Ten mecz Hetman Zamość musiał wygrać. Każdy inny wynik byłby megasensacją. Do rozstrzygnięcia pozostawała jedynie kwestia wysokości zwycięstwa. Ważna dla kibiców, ale niekoniecznie dla trenera zamojskich piłkarzy Krzysztofa Rysaka. – Nie jestem zwolennikiem wysokich zwycięstw na tym etapie rozgrywek. W głowach piłkarzy może zrodzić się myśl, że są już tacy dobrzy. Wysokie zwycięstwa rozpieszczają zawodników. A przecież przed nami jeszcze dużo pracy – podkreśla Krzysztof Rysak.
No i zamojscy piłkarze przeciwko drużynie z Piotrowic zagrali tak, jakby znali te słowa swojego szkoleniowca. Strzelili trzy gole. I taki dorobek bramkowy w pełni ich zadowolił. A mogli cieszyć się z bardziej okazałego zwycięstwa. – Zmarnowaliśmy mnóstwo sytuacji podbramkowych. Zwłaszcza druga połowa w naszym wykonaniu była festiwalem niewykorzystanych szans – komentuje Krzysztof Rysak.
Hetman plasuje się w tabeli na drugim miejscu, a Chełmianka wyprzedza go tylko dlatego, że ma lepszy bilans bramek zdobytych i straconych we wszystkich dotychczasowych spotkaniach. – Nie sądzę, że w końcowym rozrachunku bramki będą miały znaczenie. Przed nami jeszcze mnóstwo meczów w tym sezonie. Jestem przekonany, że różnice punktowe między poszczególnymi zespołami, także między Hetmanem a Chełmianką, będą duże, więc zdobyte bramki nie będą się liczyły. Najważniejsze jest to, że w meczu z POM wywalczyliśmy kolejne trzy punkty – twierdzi trener Krzysztof Rysak.
Tradycyjnie już Hetman szybko wyszedł na prowadzenie. W 8 minucie Rafał Turczyn dośrodkował z rzutu rożnego. Jeden z obrońców POM wybił piłkę pod nogi Macieja Markowskiego. Ten dośrodkował, a stojący przed bramką na piątym metrze Szymon Solecki tylko dopełnił formalności. Maciej Markowski miał współudział także przy drugim golu. Został sfaulowany na polu karnym. Sędzia Michał Wasil z Lublina odgwizdał karnego. „Jedenastkę” niezawodnie wykonał Oleksij Rodewicz. Strzelił swojego siódmego gola w tym sezonie i zaliczył szósty z rzędu mecz ligowy w barwach Hetmana z trafieniem, a ósmy z kolei w lubelskiej IV lidze, uwzględniając rzecz jasna końcówkę poprzedniego sezonu w Opolaninie Opole Lubelskie.
W pierwszej części spotkania nasi mieli jeszcze ze trzy dogodne okazje do zmiany wyniku. Po dośrodkowaniu Rafał Turczyna źle do strzału „po koźle” złożył się Anton Lucyk, marnując „setkę”. – Anton chyba się potknął – próbuje usprawiedliwić swojego podopiecznego trener Krzysztof Rysak.
Dwa groźne strzały oddał Łukasz Kamiński. Raz przymierzył z wolnego, a raz z dystansu po akcji. Najpierw piłka przeleciała tuż obok słupka z poprzeczką, a w drugiej sytuacji bramkarz Bartłomiej Wajrak jakimś cudem obronił strzał. – Mieliśmy zdecydowaną przewagę. Inicjowaliśmy sporo szybkich akcji oskrzydlających. Atakowaliśmy także środkiem, rozgrywając piłkę na jeden lub dwa kontakty. POM nie zagroził nam ani razu, bo byliśmy bardzo dobrze ustawieni na boisku, a jeśli rywale dośrodkowali piłkę, której nie mogli przejąć nasi obrońcy, to nasz bramkarz Patryk Kierepka łapał ją ze spokojem – mówi Krzysztof Rysak.
Goście przegrywali po pierwszej połowie 0:2, ale nie kwapili się do ataków lub nie byli w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Patryka Kierepkę. – Wydaje mi się, że POM nie był zainteresowany atakowaniem naszej bramki. Rywale myśleli chyba tylko o tym, żeby przegrać we jak najmniejszych rozmiarach – twierdzi Krzysztof Rysak.
W drugiej połowie Hetman napierał z jeszcze większą siłą, ale dość długo nie był w stanie dobić rywala trzecim trafieniem. Nie dokonał tego w 59 minucie Oleksij Rodewicz, próbujący zaskoczyć bramkarza gości strzałem przewrotką. Swojej nieskuteczności nie przełamał także Anton Lucyk, który w 75 minucie przegrał z golkiperem z Piotrowic w sytuacji sam na sam. Swoją strzelecką niemoc przerwał natomiast Błażej Omański, grający od 61 minuty za Macieja Markowskiego. Dopiero w swojej trzeciej próbie, w 81 minucie zdołał strzelić gola. Wcześniej dwa razy w ciągu dwóch minut sprawdził formę bramkarza Bartłomieja Wajraka, uderzając z bliska. – Nasze akcje sunęły na bramkę rywala, jednak zwykle nie potrafiliśmy ich skutecznie wykończyć. Z pięć razy dynamicznie „pojechał” skrzydłem i dośrodkowywał Rafał Turczyn. POM nam w ogóle nie zagrażał. Przejmowaliśmy piłkę już na połowie boiska, gdy zespół z Piotrowic próbował się przedostać przed nasze pole karne. Przeciwnicy mieli tylko kilka stałych fragmentów gry – mówi Krzysztof Rysak.
W ostatnich kilkunastu minutach wystąpił Damian Baran, który wrócił do zespołu po dłuższej przerwie, spowodowanej kłopotami zdrowotnymi. – To kolejny młodzieżowiec, wychowanek AMSPN Hetman Zamość. Treningi wznowił w poniedziałek, 22 sierpnia. Musi nadrobić zaległości, bo z powodu kłopotów kardiologicznych nie grał w piłkę od kwietnia. Jest to zawodnik, który potrafi wnieść wiele dobrego do ofensywnych poczynań naszego zespołu. Cieszymy się, że do nas dołączył, bo większość młodzieżowców w naszej kadrze to zawodnicy defensywni – mówi Piotr Welcz, dyrektor sportowy i II trener Hetmana.
Po wejściu za Antona Lucyka, Damian Baran grał na „dziesiątce”. – Anton zaczynał mecz na lewym skrzydle. Po zamianie Macieja Markowskiego na Błażeja Omańskiego przeszedł na pozycję numer dziesięć. Skrzydłowym był Błażej. Damian występował w III lidze jako lewoskrzydłowy lub na „dziesiątce”. I był wyróżniającym się zawodnikiem Hetmana. Solidnie przepracował zimę, więc wierzę, że szybko wróci do optymalnej formy. W meczu z POM zaliczył trzy dobre podania. Oddał także strzał, który jednak został zablokowany. Przez te kilkanaście minut nie mógł zbyt wiele pokazać, ale z każdym kolejnym dniem powinien prezentować się coraz lepiej. Cieszy mnie, że zwiększy się rywalizacja w zespole – mówi trener Krzysztof Rysak.
A za trzy dni Hetman rozegra kolejny mecz ligowy. W niedzielę, 4 września o godz. 16 zagra we Włodawie z tamtejszą Włodawianką. W szóstej kolejce zespół z Włodawy przegrał w Łęcznej z Górnikiem II 1:3 (1:0). W ligowej tabeli zajmuje siódme miejsce z dorobkiem dziewięciu punktów (trzy zwycięstwa i trzy porażki).
środa, 31 sierpnia 2016 Zamość (stadion OSiR)
SKŁAD HETMANA Patryk Kierepka – Łukasz Bubeła, Bartłomiej Mazur, Szymon Solecki, Dawid Daszkiewicz – Rafał Turczyn, Maciej Markowski (61 Błażej Omański), Łukasz Kamiński, Hubert Czady, Anton Lucyk (78 Damian Baran) – Oleksij Rodewicz
TRENER Krzysztof Rysak
SKŁAD POM Bartłomiej Wajrak – Patryk Piwnicki, Rafał Bartoszcze, Bartosz Nogas, Michał Ostrowski – Marcin Zając (51 Marcin Gil), Piotr Korba (57 Michał Orłowski), Karol Orłowski, Grzegorz Fularski, Marcin Czajka (46 Rafał Al-Swaiti) – Jakub Baran (82 Radosław Kaczmarczyk)
TRENER Konrad Maciejczyk
GOLE 1:0 Szymon Solecki 8, 2:0 Oleksij Rodewicz 16 (z karnego), 3:0 Błażej Omański 81
ŻÓŁTE KARTKI Anton Lucyk, Maciej Markowski, Szymon Solecki, Dawid Daszkiewicz (Hetman), Marcin Czajka, Bartosz Nogas, Michał Orłowski (POM)
SĘDZIOWAŁ Michał Wasil (Lublin)
MaSzt
czwartek, 1 września 2016
Patryk Czarniecki odszedł do Łady 1945 Biłgoraj. Umowa jego wypożyczenia będzie obowiązywała do 31 grudnia. Wychowanek AMSPN Hetman Zamość jest środkowym obrońcą. O miejsce w składzie naszego zespołu rywalizował z dwoma doświadczonymi defensorami – Bartłomiejem Mazurem i Szymonem Soleckim. Miał zatem niewielkie szanse na regularne występy w czwartoligowym zespole Hetmana. – Czasami warto zrobić krok do tyłu, żeby później móc zrobić dwa do przodu – podkreśla Jarosław Czarniecki, trener Roztocza Szczebrzeszyn, były piłkarz zamojskiego Hetmana, dziś prywatny przedsiębiorca i członek Rady Wspierającej Fundację Klub Sportowy Hetman Zamość.
Ojciec Patryka Czarnieckiego wie, co mówi. Sam przed laty odszedł z drugoligowego Hetmana do występującej wówczas w III lidze Łady. W sezonie 1996/1997 zdobył dla biłgorajskiego zespołu w meczach ligowych i pucharowych 19 bramek. Wygrał wtedy klasyfikację strzelców trzecioligowej grupy VIII. Potem był czołowym obrońcą w dawnej II lidze (dziś jest to I liga), a ogólnopolskie gazety o tematyce sportowej nierzadko wybierały go nie tylko do jedenastki kolejki, ale nawet do najlepszej jedenastki sezonu. Na zapleczu ekstraklasy grał w Hetmanie, Górniku Łęczna, GKS Bełchatów i Tłokach Gorzyce (obecnie Stal Gorzyce). – Ja zrobiłem wtedy krok do tyłu w tym sensie, że poszedłem grać do niższej ligi. Uważam, że piłkarze w wieku 20 lat, jak mój syn Patryk, powinni grać w piłkę, a nie siedzieć na ławce rezerwowych. Przesiadywanie na ławce z pewnością nie rozwija młodych zawodników – twierdzi Jarosław Czarniecki.
Patryk Czarniecki urodził się 27 lipca 1996 roku w Lublinie. Ma 180 cm wzrostu, waży 73 kg. Gra na pozycji środkowego obrońcy. Jest wychowankiem AMSPN Hetman Zamość. Jego pierwszym trenerem był Andrzej Kucharski, znany także jako świetny sędzia piłkarski. Patryk grał także w Gwarku Zamość, a sezon 2015/2016 spędził w trzecioligowym zespole AMSPN Hetman. W III lidze zaliczył 29 występów, w tym aż 28 w pierwszym składzie. Latem tego roku przeszedł do reaktywowanego Hetmana. Zagrał tylko w dwóch meczach, w IV lidze, ale tylko raz – w Końskowoli przeciwko Powiślakowi – w wyjściowej jedenastce.
W Ładzie Patryk Czarniecki ma szanse na regularne występy. Trener Ireneusz Zarczuk nie kryje zadowolenia, że udało mu się pozyskać tego zawodnika. – Cały czas szukaliśmy piłkarzy, którzy mogliby dołączyć do kadry naszego zespołu. Cieszę się zatem, że przybył do nas kolejny zawodnik, tym bardziej, że w ostatnim meczu, z Kryształem Werbkowice, poważnej kontuzji doznał Dominik Skubisz. Ponadto wrócić z zagranicy obrońca Dariusz Kuliński. Czekamy jeszcze na powrót napastnika Damiana Rataja – mówi szkoleniowiec Łady.
Wszystko wskazuje na to, że Patryk Czarniecki dziś (środa, 31 sierpnia) zadebiutuje w Ładzie, w meczu z Kłosem Gmina Chełm na boisku w Rożdżałowie. – Patryk nie grał ostatnio zbyt często, ale z pewnością dostanie dziś szansę. Cieszę się, że dołączył do nas kolejny młodzieżowiec. W meczu z Kryształem, w meczowej jedenastce naszego zespołu było aż siedmiu młodzieżowców, a w drużynie z Werbkowic – tylko dwóch – podkreśla trener Ireneusz Zarczuk.
W sobotę, 10 września Patryk Czarniecki będzie miał okazję zagrać przeciwko swoim kolegom z Hetmana. Mecz naszego zespołu z Ładą rozegrany zostanie na stadionie OSiR w Zamościu (początek o godz. 16.30).
MaSzt
środa, 31 sierpnia 2016

W konkursie paragonowym uczestniczą już dwie firmy – supermarket „E. Leclerc” oraz hurtownia zoologiczno-weterynaryjna „Tofivet”, która realizuje dla właścicieli psów, kotów i innych zwierząt zamówienia wysyłkowe na terenie całego kraju. Podczas meczów Hetmana Zamość przed wejściem na trybunę główną stadionu OSiR w Zamościu umieszczona zostanie specjalna urna, do której kibice będą mogli wrzucać paragony za zakupy dokonane w sklepie „E. Leclerc” w Zamościu przy ul. Wyszyńskiego 13 oraz „Tofivet”. Obie firmy ufundują talony do realizacji w supermarkecie „E. Leclerc” i hurtowni zoologiczno-weterynaryjnej „Tofivet”, każda – po talonie na zakupy w kwocie 100 zł i po dwa talony na zakupy warte 50 zł.
Paragony wrzucane do urny muszą zawierać napisane na odwrocie imię i nazwisko osoby, która dokonała zakupów i chce wziąć udział w losowaniu nagród, oraz numer telefonu kontaktowego. Losowania przeprowadzane będą w przerwie każdego kolejnego meczu Hetmana w Zamościu.
Dodatkowo na działalność sekcji piłkarskiej naszego klubu „E. Leclerc” przekaże dwa procent, a „Tofivet” pięć procent kwoty zakupów, podliczonej ze wszystkich paragonów, wrzuconych do urn w ramach konkursu.
Ponadto sklep „E. Leclerc” funduje kosz pełen słodyczy i produktów spożywczych dla najlepszego piłkarza Hetmana w każdym meczu w Zamościu. Laureata wybierać będzie sztab szkoleniowy, a nagroda zostanie wręczona tuż po zakończeniu meczu. Pierwszy taki kosz po meczu ze Stalą Kraśnik otrzymał Szymon Solecki. Warto dodać, że „E. Leclerc” sponsoruje także dla naszych piłkarzy wodę mineralną „Wiodąca Marka”.
Więcej informacji o hurtowni zoologiczno-weterynaryjnej „Tofivet”, która właśnie dołączyła do konkursu paragonowego, znajdą Państwo na stronie www.tofivet.pl.
MaSzt
środa, 31 sierpnia 2016
Ważna informacja dla kibiców Hetmana Zamość, dokonujących zakupów w sklepie internetowym „Tofivet”:
Zapraszamy kibiców do zakupów w sklepie internetowym z artykułami zoologicznymi dla psów i kotów (www.tofivet.pl). 5% kwoty zakupów zostanie przekazane na działalność Hetmana Zamość.
W związku z powyższym prosimy kibiców zamieszkałych w Zamościu, aby podczas dokonywania zakupów wpisywały w uwagach do zamówienia hasło „HETMAN ZAMOŚĆ”. Jest to niezbędne, aby naliczyć 5-procentowy rabat dla naszego klubu.

Piłkarze Hetmana Zamość mają za sobą pięć trudnych meczów. W szóstej kolejce czeka ich teoretycznie łatwiejsza przeprawa. Na mecz do Zamościa przyjedzie POM Iskra Piotrowice, który w tym sezonie powrócił do IV ligi, wygrywając lubelską klasę okręgową. W pięciu czwartoligowych spotkaniach zespół z Piotrowic, którego absolutnie nie można lekceważyć, zdobył tylko dwa punkty, strzelił dwa gole, a stracił aż dziewięć bramek. W poprzedniej kolejce przegrał na własnym stadionie aż 1:6 z Górnikiem II Łęczna. Hetman będzie miał więc w środę, 31 sierpnia o godz. 17 szansę na poprawienie swojego dorobku punktowego, a przede wszystkim – bramkowego. – Po jutrzejszym meczu spodziewam się przede wszystkim zwycięstwa, ciekawych składnych akcji i ofensywnej gry Hetmana – mówi Wojciech Rycak, były piłkarz Hetmana, jeden z najbardziej zasłużonych zawodników w historii tego klubu, a dziś członek zarządu AMSPN Hetman Zamość oraz piłkarski wychowawca i trener zamojskiej młodzieży.
Jakie atuty przemawiają za Hetmanem? – Pozycja wicelidera tabeli, własne boisko oraz bardziej doświadczony i lepiej „poukładany” zespół – przekonuje Wojciech Rycak. I dodaje, że swoją wiedzę na temat zamojskiego zespołu czerpie m.in. z portalu kshetman.zamosc.pl. – Mam trochę zaległości, jeśli chodzi o oglądanie na żywo meczów Hetmana, ponieważ w sierpniu byłem na wczasach. Widziałem drużynę w meczu z Unią Hrubieszów. Nie był to łatwy mecz dla Hetmana, a Unia nie była łatwym przeciwnikiem. Początki zawsze są trudne, ale z każdym kolejnym meczem nasi piłkarze powinni grać lepiej. Ktoś kiedyś powiedział, że lepiej brzydko wygrywać niż ładnie przegrywać. Najważniejsze teraz są zwycięstwa, żeby drużyna była wysoko w tabeli po rundzie jesiennej. Jest nieźle, skoro działacze zakładali zdobycie w pięciu pierwszych meczach sezonu dwunastu punktów, a nasi piłkarze wywalczyli trzynaście – mówi Wojciech Rycak.
Były piłkarz Hetmana dostrzega więcej pozytywów. – Wszystkie transfery, które dokonała Fundacja Klub Sportowy Hetman Zamość, przynoszą zamojskiej piłce nożnej korzyści. Cieszy mnie to, że trener Krzysztof Rysak nie waha się stawiać na młodych wychowanków AMSPN Hetman. Przykładem jest Karol Bukowski, który właśnie wrócił do pierwszego zespołu. Cieszy mnie również powrót do gry po wyleczeniu kontuzji i świetna dyspozycja bramkarza Patryka Kierepki. Nie mam wątpliwości, że to, co się dzieje w klubie, zmierza w dobrym kierunku – podkreśla Wojciech Rycak.
W najbliższych meczach z niżej notowanymi przeciwnikami Hetman nie może sobie pozwolić na wpadkę. – Każda strata punktów będzie miała duże znaczenie w kontekście całych rozgrywek – twierdzi Wojciech Rycak.
Świadomi tego są także inni chętni do przyszłorocznych występów w III lidze. Dlatego jutro możemy się spodziewać ciekawych meczów w Chełmie i Żmudzi. Chełmianka Chełm zagra z Powiślakiem Końskowola, a Victoria Żmudź – ze Stalą Kraśnik. – Ze trzy, cztery najlepsze drużyny będą już uciekać z peletonu. Myślę, że zespoły te co tydzień będą zwiększały swoją przewagę nad pozostałymi zespołami. Rywalizacja wśród czołowych drużyn będzie wyrównana, a każda strata punktów będzie powodowała spore przetasowania na szczycie tabeli. Stawiam na zwycięstwa Chełmianki i Stali – przewiduje Wojciech Rycak.
Ciekawie zapowiadają się derby Zamojszczyzny, czyli mecz Unii Hrubieszów z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Wojciech Rycak stawia na podział punktów, choć spodziewa się tego, że żadna z drużyn nie będzie grała na remis. – Obserwuję uważnie poczynania tych zespołów, bo są z najbliższych miast. Obie drużyny wystartowały nie najlepiej. Ostatni mecz wyjazdowy Tomasovia wysoko przegrała. W Unii nastąpiła zmiana trenera. Zatem obie ekipy mają powody, żeby walczyć o trzy punkty. Obstawiam remis – mówi Wojciech Rycak.
środa, 31 sierpnia 2016
Polesie Kock – Lewart Lubartów (godz. 17)
Lublinianka Lublin – LKS Milanów (godz. 17)
Kryształ Werbkowice – Lutnia Piszczac (godz. 17)
Kłos Gmina Chełm – Łada 1945 Biłgoraj (godz. 17)
Górnik II Łęczna – Włodawianka Włodawa (godz. 17)
Hetman Zamość – POM Iskra Piotrowice (godz. 17)
Chełmianka Chełm – Powiślak Końskowola (godz. 17)
Victoria Żmudź – Stal Kraśnik (godz. 17)
Unia Hrubieszów – Tomasovia Tomaszów Lubelski (godz. 17)
MaSzt
wtorek, 30 sierpnia 2016
Trzeba było pięciu meczów ligowych, żeby w końcu któryś z piłkarzy Hetmana Zamość otrzymał od trenera Krzysztofa Rysaka najwyższą ocenę, czyli szóstkę. Jako pierwszy optymalnie zapunktował bramkarz Patryk Kierepka. Spośród zawodników grających w polu, najlepiej wypadł Rafał Turczyn. Za występ w Końskowoli dostał pięć punktów. A ponieważ w meczu z Powiślakiem, ze względu na swój ślub, nie zagrał dotychczasowy lider rankingu Szymon Solecki, to „Kierep” i „Boniek” wysunęli się na prowadzenie. Oto, co o grze swoich podopiecznych powiedział szkoleniowiec Hetmana Krzysztof Rysak.
Zaliczył bardzo dobry występ. Był bezbłędny, pewnie i zdecydowanie interweniował. Wybronił kilka piłek w sposób fenomenalny. Obronił karnego. W dużym stopniu przyczynił się do naszego zwycięstwa. Za taki mecz może dostać tylko szóstkę. Wrócił do zespołu po kontuzji. Rywalizował o miejsce w bramce z Kamilem Tomczyszynem. „Tomik” w trzech sparingach niezbyt pewnie zachowywał się w niektórych sytuacjach. Postawiłem na „Kierepa”. I się nie zawiodłem.
Nie popełniał rażących błędów w obronie. Był w miarę dobrze skoncentrowany na swoich zadaniach w defensywie, ale kilka razy zgubił krycie przy stałych fragmentach gry, wykonywanych przez Powiślaka. Powinien lepiej współpracować z występującym na prawym skrzydle Błażejem Omańskim.
Wszedł na zmianę taktyczną. Zaliczył udana interwencję w końcówce meczu. Wybił piłkę na aut, ratując zespół przed groźną sytuacją podbramkową. To była ważna interwencją. Po meczu pochwaliłem go za przytomne zagranie.
Był skoncentrowany na grze defensywnej. Nie popełniał rażących błędów w obronie. Od środkowych obrońców wymagam tego, by dokładnie podawali piłkę w fazie wyprowadzania piłki ze swojej pozycji. To nie za bardzo dobrze mu wychodziło. Nad tym elementem piłkarskiego rzemiosła musi pracować. To jego ostatnia nota, ponieważ tuż przed zamknięciem letniego okienka transferowego został wypożyczony do końca tego roku, do Łady 1945 Biłgoraj.
Pod nieobecność Szymona Soleckiego otrzymał zadanie kierowania defensywą naszego zespołu. Podczas wykonywania przez Powiślaka stałych fragmentach gry w naszej obronie powstawało spore zamieszanie. Brakowało niekiedy pewności w grze defensywnej. Szybciej powinniśmy nad tym zapanować. W grze indywidualnej nie zawodził. Kilka razy skutecznie interweniował. Był jedną z najjaśniejszych postaci w naszym zespole.
To był kolejny pozytywny występ tego młodego i niedoświadczonego piłkarza. Mimo niewysokiego wzrostu wygrywał z przeciwnikami pojedynki główkowe. Popełnił jeden poważniejszy błąd pod koniec pierwszej połowy, ale bez konsekwencji w postaci utraty bramki. Kilka razy dobrze zacentrował piłkę na pole karne.
Po raz pierwszy wystąpił w podstawowym składzie. Nie zawiódł, choć powinien wykorzystać jedną z dwóch doskonałych okazji strzeleckich, w których się znalazł. Dysponuje dużym potencjałem szybkościowym, ale nie zawsze koledzy z zespołu potrafili to wykorzystać. Jako boczny pomocnik powinien wykonywać więcej dośrodkowań punktowo, czyli bardzo dokładnie do napastnika.
Wszedł do gry w 71 minucie. Zaprezentował się pozytywnie. Dobrze był zorganizowany w grze defensywnej. W 75 minucie celnie podał piłkę na pole karne do Antona Lucyka. Ukrainiec znalazł się w dogodnej pozycji strzeleckiej, ale nie wykorzystał okazji do zdobycia bramki. Życzę sobie, aby każdy zawodnik, który wchodzi do gry na 20 minut, grał tak, jak Łukasz Fidler w Końskowoli.
Nie w pełni był skuteczny w rozgrywaniu piłki. Jeśli szybko zmieniał stronę akcji, to dochodziliśmy do sytuacji podbramkowych. Tak właśnie było w 82 minucie, gdy przerzucił piłkę na lewe skrzydło do Damian Otręby, a ten asystował przy golu strzelonym przez Oleksija Rodewicza. Hubert słabnie, gdy musi często występować. Wtedy brakuje mu świeżości, więc potrzebuje odpoczynku, bo jego dyspozycja traci jakość. Przeciwko Powiślakowi wypadł słabiej niż w poprzednich meczach.
Wszedł do gry na ostatnie 10 minut. Miał za zadanie przerywać akcje rywala na środku pola, wprowadzić więcej spokoju w naszej grze. Trochę był niewidoczny, lekko zagubiony. Ale to młody i perspektywiczny zawodnik. Jeszcze niejednokrotnie pozytywnie wszystkich zaskoczy.
Początek spotkania był w jego wykonaniu bardzo dobry. Z minuty na minutę grał coraz słabiej. Powinien szybciej rozgrywać piłkę na jeden i dwa kontakty, i zmieniać środek ciężkości w grze. Stać go na lepsze występy. Zdaje sobie z tego sprawę, bo jest ambitny.
Ze względu na uraz, którego doznał w meczu ze Stalą Kraśnik, nie mógł grać od początku zawodów. Wszedł na pół godziny. Wysoko oceniam tę zmianę. Była bardzo udana. Wniósł wiele jakości do naszej gry ofensywnej. Po jego punktowym dośrodkowaniu Aleks strzelił głową gola, który wprowadził do naszych poczynań spokój i pewność, a gospodarzy zniechęcił do dalszej walki.
Zbyt często tracił piłkę w prostych sytuacjach. W jego poczynaniach było dużo nerwowości, stąd zagrywał piłkę niedokładnie. Zaliczył asystę przy pierwszej bramce dla nas, ale zmarnował „setkę” w 75 minucie. Wymagam od niego zdecydowanie więcej. Jestem przekonany, że z meczu na mecz będzie grał coraz lepiej.
Od początku sezonu nie schodzi poniżej pewnego solidnego poziomu. Zaczął spotkanie na lewym skrzydle, a dokończył na środku pola, bo zaszła taka konieczność. Walczył o każdą piłkę, prezentował nieprzeciętną wytrzymałość.
Zdecydowanie za mało był wykorzystywany przez kolegów z zespołu, ponieważ zagraliśmy słabo na środku pola. Sam zagrał słabiej, ale trudno go o to winić, ponieważ nie otrzymywał zbyt wiele podań od skrzydłowych i środkowych pomocników. Jeśli znalazł się na polu karnym rywali, to stwarzał zagrożenie dla ich bramki. Potrafił skutecznie wykorzystać dośrodkowanie Damian Otręby, strzelając gola na 2:0.
24,5 punktu – Patryk Kierepka, Rafał Turczyn
23 – Bartłomiej Mazur
22,5 – Oleksij Rodewicz
22 – Dawid Daszkiewicz
20 – Hubert Czady, Damian Otręba, Szymon Solecki
19,5 – Łukasz Bubeła
18,5 – Maciej Markowski
18 – Łukasz Kamiński
17,5 – Anton Lucyk
12,5 – Błażej Omański
5,5 – Łukasz Fidler
4,5 – Patryk Czarniecki
2 – Karol Bukowski
1 – Przemysław Dębicki, Adrian Goch, Michał Luterek, Norbert Myszka, Szymon Płotnikiewicz
MaSzt
wtorek, 30 sierpnia 2016
Nagrody dla dotychczasowych triumfatorów typera będą do odbioru w przerwie meczu Hetmana Zamość z POM Iskra Piotrowice (środa, 31 sierpnia, początek spotkania o godz. 17) lub od czwartku, 1 września w siedzibie klubu przy ul. Królowej Jadwigi 8, po wcześniejszym umówieniu się przez telefon (533 697 006).
Do kogo trafi trzecia nagroda? Typy konkursowe przyjmujemy tylko na fejsbukowym fanpage Wydawnictwa „Izamarka” (facebook.com/izamarka). W konkursie wezmą udział tylko te prognozy, które zostaną zamieszczone w komentarzach do zapowiedzi drugiej edycji zabawy najpóźniej w środę, 31 sierpnia o godz. 16. Typy zamieszczone po tym terminie nie będą brane pod uwagę. Prosimy pamiętać, że jeden użytkownik Facebook’a może typować daną trzynastkę meczów tylko raz. Istotne jest też to, że w konkursie mogą wziąć udział tylko typy oddane z rzeczywistych, a nie fikcyjnych kont. Wydając zwycięzcy nagrodę, będziemy żądać potwierdzenia przez laureata swoich personaliów, które muszą być zgodne z podanymi na koncie „fejsbukowym”. Typujemy, wpisując obok meczu 1, X lub 2, co oznacza odpowiednio zwycięstwo gospodarzy, remis i wygraną gości.
31 sierpnia 2016 (środa)
1. Kryształ Werbkowice – Lutnia Piszczac
2. Kłos Gmina Chełm – Łada 1945 Biłgoraj
3. Hetman Zamość – POM Iskra Piotrowice
4. Victoria Żmudź – Stal Kraśnik
5. Unia Hrubieszów – Tomasovia Tomaszów Lubelski
6. Omega Stary Zamość – Olimpia Miączyn
7. Cosmos Józefów – Victoria Łukowa Chmielek
8. Korona Łaszczów – Huczwa Tyszowce
9. Sokół Zwierzyniec – Grom Różaniec
10. Roztocze Szczebrzeszyn – Orion Dereźnia
11. Pogoń 96 Łaszczówka – Olender Sól
12. Włókniarz Frampol – Igros Krasnobród
13. Sparta Wożuczyn – Potok Sitno
Marek Sztochel: Hetman Zamość wygrywa, ale nie prezentuje stylu, który powalałby rywali i kibiców na kolana. Na boisku w Końskowoli zespołowi sprzyjało niekiedy szczęście, a przecież w piłce nożnej fortuna nie zawsze stoi po jednej stronie. Kiedy zobaczymy zamojską drużynę, który wygra, bo narzuci przeciwnikowi swój styl gry i go zdominuje? Kiedy obejrzymy występ Hetmana na miarę oczekiwań i możliwości tego zespołu?
Krzysztof Rysak: Myślę, że jest to prawdopodobne już w najbliższych spotkaniach. Do tej pory rozgrywaliśmy same trudne mecze. Mierzyliśmy się z zespołami, które mają ambicję uplasować się w czołówce IV ligi. Były to bardzo solidne zespoły, począwszy od Victorii Żmudź, a skończywszy na Powiślaku Końskowola. We współczesnej piłce nożnej na czwartoligowym szczeblu dominuje walka i zaangażowanie w grze defensywnej. Forma drużyn opiera się głównie na przygotowaniu fizycznym. Grając przeciwko tak przygotowanym piłkarzom, trudno o płynność i ładne akcje. Proszę także nie zapominać o tym, że nasz zespół funkcjonuje od dwóch miesięcy. Potrzebuje czasu na zgranie. Po pięciu meczach mamy trzynaście punktów. Ktoś może narzekać, że sporo bramek zdobywamy po stałych fragmentach gry. Owszem, ale nie należy pomijać faktu, że w każdym meczu stwarzamy sporo sytuacji podbramkowych po akcjach. W potyczce z Powiślakiem dwie „setki” miał Błażej Omański, a jedną Anton Lucyk. Gdybyśmy patrzyli na wykorzystane sytuacje, to pod tym względem byliśmy lepsi od Powiślaka. W rundzie jesiennej chcemy zdobyć jak najwięcej punktów i zająć jak najwyższe miejsce w tabeli. Nieważne, w jakim stylu. Inaczej byśmy dziś rozmawiali, gdybyś mieli na koncie sześć punktów, zdobytych po ładnej grze. Wygraliśmy w Końskowoli, a to oznacza, że w pewnym istotnym elemencie byliśmy lepsi od Powiślaka. Wynik poszedł w świat. Kto za jakiś czas będzie pamiętał, w jakim stylu wygraliśmy? Teraz czekają nas mecze z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Teoretycznie, bo przecież miejsce w dolnej części tabeli nie zawsze oznacza to, że zajmująca je drużyna jest słaba. Mam nadzieję, że kolejne mecze będziemy wygrywali po naprawdę dobrej grze.
Czy ławka rezerwowych nie powinna być wartościowsza w perspektywie walki o awans do III ligi? Brakuje na niej zmienników, którzy potrafiliby odmienić losy meczu, odegrać wiodącą rolę, poderwać drużynę do walki. Są natomiast piłkarze do uzupełnienia składu, w razie takiej potrzeby. Czy dysproporcje między podstawową jedenastką a rezerwą nie są zbyt duże?
Do tej pory najczęściej do gry z ławki wchodzili Błażej Omański, Anton Lucyk i Maciej Markowski. W meczu z Powiślakiem w podstawowym składzie zagrał Patryk Czarniecki. Mamy na rezerwie młodych zawodników, niektórzy mogą jeszcze rok czy dwa występować w zespole juniorów. Trzeba tych młodych podnieść na wyższy poziom, a do tego potrzeba czasu. W założeniach mamy opierać zespół na miejscowych wychowankach. Dlatego w następnych meczach nasi młodzi piłkarze będą dostawali szansę występów. Muszą grać, żeby jak najwięcej się nauczyć. Na dziś nie stać naszego klubu na zakup doświadczonych i ogranych piłkarzy z II i III ligi. Wkrótce do zespołu dołączy Damian Baran, wychowanek AMSPN Hetman. Mam nadzieję, że wniesie nową jakość do gry ofensywnej. Proszę zauważyć, że w rezerwie mamy przeważnie zawodników defensywnych. Trudno oczekiwać, że obrońcy, po wejściu do gry w trakcie meczu, będą w stanie wyróżniać się w ofensywie. Ponadto ci defensorzy, to – jak już mówiłem – głównie młodzież. Rzadko dokonuje się zmian w obronie, ponieważ w tej formacji potrzebni są zawodnicy doświadczeni, gwarantujący pewność w poczynaniach na boisku. Młody, nieograny zawodnik może popełnić błąd, który jeśli nawet nie będzie skutkował porażką, to z pewnością negatywnie się odbije na jego psychice.
Mecz z Powiślakiem pokazał, że jednak są w Hetmanie piłkarze, których nie da się zastąpić, nieprawdaż?
Czy ktoś sobie wyobraża defensywę reprezentacji Polski bez Kamila Glika, Stali Kraśnik bez Damiana Pietronia, albo Motoru Lublin – bez Artura Gieragi? Nie! Tak samo trudno dziś sobie wyobrazić formację obronną Hetmana bez Szymona Soleckiego. To logiczne, że o obliczu drużyn decydują indywidualności. Kapitan naszego zespołu jest taką indywidualnością. W meczu z Powiślakiem wyraźnie go brakowało. Bez niego trudno było o spokój w poczynaniach obronnych. A taki doświadczony zawodnik jest niezbędny w składzie, żeby dyrygować kolegami z zespołu, podpowiadać im, jak mają się ustawiać, zwłaszcza przy stałych fragmentach gry, do którego rywala doskoczyć, czy też rozgrywać piłkę „po obwodzie”, by środkowi pomocnicy mogli się odpowiednio przygotować do rozgrywania akcji. W meczu z Powiślakiem nie zagrał także Łukasz Kamiński. Analogicznie mógłbym zapytać, czy ktoś sobie wyobraża pomoc reprezentacji Polski bez Grzegorza Krychowiaka?
Czy Oleksij Rodewicz jest tym typem napastnika, którego trener chciał mieć w swoim zespole? Aleks strzela co prawda gole, ale wciąż nie przekonuje swoją grą. Długimi fragmentami meczu bywa niewidoczny, jest wolny. Czy o takiego napastnika właśnie chodziło?
Tak. Strzelił już sześć goli. Gra jako typowa „dziewiątka”. Partnerzy z zespołu powinni go częściej wykorzystywać na boisku. Muszą częściej zagrywać do niego piłkę. Jeśli Aleks dostaje piłkę na dwudziestym metrze, to albo ją rozgrywa, albo jest faulowany, albo oddaje groźny strzał na bramkę. Tak właśnie ma grać. Ma się zastawić z piłką, odegrać skrzydłowym piłkę na tzw. ścianę. Mamy wypracowane pewne schematy rozgrywania akcji. Dobrze je wyćwiczyliśmy na treningach. Ale wciąż za rzadko próbujemy w meczach tych rozwiązań. Mam z tego powodu sporo zastrzeżeń do gry naszych środkowych pomocników. Proszę sobie przypomnieć, co się stało w Końskowoli, gdy Damian Otręba dośrodkował piłkę na pole karne. Oleksij Rodewicz strzelił gola głową. Gdyby takich dośrodkowań był więcej, to dorobek strzelecki Aleksa byłby zdecydowanie większy. Jeśli chodzi o grę defensywną, to zabraniam mu zbliżania się w boczne rejony boiska. On musi mieć siłę, żeby grać ofensywnie i skutecznie wykańczać akcję. Ma być typowym egzekutorem, który zdobywa sporo bramek. Z tego zadania się wywiązuje, choć – tak jak mówiłem – za mało dostaje piłek od pomocników.
Czy środek pomocy nie powinien zostać wzmocniony w przerwie zimowej? W tej części drugiej linii najbardziej widoczny jest brak doświadczonego zawodnika.
Zdecydowanie za wcześniej na takie wnioski. Na środku pomocy grają zwykle dwaj wychowankowie AMSPN Hetman, Maciej Markowski i Hubert Czady, oraz pozyskany z Unii Hrubieszów Łukasz Kamiński. Mam do nich pełne zaufanie. Łukasz Kamiński bardzo dobrze się wkomponował w drużynę, natomiast Maciej Markowski i Hubert Czady to młodzi piłkarze, którzy jeszcze sporo muszą się nauczyć. Potrzebują czasu, by zdobyć cenne doświadczenie. Mam do ich gry sporo zastrzeżeń. Brakuje mi przede wszystkim częstej powtarzalności pewnych zagrać, wyćwiczonych na treningach. Środkowi pomocnicy mają za dużo przestojów w grze, często spowalniają akcję. Za krótko utrzymujemy się przy piłce w środkowej strefie boiska. W meczu z Powiślakiem widać było, ile dla zespołu znaczy Łukasz Kamiński. O ewentualnych wzmocnieniach środka pomocy możemy myśleć nie wcześniej niż po zakończeniu rundy jesiennej, po dokonaniu głębokiej analizy rozgrywek i postawy naszych zawodników. Na razie wszystko jest w porządku. Można mieć zastrzeżenia co do naszej postawy, ale przecież zdobywamy punkty. A to w piłce nożnej jest najważniejsze.
MaSzt
poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Ideą programu Hetman Cashback są oszczędności przy zakupach oraz wspieranie piłkarskiej sekcji Hetmana Zamość. Osoby, które zarejestrują się do systemu, robiąc zakupy u partnerów handlowych tego programu, mogą otrzymać do 5% Cashback i Shopping Points. Oznacza to, że na konto bankowe posiadacza karty Hetman Cashback wróci do 5% kwoty zakupów. Dodatkowo 0,5% wartości zakupów zostanie przekazane na rzecz Hetmana Zamość.
Podczas wtorkowych spotkań będzie okazja zarejestrować się do systemu i otrzymać kartę Hetman Cashback, a także uzyskać informacje na temat programu.
Już podczas najbliższego wtorkowego spotkania ogłoszony zostanie konkurs dla uczestników programu Hetman Cashback. Szczegółów konkursu nie możemy zdradzić. Żeby je poznać, trzeba przyjść we wtorek, 30 sierpnia o godz. 19 do sali konferencyjnej zamojskiego OSiR. Naprawdę warto przyjść, a także zaprosić na to spotkanie znajomych, kolegów, przyjaciół i członków rodziny. Uczestnicząc w programie Hetman Casback, pomagasz nam budować markę Hetman Zamość i przyczyniasz się do rozwoju sportowego tego klubu, a przy okazji otrzymujesz korzyści handlowe.
Hetman Zamość wywalczył na stadionie w Końskowoli trzy punkty, wygrywając z tamtejszym Powiślakiem 2:0 (1:0). Spotkanie obfitowało w sytuacje podbramkowe dla obu drużyn. Zespół trenera Krzysztofa Rysaka nie zachwycił. Przedstawiciele Powiślaka mogli mówić o niesprawiedliwym zakończeniu rywalizacji. Ale jakie to teraz ma znaczenie? Liczą się przecież strzelone gole, w tym elemencie piłkarskiego rzemiosła Hetman był po prostu lepszy. – Nieważny styl, ważne trzy punkty – powtarzał dyrektor sportowy Hetmana Piotr Welcz, a wtórował mu II trener Krzysztof Krupa.
Hetman wygrał, bo w składzie tego zespołu występował Patryk „Man of the match” Kierepka. Piłkarze z Końskowoli nie byli w stanie pokonać go w żaden sposób. Nawet z karnego. „Jedenastkę” sędzia Karol Walczuk z Białej Podlaskiej odgwizdał w 47 minucie, po tym, jak Łukasz Bubeła i Błażej Omański wzięli w kleszcze Kamila Leszczyńskiego. Karny był trochę naciągany, ale sprawiedliwości stało się zadość. Sławomir Radzikowski strzelił w swój prawy róg, ale Patryk Kierepka wyczuł jego intencje. Bramkarz Hetmana odbił piłkę, którą błyskawicznie jeden z naszych obrońców kopnął za bramkę. Po rzucie rożnym też było gorąco. Zacentrowaną z kornera piłkę Sławomir Radzikowski mocno główkował z dogodnej pozycji, ale efektowną paradą popisał się zamojski golkiper.
W pierwszej połowie Patryk Kierepka dwa razy uratował Hetmana przed startą bramki. W 14 minucie, po błędzie Patryka Czarnieckiego, stanął oko w oko z Jakubem Wankiewiczem. Piłkarz Powiślaka miał tyle swobody, że mógł pytać golkipera o róg. Strzelił mocno, ale Patryk Kierepka skutecznie interweniował. Kilka minut później nasz bramkarz wybił uderzoną z rzutu wolnego piłkę, zmierzającą w „okienko”. Warto dodać, że w międzyczasie, po rzucie rożnym, strzał głową Sławomira Radzikowskiego obił poprzeczkę zamojskiej bramki.
Bramkarskim kunsztem Patryk Kierepka wykazał się także w drugiej połowie, kiedy po strzale zza pola karnego stojący na siódmym metrze Sławomir Radzikowski strącił głową piłkę. Napastnik Powiślaka zmienił tor jej lotu, ale bramkarz Hetmana rzucił się dokładnie tam, gdzie musiał. Sparował piłkę, która po odbiciu się od słupka wyszła za bramkę. Nie dał się zaskoczyć także po groźnym strzale głową, który oddał na kilka minut przed zakończeniem spotkania Damian Kopeć.
To jednak nie wszystkie okazje bramkowe gospodarzy. W pierwszej połowie raz przed utratą bramki uratował naszych Dawid Daszkiewicz, przytomnie wybijając piłkę poza bramkę, by nie dopuścił dwóch rywali do pozycji strzeleckiej. Kilka minut po rzucie karnym miejscowi w niezłym stylu „rozklepali” naszą obronę. Akcję zakończyli nieznacznie niecelnym strzałem Sebastiana Gołębiowskiego. Piłka przeleciała kilkanaście centymetrów nad poprzeczką.
Hetman wyszedł na prowadzenie w 7 minucie, w swojej pierwszej akcji pod bramką Powiślaka. Z lewej strony Anton Lucyk dośrodkował wypisz, wymaluj jak Kamil Grosicki w meczu Polski z Niemcami we Frankfurcie. Różnica była tylko w wykończeniu akcji. Na boisku w Końskowoli piłka nie dotarła do żadnego z piłkarzy Hetmana. Tor lotu futbolówki przeciął obrońca Grzegorz Mulawa. Wychowanek Łady Biłgoraj chciał wybić ją za bramkę. Zaliczył jednak „swojaka”.
Po objęciu prowadzenia Hetman całkowicie oddał inicjatywę gospodarzom. Obraz meczu zmienił się dopiero w 30 minucie, po przerwie, którą sędzia Karol Walczuk zarządził, żeby w potwornym upale piłkarze mogli się napić, schłodzić zimną wodą lub zwyczajnie odsapnąć.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy dwie wyborne okazje strzeleckie miał Błażej Omański. Dwa razy „urwał się” obrońcy na prawym skrzydle. Najpierw otrzymał krzyżowe podanie od Macieja Markowskiego. Znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Krawczakiem. Strzelił pięknie i mocno z woleja, ale trafił prosto w bramkarza. Po chwili nastąpiła kopia sytuacji, z tą różnicą, że tym razem do Błażeja Omańskiego piłkę zagrywał z głębi pola na róg szesnastki Hubert Czady. Nasz prawoskrzydłowy oddał piekielnie mocny strzał, jednak piłka tylko obija słupek.
Swojej szansy szukał także Oleksij Rodewicz. Trzy razy uderzał z dystansu lewą nogą, ale zwykle niecelnie. Na podobne uderzenie zdecydował się również w drugiej połowie. Ale znowu spudłował. Napastnik Hetmana dopiął swego dopiero w 82 minucie, gdy po zagraniu piłki z głębi pola przez Huberta Czadego na lewe skrzydło i dośrodkowaniu stamtąd Damiana Otręby, oddał skuteczny strzał głową. Było to szóste w tym sezonie trafienie ukraińskiego napastnika. A jak wiemy, do zdobycia ma jeszcze 24 bramki, żeby wygrać zakład z dyrektorem sportowym Piotrem Welczem.
Skutecznością nie grzeszył natomiast Anton Lucyk. Rodak Aleksa miał trzy okazje strzeleckie, ale żadnej nie wykorzystał. Bliski zdobycia bramki na 2:0 był też Damian Otręba. Nasz lewoskrzydłowy główkował nieznacznie niecelnie – piłka po jego strzale przeleciała tuż nad poprzeczką.
Gdy w 88 minucie drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną, ukarany został lewy obrońca Powiślaka Kamil Leszczyński, było już pewne, że trzy punkty pojadą do Zamościa. Bardzo cenne trzy punkty, gdyż wywalczone w osłabionym składzie. W Końskowoli nie zagrali dwaj kluczowi zawodnicy – kapitan Szymon Solecki (pod jego nieobecność opaskę kapitańską dzierżył Rafał Turczyn) i Łukasz Kamiński. Ten pierwszy się w sobotę miał wesele, a ten drugi mu drużbował. Od pierwszej minuty nie mógł także grać Damian Otręba, który w poprzednim meczu, ze Stalą Kraśnik, nabawił się urazu biodra. Zmiennicy, szczerze mówiąc, chyba nie wykorzystali swojej szansy. Z pewnością w najbliższym meczu trener Krzysztof Rysak nie zastosuje zasady o tym, że zwycięskiego składu się nie zmienia, i zobaczymy Szymona Soleckiego, Łukasza Kamińskiego i – o ile będzie w pełni zdrowy – Damiana Otrębę. A następna kolejka już w najbliższą środę (31 sierpnia). O godz. 17 na stadionie OSiR w Zamościu Hetman zagra z POM Iskra Piotrowice.
niedziela, 28 sierpnia 2016 Końskowola
SKŁAD POWIŚLAKA Mateusz Krawczak – Sebastian Gołębiowski, Mateusz Antoniak, Grzegorz Mulawa, Kamil Leszczyński (88 czerwona kartka) – Jakub Wankiewicz (68 Karol Niećko), Artur Sułek, Michał Chwiszczuk (63 Mateusz Kamola), Rafał Banaszek (79 Patryk Grzegorczyk), Kamil Przychodzień (74 Damian Kopeć) – Sławomir Radzikowski
TRENER Jerzy Krawczyk
SKŁAD HETMANA Patryk Kierepka – Łukasz Bubeła (90 Michał Luterek), Patryk Czarniecki, Bartłomiej Mazur, Dawid Daszkiewicz – Błażej Omański (71 Łukasz Fidler), Hubert Czady (83 Karol Bukowski), Maciej Markowski (61 Damian Otręba), Anton Lucyk, Rafał Turczyn – Oleksij Rodewicz
TRENER Krzysztof Rysak
GOLE 0:1 Grzegorz Mulawa 7 (samobójczy), 0:2 Oleksij Rodewicz 82
ŻÓŁTE KARTKI Kamil Leszczyński – dwie, Grzegorz Mulawa, Rafał Banaszek, Sebastian Gołębiowski (Powiślak), Anton Lucyk (Hetman)
CZERWONA KARTKA Kamil Leszczyński (Powiślak) – w 88 minucie za drugą żółtą
SĘDZIOWAŁ Karol Walczuk (Biała Podlaska)
MaSzt
poniedziałek, 29 sierpnia 2016
II trener Powiślaka Końskowola Łukasz Giza przyznaje, że Hetman Zamość i nasze miasto budzą w nim pozytywne emocje. – W Hetmanie spędziłem łącznie cztery sezony – trzy i pół w dawnej II lidze i pół w III lidze. Miło wspominam ten czas, ponieważ wtedy po raz pierwszy i ostatni zetknąłem się z piłką nożną na wysokim poziomie. Hetman grał na zapleczu ekstraklasy. Rywalizowaliśmy z naprawdę mocnymi zespołami. W Zamościu skończyłem Technikum Budowlane. W Zamościu poznałem swoją żonę Ewelinę, pochodzącą z tego miasta. O Zamościu zawsze myślę z wielkim sentymentem – mówi Łukasz Giza, były piłkarz, a obecnie II trener Powiślaka, z którym Hetman zmierzy się w niedzielę, 28 sierpnia o godz. 15 na stadionie w Końskowoli.
W pierwszym zespole Hetmana Łukasz Giza rozegrał łącznie 74 mecze ligowe i pucharowe. Strzelił w nich 19 goli. W zamojskich barwach miał udaną zwłaszcza wiosnę w sezonie 2006/2007, w dawnej III lidze. Zaliczył wtedy w jednej rundzie, w Hetmanie 13 meczów. Zdobył 10 bramek. Razem z Tomaszem Albingierem, który także miał na koncie 10 trafień, ale uzyskanych w całym sezonie, został najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie prowadzonej przez trenera Czesława Palika. – Najbardziej zapamiętał tę pierwszą, zdobytą przeze mnie bramkę. To było na początku maja 2001 roku, na stadionie w Zamościu, w meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Doprowadziłem do wyrównania, ale później straciliśmy bramkę, więc przegraliśmy 1:2 – wspomina Łukasz Giza.
Z sympatią Łukasz Giza wypowiada się o kolegach z dawnego zespołu oraz zamojskich kibicach. – Gdy grałem w Hetmanie, w II lidze, to zamojski stadion prawie zawsze był pełny. Zdarza mi się rozmawiać na ulicy z kibicami Hetmana, gdy przyjeżdżam do Zamościa. Do dziś zachowałem dobry kontakt z kilkoma byłymi piłkarzami Hetmana, m.in z Dominikiem Malesą, wraz z którym przyszedłem kiedyś do Zamościa, i Paweł Lipcem, który pomagał mi, gdy uczyłem się w szkole budowlanej – mówi Łukasz Giza.
Dziś Łukasz Giza mieszka w swoich rodzinnych Puławach. Wraz z żoną Eweliną wychowuje 8-letnią córeczkę Oliwię. Pracuje w puławskich zakładach azotowych. Jest też II trenerem Powiślaka. – Po odejściu z Hetmana zwiedziłem kawał Lubelszczyzny. Grałem w Wiśle Puławy, Orlętach Radzyń Podlaski, Stali Poniatowa, Avii Świdnik, a trzy ostatnie sezony spędziłem jako piłkarz w Powiślaku. Do Wisły, której jestem wychowankiem, wracałem aż trzy razy. Swój ostatni mecz ligowy rozegrałem w czerwcu tego roku, w Kraśniku. Wygraliśmy ze Stalą 3:2, a ja strzeliłem dla Powiślaka jednego gola – opowiada.
Do Powiślaka wychowanek puławskiej Wisły trafił w połowie 2013 roku, gdy zespół z Końskowoli przymierzał się do debiutanckiego sezonu w IV lidze po zajęciu pierwszego miejsca w lubelskiej klasie okręgowej. – Do Końskowoli mam z domu 5 km. W Powiślaku panuje dosyć fajna atmosfera. Od paru ładnych lat prezesem klubu jest Artur Suszek. Ten człowiek dużo dobrego zrobił dla klubu i piłki nożnej w Końskowoli. Końskowola to bardzo mała miejscowość. Ludzie żyją tu piłką nożną i meczami Powiślaka. To już nasz czwarty sezon w IV lidze. W pierwszym sezonie zajęliśmy czwarte miejsce, rok później trzecie, a ostatnio znowu czwarte. Trudna nam będzie uplasować się w tabeli tak wysoko w tym roku, bo liga jest zdecydowanie mocniejsza, ale nie składamy broni. Mamy charakterny zespół, który jest w stanie ograć każdego ligowego rywala – przekonuje Łukasz Giza.
Po czterech kolejkach obecnego sezonu Powiślak jest w tabeli szósty. Ma na koncie siedem punktów. Wywalczył je w meczach z Lublinianką (2:2), Kryształem Werbkowice (1:0) i Kłosem Gmina Chełm (1:0). W czwartej serii meczów zespół trenerów Jerzego Krawczyka i Łukasza Gizy przegrał na wyjeździe z Górnikiem II Łęczna 2:3. – Szkoda straconych punktów w Łęcznej. Prowadziliśmy 2:1, ale w pierwszej i wartej minucie doliczonego czasu gry straciliśmy dwa gole. I przegraliśmy 2:3. Przy bramce straconej na 2:2 błąd popełnił nasz bramkarz. No i się wszystko posypało. Niepotrzebnie dążyliśmy za wszelką cenę do zdobycia trzeciego gola, odkrywając tyły. Chcieliśmy zaciekle dobić rywala, więc zostaliśmy skarceni. Postaramy się odrobić te punkty w meczu z Hetmanem – zapowiada Łukasz Giza.
Atutem Powiślaka w meczu z naszym zespołem będzie – zdaniem Łukasza Gizy – zespołowość. – Naszą drużynę tworzą piłkarze z Końskowoli, Lublina i Puław. Jest kilka indywidualności, ale trudno kogokolwiek wyróżnić, bo ci zawodnicy wraz z pozostałymi członkami zespołu są spójnym, dobrze rozumiejącym się na boisku kolektywem. Całość – w tym tkwi nasza siła. Nie ma w IV lidze zespołu, którego nie bylibyśmy w stanie pokonać – podkreśla Łukasz Giza.
W meczu z Hetmanem Powiślak chce zgarnąć pełną pulę. – Fajnie się stało, że będę miał okazję spotkać się z Hetmanem w Końskowoli, a także pojechać na mecz do Zamościa. W końcu z Hetmanie spędziłem kawał swojego życia. W naszym klubie nie ma jednak wyjątkowego ciśnienia, że zagramy z Hetmanem. Tę drużynę traktujemy tak samo, jak każdego innego rywala ligowego. Hetman to znana marka, ale podejdziemy do meczu z tym zespołem, z takim samy respektem i szacunkiem, jak do każdego innego, nawet teoretycznie dużo słabszego rywala. W sporcie nikogo nie można lekceważyć, ani też nie można zakładać pewnego wyniku. Zamierzamy ograć Hetmana – zapowiada II trener Powiślaka.
W piątej kolejce spotkań interesująco zapowiada się także mecz Stali Kraśnik z Chełmianką, a więc dwóch zespołów, kandydujących do miana najlepszego czwartoligowca na Lubelszczyźnie. – To ciekawy mecz. Na pewno oczy wszystkich kibiców z naszego regionu będą zwrócone ku Kraśnikowi. Chełmianki jeszcze nie widziałem, bo w poprzednich latach występowała w III lidze, więc nie mieliśmy okazji przeciwko niej zagrać. Ze Stalą mierzyliśmy się dwa razy w poprzednim sezonie. To solidny zespół, którego skład od paru sezonów drastycznie się nie zmienia. Grają w nim naprawdę doświadczeni piłkarze, jak trener Daniel Szewc, Filip Drozd czy Damian Pietroń. Stal to drużyna z aspiracjami do awansu. Przewiduję, że wygra z Chełmianką – mówi Lukasz Giza.
sobota, 27 sierpnia 2016
Lutnia Piszczac – Lublinianka Lublin (godz. 17)
POM Iskra Piotrowice – Górnik II Łęczna (godz. 16)
Stal Kraśnik – Chełmianka Chełm (godz. 17)
niedziela, 28 sierpnia 2016
LKS Milanów – Lewart Lubartów (godz. 17, w Parczewie)
Łada 1945 Biłgoraj – Kryształ Werbkowice (godz. 17)
Polesie Kock – Unia Hrubieszów (godz. 13)
Powiślak Końskowola – Hetman Zamość (godz. 15)
Tomasovia Tomaszów Lubelski – Victoria Żmudź (godz. 16)
Włodawianka Włodawa – Kłos Gmina Chełm (godz. 17)
MaSzt
piątek, 26 sierpnia 2016
