Avia II - Hetman 27.10.2024

Pomni doświadczeń z meczu z rezerwami Motoru Lublin nie okrzyknęliśmy Hetmana faworytem niedzielnego starcia w Świdniku. Jednak na pewno wszyscy kibice liczyli na to, że trzy punkty trafią na konto naszej drużyny.

Avia II Świdnik – Hetman Zamość 0:3 (0:3)

Bramki: 21′ Chodacki, 33′ (k), 45+3 (k) Serdiuk

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, D. Dobromilski, Serdiuk, Wołoch (61’ Herda), Gierała (75’ Bartecki), Kycko (86’ Denkiewicz), Chodacki (66′ Mazur), Baran, Miedźwiedź (80’ Vistovskyi), Kusch-Vasylyshyn (66’ Anes)

Żółte kartki: Wołoch

Sędziował: Maciej Łasocha

Pierwszą i tak naprawdę jedyną groźną sytuację miejscowi stworzyli na samym początku meczu, jednak nieporozumienia w naszej defensywie nie wykorzystał napastnik świdnickiej Avii. Od tego momentu to Hetman przejął inicjatywę, ale ani w 11. ani 19. minucie sytuacji nie wykorzystał Sasza Kushch-Vasylyshyn. Czego nie zrobił nasz najlepszy strzelec, dokonał Mateusz Chodacki. W 21. minucie po podaniu Krystiana Wołocha strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Hetman od tego momentu zdecydowanie przeważał i kwestią czasu była druga bramka. W 32. minucie po faulu na Patryku Miedźwiedziu sędzia wskazał na „wapno”, a z jedenastego metra nie pomylił się Rodion Serdiuk. W 39. minucie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Dawid Gierała, jednak nie zdołał pokonać bramkarza Avii. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy padła trzecia bramka. Drugi rzut karny na gola zamienił Ridion Serdiuk. Jak się później okazało wynik meczu został ustalony już w pierwszej połowie.

W drugich 45. minutach szczególnie Szasza Kushch Vaasylyshyn powinien mieć na koncie choć jedną bramkę. Nie był to jednak dzień Saszy. Pudłował w 53. i 61. minucie. Hetman w pełni kontrolował spotkanie. Natomiast drużyna Mateusza Książka nie miała ani pomysłu, ani argumentów na nasz zespól. Swoją okazję na premierowego gola w barwach Hetmana miał także Oliwier Mazur, jednak na kwadrans przed końcem także chybił. Biało-zielono-czerwoni odnieśli w pełni zasłużone zwycięstwo i zainkasowali ważne trzy punkty.

Robert Wieczerzak po meczu:

– Po dobrym spotkaniu wygrywamy 3:0. Od początku w pełni kontrolowaliśmy mecz. W pierwszej połowie tworzyliśmy dobre i szybkie akcje, w efekcie pierwszą połowę kończymy trzema. bramkami. W drugiej połowie także prowadziliśmy grę. Stworzyliśmy dużo sytuacji bramkowych, ale byliśmy nieskuteczni. Inkasujemy 3 ważne punkty w kontekście miejsca w tabeli i już koncentrujemy się na następnym meczu.

Hetman - Orlęta 19.10.2024

W 14. kolejce Hetman podejmował Orlęta Radzyń Podlaski, przed meczem obie drużyny zgodnie zapowiadały walkę o pełną pulę.

Hetman Zamość – Orlęta Radzyń Podlaski 3:5 (2:2)

Bramki: 31’ Kushch-Vasylyshyn, 38’ Tomasiak, 90’+2 Miedźwiedź  –  14,’ 43’ Kubicki, 68’ Pęcak, 89’, 90+2’ D. Rycaj

Hetman: Bednarczyk – Zakrzewski, D. Dobromilski, Serdiuk, Wołoch (60’ Herda), Gierała, Tomasiak (66’ Łapiński), Chodacki (55′ Kycko), Baran, Kusch-Vasylyshyn, Anes (66′ Miedźwiedź)

Żółte kartki: Wołoch, Tomasiak, Chodacki, Kushch – Vasylyshyn

Sędziował: Dariusz Harko

W mecz zdecydowanie lepiej weszli goście, ale okazji sam na sam z Jakubem Bednarczykiem nie wykorzystał Karol Rycaj. Jednak przed upływem kwadransa goście już prowadzili. Strzałem „za kołnierz” popisał się Patryk Kubicki. Pierwszą dobrą okazję do wyrównania miał Filip Zakrzewski jednak bez powodzenia.  Co nie udało się Zakrzewskiemu zrobił w 31. minucie Sasza Kushch-Vasylysyhyn. Nasz najlepszy strzelec wykorzystał podanie Anesa i wpakował piłkę do pustej bramki. W 38. minucie wyszliśmy na prowadzenie 2:1, a do siatki gości po rzucie rożnym i strzale „na raty” trafił Rafał Tomasiak. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się naszym skromnym prowadzeniem w 44. minucie stan meczu wyrównał ponownie Patryk Kubicki.

Drugą odsłonę ponownie lepiej rozpoczęły Orlęta, ale napastnik gości zamiast posłać piłkę do siatki trafił nią w Bednarczyka. Hetman odpowiedział groźną kontrą jednak nikt nie potrafił zamknąć akcji. Strzelecki festiwal w drugiej połowie rozpoczął się w 68. minucie najpierw na 3:2 dla Orląt trafił były zawodnik Hetmana Cezary Pęcak. Chwilę później powinien być remis, ale naszym piłkarzom zabrakło decyzji w polu karnym radzynian. W końcówce spotkania Hetman się odkrył co ułatwiło podopiecznym Roberta Chmury strzelanie kolejnych goli. Najpierw w 89. minucie bramkę na 4:2 zdobył rezerwowy Dominik Rycaj. Ten sam zawodnik już w doliczonym czasie gry strzelił swoją drugą bramkę. Na chwilę przed końcowym gwizdkiem z podania Rafała Kycko skorzystał również wchodzący z ławki Patryk Miedźwiedź i ustalił wynik meczu na 5:3.

Robert Wieczerzak po meczu z Orlętami:

– Przegrywamy 3:5, szkoda, bo rozegraliśmy dobrą pierwszą połowę, która zakończyła się wynikiem 2:2. W drugiej odsłonie początek dobry, ale graliśmy nieskutecznie i po błędach własnych tracimy bramki. Orlęta dzisiaj nas wypunktowały, choć liczyliśmy na punkty, ale dzisiaj nie udało się. Praca od poniedziałku i dobre przygotowanie do następnego meczu, gdzie musimy zagrać na pewno lepiej w defensywie. Dziękujemy naszym kibicom za doping i fajną atmosferę w trakcie meczu.

Janowianka - Hetman 13.10.2024

W rozegranym spotkaniu 12.kolejki IV ligi Hetman pokonał 3:1 w Janowie Lubelskim miejscową Janowiankę. Dwa gole dla drużyny z Zamościa zdobył Rodion Serdiuk, a jedną bramkę dołożył Oleksandr Kushch-Vasylyshyn.

Janowianka Janów Lubelski – Hetman Zamość 1:3 (0:2)

Bramki: Serdiuk 26′ (k), 87′ Serdiuk, 41′ Kushch-Vasylyshyn – 77′ Stępniowski

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, D. Dobromilski, Serdiuk, Wołoch, Gierała, Tomasiak, Kycko (73′ Łapiński), Baran (85’ Bartecki), Kusch-Vasylyshyn, Anes (70′ Miedźwiedź)

Żółte kartki: P. Dobromilski, Wołoch

Sędziował: Wiktor Misiura

W niedzielę Hetman udał się na mecz wyjazdowy do Janowa Lubelskiego z faworyzowaną przez bukmacherów miejscową Janowianką. W pierwszych minutach gra z obydwu stron była bezbarwna i brakowało groźnych sytuacji. Mimo takiej gry to jako pierwszy Hetman wpisał się na listę strzelców. Po faulu w polu karnym na Anesie Kherouf sędzia Misiura nie miał wątpliwości i wskazał na jedenastkę. W 26. minucie Rodion Serdiuk kompletnie zmylił bramkarza i wyprowadził Hetmana na prowadzenie 1:0. Podopieczni Roberta Wieczerzaka nie zamierzali poprzestawać i jeszcze przed przerwą wyprowadzili kolejny skuteczny cios. W 41. minucie Dawid Gierała dograł z prawej strony do Oleksandra Kushcha-Vasylyshyna, który skierował piłkę do pustej bramki.

W drugiej połowie Janowianka próbowała kreować grę, a Hetman skupił się na mądrym bronieniu, a swoich szans upatrywał w kontrataku. W 69. minucie Rafał Kycko przejął piłkę w środku pola, a następnie podprowadził ją kilka metrów, a po jego strzale z najwyższym trudem interweniował Patryk Rojek. Druga połowa, jak i całe spotkanie nie było porywające i nie toczyło się w szybkim tempie. W 77. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Pawła Zięby pięknego gola głową zdobył Wiktor Stępniowski. Ostatnie minuty były dość nerwowe dla Hetmana, ale podopieczni Roberta Wieczerzaka odpowiedzieli na presję rywala, najlepiej jak mogli. Dziesięć minut po stracie gola po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Dawida Gierały „futbolówka” po główce Dawida Dobromilskiego uderzyła w poprzeczkę, a najprzytomniej w polu karnym zachował się Rodion Serdiuk podwyższając wynik na 3:1 dla gości. W doliczonym czasie gry Patryk Miedźwiedź znalazł się w dogodnej sytuacji po podaniu aktywnego Gierały, ale jego strzał prawą nogą wybronił ponownie Rojek. W ostatniej akcji meczu po strzale Diego Marotto pewnie piłkę złapał Patryk Dobromilski i to Hetman mógł się cieszyć z jakże ważnych trzech punktów. W następnej kolejce drużyna z Zamościa podejmie Orlęta Radzyń Podlaski. Spotkanie odbędzie się 19 października o godzinie 14:00.

Trener Robert Wieczerzak na gorąco po meczu:

– Po dobrych zawodach wygrywamy ważny mecz. Zagraliśmy pewnie z tyłu, a to co mieliśmy z przodu trafiliśmy. Cieszą 3 punkty i dobra, pewna gra naszego zespołu. Podtrzymujemy dobrą passę i jesteśmy optymistycznie nastawieni do następnego meczu. Dziękujemy naszym kibicom za przybycie w licznej grupie. Warunki pogodowe trudne, bo cały mecz lało, dlatego duże podziękowania za ich obecność.

Hetman - Start 05.10.2024

Biało-zielono-czerwoni ostatni mecz w Zamościu rozegrali 14 czerwca z Huczwą Tyszowce. Swoje domowe mecze w IV lidze rozgrywali w Szczebrzeszynie. Dzięki pozytywnej weryfikacji boiska sztucznego 5 października nasi piłkarze powrócili do Zamościa i rozegrali mecz 11. kolejki ze Startem Krasnystaw.

Hetman Zamość – Start Krasnystaw 3:2 (1:2)

Bramki: 36′ (k), 56′ Serdiuk, 80′ D. Dobromilski – 16′ Strug, 27′ Jabłoński

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, D. Dobromilski, Serdiuk, Herda, Gierała, Chodacki, Kycko, Baran (71′ Łapiński), Kushch-Vasylyshyn (90’ Mazur), Anes (79′ Vistovskyi)

Sędziował: Michał Zych

Żółte kartki: P. Dobromilski, Chodacki, Łapiński, Baran

Czerwona kartka: Chodacki

W pierwszych minutach Hetman posiadał optyczną przewagę, ale jak to ostatnio często bywa Hetman grał, a goście strzelali. W 16. minucie akcję skutecznie zamknął Łukasz Strug i było 0:1. W 27. minucie po szybkim wznowieniu gry z autu piłkę przejął Maciej Jabłoński i mocnym strzałem zaskoczył Patryka Dobromilskiego.  Nas zespół potrzebował chwilę by się otrząsnąć. W 36. minucie po faulu na Michale Herdzie sędzia podyktował rzut karny, a skutecznym egzekutorem był Rodion Serdiuk. Wynik do przerwy nie uległ zmianie i Hetman schodził na przerwę z jedną bramką starty.

W drugich 45 minutach zobaczyliśmy zupełnie odmienionych podopiecznych Roberta Wieczerzaka. W 56. minucie po zagraniu Filipa Zakrzewskiego plasowanym strzałem popisał się Serdiuk i było 2:2. Od tego momentu Hetman zdecydowanie przeważał, praktycznie nie schodząc z połowy rywala. Z przebiegu gry kwestią czasu było, kiedy padnie trzecia bramka. Zamościanie dopięli swego w 80. minucie. Po zagraniu z rzutu rożnego Sebastiana Łapińskiego piłkę do siatki skierował Dawid Dobromilski zapewniając naszej drużynie komplet punktów.

Trener Robert Wieczerzak na gorąco po meczu:

– Po dobrym meczu wygrywamy 3:2, byliśmy dziś zespołem lepszym i zasłużyliśmy na zwycięstwo. Mecz nam się nie ułożył, prowadzimy grę, a bramki strzelał Start. Nie poddaliśmy się jednak, pokazaliśmy serce, zaangażowanie i walczyliśmy do końca. Wygrywamy ważny mecz, wracamy do Zamościa i zdobywamy 3 punkty, szacunek dla drużyny, która pokazała dzisiaj zamojski charakter.

Wspominamy Zbigniewa Pająka

Zbigniew Pająk zmarł 9 stycznia 2024 roku. Był jedną z legendarnych postaci Hetmana w jego 90-letniej historii. Kibice mówili o nim często „człowiek instytucja”, a w słowach, że w Hetmanie był on wszystkim i Hetman był dla niego wszystkim nie ma żadnej przesady. Ten krótki artykuł zawierający wspomnienia jego kolegów i podopiecznych z Hetmana to tylko cząstka historii, bo ile by nie napisać, to i tak dla mnie zawsze będzie za mało. Z mojej strony to oddanie szacunku i podziwu legendzie Hetmana, którą miałem przyjemność poznać. Tym, co nas łączyło było to, że Hetman był dla nas więcej niż klubem.

Urodzony 20 października 1954 roku w Kolonii Chromówka (woj. lubelskie) Zbigniew Pająk był wychowankiem Lublinianki Lublin, w której występował w latach 1968-1974. W latach 1974-1977 reprezentował Legię Warszawa, będąc zmiennikiem Piotra Mowlika. W drugoligowej Stali Stalowa Wola grał w latach 1977-1980. Grę w Hetmanie rozpoczął w 1980 roku jako piłkarz reprezentował biało-zielono-czerwone barwy przez 7 lat. Do Hetmana wrócił jako asystent trenera Włodzimierza Gąsiora w historycznym dającym awans do drugiej ligi sezonie 1991/1992. Jego podopiecznymi byli m.in. Janusz Dec, Mariusz Pliżga czy Grzegorz Płoszaj. Po raz kolejny w trenerskim duecie z Gąsiorem na ławce trenerskiej pojawił się w sezonie 2001/2002, w którym to Hetman bardzo długo postrzegany był jako kandydat do awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej. W tamtej drużynie występowali tacy piłkarze jak Artur Wąsacz, Seweryn Gancarczyk czy Marcin Pudysiak. W sezonie 2007/2008 tym razem to trener Przemysław Cecherz zaprosił do swojego sztabu trenera Pająka. I ponownie Hetman otarł się o awans do wyższej ligi. W drużynie Hetmana grali wtedy Łukasz Sękowski, Marek Piotrowicz czy Prejuce Nakoulma. Nie da się ukryć, że osoba Zbigniewa Pająka zawsze kojarzyć mi się będzie z mocnym piłkarsko Hetmanem i wieloma niezapomnianymi widowiskami przeżytymi na zamojskim stadionie.

Zbigniew Pająk to jednak nie tylko trener Hetmana, bowiem pełnił w naszym klubie szereg innych ról.  Prowadził drużynę kobiecą, sprawował funkcję wiceprezesa oraz dyrektora klubu. Te nie zawsze przypadały już na czasy świetności Hetmana. Często to właśnie on podejmował się trudnych zadań organizacyjnych na wielu płaszczyznach, „gaszenia pożarów”, ale i walki o przetrwanie, by Hetman całkiem nie zniknął z piłkarskiej mapy polski. Mając Hetmana zawsze w sercu bywało, że nawet w pojedynkę robił wszystko, by trudna sytuacja klubu uległa poprawie. Tutaj doskonałym przykładem może być sezon 2009/2010, gdzie wspólnie z trenerem Andrzejem Orzeszkiem stworzyli drużynę z młodych, ambitnych chłopaków, na czele z kapitanem Markiem Fundakowskim. Sezon ten to niezapomniane boje w barażach o pozostanie w nowej II lidze czy też pucharowy pojedynek przy pełnych trybunach z Wisłą Kraków…

Zbigniew Pająk to przede wszystkim szkoleniowiec bramkarzy, który wychował wielu golkiperów, ale to najsłynniejsze nazwisko to na pewno były reprezentant Polski i wychowanek Hetmana, Przemysław Tytoń. Na długo zapamiętam radość i dumę Pana Zbyszka z występu Przemysława Tytonia, kiedy rozmawiałem z nim kilka tygodni po meczu Polski z Grecją. Zbigniew Pająk to postać nietuzinkowa, wyjątkowa i bardzo charyzmatyczna, która na zawsze odcisnęła swoje piętno dla Hetmana i piłkarskiej Zamojszczyzny. Królowej Jadwigi 8 to miejsce, gdzie trener Pająk zostawił kawał swojego serca i zawsze będzie miał tam swoje miejsce.

SPOŁECZNOŚĆ HETMANA BĘDZIE O PANU PAMIĘTAĆ!

 

A jak Zbigniewa Pająka zapamiętali jego podopieczni, podopieczne i koledzy z Hetmana?

Marek Pogódź (były piłkarz Hetmana):

Profesjonalista w każdym calu, zawsze robił wszystko na 100%, był przygotowany do każdego meczu i każdego treningu, a każda stracona bramka w meczu podlegała głębokiej analizie. Na treningach także nie było odpuszczania, nienawidził wyjmować piłkę z siatki czy to w meczach czy na treningach. Prywatnie zawsze elegancki, dusza towarzystwa, żartowniś, kawalarz….

Paulina Soroka (była piłkarka drużyny kobiecej Hetmana):

To właśnie pod skrzydłami Trenera Zbyszka zaczynałam swoją przygodę z piłką nożną w Hetmanie Zamość. Jego oddanie, charyzma i determinacja była dla mnie inspiracją. Zaszczepił we mnie nie tylko miłość do piłki, ale również niezłomność i życzliwość. Był zawsze pomocny i oddany. Do dzisiaj mam na szafie swoje pierwsze korki, które dostałam właśnie od niego. Jego pasja do piłki nożnej i nieugięta wiara w dążeniu do celu wprawiły, że zainspirował nie tylko mnie, ale również liczne osoby, które spotkał na swojej drodze. Dziękuję Ci Trenerze za każdy mecz, trening, za każdą cenną lekcję. Bardzo wiele Ci zawdzięczam. Do zobaczenia na niebiańskiej murawie…

Sebastian Krawiec (były bramkarz Hetmana w latach 2002-2005):

Z trenerem Pająkiem treningi były wymagające, ale zawsze pełne profesjonalizmu i pasji. Był skupiony na podnoszeniu umiejętności i rozwoju bramkarza, ale przy tym pozytywnie zakręcony. Po treningu zawsze służył pomocą. Często z nami rozmawiał, wspierał, motywował. Potrafił też zdjąć presje z zawodnika i zażartować. Uwielbiał się zakładać, ile strzeli bramek. Przy trenerze Pająku złapałem pewność siebie i wypłynąłem na szersze wody. Mieliśmy kontakt i zawsze jak wracałem do Zamościa mogłem z trenerem potrenować i utrzymać formę. Był zawsze ciekawy co u mnie i gotowy pomóc. Pamiętam, jak Przemek Tytoń zaczął z nami trenować. Marcin Mańka był wtedy pierwszym bramkarzem, a ja „dwójką”. „Titi” często miał problemy, żeby dokończyć trening, bo nie był przyzwyczajony do tak wymagających zajęć. Trener nie pozwalał mu się poddawać, a ja z „Mańkiem” motywowaliśmy go, żeby zasuwał, bo wiedzieliśmy, że efekty przyjdą. Odszedł od nas wspaniały trener i dobry człowiek – wielka szkoda. Miałem ogromna frajdę i przyjemność pracować pod jego okiem.

Jarosław Czarniecki (były piłkarz i trener Hetmana w sezonie 2020/2021):

Było między nami 21 lat różnicy wiec można powiedzieć, że całe pokolenie. Jako 6-letni chłopiec zacząłem chodzić na III-ligowego Hetmana, w którym bronił Zbyszek i robił to naprawdę dobrze. Gdy ja już grałem w seniorach Zbyszek zakończył karierę, ale nasze drogi niejednokrotnie się krzyżowały i dał się poznać, mimo różnicy wieku, jako pomocny sympatyczny starszy kolega, służący dobrą radą. Odszedł za wcześnie.

Tomasz Tomasik (były obrońca Hetmana, w latach 2006-2009):

Trenera Pająka zapamiętałem nie tylko jako bardzo dobrego fachowca, posiadającego dobry warsztat trenerski, ale przede wszystkim jako wspaniałego człowieka, mającego super kontakt z całą drużyną. W tych trudnych czasach, gdy klub się zmagał z ogromnymi problemami finansowymi i organizacyjnymi, rzeczy niemożliwe Trener potrafił zorganizować niemalże od ręki.

Patryk Dobromilski (bramkarz Hetmana):

O świętej pamięci Trenerze Pająku można powiedzieć same dobre słowa. Trener, który żył piłką i kochał to co robił. Miałem przyjemność być jego podopiecznym. Jako młodego chłopaka zabrał mnie na obóz z Hetmanem, który wtedy był na topie pod wodzą trenera Cecherza. Świetny trener bramkarzy, przy którym bardzo dużo się nauczyłem. Trener Pająk był człowiekiem niezwykle zasłużonym dla Hetmana i całej piłki na Zamojszczyźnie.

Przemysław Cecherz (trener Hetmana w latach 2007/2008):

Moje wspomnienie o Zbyszku zacznę od słów: „Ludzi tak oddanych, pracowitych, kochających swój klub, poświęcających całego siebie już niestety jest coraz mniej”. Zbyszek znał całą historię Hetmana Zamość. Bardzo zależało mu na dobru klubu, na drużynie, na kibicach. Hetman był u niego zawsze na pierwszym miejscu. Przychodząc do pracy w Zamościu poprosiłem Zbyszka, by został moim asystentem. On wziął na siebie rolę kierownika i rolę trenera bramkarzy. To był strzał w przysłowiową „dziesiątkę”. O nic nie musiałem się martwić. Cała organizacja była na jego głowie. Mogłem skupić się tylko na treningu i zawodnikach. Był doskonałym fachowcem od bramkarzy. Przemysław Tytoń grając za granicą, przyjeżdżał do nas raz na jakiś czas na trening i trenował indywidualnie ze Zbyszkiem. Bez Zbyszka trudno byłoby mi tak szybko się zaadoptować i tak dobrze poradzić sobie w nowym środowisku. Myślę, że w ogromnej części to, że zespół wtedy tak grał i funkcjonował było zasługą właśnie Zbyszka. Cieszyliśmy się bardzo, że przyciągnęliśmy na trybuny rzeszę wiernych kibiców, a jego łez po wygranym meczu z Górnikiem Łęczna nie zapomnę do końca życia. Gdy odszedłem z Hetmana cały czas mieliśmy ze sobą kontakt. Bardzo cierpiał z powodu problemów klubu. Miał o to duży żal. Kochał ten klub. Nie wierzył, że można tak traktować dobro wspólne Zamościan. Zamościan, którzy byli ogromnymi, lokalnymi patriotami. Przecież Zamość to Rynek i wspaniały Hetman. Jak może jednego zabraknąć? Bardzo źle, gdy odchodzą przyjaciele, bardzo źle gdy odchodzą tacy ludzie. Zamość stracił wspaniałego człowieka. „O bohaterach się pamięta, a legendy żyją wiecznie.” Zbyszku jesteś legendą Hetmana Zamość. Nigdy nie zapomnę. Apeluję do wszystkich kibiców Hetmana Zamość – Wam też nie wolno zapomnieć!

Andrzej Orzeszek (trener Hetmana w latach 2008/2009):

Ze Zbyszkiem pierwszy raz skontaktowaliśmy się pod koniec stycznia 2009 roku. Zbyszek zadzwonił z pytaniem, czy byłbym zainteresowany prowadzeniem drugoligowego Hetmana. W grudniu wygasła moja umowa ze Stalą Rzeszów, rozglądałem się za nową pracą, więc wyraziłem zainteresowanie propozycją. Przez cały luty byliśmy w kontakcie telefonicznym. Zbyszek nie czarował, jasno przedstawił sytuację finansową i organizacyjną (różowo nie było…). To czy Hetman wystartuje do końca nie była jasne. Na początku marca zadzwonił i powiedział „przyjeżdżaj, bierzemy się do roboty”. Zarówno Zbyszek jak i ja lubimy wezwania, więc od marca 2009 roku wspólnie walczyliśmy o przetrwanie Hetmana. Zbyszek starał się otwierać wszystkie drzwi, by można było normalnie funkcjonować, a jak były one zamknięte to wchodził oknem. Jak coś trzeba było załatwić, to to załatwiał, dla niego Hetman to całe jego życie. Sportowo byliśmy skazywani na pożarcie, finansowo było krucho, spora część zawodników opuściła klub, pozostali Baranowski, Margol, Sękowski, Kiema, Kita, Sawa, Sowa, doszli młodzi zawodnicy Grunt, Staszewski, Raduli, Kaczmarek, Rożej, Litwiniuk i Fundakowski, paru miejscowych chłopaków i trochę zdolnej młodzieży. Zbyszek, Krzysiu Rysak i ja staraliśmy się wydobyć z nich co najlepsze. Początek, mimo problemów był rewelacyjny – trzy zwycięstwa i remis, czego nikt się nie spodziewał. Pozwoliło to wszystkim uwierzyć w sens pracy i w to, że jesteśmy w stanie powalczyć z każdym. Na zakończenie rundy zajęliśmy 13. pozycję, która dawała nam prawo gry w barażu o utrzymanie. Po dwóch remisach 1:1 w Nadarzynie i 0:0 w Zamościu utrzymaliśmy II ligę dla Hetmana. Wielka w tym zasługa Zbyszka, dbał o dobrą dyspozycję bramkarzy, o skromne wynagrodzenia dla zawodników, organizację meczów zarówno u siebie jak i wyjazdowych, a pieniędzy brakowało na wszystko. Zaangażowanie zawodników dodawało ochoty i chęci, by się nie poddawać. Problemy nas nie opuszczały, sytuacja finansowa się nie poprawiała, kilku zawodników opuściło zespół i było wiadomo, że czeka nas kolejny sezon walki o przetrwanie. Jednak wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że nie wszystko będzie zależało od naszej postawy na boisku. Mimo problemów i młodego składu rundę jesienną zakończyliśmy jedno miejsce nad strefą spadkową. Był to ostatni mecz Hetmana na trzecim poziomie rozgrywkowym. Krótko po meczu dowiedzieliśmy się, że klub będzie postawiony w stan likwidacji, a my możemy szukać nowych miejsc pracy.

To, że Hetman przetrwał ten rok to ogromna zasługa Zbyszka. Chodził, prosił, ale w tym momencie nie mógł już nic zrobić. Pozostała złość i rozdarte serce. Zbyszek stanął przed ścianą, która była za gruba, żeby ją przebić.

Dobry bramkarz, trener, dyrektor, organizator. Ja natomiast wspólny spędzony rok w Zamościu, mimo problemów wspominam bardzo dobrze. Cześć Jego Pamięci. Hetman będzie pamiętał.

 

Ważną część przy tak wielkim oddaniu się pasji jaką jest futbol, stanowią najbliżsi. Wspomnieniami o swoim zmarłym Tacie dzielą się z nami córki Zbigniewa Pająka – Dagmara i Justyna.

Zwykłam mówić, iż największą miłością Taty była piłka nożna. Poświęcał się jej bez reszty, nierzadko dużym kosztem. Dla Hetmana Tata sprowadził nas do Zamościa, gdzie, szczególnie na początku, nie mieliśmy nikogo bliskiego. Praca w klubie była jednak dla Taty najważniejsza. Większość czasu spędzał na stadionie lub na obozach z drużyną – bywało, iż podczas wakacji widziałam się z Tatą tylko wtedy, gdy mnie z nich odbierał – najczęściej w drodze powrotnej z obozu. Pamiętam tę niezliczoną ilość proporczyków, skrupulatnie sporządzone notatki z meczów, karty zawodników, które często przeglądałam, nienagannie uporządkowane foldery z prenumeratą magazynu „Trener” (sięgające roku 1992) oraz Taty własnymi spostrzeżeniami. Mnóstwo pamiątek w postaci zdjęć, kalendarzy z wizerunkami zawodników Hetmana, płyt zawierających m.in. relacje z meczów i ten wszechobecny sprzęt sportowy: korki, piłki – w otoczeniu których nawet pozowałyśmy z siostrą do zdjęć – oczywiście za namową Taty. To jedynie namiastka tego, czym wypełniony był i wciąż jest nasz dom, czym żył Tata – Hetmanem i piłką. Pamiętam, jak znajomi żartowali, że mogę wyjść z domu tylko wtedy, gdy obronię, że w tym celu Tata zamontował bramkę w przedpokoju… Nie zapomnę również Taty podekscytowania, wzruszenia, ale i zdecydowanie zaskoczenia, gdy zadzwoniłam do niego z Londynu w drodze na mecz Polski z Anglią w 2013 roku. Powiedział wtedy, że może zobaczy mnie na trybunach podczas transmisji. Powiedziałam mu wtedy, że to nie niemożliwe – stadion wypełniony był 85 tysiącami widzów, w tym ponad 20 tysięcy polskich kibiców. Stało się jednak inaczej, a Tata natychmiast zadzwonił, żeby powiedzieć mi, że właśnie zobaczył mnie w telewizji. Zanotował dokładnie, że było to w 85 minucie. Tata zawsze bardzo cieszył się z każdego sukcesu, nie tylko Hetmana, ale także innych klubów, z którymi był związany. Dumnie i ze wzruszeniem dostawiał kolejne „trofeum” do swojej kolekcji.  Niestety, tego ostatniego nie udało mu się odebrać. Choroba nie pozwoliła Tacie uczestniczyć w gali z okazji 85-lecia Hetmana, podczas której odznaczony został tytułem Honorowego Członka KS Hetman Zamość. Wiem, że byłby ogromnie szczęśliwy – wspomina Pani Dagmara.

Zbigniew Pająk dla mnie Tata, dla innych nauczyciel i trener. Mam dużo wspomnień, ale nie wiem, które jest pierwsze. Jedno z najodleglejszych, a może to pamiętam z opowieści, to ciepłe letnie popołudnie, stadion Hetmana, Tato w stroju bramkarskim i rękawicach, ja jako mała dziewczynka strzelająca mu gole… wtedy stadion wydawał mi się niewiarygodnie duży. Od najmłodszych lat Tata motywował i dopingował chciał – żebym poszła w jego ślady jako sportowca – próbując różnych dyscyplin, żeby znaleźć odpowiednią dla siebie. Padło na siatkówkę. Piłka nożna była prawdziwą miłością Taty oraz ogromną pasją, którą chciał zarazić swoich uczniów i wychowanków. Dopingował ich wszystkich w dążeniu do celu, motywował do ciężkiej pracy, aby zaowocowało to sukcesami. Rozpierała go duma, kiedy przychodziły awanse i sukcesy – dodaje Pani Justyna.

Możemy tylko żałować, że tak wyjątkowych postaci w futbolu czy innych dyscyplinach sportu jest niestety coraz mniej, a przecież jak pisał Melchior Wańkowicz „legendy to dopiero trwałe prawdy”.

Ze swojej strony największe podziękowania kieruję najbliższym pana Zbyszka – jego córkom: Pani Dagmarze i Pani Justynie oraz wszystkim tym, bez których ten artykuł by nie powstał.

Piotr Łaszkiewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

Łada - Hetman 25.09.2024
Przegrywamy w półfinale Zamojskiego Pucharu Polski z Ładą 1:5. Wszystkie bramki padły w drugiej odsłonie spotkania, do końca regulaminowego czasu Hetmanowcy walczyli o wyrównanie, niestety w doliczonym czasie gry straciliśmy aż 3 bramki… Jedyną bramkę dla Hetmana zdobył z rzutu karnego Rodion Serdiuk.
 
Skład Hetmana: Bednarczyk, Herda, D. Dobromilski, Serdiuk, Zakrzewski (65′ Wołoch), Tomasiak, (70′ Łapiński) Baran (65′ Chodacki), Kycko, Gierała, Kush-Vasylyshyn, (70′ Vistovskyi) Anes
Górnik II - Hetman 22.09.2024

22/09/2024

W niedzielnym spotkaniu rozgrywanym w Lubartowie drużyna z Zamościa wywiozła trzy punkty, pokonując 2:0 rezerwy Górnika Łęczna. Na listę strzelców wpisywali się Oleksandr Kushch-Vasylyshyn oraz Anes Kherouf. Już w środę (25 września) Hetman uda się do Biłgoraja na spotkanie w półfinale pucharu okręgowego z miejscową Ładą.

Górnik II Łęczna – Hetman Zamość 0:2 (0:2)

Bramki: 23’ Kushch-Vasylyshyn, 43 ‘ Anes

Hetman: Dobromilski P. – Zakrzewski, Tomasiak, Serdiuk, Wołoch, Gierała, Vistovskyi (62’ Łapiński), Kycko (78’ Herda), Baran, Kusch-Vasylyshyn (62’ Bartecki), Anes

Sędziował: Dawid Plandowski

Żółte kartki: Dobromilski P., Serdiuk, Wołoch

Czerwona kartka: Tomasiak

W niedzielnym spotkaniu od pierwszych minut na boisku pojawił się Rafał Kycko, który ostatnio wchodził z ławki rezerwowych. Już w 3. minucie Oleksandr Kushch-Vasylyshyn mógł wykorzystać błąd w obronie Górnika, ale ostatecznie odskoczyła mu piłka i złapał ją golkiper z Łęcznej. Dziesięć minut później po strzale z pola karnego Patryk Dobromilski popisał się dobrą interwencją. Wcześniej na boisku leżał Rafał Tomasiak, ale gospodarze nie wybili „futbolówki”. W 23. minucie Hetman dopiął swego i wyszedł na prowadzenie. Anes Kherouf podał w polu karnym do napastnika z Ukrainy, a ten z zimną krwią wpisał się na listę strzelców. Hetman kolejną okazję stworzył sobie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Myrona Vistkovskiego, a strzał głową Rodiona Serdiuka minął w bezpiecznej odległości bramkę Górnika. Drużyna z Zamościa jeszcze przed przerwą wyszła na dwubramkowe prowadzenie. Rafał Kycko zagrał długą piłkę za plecy obrońców do Anesa Kherouf, a ten w sytuacji sam na sam lewą nogą wpisał się na listę strzelców. Po przerwie Hetman chciał pójść za ciosem i strzelić trzeciego gola. W 54. minucie podopieczni Roberta Wieczerzaka mieli ku temu znakomitą okazję. Po faulu na „Saszce” w polu karnym sędzia wskazał na „wapno”. Do jedenastki poszedł sam poszkodowana, ale jego strzał trafił w słupek. Do dobitki dobiegł jeszcze Dawid Gierała, ale ostatecznie wynik się nie zmienił. Niedzielne spotkanie drużyna z Zamościa musiała kończyć w osłabieniu, kiedy to po faulu przed polem karnym Rafała Tomasiaka sędzia nie miał wątpliwości i pokazał mój czerwoną kartkę. Rzut wolny z bliskiej odległości wyłapał dobrze spisujący się między słupkami Patryk Dobromilski. Mimo gry w dziesięciu Hetman myślał o trzeciej bramce. Kherouf świetnym podaniem obsłużył Kushch- Vasylyshyna, który w dogodnej okazji nie trafił w bramkę. Po dobrym meczu zagranym na zero z tyłu Hetman wywiózł trzy punkty z Lubartowa. W następnej kolejce biało-zielono-czerwoni pauzują, a okazję do powiększenia dorobku punktowego drużyna z Zamościa będzie miała 5 października ze Startem Krasnystaw.

Robert Wieczerzak po meczu z Górnikiem II Łęczna:
– Dzisiaj zagraliśmy mecz na który czekaliśmy. Pierwsza połowa bardzo dobra, pełna kontrola i dwie bramki, a powinno być przynajmniej cztery. W drugiej połowie też dobrze wchodzimy w mecz, mamy karnego którego nie strzelamy, mamy dwie stuprocentowe sytuacje, których też nie potrafiliśmy wykorzystać. Po czerwonej kartce dla Rafała Tomasiaka, inicjatywę przejęła Łęczna ,na szczęście dobrze broniliśmy i dowieźliśmy te 3 punkty do końca. Brawo dla całej drużyny, mam nadzieję że to będzie nasze przełamanie i zaczniemy lepiej punktować.
Hetman - Huragan 18.09.2024

22/09/2024

Huraganowych ataków nie było

Biało-zielono-czerwoni mieli szybką okazję do rehabilitacji po porażce w Lublinie, bo już w środę zagrali o ligowe punkty z Huraganem Międzyrzec Podlaski.

Hetman Zamość – Huragan Międzyrzec Podlaski 0:0 (0:0)

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, Tomasiak, D. Dobromilski, Bartecki (61’ Łapiński), Gierała, Vistovskyi, Chodacki, Baran (65’ Kycko), Kusch-Vasylyshyn, Anes

 Sędziował: Marcin Gawlik

 Żółte kartki: Gierała, Tomasiak, Bartecki, Chodacki, D. Dobromilski, Zakrzewski

 

W pierwszym kwadransie meczu nie było zbyt wielu emocji. Gra toczyła się w środku boiska było dużo fauli, żółte kartki i niedokładna gra. Po upływie pierwszych piętnastu minut bardziej ofensywnie ruszył Huragan, ale jedyne zagrożenie pod bramką Patryka Dobromilskiego mieliśmy po wrzutkach z rzutu rożnego, które jednak gola nie przyniosły. W 37. minucie wprost do „koszyka” bramkarza gości z osiemnastu metrów strzelił Anes. Minutę później najlepszą akcję w pierwszej połowie przeprowadził Hetman, jednak niewiele pomylił się Damian Baran. Słabe w wykonaniu obu zespołów 45 minut zakończył celny strzał głową Myrona Vistovskyiego.

Druga odsłona rozpoczęła się od dwóch strzałów z dystansu. Najpierw w 48. minucie nad bramką strzelił Filip Zakrzewski, a w 51. obok słupka Mateusz Chodacki. W dalszej części meczu z boiska wiało nudą i kibice nie doświadczyli zbyt wielu emocji. Pierwsza groźna akcja Hetmana to strzał głową Dawida Dobromilskiego w 76. minucie z którym poradził sobie bramkarz gości. Sposobu na Huragan nie znalazł też Rafał Kycko odpowiednio w 79. i 90. minucie spotkania. Ostatnim akcentem drugiej połowy był celny strzał przyjezdnych z rzutu wolnego w doliczonym czasie gry z którym poradził sobie Patryk Dobromilski.

Rober Wieczerzak po meczu z Huraganem:

– Dzisiaj graliśmy ostatni mecz w Szczebrzeszynie, chcieliśmy pożegnać się zwycięstwem, niestety, nie udało się. Mieliśmy dzisiaj kilka nieobecności w składzie, szansę dostali zawodnicy, którzy mniej grali i myślę, że zagrali na dobrym poziomie. Do zwycięstwa brakowało niewiele, bo kilka sytuacji bramkowych mieliśmy – strzał Damiana Barana, dwa razy uderzał głową Dawid Dobromilski, dobry strzał Rafała Kycki. Mamy punkt i trzeba go uszanować. Zaraz następna kolejka i trzeba zagrać na pewno skuteczniej niż dzisiaj.

Lublinianka - Hetman 14.09.2024

14/09/2024

W siódmej serii gier na drugi wyjazd do Lublina udali się podopieczni Roberta Wieczerzaka. Tym razem przeciwnikiem Hetmana była na Wieniawie Lublinianka Lublin.

Lublinianka Lublin – Hetman Zamość 2:0 (1:0)

Bramki: 3’ Pacek, 65’ Kanarek

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski (73’ Herda), (87’ Denkiewicz), Serdiuk, D. Dobromilski (73’ Kycko), Wołoch, Gierała (65’ Tomasiak), Miedźwiedź (78’ Łapiński), Chodacki, Baran (65’ Vistovskyi), Kusch-Vasylyshyn, Anes

Sędziował: Adrian Jesionek

Żółte kartki: D. Dobromilski, Serdiuk, Wołoch

Niestety już pierwsza akcja meczu dała prowadzenie miejscowym. Po błędzie Filipa Zakrzewskiego Patryka Dobromilskiego pokonał Piotr Pacek. W 7. minucie powinno być 1:1, ale w doskonałej okazji skiksował Patryk Miedźwiedź. Dwie minuty później odpowiedziała Lublinianka, ale strzał Bartłomieja Konecznego obronił Patryk Dobromilski. Od tego momentu do głosu zaczął dochodzić Hetman, stwarzając przed upływem pierwszego kwadransa dwie okazje. W 12. minucie obok słupka strzelił Dawid Dobromilski, a w 14 minucie bramkarza gospodarzy nie pokonali Anes do spółki z Damianem Baranem. Na kolejną okazję bramkowa kibice czekali do 33. minuty, ale minimalnie chybił Mateusz Chodacki. Końcówka pierwszej połowy należała do miejscowych, a najlepszej okazji w 43 minucie nie wykorzystał ponownie Koneczny.

Na samym początku drugiej połowy sygnał do ataku miejscowym dał niecelnym strzałem z rzutu wolnego Konrad Niegowski. W kolejnych minutach zarysowała się przewaga Lublinianki, ale ani Przemysław Kanarek ani Koneczny nie znaleźli sposobu na bramkarza Hetmana.  Natomiast akcje ofensywne naszego zespołu kończyły się na defensywie Lublinianki. W 64. minucie Adrian Wołoch sfaulował w szesnastce. Mimo że Patryk Dobromilski obronił strzał z „wapna” Kanarka, to przy dobitce był bez szans. Chwilę później dobry strzał Anesa z trudem obronił Sebastian Ciołek. Dziesięć minut później z wolnego dogrywał Rafał Kycko, a niecelną główką popisał się Sasza Kushch-Vasylyshyn. W 81. sędzia podyktował drugi rzut karny po faulu Michała Herdy i po raz drugi górą był nasz bramkarz. W 86. indywidulną akcję przeprowadził Anes, ale zabrakło zamknięcia w polu karnym. W samej końcówce nie działo się już zbyt wiele i komplet punktów po raz drugi w tym sezonie pozostał w Lublinie.

Trener Robert Wieczerzak po meczu z Lublinianką:

– Przed meczem była pełna mobilizacja, jednak w pierwszych minutach dajemy się zaskoczyć – błąd w wybiciu i mamy 1:0 dla Lublinianki. Reakcja zespołu na straconą bramkę była dobra, przejęliśmy inicjatywę i raz po raz atakowaliśmy bramkę Lublinianki, ale brakowało nam skutecznego wykończenia, bo okazje były. W drugiej połowie mamy dwie dobre sytuacje, ale znów brakło dokładnego ostatniego podania. Po tych sytuacjach Lublinianka miała swoje okazje i po rzucie karnym tracimy drugą bramkę. W końcówce atakowaliśmy, ale nie udało nam się strzelić bramki. Wracamy bez punktów, ale już w środę mamy szansę na rehabilitację z Huraganem i to trzeba zrobić.

 

Huragan - Hetman 04.09.2024

04/09/2024

W meczu ¼ Zamojskiego Pucharu Polski wygrywamy z Huraganem Hrubieszów 5:3. Bramki dla naszej drużyny zdobywali: Anes, Rodion Serdiuk, Dawid Dobromilski, Rafał Tomasiak i Patryk Miedźwiedź. W ½ finału Zamojskiego Pucharu Polski zmierzymy się 25 września (środa) o 15:30 w Biłgoraju z Ładą.
 
Skład Hetmana: Bednarczyk – Zwolak (46’ Dobromilski), Sediuk, Herda Bartecki, Vistovskyi, Baran, Mazur (46’ Tomasiak), Laskowski (46’ Vasylyshyn), Łapiński (46’ Miedźwiedz), Anes
Motor II - Hetman 30.08.2024

Zimny prysznic w upalny piątek w Lublinie

W upalne piątkowe popołudnie w ramach 5. kolejki IV ligi Hetman zagrał z rezerwami Motoru Lublin.

Motor II Lublin – Hetman Zamość 3:1 (0:1)

Bramki: 41’ Anes  – 60’ Lenard , 80’ Ivanenko, 84’ Sikora

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, Serdiuk, Tomasiak (55’ Baran), Wołoch, D. Dobromilski, Miedźwiedź (85’ Vistovskyi), Chodacki (87’ Laskowski), Łapiński (71’ Herda), Kusch-Vasylyshyn, Anes (71’ Kycko)

Sędziował: Wiktor Misiura

Żółte kartki: P. Dobromilski, Wołoch

 

Oba zespołu ciężko wchodziły w mecz i na samym początku trudno było o klarowne sytuacje bramkowe. Pierwszy celny strzał na bramkę oddał w 17. minucie Jan Wójcik, jednak bez trudu piłkę złapał Patryk Dobromilski. Dwie minuty później z rzutu wolnego dośrodkował Patryk Miedźwiedź a groźnie strzelał Dawid Dobromilski.  W 30. minucie zbyt słabo strzelał Anes, a dwie minuty później po jego indywidualnej akcji dobrej okazji na bramkę nie wykorzystał Sebastian Łapiński. W 39. celnym strzałem odpowiedzieli miejscowi. W 41. minucie piłkę z rzutu wolnego dośrodkował Miedźwiedź, a Anes umieścił ją w siatce. W doliczonym czasie gry pierwszej odsłony pojedynek sam na sam z Janem Sobczukiem przegrał najaktywniejszy w naszej drużynie Anes i wynik do przerwy nie uległ zmianie.

Druga odsłona zaczęła się od ataków biało- zielono-czerwonych, ale ani Anes ani Mateusz Chodacki nie znaleźli sposobu na umieszczenie piłki w siatce. Co nie udało się naszej drużynie zrobił Motor na koniec pierwszego kwadransa gry, kiedy to Wiktor Lenard pokonał Dobromilskiego. Hetman od razu ruszył do ataku, ale w naszych akcjach brakowało spokoju przy wykończeniu sytuacji. W 80. minucie ze starty Miedzwiedzia skorzystał Motor i po klasycznej kontrze i trafieniu Andrija Ivanenki wyszedł na prowadzenie. W 84’ padła trzecia bramka, która ustaliła wynik spotkania. Z dośrodkowania Maksymiliana Flisa skorzystał Sebastian Sikora i strzałem głową pokonał Patryka Dobromilskiego

Robert Wieczerzak po meczu z rezerwami Motoru:

– Liczyliśmy dzisiaj na zwycięstwo, a wracamy bez punktów. W pierwszej połowie były momenty lepszej gry i momenty słabsze. p stałym fragmencie i po uderzeniu głową Anesa prowadzimy 1:0, w 45 minucie Anes ma sytuację sam na sam na 2:0, ale bramkarz łapie jego uderzenie. W drugą połowę wchodzimy lepiej w mecz mamy swoje sytuacje, ale tracimy bramkę z niegroźnej sytuacji. Przy stanie 1:1 przejmujemy inicjatywę, mamy znów sytuacje, ale nadziewany się na kontrę i robi się 2:1 dla Motoru, za chwilę jest 3:1, do końca walczymy o zmianę wyniku, niestety dzisiaj brakowało nam spokoju przy wykończeniu sytuacji bramkowych. Trzeba przyjąć tą porażkę z pokorą, mamy tydzień pracy, aby w derbowym meczu z Tomasovią Hetman zainkasował trzy punkty.

Oliwier Mazur i Karol Denkiewicz

27/08/2024

Młodzi Hetmanowcy – obrońca Karol Denkiewicz i pomocnik Oliwier Mazur, obaj urodzeni w 2008 roku, dołączyli do kadry pierwszego zespołu, podpisując wcześniej pierwsze profesjonalne kontrakty, obowiązujące na okres 3 lat.
 
Zarówno Karol jak i Oliwier mieli już okazję znaleźć się w kadrze na mecz ligowy. Mamy jednak nadzieję, że to dopiero początek, a treningi z pierwszym zespołem zaowocują coraz większą liczbą rozegranych minut na boisku.
 
Trzymamy kciuki i powodzenia Panowie!
Hetman - Stal 24.08.2024

24/08/2024

Wciąż na zdobycie gola w Szczebrzeszynie musi poczekać zespół prowadzony przez Roberta Wieczerzaka. W sobotnim spotkaniu Hetman zremisował bezbramkowo z faworyzowaną Stalą Kraśnik. Najbliższą okazję do „odczarowania” bramki na własnym terenie drużyna z Zamościa będzie miała w meczu z Tomasovią Tomaszów Lubelski.

Hetman Zamość – Stal Kraśnik 0:0 (0:0)

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, Serdiuk, Tomasiak, Wołoch (80’ Herda), D. Dobromilski, Miedźwiedź (82’ Vistovskyi), Chodacki, Gierała (82’Laskowski), Kusch-Vasylyshyn, Anes (68’ Łapiński)

Sędziował: Dariusz Harko (Chełm)

Żółte kartki: Miedźwiedź, Serdiuk, Gierała

 

Zdecydowanym faworytem sobotniego spotkania byli goście z Kraśnika. Potwierdzały to kursy bukmacherów, które patrząc na przebieg gry nie były adekwatne do tego co działo się na boisku. Hetman mimo roli „underdoga” wyszedł na Stal bez kompleksów. W 7. minucie niebezpieczny strzał z rzutu wolnego oddał Ernest Skrzyński, a świetną interwencją popisał się Patryk Dobromilski, broniąc piłkę po koźle przed nim. Dziesięć minut później Rodion Serdiuk wyłuskał „futbolówkę” i chciał praktycznie z połowy zaskoczyć wysuniętego golkipera drużyny z Kraśnika, ale ostatecznie nie trafił w światło bramki. Hetman największe zagrożenie stworzył sobie po rzutach rożnych. Najpierw po centrze Dawida Gierały piłka trafiła do Dawida Dobromlskiego, który zamykał akcję, ale ostatecznie jego strzał świetną robinsonadą wybronił Adrian Wójcicki. Chwilę później po raz kolejny rzut rożny wykonywał Gierała, a piłka ponownie trafiła do Dawida Dobromilskiego, a jego uderzenie głową nad poprzeczkę sparował bramkarz gości. W doliczonym czasie gry Filip Zakrzewski prowadził piłkę na prawej stronie i gdy zbliżał się do bramki, zdecydował się zaskoczyć Wójcickiego, ale nie trafił w światło bramki.

W drugiej połowie Hetman wciąż grał dobrze z tyłu i na niewiele pozwalał swojego rywalowi. Po przerwie jednak obie drużyny stwarzały sobie dużo mniej sytuacji. W 57. minucie Rodion Serdiuk oddał strzał z rzutu wolnego, ale minimalnie nie trafił w bramkę. Najlepszą okazję do zdobycia gola Stal miała po rzucie rożnym wykonywanym przez Ernesta Skrzyńskiego, a po uderzeniu głową jednego z zawodników Stali piłkę głową z linii bramkowej wybijał Krystian Wołoch. Piłkę meczową w ostatniej akcji spotkania miał Sebastian Łapiński, który zdecydował się dograć do Saszy Kushcha-Vasylyshyna, a w ostatnim momencie obrońca przerwał sytuację. Trzeba przyznać, że bezbramkowy remis to sprawiedliwy rezultat. Zarówno Hetman jak i Stal muszą uszanować punkt, bo nie krzywdzi on żadnej z drużyn.

Robert Wieczerzak po meczu ze Stalą:

– Wiedzieliśmy, że poprzeczka będzie wysoko powieszona, ale myślę że daliśmy radę. Zagraliśmy konsekwentnie w obronie, Stal miała swoje sytuacje tylko po stałych fragmentach tak samo jak i my, szkoda, bo w 94. minucie piłkę meczową miał Sebastian Łapiński ale zagrał wzdłuż bramki do Saszy i obrońca to wybił. Mamy punkt trzeba go uszanować i w następnym meczu postarać się o 3 punkty.

 

Opolanin - Hetman 21.08.2024

21/08/2024

W trzeciej kolejce rozgrywek IV ligi lubelskiej biało-zielono- czerwoni wyjechali do Opola Lubelskiego na starcie z miejscowym Opolaninem.

Opolanin Opole Lubelskie – Hetman Zamość 1:3 (0:1)

Bramki: Perin (90’) (k) – Chodacki (23’), Kusch-Vasylyshyn (71’, 88’)

Hetman: P. Dobromilski – Zakrzewski, Serdiuk, Tomasiak, Wołoch, D. Dobromilski, Miedźwiedź (89’ Vistovskyi), Chodacki (90’ Mazur), Gierała (80’ Łapiński), Kusch-Vasylyshyn, Anes (87’ Laskowski)

Sędziował: Łukasz Mucha

Żółte kartki: D. Dobromilski, Kycko, Gierała, Łapiński, Serdiuk, Kushch-Vasylyshyn

Początek meczu zdecydowanie należał do Opolanina, jednak z biegiem czasu to nasz zespół odzyskiwał rezon i panowanie na boisku.  Mecz toczył się w trudnych warunkach, przy obficie padającym deszczu, jednak mimo to nie brakowało walki i determinacji z obu stron. W 15. minucie po dośrodkowaniu Krystiana Wołocha bardzo dobry strzał oddał Sasza Kushch-Vasylyshyn, jednak szczęśliwie interweniował Miłosz Szczepański. Jedyna bramka w pierwszej odsłonie padła w 23. minucie. Patryk Miedźwiedź zgrał piłkę do Mateusza Chodackiego, a ten płaskim strzałem sprzed pola karnego pokonał bramkarza miejscowych.

Drugą połowę Hetman rozpoczął od niecelnego uderzenia z dystansu Rodiona Serdiuka. Z minuty na minutę było widać, że to Hetman lepiej przystosował się do trudnych warunków boiskowych. Umiejętna gra w obronie i niedopuszczanie rywala do sytuacji bramkowych były receptą naszej drużyny na środowe zawody. W 71. minucie skrzydłem przedarł się Miedźwiedź, dograł do Saszy Kushch-Vasylyshyna, a ten z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Gospodarze odpowiedzieli niecelnym strzałem Yurija Perina. Chwilę później Jan Czapla również uderzył obok bramki.  Warto odnotować, że były to najgroźniejsze sytuacje Opolanina. Na dwie minuty przed końcem Hetman zamknął zawody. Z dośrodkowania Filipa Zakrzewskiego skorzystał po raz drugi Sasza Kushch-Vasylyshyn i było już 3:0. Miejscowi odpowiedzieli tylko honorowym trafieniem z rzutu karnego w 95. minucie autorstwa Yurija Perina.

Robert Wieczerzak po meczu:

– Po słabszym meczu z Gryfem dzisiaj zagraliśmy bardzo dobry mecz, pewnie z tyłu, a z przodu było dużo akcji oskrzydlających, co dało nam bramki. Brawo dla całego zespołu za to, że pokazał charakter i zagrał na swoim dobrym poziomie. Taką piłkę chcemy grać i utrzymać poziom tej gry na następne mecze.

Hetman - Gryf 17.08.2024

17/08/2024

W sobotnim spotkaniu rozgrywanym w Szczebrzeszynie podopieczni Roberta Wieczerzaka zremisowali bezbramkowo z Gryfem Gmina Zamość. Dla Hetmana najlepszą okazję do zdobycia bramki miał z rzutu karnego Rafał Kycko, ale jego intencje wyczuł Jakub Grzęda. Za bohatera meczu w naszej drużynie trzeba uznać Patryka Dobromilskiego, który obronił rzut karny egzekwowany przez Mikołaja Grzędę, a także nie dał się zaskoczyć w kilku innych sytuacjach.

Hetman Zamość – Gryf Gmina Zamość 0:0 (0:0)

Hetman: P. Dobromilski – Herda (60’ Zakrzewski), Serdiuk, Tomasiak, Wołoch, Miedźwiedź, Kycko (71’ Laskowski), Chodacki, Gierała (65’ Łapiński), Baran (71’ Kusch-Vasylyshyn), Anes

Żółte kartki: Anes, Tomasiak, Herda

W wyjściowej jedenastce w porównaniu do spotkania z Granitem Bychawa szkoleniowiec Hetmana dokonał dwóch zmian. Miejsce Filipa Zakrzewskiego na prawej stronie zajął Michał Herda, a Oleksandra Kushch- Vasylyshyna zastąpił Damian Baran. Ten ostatni w sobotnim spotkaniu jako pierwszy chciał zagrozić bramce strzeżonej przez Jakuba Grzędę, ale jego strzał zza pola karnego był niecelny. W 9. minucie po faulu na Patryku Miedźwiedziu w polu karnym sędzia nie miał wątpliwości i odgwizdał rzut karny. Do jedenastki podszedł Rafał Kycko, ale z jego strzałem poradził sobie Jakub Grzęda i wciąż było 0:0. W 16. minucie Anes Kherouf zabrał się z piłką, a później minął obrońcę, ale niestety jego uderzenie w bezpiecznej odległości minęło bramkę strzeżoną przez Jakuba Grzędę. Kolejną okazję do zdobycia gola Hetman miał po akcji na prawej stronie kapitana drużyny, który dograł do środka, a tam Dawid Gierała oddał mocny strzał nad poprzeczką. W dalszej części drugiej połowy niewiele się działo aż do 42. minuty. Tym razem arbiter zdecydował się odgwizdać jedenastkę dla Gryfu. Do rzutu karnego podszedł Mikołaj Grzęda, a jego strzał wybronił Patryk Dobromilski. Chwilę później Rafał Kycko dogrywał z rzutu wolnego do Rafała Tomasiaka, który oddał niecelne uderzenie głową.

Chwilę po przerwie Hetman wyszedł z szybką kontrą, Patryk Miedźwiedź z prawej strony oddał jednak niecelny strzał. Ponownie groźnie pod bramką Gryfu było po dośrodkowaniu z lewej strony, którego na gola nie zamienił Anes Kherouf. W 63. minucie Dawid Gierała dograł w pole karne do zawodnika z Algierii, ale ten tym razem posłał piłkę nad poprzeczką. Cztery minuty później Anes zdecydował się na efektowny strzał przewrotką, ale po niej piłkę pewnie złapał Jakub Grzęda. Hetman, mimo dokonania kilku zmian, wciąż nie mógł wyjść na prowadzenie i bił głową w mur. Jeszcze przed końcem spotkania Patryk Miedźwiedź dośrodkował z rzutu rożnego, a tam do piłki wyskoczył najwyżej Rafał Tomasiak, ale jego uderzenie głową minęło światło bramki. Do końca spotkania wynik się nie zmienił i mimo wszystko Hetman może mówić o sporym niedosycie.

 

Trener Robert Wieczerzak po meczu z Gryfem:

– Dzisiejsze derby kończą się remisem 0:0. Na pewno nie możemy być zadowoleni z tego wyniku, chcieliśmy dzisiaj wygrać ten mecz. Pierwsza połowa to nasza dominacja, w 10. minucie mamy karnego, jednak Rafał Kycko nie strzela, ale takie sytuacje się zdarzają. Szkoda, bo wydaje się, że przy otwarciu wyniku i naszych atakach mecz byłby pod naszą kontrolą. Mamy jednak punkt i trzeba to uszanować. Dziękujemy Gryfowi za mecz, ale to już historia i trzeba myśleć o następnym spotkaniu, w którym na pewno musimy być skuteczniejsi.