 1:0 (0:0)
Bramki: Pokrywka (52′)
Hetman: Wyłupek – Wolanin, Dajos, Grzęda, Gierowski, Kaznokha, Koszel, Turczyn (74’ Szatała), Nastałek (74’ Łapiński), Pokrywka (91’ Maziarka), Chyrchała (74’ Sienkiewicz)
Korona: Osobiński – Dziubek, Seweryś, Prętnik, Zawadzki (55’ K. Turek), Piróg, Rybus (55’ Rozmysłowski), Świtowski (55’ R. Turek), Bujak, Kordas (46’ Konstantyn), Bielka (85’ Czerwiak)
Żółte kartki: Kaznokha, Grzęda, Dajos, Wyłupek
Czerwona kartka: Dajos (dwie żółte)
Sędzia: Arkadiusz Nestorowicz


Po pechowym remisie z Wólczanką piłkarze Hetmana wyruszyli na wyjazd do Krakowa, by tam poszukać punków z wciąż jeszcze mającą teoretyczne szanse na utrzymanie Jutrzenką.
Początek spotkania należał do gospodarzy, którzy już w 5. minucie sprawdzili umiejętności naszego golkipera przy groźnym uderzeniu z rzutu wolnego. Jednak w 14. minucie to Hetman był bliski objęcia prowadzenia, kiedy to Mikołaj Grzęda był bliski skierowania piłki do bramki po dobrym strzale głową z rzutu rożnego. Sytuacja ta zemściła się po niespełna 10 minutach, kiedy to po krótkim rozegraniu rzutu rożnego piłkę przejął Tomasz Kaczor i potężnym uderzeniem pod poprzeczkę nie dał szans Jakubowi Wyłupkowi. Po zdobyciu otwierającej bramki gospodarze wyraźnie nabrali wiatru w żagle i pod naszą bramką co chwilę robiło się bardzo gorąco. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 28. minucie zupełnie nieatakowany Dominik Zawadzki dośrodkowuje wprost na głowę Michała Ślaskiego, który bez problemów kieruje piłkę do siatki. Piłkarze Jutrzenki nie zamierzali zwalniać tempa i na zamojską bramkę sunął atak za atakiem. W 35. minucie piłkę w polu karnym przejął Eryk Ceglarz i na raty pokonał naszego bramkarza. I kiedy wydawało się, że przy stanie 3:0 dla gospodarzy piłkarze Hetmana już się nie podniosą, ci nie dali za wygraną. W 40. minucie z dystansu próbował Mychailo Kaznokha, ale mocno przestrzelił. Jednak już w kolejnej akcji zamościanie dopięli swego – prawą stroną popędził Kacper Nastałek, który długą i bardzo dokładną centrą w pole karne odnalazł Przemysława Chyrchałę, a ten strzałem w długi róg pokonał bramkarza gospodarzy. Zamościanie wyraźnie uskrzydleni bramką poszli za ciosem i w 43. minucie było już tylko 3:2. Przemysław Koszel długim podaniem uruchomił zupełnie niepilnowanego w polu karnym Sebastiana Łapińskiego, ten zgrał do Chyrchały, któremu nie pozostało nic innego, jak skierować piłkę do bramki. Należy tutaj podkreślić, że najskuteczniejszy obecnie zawodnik Hetmana przez cały czas grał z kontuzją dłoni, której doznał kilkanaście minut wcześniej.
Druga połowa rozpoczęła się od ataków zamościan, którzy za wszelką cenę dążyli do wyrównania. W 48. minucie, po strzale głową bliski ustrzelenia hat-tricka był Chyrchała. Potem jednak do głosu ponownie doszli gospodarze, którzy kilkukrotnie zagrażali bramce Wyłupka, ale nasz bramkarz nie dawał się zaskoczyć i skutecznie interweniował. W 60. minucie świetna dwójkowa akcja Łapiński – Chyrchała przyniosła zamościanom remis. Po przyjęciu piłki od Łapińskiego napastnik Hetmana popędził lewą stroną i wypatrzył znów zupełnie niepilnowanego Łapińskiego, który zapędził się aż w pole karne Jutrzenki. Nasz lewy obrońca musiał już tylko skierować piłkę do pustej bramki i na tablicy wyników było już 3:3. Niestety, w 66. minucie błąd popełnił Jakub Wyłupek, który sfaulował na skraju pola karnego wychodzącego do piłki Eryka Ceglarza. Sędzia nie miał wątpliwości i od razu wskazał na „wapno”, a nasz golkiper został ukarany dodatkowo żółtą kartką. Do piłki ustawionej na 11-stym metrze podszedł Zawadzki i po chwili piłkarze Jutrzenki znów mogli cieszyć się z prowadzenia. Piłkarze Hetmana nie składali jednak broni – w 78. minucie z ostrego kata próbował Nastałek, ale skończyło się tylko na rzucie rożnym. Konkretniejsi w ofensywie okazali się goście, którzy pod koniec spotkania podwyższyli prowadzenie na 5:3, a na listę strzelców wpisał się ponownie Eryk Ceglarz.
Pomimo porażki naszym zawodnikom z pewnością należą się słowa uznania za walkę i doprowadzenie do wyrównania przy stanie 3:0 za gospodarzy. Kolejna okazja na zdobycie punktów już w najbliższą środę, kiedy do Zamościa zawitają rezerwy Korony Kielce.
Jutrzenka Giebułtów – Hetman Zamość 5:3 (3:2)
Bramki: Kaczor (25′), Ślaski (28′), Ceglarz (35′), Zawadzki (67′-z karnego, 90′) – Chyrchała (41′, 43′), Łapiński (60′).
Hetman: Wyłupek – Wolanin, Dajos, Grzęda, Gierowski, Kaznocha, Koszel, Szatała (34′ Łapiński), Nastałek, Pokrywka (74′ Sienkiewicz), Chyrchała.
Żółte kartki: Serafin, B. Jeż, Ślaski, Silczuk – Grzęda, Wolanin, Wyłupek, Kaznocha.
Sędziował: Rafał Szydełko (Rzeszów).
W minioną środę, 5 maja 2021 r. na łamach Tygodnika Zamojskiego ukazał się wywiad z Prezes KS Hetman Zamość, Aleksandrą Kasprzak. Zapraszamy do lektury.
Niedługo minie pół roku od kiedy została Pani prezesem klubu. Co udało się zrobić zarządowi
Okres był bardzo pracowity i pełen niespodzianek. Myślę, że niestety niejedno nas jeszcze zdziwi. Udało się zakupić niezbędny sprzęt treningowy. Kiedy objęliśmy stery, mieliśmy m.in. 9 piłek i zastanawialiśmy się jak rozpocząć okres przygotowawczy. Między innymi dzięki uprzejmości sponsorów uruchomiliśmy w OSiR salkę do regeneracji, zawodnicy mają do dyspozycji chłodzenie, pistolety do masażu, drenaż limfatyczny, a także miejsce, gdzie w czasie kontuzji mogą trenować. Wyremontowaliśmy pomieszczenie obok, w którym urządziliśmy biuro. Materiały do remontu pomogła nam pozyskać Castorama, a wykonanie to pracownicy OSiR. Biuro zostało urządzone w meble dzięki firmie AKRON, a kanapę otrzymaliśmy od firmy INTERKRES, stolik wykonałam sama. Martwi to, że jak na klub, który powstał w 1934 roku, to prawie nie ma pamiątek, pucharów, strojów. Mam nadzieję, że kiedy ludzie zobaczą, że jest miejsce na ich przechowywanie i wystawienie, to zwrócą do klubu należne mu pamiątki. Natomiast pod względem sportowym, to stworzyliśmy zalążek na budowanie drużyny na następny sezon. To początek naszej działalności, więc tak naprawdę to, co zrobiliśmy to kropla w morzu potrzeb. Marzą się nam rezerwy w IV lidze i mamy nadzieję, że w ciągu 5-7 lat uda się nam to zrealizować.
Czym zarząd kierował się, zwalniając Michała Macka?
Z trenerem Mackiem rozwiązaliśmy umowę za porozumieniem stron.
Decyzja o zatrudnieniu Władimira Geworkiana mogła być sporym zaskoczeniem dla ludzi związanych z Hetmanem. Skąd pomysł, aby był to trener z Białorusi?
Prawdę mówiąc, to skąd jest trener ma dla nas najmniejsze znaczenie. Piłka jest ponad wszelkimi podziałami, zarówno narodowościowymi czy religijnymi. Szukaliśmy trenera z doświadczeniem, aby mógł nauczyć bardzo młody zespół dyscypliny i gry. Mieliśmy też na uwadze finanse i możliwości organizacyjne. W rozmowie z kolegą, którego uważam za bardzo duży autorytet w zakresie szkoleniowym padło nazwisko Geworkian. Początkowo sceptycznie podchodziliśmy do tematu, jednak zapoznaliśmy się z osiągnięciami trenera, który ma się czym pochwalić zarówno jako piłkarz, jak i trener- w końcu niewielu szkoleniowców awansowało ze swoją drużyną do kwalifikacji Ligi Europy. Trener zrezygnował z pracy w akademii Dynamo Brześć. Czas zweryfikuje, czy podjęliśmy dobrą decyzję, ale w tej chwili nie mamy do niego żadnych zastrzeżeń.
Jak wygląda sytuacja finansowa Hetman? Czy koronawirus uszczuplił budżet klubu?
Sytuacja jest stabilna, przy czym warto podkreślić, że w każdej chwili może się okazać, że po poprzednikach otrzymamy spadek w postaci długów. Koronawirus powoduje, że nie mamy wpływów z biletów, a zatem nie refinansuje się organizacja meczów. Niestety, z uwagi na zmiany organizacyjne w klubie nie kwalifikujemy się w tej chwili do żadnej tarczy antykryzysowej.
Trzeba przyznać, że wyniki w rundzie rewanżowej mocno rozczarowują…
Chcielibyśmy wygrywać, jednak ryba psuje się od głowy, zatem najpierw musimy wszystko zorganizować, przygotować się do pracy na przyszłość i dopiero będziemy oczekiwać wyników. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego drużyna wystartowała w III lidze, biorąc pod uwagę, że była całkowicie zdekompletowana, a w klubie panował chaos. Wyglądało na to, jakby na siłę chciano udowodnić, że wystartujemy i wystartowaliśmy, ale co z tego wynika? Rozczarowanie, nie mówię o własnym, bo działając wiele lat w piłce, nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ale rozczarowanie kibiców i tych młodych ludzi – zawodników stanowiących drużynę. Gdyby jeszcze utworzono drużynę w oparciu o chłopców, który planują zostać na przyszły sezon, to byłabym to wstanie zrozumieć. Mam nadzieję, że ogranie na poziomie III ligi zaprocentuje w przyszłości.
Czy runda rewanżowa została dobrze spożytkowana pod kątem budowy drużyny na przyszły sezon?
Mam nadzieję, że tak, bo mamy kilku zawodników, którzy mają kontrakty do 30 czerwca 2022 r., a to daje zalążek do tworzenie drużyny. Po majówce będziemy też rozmawiać z zawodnikami, z którymi chcielibyśmy przedłużyć kontrakty.
Dlaczego przed rundą odeszli Gibki, Myszka i Kruczkowski?
To trudny temat. Zgodnie z zapisami w kontraktach zawodnicy mogli odejść od nas w każdej chwili. Kiedy przychodziłam do klubu, dostałam informację, że Gibki chce odejść, być bliżej domu, zatem bez problemu wyraziliśmy zgodę na jego testy. Okazało się, że nagle wrócił i podpisał ostatecznie kontrakt w klubie, w którym był na początku testowany. Natomiast pensję w związku z tym, że wrócił musieliśmy płacić my. Brak słów do takiego postępowania. Kruczkowski również chciał odejść i od początku tego nie krył. Nie zgodziliśmy się na kolejne testy, bo uznaliśmy, że to ten sam zabieg, co w przypadku Gibkiego. Bardzo chciał jechać, więc zaproponowaliśmy rozwiązanie kontraktu, żeby nie płacić mu za kolejny miesiąc. W sprawie Myszki przyszło pismo z Orląt, gdzieś w połowie stycznia – w sprawie testów. Mógł odejść bez spłat i dopłat, więc nie wyraziliśmy zgody na testy i zaproponowaliśmy, żeby wzięli go już. Niestety, dotrenował do końca miesiąca, zatem za cały styczeń musieliśmy wypłacić wynagrodzenie i dopiero 1 lutego zgłosił się po niego Radzyń.
Czy Hetman wygrywał w sparingach zimowych, czy przegrywa w lidze, leje się internetowy hejt. Przejmuje się pani tym?
Muszę przyznać, że sporadycznie przeglądam lokalną prasę i zupełnie nie czytam komentarzy, natomiast na okoliczność wywiadu przygotowałam się i muszę powiedzieć, że jestem przerażona. Jak nieszczęśliwym musi być człowiek, który zakłada sobie fikcyjne konto, żeby wypisywać swoje wywody. Jak nieszczęśliwe mamy społeczeństwo, jeżeli leje się hejt na… jogurt, który dostajemy od OSM Krasnystaw. To niesamowite. Zastanawiam się, gdzie byli ci hejterzy, jak kolejno odpadali nasi wychowankowie, jak mój syn, który podpisał kontrakt w Hetmanie jako 17-latek, a po ośmiu miesiącach kontuzji, której nabawił się na treningu, musiał odejść, a na jego miejsce ściągnięto bramkarza, który dostał 4 czy 5 razy tyle pieniędzy. Gdzie hejterzy byli, kiedy rozpadała się drużyna juniora starszego, gdzie byli kiedy w klubie nic nie było. Dlaczego nie hejtowali ściągania zawodników rekomendowanych przez tych samych ludzi, którzy mi również proponowali swoich zawodników obcokrajowców. Ponadto bardziej przerażający jest fakt, że często swoje niepochlebne komentarze wypisują moi znajomi oraz byli zawodnicy, moi wychowankowie. Ale o czym będziemy mówić, skoro widzę, że zwycięstwo drużyny przeciwnej „lajkują”… obecni zawodnicy Hetmana. Ludzie zamiast skupić się na konstruktywnej krytyce, czepiają się mojego życia prywatnego. Dowiedziałam się osobie tyle faktów, o których nie miałam pojęcia, że chyba je sobie zanotuję… Muszę też rozczarować poniektórych, bo nie znam prezydenta Białorusi… Jeśli ktoś ma jakieś uwagi na temat funkcjonowania klubu, proszę przesyłać je na e-maila klubowego, ale jeśli ma zamiar mnie obrażać, to niestety, nie działa to na mnie.
W następnym sezonie zespół zagra w IV lidze. Czy Hetman nadal będzie stawiał na młodzież z regionu?
Tak. Może być kilku piłkarzy z zewnątrz, ale w innych proporcjach niż do tej pory. Wielu byłych zawodników z Zamościa opowiada, że zawodnicy z regionu zawsze byli źle traktowani. Chcemy to zmienić. W końcu marzy się nam profesjonalny klub, a nie niedzielna liga.
Rozmawiał: Paweł Wróbel
Zespól Wólczanki przyjechał do Zamościa z mocnym postanowieniem sięgnięcia po komplet punktów, gdyż od pięciu meczów podopieczni Marcina Wołowca nie zaznali smaku zwycięstwa. Spotkanie dość nieoczekiwanie mocnym akcentem rozpoczęli zamościanie. W 6. minucie meczu, po pomysłowo rozegranym rzucie wolnym, Mikołaj Grzęda umieścił piłkę w siatce i Hetman objął prowadzenie. Niespełna 10 minut później, po dobrej akcji gości, zbyt leki strzał jednego z graczy Wólczanki spokojnie wyłapał Jakub Wyłupek. W 20. minucie spotkania Hetman egzekwował kolejny rzut wolny, jednak tym razem Mikołaj Grzęda minimalnie chybił. Co nie udało się Grzędzie, dwie minuty później zrobił Przemysław Chyrchała. Łukasz Pokrywka dograł piłkę do Sebastiana Łapińskiego, ten pociągnął akcję lewą stroną i dośrodkował do Chyrchały, a napastnik Hetmana sprytnym strzałem skierował piłkę do bramki. Chwilę później na boiskowym zegarze było 2:1, po tym, jak dekoncentrację piłkarzy Hetmana wykorzystał Kamil Matofij. W 28. minucie akcję w środku pola zapoczątkował Damian Pupeć, który zagrał do Łukasza Pokrywki, piłka trafiła do Chyrachały, który strzałem po ziemi pokonał bramkarza przyjezdnych. Zaskoczeni takim rozwojem wydarzeń goście starali się atakować i wszelkimi sposobami zdobyć kontaktową bramkę. Akcjom Wólczanki brakowało jednak wykończenia, bądź starzały na bramkę pewnie bronił Wyłupek, w efekcie czego wynik w pierwszych 45 minutach nie uległ już zmianie.
Drugą połowa rozpoczęła się od ataków Wólczanki. Sześć minut po rozpoczęciu drugiej połowy było blisko kontaktowego gola dla gości, jednak na wysokości zadania stanął golkiper Hetmana. W 68. minucie skrzydłem przedarł się Nastałek, zagrał do Koszela i gdy wydawało się że piłka zatrzepocze w siatce rywali, Łukasz Konefał efektownie wybił ją na rzut rożny. W 72. minucie po rzucie rożnym Wyłupek z najwyższym trudem obronił strzał napastnika rywali. Dziesięć minut później nasz bramkarz ponownie wystąpił w roli głównej, pewnie broniąc strzał głową napastnika gości. Hetman próbował kontrować rywali, dał znać o sobie Chyrchała, jednak zbyt lekki strzał pewnie wyłapał Konefał. Sędzia spotkania Paweł Bagan doliczył pięć minut do regulaminowego czasu gry. W drugiej minucie dodatkowego czasu, Krystian Wrona po akcji skrzydłem zdobył bramkę kontaktową i było już tylko 3:2 dla zamościan. Gdy wydawało się, że po upływie pięciu doliczonych minut sędzia zakończy spotkanie i Hetman sięgnie po trzy punkty, to… w 8. minucie doliczonego czasu pan Bagan podyktował rzut wolny, po którym Wrona w zamieszaniu podbramkowym umieścił piłkę w siatce. Po tej akcji arbiter z Krakowa zakończył spotkanie.
Po końcowym gwizdku gracze naszej drużyny nie kryli rozgoryczenia, jednak trudno im się dziwić, gdyż pierwsze zwycięstwo wiosną było na wyciągnięcie ręki. Hetman stracił 3 punkty w dramatycznych i dość kontrowersyjnych okolicznościach, gdyż skąd wzięło się 8 minut doliczonego czasu, wie jedynie arbiter spotkania. Mimo to, całej naszej młodej drużynie należą się słowa uznania za walkę i rozegranie najlepszego spotkania na wiosnę.
Kolejna okazja na przełamanie 15 maja, kiedy Hetman zmierzy się z Jutrzenką Giebułtów.
Hetman Zamość – Wólczanka Wólka Pełkińska 3:3 (3:1)
Bramki: Grzęda (6′), Chyrchała (23′, 28′) – Matofij (24′), Wrona (90’+2, 90’+8).
Hetman: Wyłupek – Wolanin, Dajos, Grzęda, Łapiński (71′ Sienkiewicz), Turczyn, Pupeć, Nastałek (85′ Maziarka), Koszel, Pokrywka (53′ Gierowski), Chyrchała.
Wólczanka: Konefał – Łazarz, Wrona, Gul, Masny, Duczek (31′ Peda), Podstolak, Galara (63′ Dusiło), Bała, Lorek (31′ Soboń), Matofij.
Żółte kartki: Wyłupek, Łapiński, Chyrchała (Hetman ) – Podstolak, Lorek (Wólczanka).
Sędziował: Paweł Bagan (Kraków).




Na początku spotkania dała o sobie znać jedna z największych bolączek zamojskiej drużyny, jaką jest obrona przy stałych fragmentach gry. W 12. minucie meczu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Fuad Bayramov wyskoczył najwyżej i celnym strzałem głową skierował piłkę do siatki. Potem jednak gra się wyrównała i choć optyczną przewagę posiadali gospodarze, to albo przy ich strzałach brakowało dokładności, albo na drodze piłki do siatki stawał Jakub Wyłupek. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa spotkania zakończy się jednobramkowym prowadzeniem KSZO, piłkarze z Ostrowca Świętokrzyskiego wyprowadzili bardzo szybką akcję ze środka pola, którą ponownie celnym strzałem wykończył Fuad Bayramov.
Pierwszy kwadrans drugiej odsłony spotkania był dość wyrównany, jednak obydwu stronom brakowało dokładności przy ostatnim podaniu lub wykończeniu. Problemy Hetmana rozpoczęły się w 62. minucie, kiedy po stracie przy wyprowadzeniu piłki i dośrodkowaniu z lewego skrzydła, futbolówkę do własnej bramki skierował Paweł Szatała. W kolejnej akcji po wznowieniu gry ponownie zemściła się strata w bocznym sektorze, piłka trafiła do Michała Palucha, który mierzonym strzałem z linii pola karnego pokonał Jakuba Wyłupka. Były zawodnik Hetmana był też głównym bohaterem kolejnej akcji bramkowej, kiedy w 68. minucie pewnym strzałem po dłuższym słupku wykończył składną akcję gospodarzy. Wynik spotkania ustalił pięć minut później ustalił wprowadzony po przewie Bartłomiej Smuczyński. Piłkarze Hetmana próbowali jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, w 79. minucie po strzale z rzutu wolnego bliski szczęścia był Nastałek, jednak piłka przeszła obok słupka.
W kolejnym meczu Hetman podejmie na własnym boisku Wólczankę Wólka Pełkińska. Mecz odbędzie się 8 maja, o godz. 17:00 w Zamościu.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Hetman Zamość 6:0 (2:0)
Bramki: Bayramov (12′, 45’+1), Szatała (62′ – samobójcza), Paluch (63′, 68′), Smuczyński (73′).
KSZO: Lipiec – Głaz, Mężyk, Zając, Persona, Pawlik (71′ Szydłowski), Partyka (66′ Szymański), Bayramov, Zaklika (60′ P. Kaczmarek), Nowak (66′ Smuczyński), Stanisławski (60′ Paluch).
Hetman: Wyłupek – Szatała, Dajos, Wolanin, Łapiński (70′ Gierowski), M. Wszoła (46′ Maziarka), Kaznocha, Pupeć, Pokrywka, Sienkiewicz (46′ Nastałek), Chyrchała.
Żółte kartki: Partyka, Nowak, Głaz – Szatała, Kaznocha.
Spotkanie 32. kolejki III ligi grupy IV było szczególne dla trenera zamościan, Władimira Gieworkiana, który w przeszłości prowadził zespół z Białej Podlaskiej oraz Myhajlo Kaznokhy, który barwy Podlasia reprezentował w latach 2018-2020.
Mecz rozpoczął się od ataków drużyny gości, efektem czego były dwa rzuty rożne, wykonywane w krótkim odstępie czasu. Stałe fragmenty gry nie przyniosły jednak gola przyjezdnym. Kolejny fragment gry to czas, kiedy szarpaną i chaotyczną grę gwizdkiem często przerywał sędzia. Co prawda, drużyna z Białej Podlaskiej próbowała atakować, jednak defensywa Hetman umiejętnie rozbijała ataki bielczan. Pierwszy groźny strzał zamościan to 17. minuta spotkania. Strzelał Damian Pupeć, jednak piłkę zmierzającą do bramki zablokował zawodnik gości. Pięć minut później słaby strzał z rzutu wolnego z łatwością wyłapał Jakub Wyłupek. W 24. minucie spotkania na zaskakujący strzał zza pola karnego zdecydował się Przemysław Chyrchała i piłka wylądowała w siatce bramki strzeżonej przez Kasperka – Hetman prowadził 1:0. Zaskoczeni takim obrotem spraw goście potrzebowali dłuższej chwili, by na dobre się otrząsnąć. W 32. minucie po stracie piłki przez zawodników Hetmana szybką kontrę Podlasia wykończył Mateusz Golba i na tablicy wyników było 1:1. Chwilę później to znów Hetman mógł cieszyć się z prowadzenia, jednak dobra akcja naszej drużyny zakończyła się tylko rzutem rożnym. Od 33. minuty zespół z Białej Podlaskiej odzyskał panowanie na boisku, czego efektem była bramka zdobyta w 39. minucie. Brak zdecydowania defensorów Hetmana wykorzystał Paweł Zabielski posyłając piłkę obok bezradnego Jakuba Wyłupka. Emocje związane z pierwszą odsłoną meczu zakończył niecelny strzał Przemysława Chyrchały.
Pierwszy kwadrans drugiej połowy toczył się w spokojnym tempie i gdy wydawało się, że jedynym strzałem do odnotowania ze statystycznego obowiązku będzie chybiony strzał jednego z graczy Podlasia, Maciej Wojczuk wpisał się na listę strzelców podwyższając wynik na 1:3. Siedem minut później na indywidualną akcję zdecydował się Damian Pupeć – uderzył z dystansu, jednak zabrakło mu precyzji. Pięć minut później Mikołaj Grzęda sfaulował szarżującego w polu karnym zawodnika gości i sędzia wskazał na rzut karny, natomiast Grzęda za faul obejrzał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Do piłki ustawionej na „wapnie” podszedł Kamil Kocoł jednak strzał najskuteczniejszego zawodnika Podlasia poszybował nad poprzeczką. Goście grając w przewadze jednego zawodnika dążyli do zdobycia kolejnych goli. Mimo to osłabiona defensywa Hetman skutecznie powstrzymywała zapędy ekipy Rafała Borysiuka, a akcjom przyjezdnych brakowało dokładności. Dopiero w 90 minucie Podlasie dopięło swego. Po fauli Pawła Szatały sędzia Patryk Świerczek podyktował drugi rzut karny dla Podlasia. Tym razem wykonujący „jedenastkę” Mateusz Chmielewski nie pomylił się, ustalając wynik meczu na 1:4.
Kolejne spotkanie ligowe Hetman rozegra na wyjeździe 1 maja o godzinie 17:00 z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski.
Hetman Zamość – Podlasie Biała Podlaska 1:4 (1:2)
Hetman: Wyłupek – Woalnin, Dajos, Grzęda, Łapińśki, Kaznokha, Pupeć (85 Wszoła), Szatała, Nastałek, Chyrchała (90 Sienkiewicz)
Podlasie: Kasperek – Salak, Arhipau, Kobza, Nieścieruk, Kosieradzki, Andrzejuk, Zabielski(64 Chmielewski), Golba (64 Mierzwiński), Wojczuk
Żółte kartki: Pupeć, Grzęda, Nastałek, Szatała – Zabielski, Salak
Czerwona kartka: Grzęda
Choć piłkarze Hetmana z pewnością nie przystępowali do spotkania w Świdniku w roli faworyta, kibice liczyli, że zamościanie postawią Avii twardsze warunki. Niestety, mecz okazał się typowym spotkaniem do jednej bramki. Tę zawodnicy ze Świdnika strzelili w zasadzie w pierwszej groźniejszej akcji meczu, kiedy już w 4. minucie dośrodkowanie z bocznego sektora na bramkę strzałem głową zamienił Wojciech Białek. Po niecałym kwadransie było już 2:0 dla gospodarzy. W z pozoru niegroźnie wyglądającej sytuacji błąd defensywy Hetmana wykorzystał Dominik Maluga, który wygrał sytuację sam na sam z debiutującym w bramce Hetmana, Jakubem Wyłupkiem. Po 30 minutach gry mecz był już w zasadzie rozstrzygnięty – szarżujący w kierunku bramki Maluga nastrzelił wbiegającego w jej światło Mikołaja Grzędę, który skierował piłkę do własnej siatki. Natomiast w 34. minucie kolejny prosty błąd naszej defensywy wykorzystał Maluga, który musiał jedynie dostawić stopę po dokładnym zagraniu Białka. Wynik do przerwy ustalił Piotr Darmochwał, który wykorzystał kolejne dokładne dośrodkowanie Ulicznego.
Po przerwie, przy w zasadzie ustalonym już wyniku, na boisku niewiele się działo. Trener gospodarzy dokonał szeregu roszad w składzie, na boisku pojawił się m.in. znany z występów w Zamościu, Kamil Oziemczuk. Piłkarze Hetmana starali się o honorowe trafienie, jednak mimo do obiecujących wymian piłki do 20-30 metra przed bramką gospodarzy, nie przekładało się to na konkretne sytuacje. Hetman próbował również ze stałych fragmentów gry, jak choćby w 49. minucie, kiedy po bardzo dobrym dośrodkowaniu Kaznokhy z rzutu wolnego, bliski pokonania bramkarza gospodarzy był Chyrchała. Z kolei piłkarze Avii w drugiej połowie nie forsowali już tempa i bardziej czekali na okazje wynikające z błędów w defensywie zamościan. Taka nadarzyła się w 71. minucie, kiedy po składnej akcji piłkę do pustej bramki skierował wcześniej Kamil Oziemczuk. Wynik meczu w samej końcówce ustalił Białek, który wykorzystał zbyt dalekie wyjście naszego bramkarza.
Okazja do zmazania złego wrażenia pozostawionego w Świdniku już w środę, kiedy piłkarze Hetmana zmierzą się w Zamościu z Podlasiem Biała Podlaska.
Avia Świdnik – Hetman Zamość 7:0 (5:0)
Bramki: Białek (4, 89), Maluga (17, 34), Grzęda (28-samobójcza), Darmochwał (40), Oziemczuk (71).
Avia: Szelong – Kursa (7 Górka), Mykytyn, Niewęgłowski, Maluga (46 Kompanicki), Wójcik (46 Zdunek), Dobrzyński, Uliczny, Szpak (46 Oziemczuk), Darmochwał (63 Cielebąk), Białek.
Hetman: Wyłupek – Wolanin, Dajos, Grzęda, Łapiński, Kaznocha, Pupeć (75 Sienkiewicz), Szatała, Pokrywka, Maziarka (63 Gierowski), Chyrchała.
Żółta kartka: Uliczny (Avia).







Jesienią po emocjonującym spotkaniu w Zamościu piłkarze Hetmana zremisowali ze Stalą 1:1. Choć w rewanżu piłkarze ze Stalowej Woli byli zdecydowanym faworytem, wielu kibiców po cichu liczyło, że Hetmanowi uda się sprawić niespodziankę.
I trzeba przyznać, że przez większą część pierwszej połowy Hetman dość skutecznie się bronił, w czym wydatnie pomagał Rosiak, nieskuteczność gospodarzy lub poprzeczka naszej bramki – jak w 23 minucie, gdy piłka trafiła w nią po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i główce zawodnika gospodarzy. Zamościanie próbowali kontr, jednak brakowało dokładności przy decydującym podaniu albo odrobiny zimnej krwi, gdy z dystansu strzelał Koszel. Niestety, w 38. minucie wróciły koszmary z meczu z Cracovią – ponownie dośrodkowanie z rzutu rożnego, błąd w kryciu i Korolskyj głową skierował piłkę do bramki. Prowadzenie wyraźnie uskrzydliło zawodników gospodarzy, którzy dążyli do zdobycia kolejnej bramki jeszcze przed przerwą. I kiedy wydawało się, że do gwizdka kończącego pierwszą połowę wynik nie ulegnie zmianie, Drobot minął w polu karnym Grzędę, który według pani arbiter faulował zawodnika Stali. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Mistrzyk i pewnym strzałem pokonał Rosiaka.
Po przerwie gra była nieco bardziej wyrównana, jednak Stal z biegiem czasu zdobywała coraz większą przewagę. Ta zmaterializowała się w 60 minucie, kiedy Piotr Mroziński wykorzystał prostopadłe podanie i łapiąc Rosiaka na wykroku, pewnym strzałem umieścił piłkę obok słupka. Zamościanie mimo trzybramkowej straty nadal ambitnie próbowali odgryzać się gospodarzom. Najlepsza ku temu okazja nadarzyła się w 69 minucie, kiedy po dobrym dośrodkowaniu Koszela, na raty próbowali Turczyn i Maziarka. Ich strzały były jednak w ostatniej chwili blokowane. Po chwili nasz kapitan oddał kolejny strzał, tym razem w boczną siatkę. Po tym niewykorzystanym, niezłym fragmencie gry, do głosu ponownie doszli gospodarze, którzy wykazali się lepszą skutecznością. W 81 minucie długie, prostopadłe podanie wykorzystał Tomasz Płonka, który w sytuacji sam na sam pokonał Rosiaka, a wynik w 85 minucie ustalił Mroziński.
Piłkarzy Hetmana czeka teraz dłuższa przerwa, bowiem w kolejnej kolejce zamościanie pauzują. Na boisko wybiegną dopiero 24 kwietnia w Świdniku, kiedy zmierzą się z Avią. Pozostaje mieć nadzieję, że ten dodatkowy zostanie dobrze wykorzystany przez naszych zawodników i nowego trenera.
Stal Stalowa Wola – Hetman Zamość 5:0 (2:0)
Bramki: Korolskyj (38′), Mistrzyk (45’+1-z karnego), Mroziński (60′, 83′), Płonka (80′).
Stal: Wietecha – Waszkiewicz, Korolskyj (71′ Stępniowski), Hudzik, Sobotka, Drobot (83′ Wiktoruk), Conde (78′ Płonka), Jopek, Mistrzyk (78′ Wojtak), Mroziński, Grabarz (70′ Piechniak).
Hetman: Rosiak – Wolanin (46′ Szatała), Dajos, Grzęda, Bałousko, Turczyn (79′ Wszoła), Kaznokha, Pupeć, Koszel, Sienkiewicz (66′ Maziarka), Pokrywka.
Żółta kartka: Grzęda (Hetman).
W pierwszym meczu pod wodzą nowego szkoleniowca Władimira Geworkiana zamościanie zapowiadali walkę o pierwsze punkty w tej rundzie. Do szczęścia zabrakło bardzo niewiele.
Choć obydwie strony rozpoczęły mecz bardzo spokojnie, to piłkarze Cracovii bardzo szybko cieszyli się z objęcia prowadzenia. Już w 12. minucie po rzucie rożnym głową piłkę do siatki skierował Krystian Bracik. W kolejnych fragmentach pierwszej odsłony goście nadal mieli przewagę w posiadaniu piłki, jednak nie przekładało się to na klarowne sytuacje, a z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić zamościanie. W 31. minucie po dwójkowej akcji Wolanina i Turczyna, futbolówkę w polu karnym otrzymał Sienkiewicz, ale niestety jego strzał okazał się zbyt lekki. Po chwili groźny strzał Cracovii odbił Rosiak, piłka po wybiciu w okolice linii środkowej trafiła do obrońców Cracovii, jednak ich nieporozumienie wykorzystał Sieniewicz. Zawodnik przejął futbolówkę i popędził w kierunku pola karnego. Kiedy wydawało się, że nasz napastnik stanie oko w oko z bramkarzem Cracovii, „wyrzucił się” z piłką zbyt blisko linii bocznej, próbując jeszcze podaniem szukać ustawionych w polu karnym kolegów – niestety bezskutecznie.
Po zmianie stron, przez długie minuty żadna z drużyn nie potrafiła sobie stworzyć klarownej sytuacji, w ofensywie z jednej i z drugiej strony było sporo niedokładności, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Pod koniec spotkania Hetman próbował mocniej zaatakować, jednak przy stałych fragmentach gry czy dośrodkowaniach z bocznej strefy brakowało dokładności. W 83. minucie po szybkiej akcji zamościan bliski szczęścia mógł być Koszel, gdyby prostopadła piłka posłana w jego kierunku nie okazała się zbyt mocna. Z kolei w 90. minucie to piłkarzom Hetmana sprzyjało szczęście – po strzale zawodnika gości z okolic 16. metra piłka trafiła w słupek. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, a z 3 zdobytych punktów mogli cieszyć się piłkarze z Krakowa.
Wydaje się jednak, że w tym spotkaniu sprawiedliwszym wynikiem byłby remis. Hetman, który stracił bramkę po prostym błędzie w defensywie na samym początku spotkania, nie pozwalał gościom na zbyt wiele. Niestety, zamościanom zabrakło konkretów w ofensywie i to przełożyło się na ostateczny wynik. Okazja do zdobycia punków nastąpi bardzo szybko, już w najbliższy wtorek, 13 kwietnia w Stalowej Woli.
Hetman Zamość – Cracovia II 0:1 (0:1)
Bramki: Bracik (12′).
Hetman: Rosiak – Wolanin, Dajos, Grzęda (88′ Szatała), Łapiński, Kaznokha, Pupeć, Turczyn, Koszel, Chyrchała (81′ Wszoła), Sienkiewicz (56′ Białousko).
Cracovia II: Wilk – Supryn Jarzynka, Bracik, Wiśniewski, Malisz, Ożóg (90′ Bociek), Lusiusz, Nowicki, Bała (70′ Grzebieluch), Ziemnik.
Żółte kartki: Kaznokha, Pupeć, Chrychała – Supryn.
Informujemy, że nowym trenerem Hetmana Zamość został Władimir Geworkian. Umowa z białoruskim szkoleniowcem została podpisana do końca czerwca 2022 roku. Geworkian prowadził wcześniej m.in. Podlasie Biała Podlaska.
Wyjazd do Radzynia Podlaskiego okazał się pechowy dla zamojskiej drużyny. Hetman doznał dotkliwej porażki z Orlętami, a przed meczem doszło do kuriozalnej sytuacji. Sędzia Artur Szelc z Krosna nie zgodził się na występ piłkarzy Hetmana w zielonych koszulkach, rzekomo zbyt podobnych do tych, w jakich mieli zagrać piłkarze Orląt. W takiej sytuacji regulamin przewiduje karę porządkową dla drużyny gości i zmianę strojów gospodarzy. Ci jednak nie chcieli wystąpić w przygotowanych szarych trykotach, natomiast piłkarzom Hetmana zaproponowano czerwone stroje, pożyczone od Orląt. Na takie rozwiązanie z oczywistych względów nie mogliśmy się zgodzić i podporządkowując się decyzji sędziego, zostaliśmy zmuszeni do gry w znacznikach.
Pomimo obiecującego początku spotkania zamościanie stracili pierwszą bramkę po pierwszej groźniejszej akcji gospodarzy. W 12. minucie po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego, najwyżej wyskoczył Kamiński i strzałem głową otworzył wynik meczu. Hetman próbował się odgryzać i w 21. minucie był bliski wyrównania. Po niezłej wrzutce Koszele niewiele brakowało, a akcja zakończyłaby się samobójczym trafieniem obrońcy Orląt. W 25. minucie jeszcze bliższy szczęścia był Chyrchała, którego „bomba” zatrzymała poprzeczka bramki strzeżonej przez Rojka. Niestety, jeszcze przed przerwą piłkarzom Orląt udało się podwyższyć prowadzenie. Po stracie w środku pola i zagraniu za plecy obrońców do wychodzącego na „sam na sam” z Rosiakiem Maj uderzył na bramkę, a po interwencji golkipera Bożym trafił do siatki. W 40. minucie Rosiak dwiema świetnymi interwencjami uratował Hetmana przed stratą kolejnej bramki. Przed przerwą uderzenia z dystansu próbował jeszcze aktywny od samego początku spotkania Koszel, jednak piłka przeszła minimalnie nad poprzeczką bramki Orląt.
Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy niestety było już po meczu. Filipowicz przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, wpadł w pole karne, odegrał do Maja, a ten wpakował piłkę do pustej bramki. Kolejna sytuacja to trafienie Bożyma po podaniu ze skrzydła. Piłkarze z Radzynia nie zadowalali się czterobramkowym prowadzeniem. W 60. minucie w roli głównej ponownie był Filipowicz, który dograł ze skrzydła do wbiegającego w pole karne Kality, a ten strzałem w krótki róg podwyższył wynik. Drugi raz na listę strzelców wpisał się także Kamiński. Niestety, całego spotkania nie zdołał rozegrać Rosiak, którego do zejścia z boiska w 71. minucie zmusiła kontuzja. W bramce Hetmana po raz pierwszy w tym sezonie pojawił się Jakub Wyłupek. Nie miał on zbyt wiele do powiedzenia przy ostatniej bramce dla Orląt, kiedy po kontrze gospodarze wyszli z szybkim kontratakiem i po osiągnięciu przewagi 3 na 1 akcję mierzonym strzałem wykończył Kobiałka.
Piłkarzy Hetmana czeka teraz nieco dłuższa, jak na bardzo napięty terminarz, przerwa. Do treningów zespół wróci po Wielkanocy, a kolejne spotkanie z rezerwami Cracovii rozegra 10 kwietnia w Zamościu. Miejmy nadzieję, że do tego czasu uda się „wyczyścić głowy” i powalczyć o pierwsze ligowe punkty tej wiosny.
Orlęta Radzyń Podlaski – Hetman Zamość 7:0 (2:0)
Bramki: Kamiński (12, 63), Bożym (35, 50), Maj (49), Kalita (60), Kobiałka (84).
Orlęta: Rojek – Wiatrak, Myszka, Fiedeń, Chaliadka, Bożym (52 Nowosadko), Kamiński (71 Idzikowski), Kobiałka, Filipowicz (65 Welman), Kalita (71 Rycaj), Maj (71 Kuźma).
Hetman: Hetman: Rosiak (71 Wyłupek) – Szatała, Dajos, Wolanin, Łapiński (46 Białousko), Kaznocha, Pupeć (64 Maziarka), Nastałek (64 Grzęda), Turczyn, Koszel, Chyrchała (78 Sienkiewicz).
Żółte kartki: Kobiałka – Kaznocha, Wolanin.
W 27. kolejce III ligi grupy IV Hetman Zamość zmierzy się w czwartek o godzinie 15:30 z Orlętami Radzyń Podlaski. W poprzedniej kolejce zamościanie ulegli wiceliderowi 1:2. Przy odrobinie szczęścia zamościanie mogli pokusić się o zdobycz punktową, jednak Sokół Sieniawa skutecznie bronił się do samego końca spotkania.
– Wszyscy wiemy, w jak ciężkiej sytuacji jesteśmy, lecz nie zamierzamy się poddać. Wiemy, jakim przeciwnikiem są Orlęta Radzyń. Wiemy, jakie mają mocne i słabe strony. To, jak zdołamy wykorzystać ich słabe strony, zależy wyłącznie od nas. Jedziemy tam po punkty i wierzymy, że nam się to uda. Na pewno nikt nie odstawi nogi i będziemy walczyć od pierwszej do ostatniej minuty meczu o każdy centymetr boiska – mówi przed meczem w Radzyniu pomocnik Hetmana, Piotr Dajos.

Orlęta Radzyń Podlaski po 25 kolejkach zajmują 16 miejsce z dorobkiem 28 punktów. W minioną sobotę radzynianie dość łatwo rozprawili się z rezerwami Korony Kielce, wygrywając aż 4:0. Najwięcej bramek w ekipie Orląt jak do tej pory mają: Karol Kalita, Michał Kobiałka, Adrian Nowosadko (po 4 gole).

– Po serii dwóch zwycięstw, czekamy na mecz z Hetmanem z optymizmem. Nie spoglądając w tabele, pełni wewnętrznej motywacji, jesteśmy pewni, że stać nas na kolejne zwycięstwo. Drużyna jest cały czas głodna zwycięstw, których nam bardzo potrzeba. Walka o utrzymanie cały czas jest w naszych głowach, poddani tej presji musimy mieć w głowie, że ten mecz jest też za 3 punkty, jak każdy inny. Nie liczy się wygrana 8:0 czy 1:0, musimy ten mecz wygrać, by budować pozytywne relacje w szatni i z jeszcze lepszą energią przygotować się do kolejnego spotkania. Trudno powiedzieć, czego można spodziewać się po drużynie z Zamościa. Na pewno zagramy 11 na 11 i póki mecz się nie zakończy, nie ma co dopisywać punktów żadnej ze stron. Jesteśmy faworytami i musimy to potwierdzić na boisku. Za darmo punktów lub ładną grę nikt nam punktów nie da – mówi bramkarz Orląt, Patryk Rojek.

W rundzie jesiennej obie drużyny podzieliły się punktami po bezbramkowym remisie. Drużynę z Radzynia Podlaskiego prowadzi pracujący niegdyś w Hetmanie Jacek Fiedeń, a jej barwy reprezentuje między innymi nasz były obrońca Norbert Myszka. Spotkanie poprowadzi Artur Szelc (Podkarpacki Związek Piłki Nożnej). Do tej pory arbiter z Krosna sędziował 9 meczów. Pokazał 31 żółtych kartek i 2 czerwone oraz podyktował 3 rzuty karne.
Zarząd Stowarzyszenia KS Hetman Zamość informuje, że na mocy porozumienia stron rozwiązano kontrakt z trenerem Michałem Mackiem. Trenerowi Mackowi dziękujemy za pracę i życzymy powodzenia w dalszej trenerskiej karierze.
Informujemy, że do meczu w Radzyniu Podlaskim rolę trenera pełni Tomasz Goździuk. W kolejnym komunikacie (planujemy we wtorek po Wielkanocy) podamy nazwisko nowego szkoleniowca.
Początek spotkania był wyrównany, z lekkim wskazaniem na gości z Sieniawy. Goście nie potrafili wykorzystać kilku dogodnych sytuacji, a w naszej bramce dobrze spisywał się Dawid Rosiak. W 18. minucie po indywidualnej akcji na strzał zdecydował się Koszel, jednak wydaje się, że lepszym rozwiązaniem byłoby podanie do wbiegającego w pole karne Białouski. W 23. minucie w sytuacji sam na sam świetnie zachował się Rosiak, a po chwili sędzia odgwizdał spalonego. Warto odnotować, że piłkarzom Hetmana dobrze wychodziło łapanie gości na pozycjach spalonych – do końca spotkania chorągiewka sędziego bocznego jeszcze wielokrotnie wędrowała w górę. Niestety błąd przydarzył się w 29. minucie meczu – w niegroźnej sytuacji Wolanin próbował główką odgrywać do Rosiaka, jednak zrobił to tak niefortunnie, że naszemu daleko wysuniętemu bramkarzowi nie udało się jej złapać i do pustej już bramki skierował ją Daquan King. Druga bramka to także „prezent” od zamojskiej defensywy, która zaspała po długim podaniu za linię. Rosiak próbował jeszcze ratować sytuację dalekim wyjściem, jednak został przelobowany i do pustej bramki tym razem trafił Paweł Hass.

Druga połowa zaczęła się od groźnych ataków zamościan, którzy momentami potrafili wyraźnie zdominować drużynę gości. W 51. minucie groźnie strzelał Koszel, a 10 minut po rozpoczęciu drugiej odsłony spotkania Hetman wypracował serię czterech rzutów rożnych, rozgrywanych jeden po drugim. Trzeba przyznać, że w dwóch przypadkach zabrakło bardzo niewiele. Piłka przelatywała wzdłuż linii bramkowej, a w zatłoczonej szesnastce nikt nie zdołał wbić jej do siatki. Szczęście dopisało w 58. minucie, kiedy klasyczny „centrostrzał” Szatały nieoczekiwanie sprawił bardzo dużo problemów golkiperowi z Sieniawy, który wybił piłkę wprost pod nogi atakującego Koszela, a ten silnym strzałem skierował ją do bramki.

Piłkarze Hetmana złapali kontakt, jednak w ich kolejnych atakach zabrakło konkretów. Z biegiem czasu do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Sokoła. W 68. minucie dobrą obroną popisał się Rosiak, a goście mieli do tego kilka stałych fragmentów gry. Zawodnicy Michała Macka próbowali jeszcze zaatakować w samej końcówce spotkania i w 89. minucie bliski szczęścia był Turczyn. Po składnej akcji „Boniek” przejął piłkę w polu karnym, dobrze się obrócił, jednak jego strzał był zbyt lekki i wylądował w rękach bramkarza z Sieniawy. Choć Hetman uległ wiceliderowi, to pozostawił po sobie dobre wrażenie. Momentami na boisku wcale nie widać było różnicy punktów, jaka dzieli obie drużyny w tabeli, a o wygranej gości zadecydowały indywidualne błędy w obronie w pierwszej połowie. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że najbliższych spotkaniach z niżej notowanymi rywalami zamościanie wreszcie pokuszą się o zdobycz punktową.
Hetman Zamość – Sokół Sieniawa 1:2 (0:2)
Bramki: Koszel (59) – King (29), Haas (37).
Hetman: Rosiak – Pupeć, Wolanin, Grzęda, Białołusko (90+3 Dajos), Turczyn, Kaznocha, Szatała, Nastałek, Koszel, Chyrchala (76 Sienkiewicz).
Sokół: Zając – Skała (46’Grasza) Kapuściński, Drelich, Lis, Purcha, Jędryas (68′ Ochał)Majda, Mazurek (68′ Pikiel) Hass, King (68′ Więcek)
Żółte kartki: Białousko, Grzęda, Turczyn – Więcek