• ul. Królowej Jadwigi 8
  • 22-400 Zamość

  • tel. 533 697 006
  • e-mail: sekretariat@kshetman.zamosc.pl

  • nr konta: 36 1240 2816 1111 0010 6632 2190

Z KRASNOBRODU DO EKSTRAKLASY

Przez pięć lat trenował w Zamościu, pochodzi z Krasnobrodu, a teraz swoje umiejętności prezentuje na boiskach Ekstraklasy. Piłkarz Górnika Zabrze Bartłomiej Olszewski opowiada nam m.in. o początkach kariery, przenosinach do Zabrza i grze z mistrzami Polski.

04.12.2017

Jak wspominasz treningi w Zamościu?

W Zamościu trenowaliśmy na obiektach PTTK. To były boiska z naturalną nawierzchnią, ale zimą mieliśmy okazję ćwiczyć na boisku ze sztuczną nawierzchnią. W tamtym czasie niewiele drużyn na Lubelszczyźnie miało taką możliwość. Trenował mnie Wiesław Wieczerzak – fajny trener, który często motywował swoimi ciekawymi tekstami. Drużyna była zgrana, dobrze się rozumieliśmy, co przenosiło się na wyniki ligowe. Cały czas walczyliśmy o miejsca na pudle. Nasza dobra postawa ligowa sprzyjała temu, by kilku zawodników zostało powołanych do kadry Lubelszczyzny (LZPN).

Już jako nastolatek czułeś, że wylądujesz w kadrze zespołu z Ekstraklasy? Co według Ciebie sprawiało, że byłeś lepszy od rówieśników?

Wiadomo, że od małego miało się ogromne marzenia. Raczej nie myślałem wtedy, czy będę grał w Ekstraklasie, czy też w innej lidze. To były moje początki i wiedziałem, że jeśli będę systematycznie trenował, z dnia na dzień poprawiał swoje umiejętności, to w końcu popłaci. Jestem skromnym chłopakiem i nigdy nie powiem wprost, że jestem od kogoś lepszy. Boisko zawsze wszystko zweryfikuje i pokaże kto tak naprawdę jest dobry. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że byłem lewonożny, a takich zawodników jest zawsze mniej.

Jak wyglądały przenosiny do Zabrza? Ktoś podpatrzył Twoją grę, zainteresował się i zaproponował wyjazd?

Grałem w kadrze wojewódzkiej, w której graliśmy mecze z innymi lokalnymi kadrami. W jednym  ze spotkań wypatrzył mnie dyrektor sportowy Górnika Zabrze Andrzej Orzeszek (były trener Hetmana Zamość przyp. red.). Dostałem propozycje pojechania do klubu z Ekstraklasy na dwutygodniowe testy, które przeszedłem pozytywnie. Przyznam, że początki w Zabrzu nie były łatwe. Byłem sam ze świadomością, że wszyscy moi znajomi i rodzina są daleko. W bursie było nas z trzydziestu. Złapałem z chłopakami fajny kontakt, co pewnie przyczyniło się do tego, że zostałem na dłużej.

Twoi znajomi z młodych lat podkreślają, że zawsze byłeś przywódcą, inni słuchali się Ciebie. Jak czujesz się w klubie z Ekstraklasy, w którym grają starsi i bardziej doświadczeni zawodnicy? Takie cechy pomagają młodemu zawodnikowi?

Nie, nie uważam, że byłem przywódcą. Raczej osobą, z którą nikt się nie nudził. W Zabrzu spędziłem z 5 lat, więc cenię ten klub. W szatni Górnika jest dużo młodzieży, dogaduję się z chłopakami bez problemu, a starsi i bardziej doświadczeni zawodnicy to wzór dla młodych. Można od nich się wiele nauczyć, choćby patrząc na samo poruszanie się po boisku. Doświadczeni zawodnicy sami dużo mówią, podpowiadają  na treningach, wtedy jest o wiele łatwiej.

24337196_1567121770021222_697043361_n

Wypożyczenie do MKS-u Kluczbork pozwoliło Ci ograć się w seniorskiej piłce?

Dokładnie tak. W Kluczborku zacząłem grać na poziomie seniorskim, co jest bardzo ważne i właśnie tam zrobiłem duży krok do przodu. Każda minuta na boisku była cenna, a ja starałem się występować na boisku jak najczęściej. Czas spędzony w Kluczborku pozwolił wrócić i grać do Zabrza.

Spędziłeś w tym sezonie 44 minuty na boiskach Ekstraklasy w pięciu meczach. Co ciekawe, wszedłeś z ławki w obu starciach z Legią Warszawa. Jak smakowało zwycięstwo z Mistrzami Polski przy pełnych trybunach w Zabrzu?

 Każdy mecz w Zabrzu to święto. Ludzie tłumami przychodzą na mecze. Być w centrum uwagi przy tak ogromnych trybunach (24 tysiące miejsc), grając z mistrzem Polski i do tego wygrać to mega uczucie naprawdę ciężkie do opisania.

Po meczu w Warszawie czułeś z pewnością zupełnie inne emocje. Jak sobie z tym poradziłeś?

Czuliśmy ogromny niedosyt, bo przegrana była najgorszym wymiarem kary. Mieliśmy swoje sytuacje, ale coś poszło nie tak. Nie podłamaliśmy się, wiedzieliśmy, że mecz z Legią to wypadek przy pracy. Liga jest długa, trzeba walczyć o kolejne punkty.

 Podpisałeś z Górnikiem kontrakt do 30 czerwca 2018 roku. Jakie są Twoje kolejne cele na dalszy etap kariery?

Do końca trwania kontraktu zrobię wszystko, aby pokazać się z jak najlepszej strony i udowodnić trenerowi, że zasługuję na bycie w klubie 14-krotnego mistrza Polski.

 Na pewno jednym z Twoich marzeń jest gra w reprezentacji Polski. Myślisz, że to realne?

Wiarę zawsze trzeba mieć. Trzeba ją połączyć z ciężką pracą i chęcią rozwijania. W zamian za to można dostać się do reprezentacji. Kto wie co będzie dalej…

24337453_1567121766687889_1482671087_n

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu występując w 1-ligowcu  wyobrażałeś sobie, że w grudniu 2017 będziesz grał w klubie, który jest liderem Ekstraklasy?

Mieliśmy młody skład głodny sukcesów. Szanse były małe, bo z tego co pamiętam na 9 kolejek  przed końcem sezonu eksperci dawali nam mniej niż 1% szans na awans. Każdy z drużyny po cichu myślał o awansie. Z każdym meczem przybliżaliśmy się do sukcesu, co na końcu się udało.

Śledzisz losy 4-ligowego  Hetmana?

Zdarza mi się i spoglądam tam na tabelę. Tak samo interesuje się Igrosem Krasnobród.

Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia.

Dzięki.

 

Mateusz Różycki, fot: Facebook, zdjęcia prywatne