19.04.2017

Kamil Gac
18.04.2017
Marek Motyka to były piłkarz między innym Hetmana Zamość, którego barwy reprezentował w sezonach 1990/1992 oraz 1991/1992. Jego kariera piłkarska przez większość czasu byłą jednak związana z krakowską Wisłą dla której rozegrał 323 mecze. W swoich piłkarskim CV może pochwalić się również ośmioma meczami z orzełkiem na piersi.

Jako trener prowadził między innymi kluby ekstraklasowe: Szczakowiankę Jaworzno, Polonię Warszawa, Górnika Zabrze, Polonię Bytom czy też Koronę Kielce. Ostatnio trenował Rozwój Katowice oraz Concordię Knurów.
Obecny sztab szkoleniowy nie ulegnie zmianie. Asystentem nowego szkoleniowca będzie, Jacek Szczyrba oraz Krzysztof Krupa a za bramkarzy odpowiadał będzie Włodzimierz Kwiatkowski.
– Miałem przyjemność budować tu drugą ligę (dzisiejsza pierwsza liga). Przeżyłem tutaj półtora roku wspaniałego okresu. Gdy zaczynaliśmy grać na trybuny przychodziło 500 kibiców a z czasem bywało już ich 6 tysięcy. Śledziłem w mediach cały czas co się dzieje z Hetmanem. Serce krwawiło gdy zobaczyłem jak to się wszystko potoczyło. Ostatnio byłem tu zaproszony w lipcu na uroczystość reaktywacji Klubu Sportowego Hetman Zamość. Poznałem prezesa, prezydenta miasta, zobaczyłem zespół, publiczność. Serce zaczęło mocniej bić i pomyślałem jak ten Hetman fajnie gra. Drużyna złożona z młodych chłopaków zaprezentowała się wtedy w meczu bardzo fajnie. Wydawało się, że ta grupa spokojnie da sobie radę, jednak życie pokazało, że Chełmianka uciekła trochę i zastanawiam się dlaczego. Potencjał wydaje się, że jest duży. Spodobała mi się perspektywa pracy ze swoimi, młodymi chłopakami, perspektywicznymi zawodnikami. Kierunek, którym chce podążać klub jest kierunkiem, który sobie bardzo cenię. Cieszę się, że mamy szansę tą piłkę tu odbudować i oby się udało – powiedział tuż po podpisaniu kontraktu nowy szkoleniowiec Hetmana.

– Trener nie będzie pełnił funkcji tylko trenera pierwszego zespołu ale również funkcję trenera koordynatora. Zwrócimy się do klubów z którymi chcemy współpracować z taką propozycją. Trener przez swoją sympatię do Zamościa nie wystąpił z ogromnymi żądaniami finansowymi. Część zobowiązań trenera przejął prywatny sponsor, Grupa Oscar – dodał prezes Hetmana Mirosław Kędrak.
Trenerze, powodzenia!
Kamil Gac

18.04.2017

Kamil Gac
17.04.2017
Kamil Gac
15.04.2017
Wszystkim kibicom Hetmana życzymy, aby Wielkanoc była czasem odpoczynku i spokoju, pełnym radości, ciepła i wzajemnej życzliwości. Radosnego nastroju, serdecznych spotkań w gronie Rodziny i wśród Przyjaciół oraz smacznego jajka i mokrego Dyngusa. Niech te magiczne i wyjątkowe chwile upłyną Wam w rodzinnym gronie, a po tej krótkiej przerwie pełni nowej energii spotkamy się przy Królowej Jadwigi 8.
Życzą piłkarze, sztab szkoleniowy oraz zarząd Hetmana.
15.04.2017
Już na samym początku spotkania groźną sytuację stworzył sobie Hetman. Czady zagrał na skrzydło do Turczyna, ten próbował uderzać po długim słupku jednak piłka minęła minimalnie spojenie bramki. Chwile później Hetman cieszył się z prowadzenia a Damian Ziółkowski z premierowej bramki w barwach Hetmana. Dostał on piłkę na 20 metrze zabrał się z nią i w sytuacji sam na sam miną bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. Dziesięć minut później drużyna z Piotrowic mogła doprowadzić do wyrównania. Z rzutu wolnego na 18 metrze groźnie uderzał Mieltnicki jednak świetnie w bramce spisał się Skrzypek. Chwilę później znów groźny strzał POM-u jednak w bramce czujnie bramkarz Hetmana. Na cztery minuty przed przerwą drużyna z Piotrowic doprowadziła do wyrównania. Zawodnik POM- zagrał piłkę górą między naszych obrońców, ta jeszcze odbiła się od murawy, dopadł do niej Baran i strzałem po długim słupku doprowadził do remisu do przerwy, i jak się później okazało do końca meczu.

W drugiej połowie to POM jako pierwszy stworzył sobie groźna sytuację z rzutu wolnego, piłka minęła minimalnie słupek. Hetman starał się zaatakować z dwudziestego metra jednak tuż obok bramki strzelał Kamiński a następnie Drozd. Chwilę później po dobrej wrzutce Turczyna z narożnika boiska Kamiński groźnie uderzał głową. Hetman w drugiej połowie przeważał, a POM bardzo solidnie się bronił. Pod koniec spotkania Turczyn próbował oddać strzał zza linii pola karnego, został sfaulowany i musiał opuścić boisko przy pomocy kolegów z drużyny. Cała sytuacja wyglądała bardzo groźnie ale mamy nadzieję, że Rafałowi nie stało się nic groźnego i zobaczymy go na boisku w meczu z Włodawianką.

POM – Hetman 1:1
Jakub Baran (41 min.) – Damian Ziółkowski (6 min.)
Żółte kartki: Piwnicki, Bartoszcze, Kaczmarczyk – Czady, Myszka
POM: Wajrak – Piwnicki (38′ Chrześcijan), Jarmuł, Bartoszcze, Ostrowski (46’ Orłowski), Gil (75′ Kaczmarczyk), Mietlicki, Kozieł, Fularski, Zając (79′ Kiedrzynek), Baran
Hetman: Skrzypek – Bubeła (46′ Daszkiewicz), Solecki, Kanarek, Myszka, Czady, Kamiński, Turczyn (86′ Baran), Kupisz (79′ Otręba), Ziółkowski (59′ Omański), Drozd
Kamil Gac

14.04.2017
Specjalnie dla Państwa przygotowaliśmy pierwszy konkurs na naszej stronie. Powyżej widnieje zdjęcie kadry z roku 1999. Osoba, która jako pierwsza wskaże wszystkich znajdujących się na zdjęciu dostanie drobny upominek, kubek naszej drużyny (poniżej zdjęcie).

Odpowiedzi konkursowe należy kierować na naszą skrzynkę mailową: redakcja.kshetman@gmail.com . W wiadomości wraz z odpowiedzią musi znajdować się imię oraz nazwisko uczestnika konkursu. Wygrywa osoba, która odpowie poprawnie jako pierwsza.
Na państwa odpowiedzi czekamy do środy tj. 19.04. Wyniki konkursy wraz z poprawną odpowiedzią opublikujemy w najbliższy czwartek.

Kamil Gac, fot: archiwum klubowe
12.04.2017
Z czym kojarzy Ci się Zamość?
Powiem szczerze, że Zamość kojarzy mi się tylko z Hetmanem. Z czasów gdy jeździłem w połowie lat 90-tych, na ówczesną drugą ligę do Bełchatowa, gdy zaczynałem pisać do krakowskiego Tempa. Pamiętam mecze GKS Bełchatów z Hetmanem Zamość. Pamiętam zawodnika, który grał wtedy w Hetmanie, Jacka Ziarkowskiego. Więcej z Zamościem skojarzeń nie mam, poza tym, że to urocze miasto z bardzo ładną starówką. Mam nadzieję, że jak zacznę podróżować z dziećmi po Polsce, to Zamość na pewno też odwiedzimy. Zwłaszcza, że moja żona pochodzi ze wschodu, z rejonów Białej Podlaskiej.
Czym poza sportem interesuje się dziennikarz sportowy?
Można powiedzieć, że wszystkim. Staram się być na bieżąco z polityką, chociaż zaczęła mnie ona parę lat temu brzydzić. Na studiach kończyłem kierunki zawodowe, stosunki gospodarcze i polityczne, więc zarówno polityka jak i ekonomia są mi bliskie. Uwielbiam również czytać literaturę, przeróżną. Jest to zarówno poezja na którą nie mam za wiele czasu, poprzez książki sportowe, Hemingwaya, czy też poważny reportaż, który uwielbiam. Uwielbiam również chodzić po górach. Więc gdy w moich rękach znajdzie się jakiś fajny album lub możliwość wypadu w góry to ruszam natychmiast.
Jak radzisz sobie ze stresem, na pewno pojawił się taki chociażby podczas pamiętnego wywiadu ze Stanisławem Czerczesowem, czy podczas wejść na żywo?
Muszę powiedzieć, że dużo ludzi pyta mnie o pamiętny wywiad z Czerczesowem. W momencie kiedy Stanisław Czerczesow tak się zagotował i odszedł, to stresu żadnego nie czułem. Jest to raczej coś w stylu stresu mobilizującego. Analizuję co zrobić i jak to powinno wyglądać, aby ułożyło się dobrze. W momencie gdy coś nie idzie po mojej myśli zaczynam pracować na szybszych obrotach i wtedy nie mam czasu na stres. Tak naprawdę po wywiadzie z Czerczesowem zdenerwowałem się dopiero gdy zszedłem z anteny. Pierwszą moją myślą było by odnaleźć trenera i wyjaśnić tą sytuację. Miałem szczęście bo stał w szerszym gronie w odległości piętnastu metrów ode mnie w budynku klubowym. Od razu przy wszystkich podszedłem. Postanowiłem to wyjaśnić i powiedzieć, że uważam za niedopuszczalne akurat takie poprowadzenie tej rozmowy, także tutaj stresu nie było. Natomiast zawsze jest taki stres mobilizujący. Jak słyszę odliczanie, czy to przed transmisją w meczu, czy przed rozpoczęciem chociażby „Super Piątku”, to zawsze jest ten delikatny dreszczyk emocji. Myślę, że gdyby go nie było to czegoś by brakowało w tym moim zawodzie. Natomiast nie był to stres, który by paraliżował. Zawsze była to radocha, że zaraz będzie się na antenie. Ktoś dobrze powiedział, że denerwują się Ci, którzy nie są przygotowani. Zawsze staram się być maksymalnie przygotowany. Ostatni raz denerwowałem się w szkole i na studiach gdzie zdarzało mi się iść niezbyt dobrze przygotowanym na egzamin. Jeśli chodzi o moją prace to bardzo rzadko zdarza mi się stres czy nerwy. Nie przypominam sobie takiego meczu przed którym pociły by mi się i trzęsły ręce.

Jaki był najlepszy mecz, który komentowałeś pod względem sportowym, ale też i pod względem otoczki i oprawy?
Niestety ze stadionu, takie wielkie mecze jeśli chodzi o komentowanie to mnie omijały. Mogę powiedzieć, że zapadł mi w pamięci mecz pomiędzy Lechem a Wisłą Kraków w Poznaniu w 2010 roku. Był to ostatni mecz Clebera, doznał on w tamtym meczu poważnej kontuzji kręgosłupa. Robiłem wtedy półgodzinny wstęp do meczu z murawy przy Bułgarskiej. Pierwszy raz w historii i jedyny raz podczas meczu ligowego w Polsce zastosowano spidercama, jest to kamera zawieszona na linkach nad stadionem. Stadion Lecha jest jednym z nielicznych w Polsce, gdzie ta technologia może być wykorzystana. Było to duże przeżycie ponieważ był to mecz, który zgromadził bardzo dużo ludzi na trybunach, kapitalna atmosfera a jednocześnie ten spidercam, którym można było się pobawić, pokazać ludziom, zastosować nowe ujęcia. To było na pewno coś takiego co długo zapamiętam. A tak poza tym to reporterka na takich duży meczach jak chociażby Legia – Lech, to jest coś fajnego. Zdarzyło mi się komentować mecz Widzew – Legia podczas którego była fajna otoczka. Mecz zakończony jeden do jednego, poziom meczu nie był jakiś genialny. Często zdarzają się fajne mecze w Lidze Europy, które komentuję, gdzie emocji jest co niemiara. Chociażby mecz z tego sezonu KRC Genk kontra Athletic Bilbao. A z takich najfajniejszych meczów jakie w życiu komentowałem to w 2014 roku Leister z Manchesterem United, mecz zakończył się wynikiem 5:3. Był to fenomenalny mecz.
Jaka najbardziej zabawna sytuacja zdarzyła się podczas relacjonowania meczu?
Spotkania z Michałem Probierzem zawsze są ciekawe. Zawsze można się pośmiać, ponieważ znamy się od lat. Pisałem do Przeglądu Sportowego, gdy jeszcze grał w Widzewie. Znamy się dość dobrze. Natomiast kiedy włącza się czerwona lampka na kamerze to Michał jest od razu trochę innym człowiekiem. Szybko zaczyna szukać ciętej riposty, zazwyczaj są to wymagające rzeczy. Ostatnio w moje urodziny, nagle wyjął spod bluzy książkę i wręczył mi ją w prezencie mówiąc, że zanim zaczniemy rozmowę to dzisiaj są Pana redaktora urodziny. Trudno przypomnieć sobie nagle sytuację z której bym się długo śmiał. Zabawnych sytuacji jest co niemiara, lecz bardzo często jest to humor sytuacyjny, więc nawet gdybym opowiedział to nie wzbudziłoby, aż takiej wesołości jak gdy są na żywo.
Czy śledzisz niższe ligi?
Oczywiście, że śledzę.
To w takim razie jak obserwujesz drużyny np. gdy Motor Lubawa mierzy się w meczu przy pełnym stadionie, z Widzewem, który jest marką i prędzej czy później powróci do gry o największe trofea w polskiej piłce?
Miałem przyjemność być na tym meczu ponieważ robiłem „Ligę od Kuchni”, reportaż z otwarcia stadionu. Bardzo mi się to podobało, i mimo, że reportaż poświęcony był otwarciu stadionu Widzewa, a wszystkie światła skierowane były na Widzewiaków, zamieniłem przed kamerą parę słów z trenerem drużyny Motoru. Uznałem, że należy oddać mu to co należne. Sądzę, że było to dla niego absolutnie najważniejsze przeżycie w karierze i to się pewnie nie zmieni. Padło też bardzo fajne zdanie, że to jest najważniejszy dzień w historii Motor Lubawa od momentu założenia pięćdziesiąt lat wcześniej. Lubię takie sytuacje jako reporter, gdy wszyscy myślą tylko o wygranych i faworycie, a jest gdzieś taki człowiek, który jest schowany w dalekim planie, skazany na porażkę, a jednak ma on swoje nadzieje oraz marzenia i wtedy można pokazać najfajniejsze historie. Podobała mi się postawa piłkarzy Motoru Lubawa, którzy dostali nagrodę bez względu na to co osiągną w futbolu kiedykolwiek, żeby zagrać na otwarcie takiego obiektu. Uważam, że zawsze będą to mieli nawet nie tyle w swoich piłkarskich CV, bo te pewnie nie trafią nigdy do żadnych wielkich klubów, ale będą to mieli w głowach to co przeżyli i mają nagrodę za to, że kiedyś w ogóle się za piłkę wzięli.

Jak zapatrujesz się na piłkę na Lubelszczyźnie?
Nie znam niestety piłki na Lubelszczyźnie zbyt dobrze. Obserwuję niższe klasy, zawsze z ciekawością kupuję „Skarb Kibica” Przeglądu Sportowego, niższych lig. Przeglądam składy i patrzę kto ze starszych graczy gdzie jeszcze gra, czy kończy karierę, co się dzieję w klubach. Z ciekawością zawsze to przeglądam. Patrzę czasami gdy w ręce wpadnie mi poniedziałkowa gazeta, bo nie mówię, że zawsze otwieram wyniki lubelskich niższych klas, ale gdy mi już w ręce wpadnie gazeta to patrzę jak wygląda układ tabeli, jaki zasłużony klub może się odbudować. Zerkam również z ciekawością na kluby które są na dole tabeli. Bo to też jest ciekawostka, czy straciły ponad sto bramek, czy straciły jakiś punkt. To jest bardziej rzut oka, nic regularnego. Lubelszczyzny niestety nie znam ponieważ nigdy nie byłem z nią związany prywatnie i dlatego nie jest to moje oczko w głowie. Chociaż chciałbym, żeby Hetman grał wyżej, bo byłem w życiu na paru meczach Hetmana, więc w jakiś sposób ten klub znam oraz doceniam.
Co sądzisz o próbach powrotu wielkich klubów do rozgrywek na szczeblu centralnym? Hetman jest klubem, który stara się powrócić na właściwe tory, co prawda w ekstraklasie nigdy nie zagrał, jednak jest dwukrotnym ćwierćfinalistą Pucharu Polski oraz spędził kilka sezonów na zapleczu wtedy pierwsze ligi, dziś obecnej ekstraklasy?
Zerknąłem jakiś czasu temu na wyniki Hetmana. Widziałem, że Hetman słabo rozpoczął rundę wiosenną i szanse na awans są już raczej stracone, widziałem, że na początku wygrana, potem remis a następnie dwie porażki. Nie powiem nic odkrywczego kiedy stwierdzę, że takie nazwy które przewijały się przed laty to tylko dodają uroku rozgrywkom. Oczywiście nie zamykam drogi przed tymi mniejszymi klubami, ale uważam, że taki Hetman w rozgrywkach pierwszoligowych to byłoby coś fajnego. Jeśli miałbym wymienić pięć klubów ze ściany wschodniej nazwijmy to umownie które znam, i które chciałbym, żeby gdzieś zaistniały. Hetman w tej piątce na pewno by się znalazł, oprócz chociażby Jagiellonii Białystok. Dlatego uważam, że fajnie by było gdyby udało się zbudować futbol w Zamościu, a wiem, że organizacyjnie dzieje się tam coraz lepiej, więc trzymam kciuki.
Kończąc. Wiem, że Twoje korzenie rodzinne sięgają do Piszczaca? Czy zdarzyło Ci się pojawiać na meczach Lutni? Jeśli tak jakie masz wrażenia?
Nie tyle moje korzenie rodzinne, co rodzina małżonki pochodzi z Piszczaca, a jej dwaj bracia kopali w piłkę w Lutni Piszczac. Nieźle sobie podobno radzili dopóki obu niestety kolana nie wytrzymały. Jednak grają i dają radę. Jak ze szwagrami kopię piłkę to widać, że mają pojęcie. Dlatego zerkam też czasami na tę Lubelszczyznę, żeby zobaczyć jak radzi sobie Lutnia, ale nigdy na meczu nie byłem.
Dziękuję za rozmowę. Zapraszam, jeśli czas pozwoli na chociaż jeden mecz ligowy Hetmana.
Kamil Gac, fot: tt – @ZelekZyzynski
12.04.2017

KG
10.04.2017
KG