Pozostał niedosyt. Hetman zremisował z Jutrzenką Giebułtów

Mecz, który trener Piotr Powroźnik zapowiadał jako mecz walki z pewnością takim był. Obydwie drużyny wyszły na boisko bardzo zmotywowane, po piłkarzach jednej i drugiej strony widać było dużą wolę walki i chęć odbicia się od dna ligowej tabeli.

Konkretniejsi w pierwszych minutach byli jednak przyjezdni. Już w 8 minucie bardzo dobre dośrodkowanie doszło do zawodnika Jutrzenki, napastnik gości uderzył piłkę głową, jednak na posterunku tym razem był Grzegorz Gibki, który efektowną paradą zatrzymał atak gości.

Z upływem czasu do głosu dochodzić zaczęli piłkarze Hetmana, choć optyczna przewaga nie przekładała się jednak na okazje bramkowe. W 20 minucie meczu Wesley Cain został w brutalny sposób potraktowany łokciem przez rywala z Giebułtowa, ale sędzia pozostawał niewzruszony i to pomimo tego, że napastnik Hetmana wymagał interwencji medycznej.

Gwizdek sędziego milczał również, gdy brutalny atak na nogi Okana Ozcifci zaprezentował inny zawodnik Jutrzenki. Co jednak zabierał sędzia, piłkarze Hetmana sami sobie wywalczyli. W 24 minucie meczu rzut rożny wykonywał Rafał Kruczkowski, rozegrał piłkę w Wesleyem Cainem, ten choć na raty, to zagrał do Rafała Turczyna, a kapitan biało-zielono-czerwonych otworzył wynik meczu i było 1:0 dla Hetmana.

Hetman po objęciu prowadzenia nabrał wiatru w żagle. Dwie minuty później swoją szansę miał Wesey Cain. Rozgrywający bardzo dobry mecz Rafał Kruczkowski skierował prostopadłe podanie do napastnika zamościan, który niestety będąc w znakomitej sytuacji strzeleckiej nie trafił do siatki.

Kilka minut później mógł być remis, na szczęście dla Hetmana piłka po uderzeniu pomocnika drużyny gości trafiła w słupek.

Im bliżej końca pierwszej połowy, tym większa była nerwowość w grze Hetmana. Stalowe nerwy w pierwszej połowie spotkania miał Norbert Myszka, który rozbijał ataki gości. Zamościanie kolejną okazję do strzelenia gola stworzyli sobie w 32 minucie meczu. Niezłe dośrodkowanie Rafała Turczyna z rzutu rożnego, do piłki doszedł Norbert Myszka, ale jeszcze lepiej w polu karnym zachował się bramkarz Jutrzenki, który zatrzymał szarżującego stopera Hetmana.

W 40 minucie kolejny raz przypomnieli o sobie goście z Giebułtowa, ale na posterunku stał Grzegorz Gibki, który zatrzymał atak zespołu Piotra Powroźnika. Do końca pierwszej połowy wynik meczu nie uległ zmianie i to Hetman w końcu do szatni schodził prowadząc 1:0.

Drugą połowę – analogicznie jak pierwszą – lepiej rozpoczęli goście. Już w 47 minucie meczu kolejną przytomną, ale i dobrą interwencją wykazał się Grzegorz Gibki, który zatrzymał sytuację na sam z rywalem. Trzy minuty później kolejny raz w sytuacji sam na sam znalazł się Wesley Cain. Kanadyjczyk miał jednak problem z pokonaniem bramkarza i wynik nie ulegał zmianie.

W 53 minucie meczu kolejna okazja Hetmana, strzał Okana Ozcifci trafia jednak wprost w rękawice golkipera Jutrzenki, a ten szybkim wyprowadzeniem uruchamia kontratak gości. Szybko przeniesiona piłka w pole karne Hetmana trafia po płaskim dośrodkowaniu pod nogi Krzysztofa Kozieła,  a ten bez większych problemów doprowadza do wyrównania. Przy akcji bramkowej gości ewidentnie zaspała defensywa Hetmana.
Po stracie bramki Hetman jednak nie załamuje się i dąży do ponownego wyjścia na prowadzenie.

W 57 minucie dochodzi do chyba najbardziej kuriozalnej sytuacji w meczu. Długa piłka do Wesleya Caina, który ściga się z obrońcami gości i ostatecznie wygrywa pojedynek, pada jednak tuż przed polem sfaulowany przez obrońcę gości. Sędzia gwiżdże, podbiega do leżących zawodników i gdy wszyscy zgromadzeni na stadionie są pewni, że zaraz sięgnie po czerwoną kartkę, ten… wskazuje na faul w ataku i  rzut wolny dla gości.

Zarówno na boisku jak i przy ławce rezerwowych zrobiło się bardzo nerwowo efektem czego pierwszą żółtą kartkę w tym dość ostrym meczu otrzymuje… trener zamościan, Jarosław Czarniecki.

Po upływie zaledwie trzech minut sprawiedliwości staje się za dość – w polu karnym faulowany zostaje Rafał Kruczkowski i sędzia wskazuje na jedenastkę. Do piłki podchodzi sam poszkodowany i pewnym strzałem pokonuje bramkarza gości – 2:1 i Hetman ponownie wychodzi na prowadzenie.

W kolejnych minutach Hetman nie cofa się i próbuje podwyższyć prowadzenie. Na słowa uznania zasługuje bardzo dobry w dzisiejszym spotkaniu Rafał Kruczkowski. To właśnie po faulu na nim w 64 minucie sędzia wskazuje na rzut wolny – w dalszym ciągu jednak bez kartek. Niestety kolejny stały fragment gry dla zamościan był początkiem ich kłopotów. Sytuacja bardzo podobna do tej z 53 minuty – szybkie wznowienie przez bramkarza, jedno podanie za plecy zamojskich obrońców i niestety ewidentny błąd popełnia Grzegorz Gibki, który najpierw wychodzi, a po chwili cofa się do własnej bramki. Niezdecydowanie bramkarza Hetmana wykorzystuje Tomasz Kaczor i ponownie mamy remis,  2:2.

Hetman jednak nie poddaje się i próbuje ponownie wyjść na prowadzenie. Wydaje się, że te wysiłki przyniosą skutek, gdy w 71 minucie obrońca Jutrzenki ewidentnie odbija piłkę ręką po dośrodkowaniu zawodnika Hetmana w polu karnym. Ponownie jednak negatywnym bohaterem spotkania zostaje sędzia, który wskazuje na… rzut rożny dla zamościan.

Po kilku minutach znowu w ataku Hetman, tym razem Rafał Turczyn, który dośrodkowuje w pole karne, jednak Wesley Cain minimalnie pudłuje. Nadal  trwa festiwal indolencji i błędów sędziego, który tym razem w 79 minucie nie widzi rożnego dla gospodarzy. W 80 minucie znowu ambitnie grający Hetman przystępuje do ataku, ładna, kombinacyjna akcja zakończona strzałem Damiana Pupcia, niestety zbyt lekkim żeby zaskoczyć bramkarza gości.

Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Hetman miał chyba najlepszą okazję do zdobycia decydującej bramki – po rzucie wolnym i zamieszaniu w polu karnym do strzału dochodzi Piotr Białousko, bramkarz Jutrzenki mija się z piłką, jednak tę praktycznie z linii bramkowej wybija obrońca – nadal mamy 2:2.

Po kilku minutach znowu do sytuacji strzeleckiej dochodzi Norbert Myszka, uderza po stałym fragmencie gry, jednak niestety i tym razem niecelnie. Do końca spotkania choć nieco chaotycznie, obydwie drużyny grały o pełną pule i widać było, że żadnej z nich nie zadowala remis.

Wynik jednak nie uległ zmianie i wydaje się, że to piłkarze Hetmana mogą w tej sytuacji czuć duży niedosyt.

Chcąc realnie myśleć o utrzymaniu w trzeciej lidze, takie mecze należy bezwzględnie wygrywać. Hetman dzisiaj, choć rozegrał niezłe zawody i dwa razy wychodził na prowadzenie, to nie utrzymał go do końca tracąc bramki po kontrach i dość prostych błędach.

Następna okazja do zdobycia pierwszych trzech punktów już w najbliższą sobotę (17 października) w Kielcach. Piłkarze Hetmana zmierzą się z rezerwami miejscowej Korony, które przegrały dzisiaj z Podhalem Nowy Targ 0:3.

Na koniec słowo o sędzim Konradzie Tomczyku, który był po prostu słaby lub jak to mawiał trener Przemysław Cecherz – tendencyjny, ale my tym razem powstrzymamy się od używania inwektyw.

K.S. Hetman Zamość 2:2 (1:0) Jutrzenka Giebułtów

Strzelcy bramek: Rafał Turczyn 24’, Rafał Kruczkowski (61’ k) – Krzysztof Kozieł 53’, Tomasz Kaczor 68’.

Żółte kartki: Rafał Turczyn, Norbert Myszka, Okan Ozcifci, Damian Pupeć, Jarosław Czarniecki (trener) – Maciej Kozicki.

Hetman: Gibki – Wolanin, Myszka, Szatała – Turczyn, Ozcifci (78’ Dajos), Kruczkowski, Pupeć, Pokrywka (66′ Białousko) – Grzęda, Cain.

Jutrzenka: Guguła – Bizoń, Zieliński, Kowalski, Leśniak, Bierówka (46′ K. Kozieł), Balawender, Kaczor (81′ Pietrzyk), Litewka (46′ B. Kozieł), Majcherczyk, Zawadzki (77′ Kozicki).

Sędzia:
Konrad Tomczyk (KS Jarosław).

Widzów: 400.