O krok od wygranej w Kielcach. Remis Hetmana z Koroną

To był naprawdę dobry mecz Hetmana, szkoda, że jedyny, który nie był transmitowany, tym bardziej, że mecz ten odbył się bez udziału publiczności. Po niezłych zawodach, wielu niestety niewykorzystanych sytuacjach piłkarze trenera Jarosława Czarnieckiego wrócili z Kielc z jednym punktem, choć do 82 minuty prowadzili z rywalem 1:0 po golu Norberta Myszki.

W mecz lepiej weszli gospodarze, którzy w pierwszym kwadransie stworzyli sobie dwie sytuacje strzeleckie. Najpierw w 3 minucie meczu strzał Bartosza Prętnika zablokował Norbert Myszka, następnie dobrą interwencją popisał się Grzegorz Gibki, który zatrzymał strzał głową Michała Dziubka.

Kilka chwil później Hetman mógł objąć prowadzenie, niestety bardzo dobrą akcję prawą stroną boiska Wesleya Caina nie był w stanie wykończyć Łukasz Pokrywka, który minął się z piłką.

W 18 minucie było jednak 1:0 dla Hetmana. Zamościanie wykonywali rzut wolny, najwyżej w polu karnym do piłki wyskoczył Norbert Myszka, który nie dał szans Jakubowi Osobińskiemu i wyprowadził biało-zielono-czerwonych na prowadzenie.

Mecz był dosyć wyrównany, każda z drużyn szukała swoich okazji strzeleckich, jednak do końca pierwszej połowy więcej bramek już nie padło.

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla Hetmana, a przynajmniej powinna tak się rozpocząć. Rafał Kruczkowski znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem rezerw kieleckiej Korony, przelobował golkipera gospodarzy i niestety, ale również i bramkę. Po chwili kolejny raz przy piłce znalazł się pomocnik Hetmana, ale tym razem pewną interwencją popisał się Jakub Osobiński.

Im bliżej było końca meczu, tym przewaga Hetmana narastała, niestety kolejny raz brakowało skuteczności lub… szczęścia. W 67 minucie meczu do piłki z rzutu wolnego podszedł Rafał Kruczkowski, uderzył wydawało się bezbłędnie, ale kolejny dobrze między słupkami spisał się Jakub Osobiński.

O tym, że niewykorzystane sytuacje się mszczą piłkarze Hetmana przekonali się w 82 minucie meczu, kiedy to Jakub Konstantyn strzałem głową wykończył dobre dośrodkowanie Dawida Więckowskiego.

Hetman po utracie gola nie poddał się i trzeba oddać piłkarzom naszej drużyny, że mogli zdobyć jeszcze trzy gole. Najpierw dobrze z rzutu wolnego uderzał Piotr Dajos, następnie w doliczonym już czasie gry dwie doskonałe okazje stworzył sobie Mikołaj Grzęda.

Najpierw strzał napastnika Hetmana z pięciu metrów instynktownie obronił Jakub Osobiński, chwilę później kolejny raz pojedynek wygrał golkiper gospodarzy, który sparował strzał Mikołaja Grzędy na poprzeczkę.

Hetman przeważał, kreował sytuacje, Korona swoich okazji szukała głównie w kontratakach, ale te skutecznie były blokowane przez pewnie grającą linię obrony, ale i przytomnie broniącego Grzegorza Gibkiego.

Należy zauważyć, że Hetman w sobotnie południe w Kielcach był najbliżej wygranej w całym sezonie. Za walory estetyczne jednak nikt punktów nie przyznaje, stąd też do Zamościa piłkarze naszej drużyny wrócili tylko z jednym punktem.

Za tydzień przed Hetmanem kolejny mecz wyjazdowy. W Nowym Targu zamościanie zmierzą się z miejscowym Podhalem, które dzisiaj (18.10) w Sieniawie zmierzy się z Sokołem.

Ze statystycznego obowiązku należy dodać, że Hetman mecz kończył w dziesiątkę, kiedy to czerwoną kartką, za dwie żółte ukarany został  w doliczonym czasie gry Rafał Kruczkowski.

Korona II Kielce 1:1 (0:1) K.S. Hetman Zamość

Strzelcy bramek: Jakub Konstantyn 82′ – Norbert Myszka 18′.

Hetman: Gibki – Wolanin, Grzęda, Myszka, Szatała – Pupeć (75’ Jaroszyński), Kruczkowski, Ozcifici (60’ Dajos), Pokrywka (90’ Gierowski), Białousko – Cain.

Korona II: Osobiński – Więckowski, Kośmicki, Dziubek (K), Cukrowski (83’ Kralka), – D. Lisowski (58’ Konstantyn), Turek (65’ Bujak), Prętnik, J. Górski (58’ Przybysławski) (83’ Malec) – Sowiński, Piróg.

Żółte kartki: Bujak, Więckowski – Ozcifici, Białousko, Wolanin, Kruczkowski, Dajos, Myszka, Grzęda.

Czerwona kartka: 90’ Kruczkowski (za dwie żółte).

Sędzia: Michał Wasil (KS Lublin).