
Mimo, że to gospodarze objęli szybkie prowadzenie, nasz zespół odniósł dziś pewne zwycięstwo, pokonując Metalowiec Goraj 8:1.
Metalowiec Goraj – Hetman Zamość 1:8 (1:3)
Bramki: 7’ Decyk – 18’ Serdiuk, 42’ Łapiński, 57’ Miedźwiedź, 37’, 50’, 61’ Kushch-Vasylyshyn, 81’, 85’ Woźniak
Hetman: Dobromilski (75’ Bednarczyk) – Herda (63’ Zakrzewski) , Materna, Serdiuk (68’ Oseła), Kostrubiec (75’ Bartecki), Łapiński, Nowak, Łazar, Chodacki (58’ Laskowski), Miedźwiedź (65’ Woźniak), Kushch – Vasylyshyn (68’ Wołoch)
Sędziował: Swacha
Żółta kartka: Materna
Niedzielne spotkanie mogło zacząć się idealnie dla piłkarzy prowadzonych przez Roberta Wieczerzaka. Już po kilkunastu minutach Patryk Miedźwiedź w sytuacji sam na sam nie zdołał pokonać golkipera z Goraja. W 7. minucie niespodziewanie Metalowiec wyszedł na prowadzenie. Bramkę na 1:0 zdobył Mateusz Decyk, który mając przed sobą Patryka Dobromilskiego, skierował piłkę do siatki. Gospodarze jednak długo nie cieszyli się z korzystnego rezultatu. W 18. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Sebastiana Łapińskiego w polu karnym najwyżej wyskoczył Rodion Serdiuk i strzałem głową z około pięciu metrów wyrównał stan rywalizacji. Z upływem czasu na boisku było widać, że kolejne gole dla Hetmana są kwestią czasu. Wynik na 2:1 dla zespołu z Zamościa podwyższył Oleksandr Kushch-Vasylyshyn, który zdecydował się na uderzenie zza pola karnego po ziemi, a piłka wpadła do siatki przy prawym słupku. W 42. minucie Mateusz Chodacki odegrał „futbolówkę” do wbiegającego w pole karne Sebastiana Łapińskiego, a ten mając przed sobą tylko bramkarza nie pomylił się. Chwilę później Patryk Miedźwiedź miał dogodną sytuację do zdobycia gola, ale po otrzymaniu piłki górą nie trafił w bramkę.
Po przerwie szybko Hetman mógł podwyższyć rezultat. Tym razem Patryk Miedźwiedź zdecydował się na strzał z dystansu, a piłkę z trudem nad poprzeczkę sparował golkiper gospodarzy. W 50. minucie Miedźwiedź wbiegł w pole karne lewą stroną zagrał idealną piłkę do Oleksandra Kushcha-Vasylyshyna, a ten mocnym strzałem nie dał najmniejszych szans na interwencję bramkarzowi Metalowca. Siedem minut później Hetman strzelił piątego gola. Patryk Miedźwiedź minął obrońcę w polu karnym i skierował piłkę do siatki przy lewym słupku. Jeszcze przed zejściem z boiska hat-tricka ustrzelił Oleksandr Kushch-Vasylyshyn, po którego uderzeniu lewą nogą było już 6:1 dla Hetmana. W drugiej połowie trener Robert Wieczerzak desygnował na boisko zmienników, co nie przeszkodziło gościom w strzeleniu jeszcze dwóch goli. Najpierw Kamil Woźniak wbiegł w pole karne z lewej strony i nie miał problemu z pokonaniem wprowadzonego na boisko rezerwowego golkipera Goraja. Wynik na 8:1 ustalił ponownie Woźniak, który otrzymał podanie górą na lewej stronie i w podobny sposób jak przy swoim pierwszy trafieniu nie dał szans na udaną interwencję bramkarzowi gospodarzy.
Trener Robert Wieczerzak po meczu:
– Odnosimy pewne zwycięstwo 8:1 nad Metalowcem Goraj. W 10 sekundzie Patryk Miedźwiedź ma sytuację sam na sam ale nie strzela. W 7 minucie ,gospodarze trafiają na 1:0, po naszym błędzie w ustawieniu, od tej bramki zarysowuje się zdecydowana nasza przewaga tworzymy wiele fajnych, składnych akcji z czego 8 kończymy bramkami. Dziękujemy gospodarzom za mecz, oczywiście dziękujemy też naszym kibicom którzy cały mecz nas dopingowali.
Autor: Paweł Wróbel

09/09/2023

W spotkaniu 6. kolejki zamojskiej klasy okręgowej Hetman pokonał 6:1 Olimpię Miączyn. Dwie bramki dla drużyny z Zamościa zdobył Oleksandr Kushch-Vasylyshyn, a po jednym trafieniu zaliczyli Rodion Serdiuk, Patryk Miedzwiedź, Adrian Wołoch oraz samobójczy gol Filipa Gęśli. W następnej kolejce 17 września (niedziela) o godzinie 15:30 podopieczni Roberta Wieczerzaka zmierzą się na wyjeździe z Metalowcem Goraj.
Hetman Zamość – Olimpia Miączyn 6:1 (2:1)
Bramki: 12’ Serdiuk, 36′ (k) 74’ Kushch-Vasylyshyn, 70’ Gęśla (sam), 78’ Miedźwiedź, 86’ Wołoch – 38’ Gałka
Hetman: Dobromilski – Oseła , Zakrzewski, Serdiuk, Kostrubiec (79’ Bartecki),Łapiński(65’ Vistovskyi) Nowak (57’ Buczek) Laskowski (57’ Łazar), Chodacki (77’ Woźniak), Miedźwiedź , Kushch – Vasylyshyn (79’ Wołoch)
Sędziował: Słoboda
Żółta kartka: Serdiuk
Od pierwszych minut w sobotnim spotkaniu w drużynie z Miączyna na murawie pojawili się wypożyczeni z Hetmana Filip Ochal i Mariusz Oszust. Oprócz tego kibice zgromadzeni na boisku za Rotundą mogli oglądać w szeregach gości grającego trenera Przemysława Gałkę. Już w drugiej minucie Patryk Miedźwiedź wykorzystał moment zawahania się kilku zawodników z Miączyna, wbiegł w pole karne, a jego strzał został zablokowany przez jednego z obrońców Olimpii. Ponownie groźnie pod bramką gości było po wejściu w pole karne Maksymiliana Kostrubca, a jego uderzenie do boku sparował Filip Ochal, a przy dobitce w świetnej sytuacji zbyt długo z wykończeniem akcji zwlekał Oleksandr Kushch-Vasylyshyn. Chwilę później po rzucie rożnym słupek uratował drużynę z Miączyna przed utratą gola. W 12. minucie Hetman dopiął swego i wyszedł na prowadzenie. Najlepiej w polu karnym zachował się Rodion Serdiuk i strzałem z woleja otworzył rezultat. Z upływem czasu spotkanie się wyrównało, a wynik spotkania wciąż pozostawał sprawą otwartą. W 33. minucie Mateusz Chodacki dośrodkował z rzutu wolnego na głowę aktywnego Rodiona Serdiuka, ale niestety dla gospodarzy bramkarz gości nie miał problemów ze złapaniem piłki. W 36. minucie Hetman wyszedł na dwubramkowe prowadzenie. Po faulu na Patryku Miedźwiedziu sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Do piłki podszedł Oleksandr Kusch- Vasylyshyn i strzałem w prawy róg podwyższył rezultat kompletnie myląc Filipa Ochala. Jeszcze dobrze piłkarze prowadzeni przez Roberta Wieczerzaka nie zdążyli się nacieszyć ze strzelenia gola, a kibice, którzy wybrali się na sobotnie spotkanie mogli oglądać trafienie o jakich zwykło się mówić „stadiony świata”. Po przyjęciu piłki Przemysław Gałka kapitalnie uderzył z około trzydziestu pięciu metrów i wsadził piłkę za „kołnierz” Patryka Dobromilskiego. Końcówka pierwszej połowy byłą nieco szarpana, a wynik drugiej części spotkania wciąż był sprawą otwartą.
Po przerwie po strzale po ziemi Patryka Miedźwiedzia gości przed utratą gola uratował słupek. Z upływem minut Hetman wciąż nie mógł być pewny trzech punktów, ale w 70. minucie rozwiązał się worek z bramkami. Patryk Miedźwiedź w swoim stylu zagrał wzdłuż pola karnego, a samobójcze trafienie zaliczył Filip Gęśla. Cztery minuty później błąd w obronie Olimpii wykorzystał Kusch- Vasylyshyn, który minął Ochala i skierował „futbolówkę” do pustej bramki. W 78. minucie Myron Vistovskyi ruszył lewą stroną, a jego strzał obronił golkiper gości, który nie miał już szans przy „dobitce” lewą nogą Miedźwiedzia. Wynik na 6:1 dla Hetmana ustalił Adrian Wołoch, który wykorzystał odegranie klatką piersiową od kapitana Hetmana i świetnym strzałem prostym podbiciem nie dał najmniejszych szans Filipowi Ochalowi.
O ocenę dzisiejszego spotkania poprosiliśmy trenera Roberta Wieczerzaka:
– Za nami 6. kolejka i mecz z drużyną z dołu tabeli. Scenariusz się powtarza – Olimpia grająca w niskim pressingu, a my cały czas byliśmy stroną atakującą. Niestety, celowniki w pierwszej połowie mieliśmy trochę rozregulowane, ale na przerwę schodzimy z jednobramkową przewagą. W drugiej połowie przyspieszyliśmy grę, ale znów brakowało nam spokoju przy wykończeniu akcji. Dopiero od 70. minuty zaczynamy nasze sytuacje skutecznie wykańczać, a mecz kończymy wynikiem 6:1. Dziękujemy Olimpii Miączyn za mecz, dokładamy kolejne 3 punkty i już koncentrujemy się na Metalowcu Goraj.
Autor: Paweł Wróbel


02/09/2023
W sobotnie popołudnie w piątej kolejce zamojskiej klasy okręgowej podopieczni Roberta Wieczerzaka podejmowali zamykającą ligową tabelę Spartę Łabunie.
Hetman Zamość – Sparta Łabunie 6:1 (4:0)
Bramki: 8’ Miedźwiedź, 35’ Serdiuk, 39’ Chodacki, 43 (k)’, 56(k)’, 67’ Kushch-Vasylyshyn – 77’ Buczak
Hetman: Bednarczyk – Materna (66’ Oseła) , Zakrzewski (62’ Herda), Serdiuk, Kostrubiec (70’ Bartecki), Łapiński (66’ Wołoch), Nowak, Łazar (60’ Buczek), Chodacki, Miedźwiedź (62’ Woźniak), Kushch-Vasylyshyn
Sędziował: Gil
Żółta kartka: Materna, Chodacki
Biało-zielono-czerwoni już w 8. minucie wyszli na prowadzenie. Po indywidualnej akcji bramkarza przyjezdnych, Konrada Fusiarza, pokonał Patryk Miedźwiedź. W kolejnych fragmentach meczu to Hetman miał zdecydowaną przewagę, ale brakowało przysłowiowej „kropki na i”. Dwie dobre okazje do podwyższenia wyniku miał między innymi Kushch-Vasylyshyn. Sparta także miała jedną dobrą okazję do zdobycia bramki, jednak skutecznie interweniował Jakub Bednarczyk. W 35. minucie było już 2:0 dla Hetmana, kiedy to z rzutu wolnego celnie przymierzył Rodion Serdiuk. Pomiędzy 39. a 43. minutą padły dwie kolejne bramki dla zamościan. Najpierw w polu karnym sfaulowany został Miedźwiedź, a skutecznym egzekutorem karnego był Kushch-Vasylyschyn, a cztery minuty później piłkę obrońcy Sparty spod nóg wyłuskał Mateusz Chodacki i było już 4:0. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy mogła paść piąta bramka, jednak tym razem karnego nie wykorzystał Oskar Łazar.
Co nie udało się na koniec pierwszej połowy Łazarowi, udało się Vasylyshynowi, który w 56. minucie nie pomylił się z „wapna”. W drugiej odsłonie trener Wieczerzak dokonał kilku zmian, zmienił ustawienie naszego zespołu, co skutkowało kolejnymi próbami ataków na bramkę beniaminka, ale podopieczni Mariusza Kycko skutecznie się bronili. W 67. minucie po asyście Kostrubca hat-tricka skompletował Kushch-Vasylyshyn. Festiwal strzelecki za Rotundą zakończył Hubert Buczak zdobywając honorowego gola dla gości i ustalając rezultat na 6:1.
W kolejnym ligowym spotkaniu już w najbliższą sobotę o godzinie 17:00 zagramy u siebie z Olimpią Miączyn.
Robert Wieczerzak po meczu ze Spartą:
– Dokładamy dzisiaj kolejne 3 punkty co jest dla nas najważniejsze. Oceniając sam mecz, to pierwsza połowa była rozgrywana w szybkim tempie, strzeliliśmy 4 bramki, a przy lepiej ustawionych celownikach można było się pokusić o parę bramek więcej. Druga połowa trochę słabsza w naszym wykonaniu, dokonaliśmy kilku zmian i zmieniliśmy ustawienie, zaś Sparta broniła cały czas w niskim pressingu i mieliśmy z tym problem. Gratulacje dla całego zespołu. Dziękujemy Sparcie za mecz, a od poniedziałku już myślimy o Olimpii Miączyn, z którą zmierzymy się za tydzień.

26/08/2023
W spotkaniu 4. kolejki zamojskiej klasy okręgowej Hetman pokonał 7:0 spadkowicza z IV ligi z Obszy. Trzy bramki dla drużyny z Zamościa odnotowując klasycznego hattricka zdobył Oleksandr Kushch- Vasylyshyn, a po jednym Patryk Miedźwiedź, Kamil Woźniak, Maciej Nowak i Adrian Wołoch.
Hetman Zamość – Błękitni Obsza 7:0 (4:0)
Bramki: 19’, 35’, 40’ Kushch-Vasylyshyn, 43’ Miedźwiedź, 74’ Woźniak, 76’ Nowak, 79’ Wołoch
Hetman: Dobromilski – Herda , Zakrzewski, Serdiuk (73’ Materna), Kostrubiec (75’ Oseła),Łapiński(65’ Woźniak), Nowak (75’ Bartecki), Buczek (65’ Laskowski), Chodacki (65’ Łazar), Miedźwiedź, Kushch-Vasylyshyn (73’ Wołoch)
Sędziował: Wróbel
Żółta kartka: Łapiński
W spotkaniu ze spadkowiczem z IV ligi od pierwszych minut trener Robert Wieczerzak desygnował na murawę Filipa Zakrzewskiego w miejsce zmagającego się z przeziębieniem Mateusza Materny. Pod bramką Błękitnych było już groźnie w piątej minucie. Maciej Nowak wszedł w pole karne, ale niestety dla gospodarzy oddał niecelny strzał. Ponownie groźnie pod bramką drużyny z Obszy było po uderzeniu Mateusza Chodackiego, po którym piłka poszybowała wysoko nad bramką. W 19. minucie Hetman wyszedł na prowadzenie. W polu karnym świetnie znalazł się Oleksandr Kushch-Vasylyshyn, który nie wahał się długo i po strzale z pierwszej piłki nie dał najmniejszych szans golkiperowi gości. W 26. minucie Rodion Serdiuk zagrał piękną długą piłkę do Patryka Miedźwiedzia, który wbiegł w pole karne, ale musiał ostatecznie uznać wyższość bramkarza z Obszy. Hetman nie zamierzał jednak poprzestawać na jednym trafieniu i w końcu udało im się osiągnąć cel. Świetne dośrodkowanie Sebastiana Łapińskiego wykorzystał Oleksandr Kushch pakując piłkę do siatki. Chwilę później mocne podanie z prawej strony Michała Herdy z trudem wyłapał bramkarz rywali. W 40. minucie klasyczny hat-trick zaliczył Kushch Vasylyshyn, który ponownie został obsłużony przez Kostrubca. Trzy minuty później trafienie na 4:0 zaliczył Patryk Miedźwiedź, który w swoim stylu z prawej stronny oddał strzał posyłając piłkę przy samym słupku.
W drugiej połowie zawodnikom obydwu drużyn przyszło grać w trudnych warunkach, bo nad boiskiem na Rotundzie rozpętała się burza z opadami deszczu. W 50. minucie Sebastian Łapiński przeszedł w środku pola kilku zawodników Błękitnych, a jego strzał z problemami wyłapał golkiper z Obszy. Dziesięć minut później Mateusz Chodacki podał do Sebastiana Łapińskiego, który szukał swojej lepszej nogi z której oddał bardzo niecelny strzał. W 74. minucie Hetman strzelił gola na 5:0. Patryk Miedźwiedź zagrał z lewej strony wzdłuż pola karnego do zamykającego akcję Kamila Woźniaka, który wpakował piłkę do pustej bramki. Dwie minuty później Hetman strzelił szóstego gola. Podanie Miedźwiedzia wykorzystał Maciej Nowak, który strzałem praktycznie z jedenastu metrów wpisał się na listę strzelców. W 79. minucie Hetman ustalił wynik spotkania na 7:0. Adrian Wołoch kilkukrotnie kładł bramkarza gości i obrońców, a na koniec wpisał się na listę strzelców. Pod koniec spotkania na rajd lewą stroną zdecydował się Ugochukwu Chikatara, a jego strzał prawą nogą z najwyższym trudem obronił Patryk Dobromilski. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem na akcję w swoim stylu na lewej stronie zdecydował się Miedźwiedź, ale mając przed sobą tylko bramkarza minimalnie nie trafił w bramkę.
W następnej serii spotkań Hetman w sobotę (2 września) o godzinie 17:00 na własnym terenie podejmie Spartę Łabunie.
Mecz ocenia trener Robert Wieczerzak:
– Dzisiaj mierzyliśmy się z Błękitnymi Obsza, spadkowiczem z IV ligi. Od samego początku mieliśmy zdecydowaną przewagę, goście w niskim pressingu. Otwieramy wynik w 19. minucie po bramce Saszy, a pierwszą połowę kończymy z 4 bramkami. Druga połowa w naszym wykonaniu trochę szarpana, poza tym mocno pogorszyły się warunki pogodowe, pojawił się silny wiatr i deszcz. Mimo to dokładamy 3 bramki i odnosimy pewne zwycięstwo. Cieszę się, że dopisujemy kolejne 3 punkty, ale już przygotowujemy się do meczu ze Spartą Łabunie.
Autor: Paweł Wróbel

19/08/2023
Grad goli mogli obejrzeć kibice, którzy zdecydowali się oglądać w Sitnie spotkanie pomiędzy miejscowym Potokiem a Hetmanem. Górą w tym starciu byli podopieczni Roberta Wieczerzaka, którzy aż 11:0 pokonali swojego rywala. Był to udany rewanż za porażkę 0:2 w Pucharze Starostów.
Potok Sitno – Hetman Zamość 0:11 (0:5)
Bramki: Materna 16’, Drozdowski (sam.) 20’ , Miedźwiedź 23’, 41’, 57’, Nowak 44’, Kushch-Vasylyshyn (k) 53’, Woźniak 63’, Vistovskij 66’, Serdiuk 84’, Wołoch 87’
Hetman: Dobromilski (75’ Bednarczyk) – Herda (46’ Zakrzewski), Materna, Serdiuk, Kostrubiec (70’ Bartecki),Łapiński(60’ Woźniak) Nowak (60’ Łazar) Buczek, Chodacki, Miedźwiedź (60’ Vistovskij), Kushch – Vasylyshyn (68’ Wołoch)
Sędziował: Łaba
Żółta kartka: Herda
W sobotnim spotkaniu do dyspozycji Roberta Wieczerzaka był już Patryk Dobromilski i to właśnie on zajął miejsce między słupkami. Od pierwszych minut widać było w piłkarzach z Zamościa zaangażowanie i chęć zdobycia kolejnych punktów. W 8. minucie Patryk Miedźwiedź dośrodkował z rzutu wolnego do Oleksandra Kushcha- Vasylyshyna, którzy oddał niecelny strzał głową. Minutę później Maksymilian Kostrubiec z lewej strony wszedł w pole karne, ale oddał zbyt lekkie uderzenie, trafiając wprost w bramkarza Potoku. W 16. minucie Hetman wyszedł na prowadzenie. Mateusz Chodacki dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Mateusza Materny, który głową umieścił piłkę w siatce. Trzy minuty później Hetman zdobył drugiego gola. Po zagraniu z prawej strony Michała Herdy do własnej bramki skierował Drozdowski. Gola na 3:0 dla drużyny z Zamościa zdobył Patryk Miedźwiedź, który po zagraniu od Mateusza Chodackiego oddał strzał fałszem, po którym piłka odbiła się od słupka i ugrzęzła w siatce. W 32. minucie na uderzenie zdecydował się Michał Herda, a gospodarzy tym razem uratowała poprzeczka. Ponownie groźnie pod bramką Potoku było po dośrodkowaniu Herdy prawej strony do Macieja Nowaka, który w dogodnej sytuacji głową nie trafił w bramkę. W 41. minucie w zamieszaniu w polu karnym najlepiej zachował się Patryk Miedźwiedź umieszczając piłkę przy lewym słupku. Tuż przed przerwą Maciej Nowak minął kilku zawodników Potoku, a później położył bramkarza i trafił do „pustaka”.
Po przerwie Hetman nie zamierzał zadowolić się pięciobramkowym prowadzeniem. W 52. minucie po faulu na Macieju Nowaku sędzia wskazał na „wapno”. Do jedenastki podszedł Oleksandr Kush-Vasylyshyn i strzałem w prawy róg kompletnie zmylił golkipera z Sitna. Pięć minut później Maksymilian Kostrubiec zagrał wzdłuż pola karnego do zamykającego akcję Patryka Miedźwiedzia, a ten mógł się cieszyć ze zdobycia hattricka. W 63. minucie Oskar Łazar zagrał długą piłkę do wprowadzonego Kamila Woźniaka, który z prawej strony nie dał najmniejszych szans bramkarzowi. Gola na 8:0 dla Hetmana zdobył Myron Vistovskyi, którzy wykorzystał dobre zagranie od Kamila Woźniaka. W drugiej połowie na ostatnie piętnaście minut trener Robert Wieczerzak zdecydował się wpuścić Jakuba Bednarczyka w miejsce praktycznie bezrobotnego dziś Patryka Dobromilskiego. Po uderzeniu Błażeja Omańskiego z rzutu wolnego wprowadzony golkiper z najwyższym trudem uratował drużynę z Zamościa przed straceniem gola. W 84. minucie po faulu na Myronie Vistovskyim sędzia odgwizdał drugą jedenastkę. Do piłki podszedł Rodion Serdiuk kompletnie myląc golkipera gospodarzy. Dzieła zniszczenia i ustalenia wyniku na 11:0 dokonał Adrian Wołoch, który po strzale Serdiuka dobiegł do piłki i skierował futbolówkę do siatki.
Mecz na gorąco skomentował trener Robert Wieczerzak:
– Dzisiaj byliśmy żądni rewanżu za Puchar Starosty, zagraliśmy od początku skoncentrowani i zepchnęliśmy Potok do niskiej obrony. Strzelanie rozpoczął Mateusz Materna i dalej stwarzaliśmy sobie dobre sytuacje które potrafiliśmy skutecznie wykończyć, co bardzo cieszy. Z chłopaków po zwycięstwie z Grafem zeszła presja, zaczęli grać tak jak potrafią i są tego efekty. Dziękujemy Potokowi Sitno za mecz, od poniedziałku przygotowujemy się do meczu z Błękitnymi Obsza. Zapraszamy kibiców na mecz sobota 15:00, boisko za Rotundą.

W świetnym stylu na remis 2:2 w Starym Zamościu zareagowali w swoim kolejnym spotkaniu podopieczni Roberta Wieczerzaka. Hetman w pierwszym meczu w nowym sezonie na własnym terenie pokonał 10:0 drużynę z Chodywaniec.
Hetman Zamość – Graf Chodywańce 10:0 (5:0)
Bramki: 24’ Miedźwiedź, 32’ 55’ Buczek, 35’ Nowak, 36’ 45’ 51’Łapiński, 58’ Kushch-Vasylyshyn, 82’ 90’ Serdiuk
Hetman: Bednarczyk – Herda (55’ Zakrzewski), Materna, Serdiuk, Kostrubiec (60’ Bartecki),Łapiński (55’ Vistovskyi), Nowak Buczek (55 Łazar), Chodacki (80’Vistovskyi), Miedźwiedź (55’ Woźniak), Kushch – Vasylyshyn (60’ Wołoch)
Sędziował: Barda
Przy żarze lejącym się z nieba przyszło rywalizować piłkarzom Grafu i Hetmana. Od pierwszych minut podopieczni Roberta Wieczerzaka zepchnęli swojego rywala do defensywy. W 10. minucie ładnie na prawej stronie pokazał się Patryk Miedźwiedź, a jego strzał po zejściu na lewą nogę minął bramkę w bezpiecznej odległości. Cztery minuty później Oleksandr Kushch Vasylyshyn oddał uderzenie zza pola karnego, a „futbolówkę” nogami na rzut rożny sparował golkiper gości. W 24. minucie Hetman wyszedł na prowadzenie 1:0. Atomowe uderzenie z prawej strony aktywnego Patryka Miedźwiedzia wpadło do bramki przy samym słupku, a bramkarz z Chodywaniec nie miał najmniejszych szans na udaną interwencję. Podopieczni Roberta Wieczerzaka nie zamierzali spuszczać z tonu i szybko zdobyli drugiego gola. Oleksandr Kusch Vasylyshyn zagrał świetną piłkę do Patryka Miedźwiedzia, który minął bramkarza i zagrał do Damiana Buczka, a ten trafił do pustej bramki. W 35. minucie Hetman wyszedł na trzybramkowe prowadzenie. Na lewej swojej, nienominalnej stronie, urwał się Patryk Miedźwiedź zagrał do środka do Macieja Nowaka, który mocnym strzałem z pola karnego nie dał szans bramkarzowi gości. Minutę później, kiedy zawodnicy z Chodywaniec jeszcze nie otrząsnęli się po stracie gola, a stracili już kolejnego. Po indywidualnej akcji Sebastian Łapiński znalazł się w sytuacji sam na sam i bez problemów podwyższył wynik na 4:0. W 44. minucie Mateusz Chodacki zagrał świetną piłkę do Kuscha- Vasylysyna, który wypuścił sobie za mocno piłkę. W doliczonym czasie gry ponownie Łapiński mijał jak tyczki swoich rywali i skierował piłkę obok bezradnego golkipera gości.
Po przerwie Hetman nie miał zamiaru spuszczać z tonu i nie miał litości dla swojego rywala. W 51. minucie Sebastian Łapiński skompletował hattricka. Cztery minuty później Damian Buczek wyprzedził bramkarza gości i posłał piłkę głową, nad nim kierując ją do siatki. Wynik na 8:0 podwyższył Kusch-Vasylyshyn, który dopadł do piłki i skierował ją do siatki po strzale Myrona Vistovskyiego. W 70. minucie po wejściu na boisko aktywny Vistkovskyi oddał strzał z lewej strony, który do boku sparował bramkarz z Chodywaniec, a na zakończenie akcji praktycznie na pustą bramkę nie trafił Kamil Woźniak. Ponownie groźnie było po mocnym strzale z dalszej odległości Rodiona Serdiuka, jednak ten trafił wprost w bramkarza. W 80. minucie Mateusz Chodacki zagrał do Adriana Wołocha, którego uderzenie zostało zablokowane przez obrońcę rywala. Dwie minuty później dziewiątego gola dla Hetmana, a swojego premierowego głową zdobył Rodion Serediuk. Tuż przed ostatnim gwizdkiem dośrodkowanie Filipa Zakrzewskiego ponownie głową wykończył Serediuk, ustalając wynik na 10:0 dla Hetmana.
Kilka słów po meczu od trenera Roberta Wieczerzaka:
– Od początku narzuciliśmy swoje warunki gry, było dobre tempo i dużo akcji oskrzydlających, co dało z czasem efekty bramkowe. Wynik wysoki, ale to już historia. 3 punkty zostają w Zamościu, dziękujemy Grafowi za mecz i już myślimy o następnym spotkaniu z Potokiem Sitno, który rozegramy w sobotę o 17:00.
Autor: Paweł Wróbel

W inauguracyjnym spotkaniu rozgrywanym na wyjeździe w Starym Zamościu podopieczni trenera Roberta Wieczerzaka zremisowali 2:2 z miejscową Omegą. Na listę strzelców w Hetmanie wpisali się Damian Buczek i Maciej Nowak.
Omega Stary Zamość – Hetman Zamość 2:2 (2:2)
Bramki: Buczek 9’, Nowak 27’ – Buczek (sam) 22′, Tchórz’ 44
Hetman: Bednarczyk – Herda, Materna, Serdiuk, Kostrubiec, Woźniak (60’ Łapiński), Nowak (68’ Łazar), Buczek, Chodacki (80’Vistovskyi), Miedźwiedź, Kushch – Vasylyshyn
Żółte kartki: Woźniak, Serdiuk
Sędziował: Jasina
Kilka nowych twarzy w drużynie z Zamościa w składzie od pierwszych minut mogli oglądać kibice, którzy wybrali się w sobotnie przedpołudnie do Starego Zamościa. Od pierwszych minut trener Robert Wieczerzak na murawę desygnował Rodiona Serdiuka, Michała Herdę, Kamila Woźniaka i Oleksandra Kushcha- Vasylyshyna. Już w 4. minucie będący na lewej stronie Patryk Miedźwiedź podał górą na drugą stronę do Kamila Woźniaka, którego strzał lewą nogą minął w bezpiecznej odległości dla Omegi bramkę. Dwie minuty później Damian Buczek zagrał dobrą piłkę w pole karne, ale niestety dla gości nikt z tego podania nie skorzystał. W 9. minucie Hetman wyszedł na prowadzenie. Po rzucie wolnym wykonywanym przez aktywnego od pierwszych minut Kamila Woźniaka piłka spadła pod nogi Damiana Buczka, który strzałem z półwoleja nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Omegi. Od początku spotkania Hetman prezentował się jeszcze lepiej, jeśli chodzi o kulturę gry i stwarzane groźne sytuacje. W 18. minucie Michał Herda oddał mocny strzał z dalszej odległości z rzutu wolnego, który wyłapał golkiper zespołu ze Starego Zamościa. W 22. minucie Omega wyrównała stan rywalizacji, a stało się to po przypadkowym, samobójczym golu Damiana Buczka. Pięć minut później ponownie Hetman wyszedł na prowadzenie. Maciej Nowak w środku pola minął kilku zawodników Omegi i pięknym uderzeniem wpisał się na listę strzelców. W 35. minucie Maksymilian Kostrubiec dograł do Oleksandra Kushcha- Vasylyshyna, którego strzał obronił golkiper gospodarzy. Jeszcze przed przerwą drużyna prowadzona przez Tomasza Goździuka ponownie wyrównała rezultat. Po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego na listę strzelców wpisał się Tomasz Tchórz.
Chwilę po przerwie Robert Wieczerzak zdecydował wprowadzić na boisko Sebastiana Łapińskiego w miejsce Kamila Woźniaka. W 58. minucie wprowadzony Łapiński dograł do Damiana Buczka, którego strzał z trudem obronił bramkarz gospodarzy. Ponownie groźnie pod bramką Omegi było po uderzeniu Oleksandra Kuscha- Vasylyshyna, ale ponownie dobrze w bramce zachował się Pieczykolan. W drugiej połowie za krytykę sędziów żółtą kartkę obejrzał trener Robert Wieczerzak. Trzeba przyznać, że kilka decyzji sędziego Jarosława Jasiny było niezrozumiałych. Kiedy Hetman myślał o strzeleniu gola na prowadzenie, to sam mógł go stracić. Bartłomiej Nizioł w idealnej sytuacji pod bramką Jakuba Bednarczyka skierował „futbolówkę” tuż obok słupka. W 81. minucie strzał Oskara Łazara w bezpiecznej odległości minął cel. W końcówce spotkania drużyna z Zamościa grała w przewadze jednego zawodnika, po tym jak za drugą żółtą kartkę boisko musiał opuścić Krystian Olech. W 84. minucie Myron Vistovskyi zamiast przyjmować, oddał strzał, ale nie trafił w bramkę. W doliczonym czasie gry Michał Herda oddał nieprzygotowany strzał z dystansu, po którym piłka poszybowała wysoko nad bramkę. W inauguracyjnym spotkaniu rozpoczynającym sezon 2023/2024 Hetman zremisował 2:2 z Omegą Stary Zamość.
Już we wtorek (15 sierpnia) o godzinie 17:00 drużyna z Zamościa podejmie na własnym terenie Graf Chodywańce.
Trener Robert Wieczarzak po meczu:
– Myślę że do końca nie jesteśmy zadowoleni z inauguracji liczyliśmy na trzy punkty a mamy jedno oczko. Z przebiegu gry powinniśmy też mecz wygrać nie udało się, emocje jutro opadną. Bierzemy się do pracy i już we wtorek w drugiej kolejce ligowej chcemy zdobyć trzy punkty i wejść na ścieżkę zwycięstw – kończy Robert Wieczerzak.

Grupa Azoty Puławy przekaże darowiznę na dofinansowanie zakupu strojów sportowych oraz sprzętu sportowego dla naszych zawodników. Jest to kolejna uznana, polska marka, która chce wspierać Hetmana. Dziękujemy za zaufanie!
Grupa Azoty Zakłady Azotowe „Puławy” S.A., wchodząca od 2012 roku w skład grupy kapitałowej Grupy Azoty, to wiodący dostawca nawozów azotowych dla polskiego rolnictwa. Posiada ugruntowaną i mocną pozycję na europejskim rynku nawozów: mocznika granulowanego (PULREA®), saletry amonowej (PULAN®), siarczanu amonu (PULSAR®) i roztworu saletrzano-mocznikowego RSM®. Jest jedynym w Polsce i trzecim w Europie producentem melaminy, oraz znaczącym producentem kaprolaktamu. Grupa Azoty Puławy to także jedyny w Polsce producent nadtlenku wodoru. Systematycznie zwiększa sprzedaż i potencjał wytwórczy w obszarze RedNOx®, tj. linii produktowej oferowanej do redukcji emisji szkodliwych substancji.

08/08/2023


02/08/2023
Przedstawiamy pierwszy wywiad w ramach cyklu Ludzie (z) Hetmana.
Przez wiele lat Marek Baranowski strzegł bramki Hetmana Zamość. W wywiadzie dla oficjalnej strony klubu opowiada o m.in. spotkaniu z Legią Warszawa, o tym, który z zawodników Hetman wykorzystał swoją szansę, jak ocenia rundę w wykonaniu drużyny prowadzonej przez Roberta Wieczerzaka oraz o swojej aktywności w social mediach.
W Hetmanie występował Pan na poziomie dawnej drugiej ligi, co teraz jest bardzo odległe. Jak Marek Baranowski wspomina grę właśnie na tym poziomie rozgrywkowym?
To były piękne czas dla Zamojskiej piłki. Ogromne zainteresowanie piłką nożną w naszym mieście. Promocja Zamościa na mapie Polski i wielkie zespoły jak Wisła Kraków, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok czy Hutnik Kraków, które do nas przyjeżdżały. Każdy młody chłopak marzył, aby znaleźć się w szatni Hetmana Zamość.
W 2005 roku rozegrał Pan całe spotkanie w 1/8 finału Pucharu Polski z Legią Warszawa. Niespodzianki nie było, a Pan puścił cztery bramki…
Pamiętam ten mecz jak dziś, który był nawet transmitowany na Polsat Sport. Graliśmy przy pełnych trybunach i mogliśmy liczyć na niesamowity doping naszych kibiców. Nie wypadliśmy źle na tle mistrza Polski w zespole, w którym nie brakowało gwiazd.
Piotr Włodarczyk śnił się Panu po nocach?
Piotr Włodarczyk był reprezentantem Polski i tymi czterema bramkami przypomniał się selekcjonerowi, ale piwa po meczu nie postawił. To nie był zły mecz w naszym wykonaniu i szkoda, że wynik był trochę za wysoki. Nie zmienia to jednak faktu, kto był lepszy w tym meczu. Myślę, że kibice, którzy wybrali się wtedy na stadion, nie byli zawiedzeni. Do dziś czasem kibice wysyłają mi linki do tego meczu.
Które ze spotkań wspomina Pan do dziś?
Oczywiście debiut z walczącym o Ekstraklasę zespołem z Ostrowca. Przegraliśmy 0:1 mecz o życie z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Mimo, że przegraliśmy minimalnie, to ja zebrałem świetne recenzje.
Występował Pan z wieloma świetnymi zawodnikami. Kto Pana zdaniem miał największe umiejętności?
Myślę, że Prejuce Nakoulma zrobił największą karierę, ale przez lata w Hetmanie przewinęło się wielu świetnych zawodników. Zaczynał w czwartoligowej Granicy Lubycza Królewska gdzie miałem też okazję występować. To były czasy świetności tego małego klubu.
Z kim najtrudniej było walczyć o miejsce w jedenastce?
Dla mnie najlepszym bramkarzem w historii Hetmana był Sebek Łukiewicz. Nie dość, że świetny kolega to i dobry kumpel na treningu, z którym było ciężko powalczyć o miejsce. Mam wielki szacunek dla tego chłopaka.
Przemysław Tytoń zrobił dużą karierę, a wcale się na to nie zapowiadało…
Przemek był młody i miał świetne warunki fizyczne. Szybko się przeniósł do Górnika Łęczna i mimo wielu błędów na początku stawiano na niego konsekwentnie. Ograł się i zapłacił frycowe, ale stał się wielkim bramkarzem.
Jak drużyna integrowała się po spotkaniach?
Myślę, że co było w szatni, powinno tam zostać. Takie są zasady w sporcie i trzeba to szanować.
W Hetmanie w latach świetności na poziomie II ligi można było przeżyć z gry w samą piłkę?
Wychowankowie zawsze mieli ciężko i nie były to wielkie pieniądze. Do tego dochodziło to, że nie zawsze na czas. Były jednak okresy, że było okej, a premie były naprawdę dobre, więc było o co grać.
Jednak zarobki do tego co jest teraz, chyba są nieporównywalne…
No dokładnie. Teraz piłkarze na zapleczu i w Ekstraklasie nie mają źle. Osobiście uważam, że zarobki piłkarzy są teraz trochę wygórowane na całym świecie i idzie to od dłuższego czasu w złym kierunku.
Był pan często zaczepiany i rozpoznawalny przez kibiców?
Tak w tamtych czasach byliśmy rozpoznawalni na rynku lokalnym. Była prasa, wywiady i było to prawdziwe zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej. Do dziś ludzie mnie poznają, a wielu starszych kibiców nadal potrafi mnie zaczepić na urlopie i porozmawiać.
Jak wspomina Pan atmosferę na stadionie przy ulicy Królowej Jadwigi 8?
Atmosfera na stadionie przy ulicy Królowej Jadwigi 8 zawsze była wspaniała. Oprócz, że jest tu świetny klub kibica to i całe trybuny mobilizowały nas do walki.
Który ze szkoleniowców Hetmana zrobił na Panu największe wrażenie?
Przez Hetmana przewinęło się wielu trenerów lepszych i gorszych. Mam szacunek do Bronisława Waligóry, który mnie zabrał do pierwszego zespołu. I choć telepałem się na jego widok, to darzę go wielkim szacunkiem. Świetny warsztat miał trener młodego pokolenia Przemysław Cecherz, jeśli chodzi o treningi.
Z którymś z zawodników drużyny z Zamościa utrzymuje Pan do dziś?
Wyjechałem parę lat temu i kontakty się trochę pourywały. Do dziś bardzo wielu chłopaków mam swoich znajomych i oglądają moje relacje. Bardzo dobry kontakt mam z Łukaszem Sękowskim, który jest chrzestnym mojej córki.
Pana zdaniem Hetman wychodzi na prostą?
Myślę, że tak. Znam osobiście ludzi, którzy kierują klubem. Wierzę w nich i w to, że wyprowadzą jak najwyżej na mapę Polski. Wiem, że na to trzeba czasu, ale jestem dobrej myśli.
Jest Pan w Klubie 100. Jakie korzyści niesie członkostwo w nim?
Kiedy w lutym napisał w tej sprawie do mnie Andrzej Kozłowski, to długo się nad tym nie zastanawiałem. Mam satysfakcję, że dokładam cegiełkę do odbudowy Hetmana. Oczywiście są spotkania Klubu 100 gdzie omawia się bieżącą sytuację klubu, ale z racji odległości nie mogę w nich uczestniczyć.
W ubiegłym sezonie podopieczni Roberta Wieczerzaka zajęli drugie miejsce w zamojskiej klasie okręgowej. Pana zdaniem Hetman w przyszłych rozgrywkach powalczy o awans?
Wiosna w wykonaniu naszej młodzież była już bardzo dobra. Myślę, że Hetman będzie jednym z głównych kandydatów do awansu. Robert Wieczerzak to świetny trener z super warsztatem i wiem, że wyciągnie z tych chłopaków maksimum. Oczywiście potrzebne są wzmocnienia i wiem, że zarząd działa w tej materii. Inna sprawa, że często wymagania finansowe zawodników jak na ten poziom rozgrywkowy są zdecydowanie zbyt wygórowane. Psuje to niestety rynek.
Nie tak dawno większa część stadionu Hetmana została zburzona. Łezka się w oku kręci kiedy sobie Pan przypomina spotkania, w których występował?
Niestety nasz stadion to już historia. Nie chciałbym się na temat nowego obiektu jednak wypowiadać.
Mimo dwóch endoprotez w biodrze jest Pan w świetnej formie. Co poleciłby Pan osobom, które chcą zadbać o swoje zdrowie i sylwetkę?
Mój przykład pokazuje, że miło przeciwności losu jak się jest bardzo zdeterminowanym, to można osiągnąć bardzo dużo. Trzeba konsekwentnie dążyć do swojego celu i się nie poddawać. Efekty na pewno przyjdą może nie dziś czy jutro, ale z czasem na pewno.
Na tik toku śledzi już Pana prawie 10 tysięcy osób. Skąd pomysł taką aktywność w Internecie?
Od lat jestem aktywny w Internecie jeśli chodzi o aktywność związaną ze zdrowiem i stylem życia. Praktycznie codziennie wstawiam relacje z mojej aktywności. Jednych to denerwuje, a drugich mobilizuje. Myślę, że już każdy zna mnie z powiedzenia: „Jedziemy z tematem”. Tik tok dopiero rozkręcam i promuje zdrowy styl życia. Chce pokazać, że jak się chce, samemu również można bardzo dużo osiągnąć. Sam jestem zaskoczony liczbą obserwujących mnie ludzi. Z tego miejsca chciałbym zaprosić wszystkich na profil Cllas14.
Obecnie żyje Pan i pracuje w Niemczech. Jak się Panu tam mieszka?
Na pewno jest spokojniej. Nie ma takiej gonitwy jak w Polsce, ale tak jak w całej Europie jest coraz ciężej i drożej. Poza tym mam blisko fitness, basen i ścieżki rowerowe. W moim przypadku ma to bardzo duże znaczenie. Korzystając z okazji, chciałbym pozdrowić wszystkich kibiców Hetmana i ludzi, którym zależy na dobru naszego klubu!
Dziękuję bardzo za rozmowę!


28/07/2023