02.05.2017
Lutnia Piszczac założona została w 1972 roku. Drużyna z Piszczaca zajmuje obecnie przedostatnie miejsce w ligowej tabeli. Na swoim koncie ma trzy zwycięstwa, sześć remisów oraz szesnaście porażek. Łatwo policzyć, że obecnie uzbierali 15 punktów w ligowej tabeli i do bezpiecznego miejsca zapewniającego utrzymanie tracą obecnie jedenaście punktów. W ostatnim ligowym spotkaniu Lutnia zmierzyła się na swoim obiekcie z Górnikiem II Łęczna. Zespół prowadzony przez Jacka Syryjczyka przegrał to spotkanie 1:3, warto dodać, że Lutnia postawiła twarde warunki rezerwom Górnika i wystąpił w następującym składzie:
Kowalczuk – Czechowski, Borowik, Kurowski, Czumer – Kaliszuk, Kucharzewski, Andrzejuk, Artymiuk, Magier – Zaciura
W rundzie jesiennej Hetman wygrał z Lutnią 2:0 po bramkach Szymona Soleckiego oraz Rafała Turczyna. Jak będzie tym razem? O tym przekonamy się już jutro przy Królowej Jadwigi 8, mecz rozpocznie się o godzinie 17:00. Wszystkich kibiców serdecznie na to spotkanie zapraszamy!
Kamil Gac, grafika: lubsport.pl
01.05.2017

Kamil Gac
01.05.2017
Kamil Gac
30.04.2017
Od początku spotkania Hetman starał się narzucić warunki drużynie z Biłgoraja. W trzeciej minucie w polu karnym faulowany był Kupisz, a sędzia wskazał jedenasty metr boiska. Do piłki podszedł kapitan zespołu Szymon Solecki i pewnie pokonał bezradnego bramkarza Łady.

W dziesiątej minucie po błędzie przy wyprowadzaniu piłki przez naszą obronę w sytuacji sam na sam znalazł się napastnik Łady, jednak na nasze szczęście pomylił się i skierował piłkę obok bramki. W siedemnastej minucie meczu, świetnie spisujący się w tym spotkaniu Solecki zagrał piłkę na skrzydło do wychodzącego sam na sam z bramkarzem Omańskiego. Błażej jednak pomylił się i piłka minimalnie minęła słupek bramki strzeżonej przez Szawarę. Chwilę później Hetman miał kolejną groźną okazję. Piłka kolejny raz minęła słupek bramki, tym razem po strzale Kupisza. Hetman stwarzał sobie groźne sytuacje, ale i Łada zagroziła kilka razy pod bramką Hetmana.

Druga połowa to już dominacja naszej drużyny. Już na początku spotkania Daszkiewicz posłał piłkę do Ziółkowskiego, ten zagrał prostopadłą piłkę do Drozda, lecz bramkarz w ostatniej chwili z trudem złapał piłkę. W sześćdziesiątej minucie do rzutu rożnego podszedł Ziółkowski. Dograł piłkę w pole karne, ta po zamieszaniu trafiła do Kanarka, a ten chwilę później cieszył się ze swojego premierowego gola w barwach Hetmana.

Mecz nie tracił na atrakcyjności. Łada przy prowadzeniu Hetmana musiała się otworzyć i podejść wyżej, efektem czego były kolejne sytuacje dla biało-zielono-czerwonych. W 74 minucie Otręba groźnie uderzył piłkę z szesnastki, odbiła się ona od słupka i od linii bramkowej i powróciła na pole gry. W końcówce spotkania groźnego urazu ręki doznał Dawid Daszkiewicz i pod znakiem zapytania stoi jego występ w środowym spotkaniu.

Kolejny mecz czeka nas już w najbliższą środę. O godzinie 17:00 w Zamościu Hetman w meczu domowym będzie podejmować Lutnię Piszczac. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców!
Łada – Hetman 0:2
1:0 Solecki 4’
2:0 Kanarek 60’
Żółte kartki: Mulawa – Bubeła
Łada: Szawara – Misiarz, Sobótka, Mulawa, Kuliński – Kubisz (75’ Konopka), Mazurek (46’ Birut), Steskiv, Rataj (65’ Czok), Dorosz (65’ Pyda) – Perin
Hetman: Skrzypek – Bubeła (88’ Luterek), Kanarek, Solecki, Daszkiewicz – Kupisz, Markowski, Kamiński (79’ Baran), Omański (60’ Otręba), Drozd (86’ Czady), Ziółkowski
Poniżej wypowiedź trenera.
Kamil Gac
28.09.2017
Łada założona została w 1945 roku. Ciekawostką jest, że wychowankiem Łady jest były zawodnik między innymi GKS Katowice, Wisły Kraków czy Cracovii Kraków a obecnie komentator spotkań ekstraklasy w CANAL+, Kazimierz Węgrzyn. Zespół z Biłgoraja zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 32 punktów. Piłkarze prowadzeni przez Ireneusza Zarczuka w tym sezonie zapisali na swoim koncie dziesięć zwycięstw, dwa remisy oraz dwanaście porażek.

W ostatni weekend mierzyli się oni z Górnikiem II Łęczna. Łada przegrała to spotkanie 0:1 i wystąpiła w następującym składzie:
Szawara – Misiarz, Sobótka, Mulawa, Kuliński – Rataj, Steskiv, Mazurek, Czok – Dorosz, Perin
Najlepszym strzelcem drużyny z Biłgoraja na wiosnę jest Perin, który ma na swoim koncie sześć trafień.

W rundzie jesiennej Hetman po dwóch bramkach Damiana Kupisza oraz jednym trafieniu Rafała Turczyna pokonał Ładę 3:0. Mamy nadzieję, że po tym spotkaniu Hetman do ligowej tabeli dopisze kolejne trzy punkty i w dobrych nastrojach wróci do Zamościa.
Kamil Gac, fot: Tomasz Tomczewski

26.04.2017
Bartosz Biernacki – LUBSPORT.PL: Jak to się stało, że trener z takim CV wylądował w IV lidze?
Marek Motyka: Mam ogromny sentyment do miasta Zamość. Grałem tutaj przez półtora roku, po powrocie z kontraktu zagranicznego. Chcieliśmy awansować z III do II ligi, czyli na aktualne zaplecze Lotto Ekstraklasy. Podjąłem się tej współpracy z pozytywnym skutkiem. Uzyskaliśmy promocję i zbudowaliśmy klub, który godnie reprezentował to miasto. Kiedy zaczynałem tutaj grać, na trybuny przychodziło po czterysta osób. Potem było ich nawet siedem tysięcy! To były wspaniałe chwile, a ja byłem bardzo szanowany. Przez lata śledziłem losy Hetmana i zastanawiałem się, dlaczego ten klub praktycznie zniknął z piłkarskiej mapy kraju. W lipcu zostałem zaproszony na uroczystość reaktywacji Klubu Sportowego Hetman Zamość. Porozmawiałem z nowymi działaczami, zobaczyłem zespół, ale jeszcze wtedy nie myślałem, że będę tutaj pracował. Włodarze klubu chcą zbudować coś dużego na trwałych fundamentach. Ta wizja mi się spodobała, jednak byłem trenerem Concordii Knurów. Śledziłem losy klubu, wiedząc, że celem drużyny jest awans. Po rezygnacji z pracy na Górnym Śląsku dostałem telefon z Zamościa. W tym samym czasie rozmawiałem z innymi klubami, bo były też zapytania z Lotto Ekstraklasy. Poprosiłem działaczy Hetmana o cierpliwość i wiedząc, że nie obejmę zespołów z wyższej półki, postanowiłem podjąć się próby odbudowania pozycji klubu z Zamościa.
Co skłoniło Pana do przyjęcia oferty z Zamościa?
Mam do spłacenia dług wdzięczności wobec miasta Zamość. Usiadłem do rozmów z działaczami, wysłuchałem, jak wygląda ich wizja i wiem, że są tutaj duże możliwości. Po tej rozmowie długo się nie zastanawiałem nad przyjęciem propozycji. Uznałem, że jest to ciekawa oferta. Zostałem ciepło przyjęty przez sponsorów i prezydenta, bardzo mi się to spodobało i postanowiłem zaryzykować. Wiem, że moja decyzja może zaskakiwać, ale w dzisiejszych czasach czasem trzeba przemyśleć, gdzie można odbudować swoją osobę.
W Hetmanie Zamość występował Pan jako piłkarz wiosną sezonu 1990/1991 i jesienią kampanii 1991/1992. Jak bardzo zmienił się klub od tamtego czasu?
Obiekt w Zamościu zawsze był imponujący i atrakcyjny. Teraz powstała tu siłownia i korty, a są plany, by wykorzystać pozostałe tereny. Wiem, że są na to pieniądze i zamojski OSiR będzie żył. Sam stadion raczej się nie zmienił. Wiadomo, że jest to obiekt za duży jak na IV ligę. Szkoda, że teraz jest pusty, ale ja bardzo cenię sobie kibiców Hetmana, którzy swego czasu mnie zauroczyli. Tak, jak wspomniałem, gdy zaczynałem tu grać, na nasze mecze przychodziło czterysta, pięćset osób. Potem było ich siedem tysięcy i chciałoby się wrócić do tamtych czasów. Warunek jest jeden – solidna gra. Nad tym będziemy ciężko pracować. Projekt wydaje się ciekawy, chciałbym w nim zaistnieć i spłacić dług wdzięczności wobec fanów i tego miasta. Kibice zawsze są wielkim wsparciem dla tego klubu i mocno na nich liczę.

Czy obejmując drużynę, znał Pan choćby jednego z piłkarzy Hetmana?
Zawodnicy są dla mnie nowi, z żadnym z nich nigdy nie pracowałem. W lipcu, podczas wspomnianych uroczystości, widziałem ich w sparingu i bardzo mi się spodobali. W Zamościu chcemy stworzyć lokalny Ajax Amsterdam, a więc drużynę złożoną z młodych chłopaków z regionu. Chcemy się porozumieć i nawiązać współpracę z klubami ościennymi z naszego województwa i z Podkarpacia. Musimy odbudować zaufanie i szacunek. Nie chcemy stranierich, będziemy stawiali na swoich ludzi. Będziemy grupą młodych, ambitnych piłkarzy, którzy marzą o wielkiej karierze. Hetman ma być przystankiem w drodze do dużego transferu. Mam kontakty w klubach Lotto Ekstraklasy i nikomu nie będziemy blokowali drogi do kariery. Powiem więcej, będziemy zadowoleni, że dołożyliśmy do tego swoją cegiełkę.
Jaki cel postawili przed Panem włodarze klubu?
Zadanie jest proste. Do czerwca trzeba dokładnie poznać zespół i taktycznie ukierunkować zawodników. Chcemy mocno popracować i przyjrzeć się temu, jakim dysponujemy materiałem ludzkim. Wtedy będzie można powiedzieć, co dalej. Motywuje mnie ogromna chęć do pracy i zaangażowanie piłkarzy. Na treningu muszę ich hamować, bo się boję, że się pozabijają. Jestem zbudowany atmosferą, która tu panuje i stabilizacją klubu. Mam dużą wiedzę, którą wyciągnąłem z boiska i z pracy trenerskiej i chcę ją przekazać chłopakom. Mam nadzieję, że mi zaufają i z tego skorzystają.
Strata do Chełmianki Chełm i Górnika II Łęczna jest spora. Wierzy Pan w możliwość podłączenia się do walki o awans?
Nie ukrywam, że chciałbym, abyśmy włączyli się do walki o awans już w tym sezonie. Zdajemy sobie jednak sprawę z siły Chełmianki Chełm i Górnika II Łęczna. Wiemy też, że nie wszystko zależy od nas. W piłce bywa różnie, niczego jeszcze nie przekreślamy i do końca będziemy dążyli do celu. Jeśli się nie uda, to nie będzie tragedii. Rundę wiosenną chcemy zakończyć jak najlepiej. Każdy zawodnik ma czystą kartę i do czerwca pracuje na swoją ocenę. Później zastanowimy się na jakie pozycje potrzeba wzmocnień.

Jak będzie grał Hetman Zamość pod wodza Marka Motyki?
Jestem zakochany w Barcelonie, dlatego interesuje mnie ofensywna gra. Chcemy strzelać dużo bramek i cieszyć tym publikę. W czasach, kiedy grałem w Hetmanie, sponsorował nas śp. Krzysztof Duda, który najbardziej lubił cyfrę „siedem”. Po zwycięstwach 7:0 mogliśmy liczyć na dodatkową premię. 3:0, czy 4:0 to było dla niego za mało. Już wtedy presja była duża. Wówczas Hetman zbudowany był na zawodnikach z zewnątrz. To nie jest ten kierunek, który mi się podoba. Powiem raz jeszcze, że liczę na współpracę z klubami z sąsiedztwa.
Ostatnio prowadził Pan Concordię Knurów. IV liga na Górnym Śląsku jest mocniejsza od tej w województwie lubelskim?
Jest jeszcze za wcześnie, by to ocenić. Na Górnym Śląsku w tych rozgrywkach jest sześć zespołów, które byłyby w czołówce IV ligi lubelskiej. Śledziłem poczynania Chełmianki Chełm i Górnika II Łęczna. Fantastyczną robotę wykonuje Tomasovia Tomaszów Lubelski, która ma mocne drużyny juniorskie, co godne podkreślenia. Wielki szacunek dla działaczy tego klubu.
Przygotowując się do tego wywiadu, szukałem innych wątków łączących Pana osobę z województwem lubelskim. Jako trener Górnika Zabrze prowadził Pan obecnego szkoleniowca Avii Świdnik Jacka Ziarkowskiego i byłego zawodnika m.in. Hetmana Zamość Jana Ciosa, a w Koronie Kielce krótko trenował Pan byłego piłkarza Motoru Lublin Marcina Popławskiego. Jak wspomina Pan tych graczy?
Bardzo dobrze. Jacek Ziarkowski był bardzo utalentowanym zawodnikiem i świetnym strzelcem. Pamiętam jego spryt pod bramką rywali. Współpracować z nimi to była duża przyjemność. Zawsze staram się mieć dobry kontakt z piłkarzami. Zawodnicy, którzy oddają na boisku i na treningu całe serce, nigdy nie mają ze mną problemów. Jan Cios i Marcin Popławski mieli te cechy.
Na inaugurację wygraliście 5:1 z Włodawianką Włodawa. Jak podsumowałby Pan występ swojego zespołu?
Wynik jest dobry, ale popełniliśmy zbyt dużo błędów, dlatego nie ma euforii. Szkoda, że daliśmy sobie strzelić bramkę. Chłopaki włożyli w ten mecz dużo serca, stworzyli sobie masę okazji i strzelili tylko pięć goli. Wiem jednak, że nie mogę jeszcze zbyt wiele od nich wymagać. Potrzebujemy czasu, ale to spotkanie wiele mi podpowiedziało. Cieszy mnie to, że młodzi piłkarze, którzy weszli na boisko po przerwie, strzelili trzy bramki. Ta młodzież udowadnia, że trzeba ją traktować poważnie.

W pierwszym meczu nie mógł Pan skorzystać z usług Rafała Turczyna. Co więcej, urazu doznał Filip Drozd. Wiadomo, jak wygląda stan zdrowia tego duetu?
Wiem, że Filip Drozd miał problem z mięśniem dwugłowym, ale szczegółów nie znam. Rafał Turczyn złapał dość poważną kontuzję kolana i aktualnie się rehabilituje. Zobaczymy, co powiedzą ludzie odpowiedzialni za ich stan zdrowia. Obaj to podstawowi zawodnicy, więc duża szkoda, że nie mogę z nich skorzystać. Mam nadzieję, że szybko dojdą do siebie.
Na koniec zapytam jeszcze, czy uczy Pan już swoich piłkarzy słynnej „szarańczy”?
(śmiech) Jako piłkarz i trener mam za sobą ogromne doświadczenie z najwyższej klasy rozgrywkowej, byłem też reprezentantem Polski, a paradoksalnie najbardziej zasłynąłem właśnie z tego stałego fragmentu. Jako trener Garbarni Kraków obiecałem sobie, że nie zagramy już „szarańczy”, bo chciałem pokazać swój warsztat i nim zasłynąć, ale kibice zaczęli się tego domagać. Przed pierwszym meczem w roli trenera Hetmana było za mało czasu na naukę, lecz w przyszłości tego nie wykluczam. Stałe fragmenty to mój konik. W Zamościu jedynym minusem jest wzrost moich zawodników, bo mamy niewysokich chłopaków. Czasem będziemy improwizować, szukać czegoś innego, ale „szarańczę” mamy w zanadrzu.
Rozmawiał Bartosz Biernacki – redaktor serwisu „Lubsport”.
Zachęcamy do odwiedzania i śledzenia informacji o piłkarskiej Lubelszczyźnie na www.lubsport.pl
Dodał: Kamil Gac
25.04.2017

Kamil Gac, fot: Tomasz Tomczewski
24.04.2017
W niedzielę młodym zawodnikom Hetmana przyszło mierzyć się z dotychczasowym wiceliderem Orlętami Łuków. Gospodarze od pierwszego gwizdka arbitra byli zaangażowani, pewni siebie i mieli pomysł na grę. Należy dodać, że prawie przez całe spotkanie gra toczyła się na połowie Orląt, a wynik 3:0 był najmniejszym wymiarem kary. Z przebiegu meczu na pochwałę zasługuje, Karol Bukowski, który bardzo dobrze rozgrywał piłkę i wykazywał się w całym spotkaniu dużą walecznością oraz zaangażowaniem, linia obronna, która nie pozwalała na za wiele napastnikom łukowian oraz Paweł Daszek strzelec dwóch bramek dla Hetmana.

Hetman Zamość – Orlęta Łuków 3:0 (1:0)
Paweł Daszek (16 min., 80 min.), Patryk Małek (73 min.)
Hetman: Wolanin – Romański (60’ Małek), Płotnikiewicz, Luterek (46’ Skóra), Myszka – Bukowski, Latawiec (82’ Zub), Tucki (75’ Filipowicz), Cebula (60’ Sadowski), Daszek – Nowak
Kamil Gac


23.04.2017
Kamil Gac, fot: Tomasz Tomczewski
22.04.2017
Już od samego początku spotkania Hetman starał się podejść wysoko do rywala i zaatakować. W ósmej minucie Bubeła posłał dobra piłkę do Drozda a ten uderzył piłkę głową minimalne nad bramką. Dwie minuty później zamościanie stworzyli sobie kolejną groźną sytuację. Drozd zauważył na skrzydle Otrębe, który podał do Kupisza, jednak bramkarz zachował czujność i wybił piłkę na rzut rożny. W 15 minucie spotkania Hetman wyszedł na prowadzenie. Po składnej akcji zespołowej piłkę po długim rogu uderzał Kupisz i mógł cieszyć się z pierwszej bramki w tym meczu. Biało-zielono-czerwoni starali się iść za ciosem, z daleka uderzał minimalnie obok bramki Kanarek a chwilę później po dograniu z rzutu rożnego piłką poprzeczkę obił Kamiński.

W 26 minucie Włodawianka, wykorzystując błąd naszych defensorów doprowadziła do wyrównania. Na listę strzelców wpisał się Chodziutko. Po stracie bramki Hetman chwilowo przygasł. Gra bardziej toczyła się w środku pola. Jednak jak się okazało później było to tylko w celu uśpienia uwagi rywala. Na minutę przed końcem pierwszej połowy Damian Kupisz po strzale z dystansu ponownie wpisał się na listę strzelców, dając prowadzenie do przerwy, 2-1.

Druga połowa to już całkowita dominacja przez Hetmana. W 56 minucie Daszkiewicz groźnie wrzucił do Kamińskiego, a ten uderzył z woleja minimalnie obok bramki. W 62 minucie kapitan zespołu Solecki próbował uderzać z rzutu wolnego jednak trafił w mur. Trzy minuty później blisko zdobycia bramki była Włodawianka. Z 16 metra uderzał Kyshyiew i był bliski szczęścia, piłka minimalnie minęła spojenie bramki. Ta sytuacja była jedyną w której zespół z Włodawy zagroził bramce strzeżonej przez Skrzypka. W 72 minucie Ziółkowski znalazł się sam na sam z bramkarzem, minął go i podwyższył wynik na 3-1, a cztery minuty później za sprawą Błażej Omańskiego Hetman cieszył się z czwartego gola w tym spotkaniu.

Do końca spotkania Hetman nie odpuszczał i starał się zdobyć kolejnego gola. W 90 minucie po zamieszaniu w polu karnym, piłkę do własnej bramki skierował obrońca włodawian Książak. Chwilę później główny arbiter tych zawodów zagwizdał po raz ostatni.
Z powodu kontuzji boisko w 69 minucie musiał opuścić Filip Drozd. Miejmy nadzieję, że Filipowi nic groźnego się nie stało i będzie mógł pomóc drużynie w derbowym spotkaniu z Ładą, które już w najbliższą sobotę.

Hetman – Włodawianka 5:1 (2:1)
1:0 Kupisz 15’
1:1 Chodziutko 26’
2:1 Kupisz 44’
3:1 Ziółkowski 72’
4:1 Omański 76’
5:1 Książak 90’ (bramka samobójcza)
Hetman: Skrzypek – Bubeła, Solecki, Kanarek, Daszkiewicz (69’ Luterek) – Markowski, Kamiński (80’ Czady), Drozd (69’ Baran), Ziółkowski, Otręba (69’ Omański) – Kupisz
Włodawianka: Danielczuk – Aftyka, Bartnik, Drahanchuk, Książak – Kuczyński, Zaborek, Kyshyiev, Chodziutko, Leszczyński – Więcaszek
Poniżej wypowiedź trenera.
Kamil Gac, fot: Tomasz Tomczewski
21.04.2017
Włodawianka Włodawa z dorobkiem 32 punktów zajmuje aktualnie 8 miejsce w ligowej tabeli. Piłkarze prowadzeni przez Marka Droba w tym sezonie zapisali na swoim koncie 10 zwycięstw, 2 remis oraz 11 porażek. W ostatnim tygodniu drużyna z Włodawy mierzyła się na własnym stadionie z Górnikiem II Łęczna. Włodawianie przegrali to spotkanie 1:3. Honorowe trafienie zaliczył dla nich Wojciech Więcaszek, a Włodawianka wystąpiła w następującym składzie:
Danielczuk – Aftyka, Leszczyński, Drahanchuk, Bartnik – Chodziutko, Soroka, Kuczyński, Zdolski – Nielipiuk, Więcaszek
Spotkanie z Włodawianką będzie debiutem przed zamojską publicznością nowego trenera Hetmana, Marka Motyki.

Arbitrem sobotniego spotkania będzie Łukasz Szczołko z Lublina.
Hetman Zamość – Włodawianka Włodawa/ 22 kwietnia 2017 r., sobota, godzina 16:00.
Kamil Gac

21.04.2017
Nagroda – w postaci kubka naszej drużyny – powędruje do Tomasza Kostrzewskiego. Pan Tomasz jako jedyny wskazał poprawnie, wszystkie osoby znajdujące się na zdjęciu kadry z roku 1999. Prawidłowa odpowiedź opisująca zdjęcie znajdujące się powyżej:
Górny rząd od lewej: Andriej Wasylitczuk, Paweł Zajączkowski, Mariusz Kycko, Marek Baran, Sebastian Łukiewicz, Dariusz Ziółkowski, Jarosław Helwig, Marcin Manelski, Paweł Pranagal
Środkowy rząd od lewej: Stefan Wosiura – Kierownik Drużyny, Jerzy Krawczyk – Trener, Grzegorz Bancerz, Artur Boźyk, Zbigniew Pająk – Trener Bramkarzy, Karol Sobczak, Tomasz Szajkowski, Andrzej Podlipski – Masażysta,
Dolny rząd od lewej: Piotr Piechniak, Jan Cios, Janusz Zych, Henryk Konstantynowicz – Prezes, Dariusz Turkowski, Mariusz Pliżga, Paweł Kendra
Ze zwycięzcą skontaktujemy się drogą mailową. Serdecznie gratulujemy!
Kamil Gac
20.04.2017
Ostatecznie mecz z Tomasovią odbędzie się w środę 17 maja, a nie jak pierwotnie planowano, w środę 10 maja. Pierwszy gwizdek zabrzmi o godzinie 17:00. Spotkanie rozegrane zostanie w Tomaszowie Lubelskim.
Kamil Gac
19.04.2017

Kamil Gac
18.04.2017
Marek Motyka to były piłkarz między innym Hetmana Zamość, którego barwy reprezentował w sezonach 1990/1992 oraz 1991/1992. Jego kariera piłkarska przez większość czasu byłą jednak związana z krakowską Wisłą dla której rozegrał 323 mecze. W swoich piłkarskim CV może pochwalić się również ośmioma meczami z orzełkiem na piersi.

Jako trener prowadził między innymi kluby ekstraklasowe: Szczakowiankę Jaworzno, Polonię Warszawa, Górnika Zabrze, Polonię Bytom czy też Koronę Kielce. Ostatnio trenował Rozwój Katowice oraz Concordię Knurów.
Obecny sztab szkoleniowy nie ulegnie zmianie. Asystentem nowego szkoleniowca będzie, Jacek Szczyrba oraz Krzysztof Krupa a za bramkarzy odpowiadał będzie Włodzimierz Kwiatkowski.
– Miałem przyjemność budować tu drugą ligę (dzisiejsza pierwsza liga). Przeżyłem tutaj półtora roku wspaniałego okresu. Gdy zaczynaliśmy grać na trybuny przychodziło 500 kibiców a z czasem bywało już ich 6 tysięcy. Śledziłem w mediach cały czas co się dzieje z Hetmanem. Serce krwawiło gdy zobaczyłem jak to się wszystko potoczyło. Ostatnio byłem tu zaproszony w lipcu na uroczystość reaktywacji Klubu Sportowego Hetman Zamość. Poznałem prezesa, prezydenta miasta, zobaczyłem zespół, publiczność. Serce zaczęło mocniej bić i pomyślałem jak ten Hetman fajnie gra. Drużyna złożona z młodych chłopaków zaprezentowała się wtedy w meczu bardzo fajnie. Wydawało się, że ta grupa spokojnie da sobie radę, jednak życie pokazało, że Chełmianka uciekła trochę i zastanawiam się dlaczego. Potencjał wydaje się, że jest duży. Spodobała mi się perspektywa pracy ze swoimi, młodymi chłopakami, perspektywicznymi zawodnikami. Kierunek, którym chce podążać klub jest kierunkiem, który sobie bardzo cenię. Cieszę się, że mamy szansę tą piłkę tu odbudować i oby się udało – powiedział tuż po podpisaniu kontraktu nowy szkoleniowiec Hetmana.

– Trener nie będzie pełnił funkcji tylko trenera pierwszego zespołu ale również funkcję trenera koordynatora. Zwrócimy się do klubów z którymi chcemy współpracować z taką propozycją. Trener przez swoją sympatię do Zamościa nie wystąpił z ogromnymi żądaniami finansowymi. Część zobowiązań trenera przejął prywatny sponsor, Grupa Oscar – dodał prezes Hetmana Mirosław Kędrak.
Trenerze, powodzenia!
Kamil Gac
