
Hetman Zamość – Świdniczanka 2:3 (1:3)
Bramki: 1:0 Kaznocha (23’), 1:1 Zuber (24’), 1:2 Cielebąk (35’), 1:3 Milcz (44’), 2:3 Krawczenko (72’)
Hetman: Wyłupek – Herda, Melnyczuk, Gierowski – Miedźwiedź, Kaznocha, Dajos, Drobik (68’ Łapiński), Carlos Moreno (79’ Wójcik) – Kicza (72’ Sawicki), Krawczenko
Żółte kartki: Krawczenko (Hetman), Żmuda, Milcz, Kursa, Szymala, Plesz (Świdniczanka).
Sędziował: Golonka

Brat Cukrownik Siennica Nadolna – Hetman Zamość 0:2 (0:1)
Bramki: Krawczenko (12’), Kaznokha (89’)
Hetman: Wyłupek – Herda, Melnychuk, Gierowski, Miedźwiedź, Moreno, Kaznokha, Dajos, Kicha, Drobik, Krawczenko

Hetman Zamość – Igros Krasnobród 3:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Zaimenko (11′), 1:1 Wójcik (27′ z karnego), 2:1 Miedźwiedź (62′), 3:1 Gierowski (80′)
Hetman: Wyłupek – Herda, Bator, Melnyczuk – Miedźwiedź, Maziarka (46’ Dajos), Nowak, Łapiński, Carlos Moreno (90’ Szura) – Wójcik (60’ Gierowski), Drobik
Igros: Waśkiewicz – Zaimenko, Albingier (62’ Wawrzusiszyn), Surinowicz, Ciećko (75’ Dziura) – Kołodziejski (60’ Margol), Sz. Kostrubiec (46’ Diakhite), Masłow, Żerucha, Przytuła – Droździel
Żółte kartki: Nowak, Herda (Hetman), Sz. Kostrubiec, Żerucha, Margol (Igros)
Sędziował: Woliński
W sobotnie popołudnie na zamojskim stadionie Hetman podejmował Igros Krasnobród. Pierwsza połowa nie była dobra w naszym wykonaniu, brakowało dokładności i koncentracji. Wykorzystali to przeciwnicy, którzy zdobyli bramkę strzałem głową podczas rzutu rożnego. Ta nieoczekiwana sytuacja podcięła skrzydła zawodnikom Hetmana, którzy przez dłuższy czas nie mogli zagrozić bramce przyjezdnych. W końcu jedna z akcji oskrzydlających debiutującego w barwach biało-zielono-czerwonych Nazara Melnychuka zakończyła się faulem w polu karnym. Bramkę z jedenastki pewnie zdobył Mateusz Wójcik.
Reprymenda w szatni trenera Kaznokhy przyniosła efekty w drugiej odsłonie spotkania. Piłkarze Hetmana zaczęli grać składniej i szybciej, uzyskując widoczną przewagę. Po jednej z akcji ze środka pola podanie otrzymuje Miedźwiedź, który wykorzystuje swoją szybkość, wbiega w pole karne, mija bramkarza i daje prowadzenie naszej drużynie 2:1. Także wprowadzone zmiany Dajosa do środka pomocy i Gierowskiego na skrzydło wnoszą sporo ożywienia. Ten drugi w niedługim czasie odwdzięcza się bramką – po błędzie obrońców gości zamyka akcję i strzałem w długi róg wywołuje eksplozję radości na trybunach Hetman – Igros 3:1

Kryształ Werbkowice – Hetman Zamość 3:2 (2:2)
Bramki: 0:1 Miedźwiedź (3’), 0:2 Wójcik (15’), 1:2 Mulawa (21’), 2:2 Rybka (42’ z karnego), 3:2 Mulawa (46’)
Kryształ: Rojek – Pupeć, Borys, Mulawa, Wójtowicz (90’ Śmiałko) – Lis, Denkiewicz (69’ Sas), Jarosz, Rybka, Oleszczuk (46′ Reszczyński) – Grzęda (62′ Omański)
Hetman: Wyłupek – Herda, Bator, Gierowski – Carlos Moreno, Maziarka (73’ Dajos), Kaznocha, Łapiński, Miedźwiedź – Drobik, Wójcik (62’ Szura)
Żółte kartki: Denkiewicz, Jarosz, Pupeć, Wójtowicz, Lis (Kryształ), Łapiński, Bator, Wyłupek, Kaznocha, Carlos Moreno, Szura (Hetman)
Sędziował: Łaba
Mecz rozpoczął się mocnym akcentem Hetmana, dla którego bramkę już w pierwszej akcji zdobył Miedźwiedź, wykorzystując dośrodkowanie Ibarguena. Zamojscy zawodnicy uskrzydleni prowadzeniem raz po raz atakowali bramkę gospodarzy. Efektem kolejnej składnej akcji był gol autorstwa Wójcika, który otrzymał doskonałe podanie od Łapińskiego i ładnym strzałem z bliskiej odległości pokonał bramkarza Kryształu. W dalszej części mecz wyrównał się i do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Po jednym z rzutów różnych głową nie do obrony uderza Mulawa i jest 1:2. W 38 minucie w niegroźnej sytuacji pod bramką Hetmana dochodzi do stykowej sytuacji pomiędzy zawodnikami obu drużyn i sędzia decyduje się podyktować wątpliwy rzut karny, którego na wyrównującą bramkę zamienia Rybka. Po przerwie w niegroźnej akcji niezdecydowanie obrońców i bramkarza wykorzystuje Mulawa, dając prowadzenie swojej drużynie. Mecz nabiera większego tempa natomiast zawodnicy nie przebierają w środkach i dochodzi do wielu fauli, przez co sędzia zmuszony jest raz po raz wyciągać żółte kartki dla zawodników obu drużyn. Mimo ambitnej postawy zawodników Hetmana wynik nie zmienia się do końca meczu, mimo że w ostatniej akcji w polu karnym piłka uderza w rękę jednego z zawodników gospodarzy, jednak sędzia nie reaguje i kończy spotkanie. Pozostaje niedosyt i żal, że mimo prowadzenia nie udało się uzyskać korzystnego wyniku. Zawodnikom Hetmana należą się słowa uznania za ambitną postawę i emocje, jakie dostarczyli zgromadzonym kibicom.
Remisem 2:2 piłkarze Hetmana zakończyli zmagania na IV-ligowych boiskach w 2021 r.
Początek meczu należał do gości, którzy najpierw próbowali zagrozić bramce zamościan po rzucie rożnym, na następnie sytuacji sam na sam pomylił się Łukasz Strug. Potem spotkanie nieco się wyrównało, choć Hetman próbował zaskoczyć rywali głównie po stałych fragmentach gry, niestety bezskutecznie. W 37. minucie znów gorąco zrobiło się pod bramką Hetmana, po tym jak po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w słupek trafił Mateusz Misztal. Ta sytuacja zemściła się na gościach dwie minuty później. Po świetnej trójkowej akcji Mykhailo Kaznokha wypatrzył w środku Mateusza Wójcika, a ten zagrał idealną górną piłkę do wbiegającego w pole karne Sebastiana Łapińskiego. Nasz obrońca po raz kolejny wykazał się świetnym zmysłem pod bramką przeciwnika, lobując golkipera Granitu i Hetman schodził na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa nie mogła się zacząć dla zamościan lepiej. Choć najpierw w bardzo dobrej sytuacji tym razem pomylił się Łapiński, to w 50. minucie dużo zimnej krwi zachował Mateusz Wójcik, który wykorzystując błąd bramkarza Granitu, przejął piłkę na szesnastym metrze i dokładnym strzałem po ziemi podwyższył prowadzenie Hetmana.
Strata drugiej bramki wyraźnie podrażniła piłkarzy z Bychawy, a Hetman niestety zbyt mocno się cofnął. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Choć najpierw znów dwukrotnie pomylił się Strug, to w 58. Minucie z jego strzału skorzystał Michał Rzeźnik i z niewielkiej odległości skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Filipa Ochala. Pech nie opuszczał zamościan, którzy od 73. minuty grali w osłabieniu, po tym jak drugą żółtą kartkę za odkopnięcie piłki po gwizdku obejrzał Mateusz Łaska. Chwilę po tej sytuacji goście cieszyli się z wyrównania – po rzucie wolnym i centrze ze skrzydła piłkę głową do siatki skierował Bartłomiej Radziewicz. W końcówce spotkania obydwie strony mogły przechylić je na swoją korzyść. Po stronie Granitu niewiele pomylili się Strug i Radzewicz, natomiast po stronie Hetmana piłkę meczową miał Wójcik, który w sytuacji sam na sam strzelił nieznacznie obok słupka.
Patrząc na pozycję rywala z Bychawy, punkt może cieszyć, natomiast z przebiegu meczu szkoda straconych dwóch oczek. Zamościan czeka teraz zimowy odpoczynek, na boisko wybiegną dopiero w marcu przyszłego roku.
Hetman Zamość – Granit Bychawa 2:2 (1:0)
Bramki: Łapiński (39’), Wójcik (50’) – Rzeźnik (58’), Radziewicz (73’).
Hetman: Ochal – Łapiński, Łaska, Gierowski, Herda, Miedźwiedź, Kaznokha, Nowak (61’ Dajos), Maziarka (81’ Gałka), Sienkiewicz (64’ Szura), Wójcik.
Żółte kartki: Nowak, Herda, Łaska – Misztal.
Czerwona kartka: Łaska (Hetman, 72’, za drugą żółtą).
Sędziował: Sylwester Wuczko (Lublin).








Remisem 2:2 piłkarze Hetmana zakończyli zmagania na IV-ligowych boiskach w 2021 r.
Początek meczu należał do gości, którzy najpierw próbowali zagrozić bramce zamościan po rzucie rożnym, na następnie sytuacji sam na sam pomylił się Łukasz Strug. Potem spotkanie nieco się wyrównało, choć Hetman próbował zaskoczyć rywali głównie po stałych fragmentach gry, niestety bezskutecznie. W 37. minucie znów gorąco zrobiło się pod bramką Hetmana, po tym jak po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w słupek trafił Mateusz Misztal. Ta sytuacja zemściła się na gościach dwie minuty później. Po świetnej trójkowej akcji Mykhailo Kaznokha wypatrzył w środku Mateusza Wójcika, a ten zagrał idealną górną piłkę do wbiegającego w pole karne Sebastiana Łapińskiego. Nasz obrońca po raz kolejny wykazał się świetnym zmysłem pod bramką przeciwnika, lobując golkipera Granitu i Hetman schodził na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.
Druga połowa nie mogła się zacząć dla zamościan lepiej. Choć najpierw w bardzo dobrej sytuacji tym razem pomylił się Łapiński, to w 50. minucie dużo zimnej krwi zachował Mateusz Wójcik, który wykorzystując błąd bramkarza Granitu, przejął piłkę na szesnastym metrze i dokładnym strzałem po ziemi podwyższył prowadzenie Hetmana.
Strata drugiej bramki wyraźnie podrażniła piłkarzy z Bychawy, a Hetman niestety zbyt mocno się cofnął. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Choć najpierw znów dwukrotnie pomylił się Strug, to w 58. Minucie z jego strzału skorzystał Michał Rzeźnik i z niewielkiej odległości skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Filipa Ochala. Pech nie opuszczał zamościan, którzy od 73. minuty grali w osłabieniu, po tym jak drugą żółtą kartkę za odkopnięcie piłki po gwizdku obejrzał Mateusz Łaska. Chwilę po tej sytuacji goście cieszyli się z wyrównania – po rzucie wolnym i centrze ze skrzydła piłkę głową do siatki skierował Bartłomiej Radziewicz. W końcówce spotkania obydwie strony mogły przechylić je na swoją korzyść. Po stronie Granitu niewiele pomylili się Strug i Radzewicz, natomiast po stronie Hetmana piłkę meczową miał Wójcik, który w sytuacji sam na sam strzelił nieznacznie obok słupka.
Patrząc na pozycję rywala z Bychawy, punkt może cieszyć, natomiast z przebiegu meczu szkoda straconych dwóch oczek. Zamościan czeka teraz zimowy odpoczynek, na boisko wybiegną dopiero w marcu przyszłego roku.
Hetman Zamość – Granit Bychawa 2:2 (1:0)
Bramki: Łapiński (39’), Wójcik (50’) – Rzeźnik (58’), Radziewicz (73’).
Hetman: Ochal – Łapiński, Łaska, Gierowski, Herda, Miedźwiedź, Kaznokha, Nowak (61’ Dajos), Maziarka (81’ Gałka), Sienkiewicz (64’ Szura), Wójcik.
Żółte kartki: Nowak, Herda, Łaska – Misztal.
Czerwona kartka: Łaska (Hetman, 72’, za drugą żółtą).
Sędziował: Sylwester Wuczko (Lublin).
Prawdziwy rollercoaster przeżyli kibicie zgromadzeni na stadionie w Rożdżałowie, jednak to goście z Zamościa ostatecznie cieszyli się z trzech punktów.
Spotkanie rozpoczęło się według często oglądanego już w tym sezonie schematu – Hetman przeważał, dłużej grał piłką, ale to rywal jako pierwszy zdobył bramkę. W 18. minucie po akcji skrzydłem dokładne dogranie wykorzystał Carlitos Ibarguen, który strzałem po długim słupku pokonał Filipa Ochala. Strzelona bramka dodała więcej animuszu gospodarzom, którzy próbowali przejąć inicjatywę, a samo spotkanie do przerwy było juz zdecydowanie bardziej wyrównane.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia Hetmana. W 47. minucie przerzut piłki ze skrzydła od Myhailo Kaznokhy przejął Patryk Miedźwiedź, który przyjęciem minął obrońcę i strzałem w długi róg pokonał bramkarza Kłosa. Zamościanie poszli za ciosem – po kwadransie w roli głównej wystąpił Sebastian Łapiński, który skopiował swoje trafienie z meczu ze Startem Krasnystaw. Po rozegraniu kilku podań „z klepki” przyjął futbolówkę, ograł obrońców rywali i nie dał szans golkiperowi Kłosa. Po objęciu prowadzenia Hetman niestety niepotrzebnie się cofnął. Efektem tego był m.in. rzut wolny w 72. minucie spotkania, egzekwowany przez Damiana Kuśmierza. Silny i dokładny strzał zaskoczył naszego golkipera i na tablicy kibice zobaczyli ponownie wynik remisowy. Zamościanie nie mogli otrząsnąć się po stracie bramki, co skrzętnie wykorzystali piłkarze Kłosa. Po zaledwie trzech minutach Dominik Dąbrowski strzałem z dystansu nie dał szans Ochalowi. Kiedy wydawało się, że 3 punkty zostaną w Rożdżałowie sprawy w swoje ręce wziął Przemysław Gałka. Najpierw w 76. minucie nasz najlepszy strzelec chciał przedłużyć dośrodkowaną w pole karne piłkę, jednak zrobił to tak, że ta przelobowała bramkarza gospodarzy. Mimo chaosu na boisku końcówka spotkania należała do Hetmana, jednak bramka dająca zwycęstwo padła w jeszcze bardziej kuriozalnych okolicznościach niż poprzednia. Przemysław Gałka tyłem do bramki, z 25 metra boiska, przy linii bocznej, posłał tak zwaną „świecę” w pole karne gospodarzy, a piłka lecąca z wiatrem ponownie przelobowała zaskoczonego golkipera Kłosa.
Hetman odniósł drugie zwycięstwo z drużyną Kłosa w tym sezonie i co więcej, wreszcie przełamał się na wyjazdach. Ta wygrana z pewnością pozwoli udać się na przerwę zimową w lepszych nastrojach.
Kłos Gmina Chełm – Hetman Zamość 3:4 (1:0)
Bramki: Ibarguen (35′), Kuśmierz (72′), Dąbrowski (75′) – Miedźwiedź (47′), Łapiński (63′), Gałka (76′, 89′).
Hetman: Ochal – Łapiński, Łaska, Gierowski, Herda, Miedźwiedź (83′ Szura), Kaznokha, Nowak, Maziarka (70′ Gałka), Sienkiewicz, Wójcik (90’+3 Kozioł).
Żółte kartki: Maziarka, Wójcik, Łaska.
Sędziował: Jakub Bancerz (Lublin).










Prawdziwy rollercoaster przeżyli kibicie zgromadzeni na stadionie w Rożdżałowie, jednak to goście z Zamościa ostatecznie cieszyli się z trzech punktów.
Spotkanie rozpoczęło się według często oglądanego już w tym sezonie schematu – Hetman przeważał, dłużej grał piłką, ale to rywal jako pierwszy zdobył bramkę. W 18. minucie po akcji skrzydłem dokładne dogranie wykorzystał Carlitos Ibarguen, który strzałem po długim słupku pokonał Filipa Ochala. Strzelona bramka dodała więcej animuszu gospodarzom, którzy próbowali przejąć inicjatywę, a samo spotkanie do przerwy było juz zdecydowanie bardziej wyrównane.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od mocnego uderzenia Hetmana. W 47. minucie przerzut piłki ze skrzydła od Myhailo Kaznokhy przejął Patryk Miedźwiedź, który przyjęciem minął obrońcę i strzałem w długi róg pokonał bramkarza Kłosa. Zamościanie poszli za ciosem – po kwadransie w roli głównej wystąpił Sebastian Łapiński, który skopiował swoje trafienie z meczu ze Startem Krasnystaw. Po rozegraniu kilku podań „z klepki” przyjął futbolówkę, ograł obrońców rywali i nie dał szans golkiperowi Kłosa. Po objęciu prowadzenia Hetman niestety niepotrzebnie się cofnął. Efektem tego był m.in. rzut wolny w 72. minucie spotkania, egzekwowany przez Damiana Kuśmierza. Silny i dokładny strzał zaskoczył naszego golkipera i na tablicy kibice zobaczyli ponownie wynik remisowy. Zamościanie nie mogli otrząsnąć się po stracie bramki, co skrzętnie wykorzystali piłkarze Kłosa. Po zaledwie trzech minutach Dominik Dąbrowski strzałem z dystansu nie dał szans Ochalowi. Kiedy wydawało się, że 3 punkty zostaną w Rożdżałowie sprawy w swoje ręce wziął Przemysław Gałka. Najpierw w 76. minucie nasz najlepszy strzelec chciał przedłużyć dośrodkowaną w pole karne piłkę, jednak zrobił to tak, że ta przelobowała bramkarza gospodarzy. Mimo chaosu na boisku końcówka spotkania należała do Hetmana, jednak bramka dająca zwycęstwo padła w jeszcze bardziej kuriozalnych okolicznościach niż poprzednia. Przemysław Gałka tyłem do bramki, z 25 metra boiska, przy linii bocznej, posłał tak zwaną „świecę” w pole karne gospodarzy, a piłka lecąca z wiatrem ponownie przelobowała zaskoczonego golkipera Kłosa.
Hetman odniósł drugie zwycięstwo z drużyną Kłosa w tym sezonie i co więcej, wreszcie przełamał się na wyjazdach. Ta wygrana z pewnością pozwoli udać się na przerwę zimową w lepszych nastrojach.
Kłos Gmina Chełm – Hetman Zamość 3:4 (1:0)
Bramki: Ibarguen (35′), Kuśmierz (72′), Dąbrowski (75′) – Miedźwiedź (47′), Łapiński (63′), Gałka (76′, 89′).
Hetman: Ochal – Łapiński, Łaska, Gierowski, Herda, Miedźwiedź (83′ Szura), Kaznokha, Nowak, Maziarka (70′ Gałka), Sienkiewicz, Wójcik (90’+3 Kozioł).
Żółte kartki: Maziarka, Wójcik, Łaska.
Sędziował: Jakub Bancerz (Lublin).
W rozgrywanym w Święto Niepodległości meczu to Stal była zdecydowanym faworytem, co udowodniła na boisku, wygrywając z Hetmanem 4:1.
Piłkarze z Kraśnika bardzo szybko „ustawili” sobie spotkanie, wychodząc na prowadzenie już w 5. minucie – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Wyłupka pokonał Jakub Zieliński. Zamościanie byli bliscy błyskawicznej odpowiedzi, kiedy po dograniu ze skrzydła przez Bartłomieja Sienkiewicza Mateusz Wójcik nie wykorzystał dogodnej sytuacji, trafiając w bramkarza. Hetman próbował przejmować inicjatywę, jednak to Stal była bardziej konkretna. Najpierw po groźnej kontrze gospodarzy piłka przeszła wzdłuż linii bramkowej zamościan, jednak w 27. minucie nie pomylił się Maciej Welman, strzelając nie do obrony z narożnika pola karnego.
Tym razem druga połowa rozpoczęła się lepiej dla zamościan. W 57. minucie po zamieszaniu przed polem karnym na uderzenie z dystansu zdecydował się Mykhailo Kaznokha i jego soczysty strzał w długi róg znalazł drogę do bramki Stali. Bramka dla Hetmana podziałała mobilizująco na gospodarzy, którzy już w 72. minucie podwyższyli wynik na 3:1, a strzelcem bramki był Adrian Cybula. Zamościanie próbowali jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, a najbliżej tego był Przemysław Gałka, jednak jego strzał trafił tylko w boczną siatkę. Wynik meczu na 4:1 już w doliczonym czasie gry, ponownie po rzucie rożnym ustalił Jakub Gajewski.
Kolejne spotkanie Hetman ponownie rozegra w niedziele 14 listopada, a przeciwnikiem będzie Kłos Gmina Chełm.
Stal Kraśnik – Hetman Zamość 4:1 (2:0)
Bramki: Zieliński (5′), Welman (27′), Cybula (72′), Gajewski (90’+3) – Kaznokha (57′)
Hetman: Wyłupek – Bator, Łaska, Łapiński (65′ Nowak), Gierowski, Dajos (85′ Maziarka), Miedźwiedź, Kaznokha, Drobik, Sienkiewicz (78′ Szura), Wójcik (81′ Gałka)
Żółte kartki: Nowak, Dajos – Majewski









W rozgrywanym w Święto Niepodległości meczu to Stal była zdecydowanym faworytem, co udowodniła na boisku, wygrywając z Hetmanem 4:1.
Piłkarze z Kraśnika bardzo szybko „ustawili” sobie spotkanie, wychodząc na prowadzenie już w 5. minucie – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Jakuba Wyłupka pokonał Jakub Zieliński. Zamościanie byli bliscy błyskawicznej odpowiedzi, kiedy po dograniu ze skrzydła przez Bartłomieja Sienkiewicza Mateusz Wójcik nie wykorzystał dogodnej sytuacji, trafiając w bramkarza. Hetman próbował przejmować inicjatywę, jednak to Stal była bardziej konkretna. Najpierw po groźnej kontrze gospodarzy piłka przeszła wzdłuż linii bramkowej zamościan, jednak w 27. minucie nie pomylił się Maciej Welman, strzelając nie do obrony z narożnika pola karnego.
Tym razem druga połowa rozpoczęła się lepiej dla zamościan. W 57. minucie po zamieszaniu przed polem karnym na uderzenie z dystansu zdecydował się Mykhailo Kaznokha i jego soczysty strzał w długi róg znalazł drogę do bramki Stali. Bramka dla Hetmana podziałała mobilizująco na gospodarzy, którzy już w 72. minucie podwyższyli wynik na 3:1, a strzelcem bramki był Adrian Cybula. Zamościanie próbowali jeszcze zmniejszyć rozmiary porażki, a najbliżej tego był Przemysław Gałka, jednak jego strzał trafił tylko w boczną siatkę. Wynik meczu na 4:1 już w doliczonym czasie gry, ponownie po rzucie rożnym ustalił Jakub Gajewski.
Kolejne spotkanie Hetman ponownie rozegra w niedziele 14 listopada, a przeciwnikiem będzie Kłos Gmina Chełm.
Stal Kraśnik – Hetman Zamość 4:1 (2:0)
Bramki: Zieliński (5′), Welman (27′), Cybula (72′), Gajewski (90’+3) – Kaznokha (57′)
Hetman: Wyłupek – Bator, Łaska, Łapiński (65′ Nowak), Gierowski, Dajos (85′ Maziarka), Miedźwiedź, Kaznokha, Drobik, Sienkiewicz (78′ Szura), Wójcik (81′ Gałka)
Żółte kartki: Nowak, Dajos – Majewski