• ul. Królowej Jadwigi 8
  • 22-400 Zamość

  • tel. 533 697 006
  • e-mail: sekretariat@kshetman.zamosc.pl

  • nr konta: 36 1240 2816 1111 0010 6632 2190

Wiatr pomógł Hetmanowi wygrać w Werbkowicach

Pierwszy w historii mecz Hetmana Zamość z Kryształem Werbkowice rozegrany został w kwietniu 1992 roku. Na boisku w Werbkowicach zespół z Zamościa wygrał 1:0 (1:0). Gola na wagę awansu Hetmana do ćwierćfinału Pucharu Polski na szczeblu województwa zamojskiego strzelił bezpośrednio z rzutu rożnego Mariusz Romańczuk. Pomogły mu w tym siły natury. „Wiatr zaniósł piłkę do bramki Kryształu” – czytamy w tytule relacji, zamieszczonej na łamach „Kroniki Zamojskiej” (nr 15 z dn. 15 kwietnia 1992 roku).

Był początek kwietnia 1992 roku. Hetman Zamość prowadził w tabeli trzecioligowej grupy VII. Zespół z Zamościa, grający pod szyldem firmy Kadex, obrał kurs na II ligę. Piłkarze szkoleni przez trenera Włodzimierza Gąsiora wygrywali w lidze mecz za meczem. Jeszcze wtedy nie byli pewni tego, że dwa miesiące później będą świętować historyczny awans. Kryształ Werbkowice zajmował wówczas siódme miejsce w liczącej dwanaście zespołów zamojskiej klasie okręgowej. W tabeli prowadził Olimpiakos Tarnogród, a kolejne lokaty zajmowały: Sokół Zwierzyniec, Tanew Majdan Stary, Ruch Izbica, Echo Zawada i Huczwa Tyszowce. Los zetknął Hetmana z Kryształem w czwartej rundzie rozgrywek Pucharu Polski na szczeblu województwa zamojskiego.

Pamiętny mecz Kryształu z Hetmanem na boisku w Werbkowicach rozgrywany był w porywistym wietrze. Za zdecydowanego faworyta uchodził Hetman, który kilka dni wcześniej wygrał spotkanie ligowe z Bronią w Radomiu 3:0. Zamościanie przyjechali do Werbkowic bez kilku zawodników z podstawowej jedenastki. Lublinianie Janusz Dec i Krzysztof Krukowski dostali wolne, Włodzimierz Kobzew zmagał się z kontuzją, a Robert Szala musiał pauzować za czerwoną kartkę, którą ukarany został na stadionie w Radomiu. Rezerwa zespołu trenera Włodzimierza Gąsiora wówczas była na tyle silna, że nawet absencje czołowych zamojskich piłkarzy w najmniejszym stopniu nie zwiększały szans Kryształu na awans do ćwierćfinału pucharowych zmagań w okręgu.

Kryształ był wówczas przeciętnym zespołem nawet na miarę klasy okręgowej. – W Krysztale występowali wtedy tylko piłkarze z Werbkowic i najbliższej okolicy. W miarę regularnie trenowaliśmy, jednak nie byliśmy zespołem grającym ładnie, technicznie. Prowadzący drużynę Jerzy Kula był trenerem „z własnego podwórka”. Jako szkoleniowiec nie miał zbyt dużego bagażu doświadczeń. Lubił nas pogonić w teren. Bardzo dużo biegaliśmy na treningach. Na boisku byliśmy zawzięci i wybiegani. Nawet mecz z Hetmanem wytrzymaliśmy do końca pod względem kondycyjnym. Braki w wyszkoleniu nadrabialiśmy ambicją, wolą walki i siłą. Na Hetmana wyszliśmy z bojowym nastawieniem, jak na każdy inny mecz – wspomina Piotr Kot, były piłkarz Kryształu, a dziś wiceprezes zarządu klubu sportowego z Werbkowic.

Występ Hetmana w Werbkowicach wzbudził niemałe zainteresowanie w regionie. Na stadionie zebrała się spora liczba widzów, którzy przyjechali z różnych stron ówczesnego województwa zamojskiego. – Piłkarze Płomienia Trzeszczany woleli obejrzeć nasz mecz z Hetmanem, niż pojechać na pucharowy mecz z Alwą Brody Małe. Płomień oddał swoje spotkanie w Pucharze Polski walkowerem – przypomina Piotr Kot.

W meczu z Hetmanem Kryształ zagrał w składzie: Marek Łukasiuk – Mariusz Wróbel, Sławomir Kozyra, Marek Drewniak, Jarosław Wójtowicz (Mariusz Łyciuk) – Piotr Kot, Jacek Gura, Stanisław Reszczyński (Artur Brzóska), Maciej Iwon – Lucjan Wyskiel, Maciej Tucki. – Przez wiele lat grałem w Krysztale na pozycji forstopera, ale przeciwko Hetmanowi wystąpiłem w ataku. Nie byłem dobrze przygotowany do tego spotkania. Na mecz dostałem zwolnienie z wojska. Służyłem w straży granicznej w Hrubieszowie. Rzadko mogłem przyjeżdżać na treningi do Werbkowic. O kondycję dbałem w wojsku. Systematycznie biegałem, żeby być w dobrej formie. Wcześniej uprawiałem lekkoatletykę w Unii Hrubieszów. Do walki przeciwko Hetmanowi potrzebna była właśnie wytrzymałość – mówi Maciej Tucki, były piłkarz Kryształu.

Kryształ skutecznie, momentami wręcz desperacko odpierał ataki Hetmana. Sporadycznie wyprowadzał kontrataki. Po jednej z kontr obrońca Leszek Malowany, który po latach został piłkarzem Kryształu, wybił piłkę ręką z bramki. W 27 minucie przed szansą na zdobycie bramki z karnego stanął Marek Drewniak. Bramkarz Hetmana Sebastian Łukiewicz nie dał się pokonać. Obronił strzał piłkarza z Werbkowic. – Było przeciwko komu grać. Hetman był wtedy naprawdę mocny. Pewnie wygrał III ligę. Dużo się nauczyliśmy, dzięki tej pucharowej potyczce z Hetmanem. Przede wszystkim pojęliśmy, jak ważne jest boiskowe cwaniactwo. Do dziś ten mecz wspominam z wielkim sentymentem – opowiada Maciej Tucki, który wiele lat później przyjechał do Werbkowic na mecz z AMSPN Hetman Zamość jako kierownik tej drużyny.

Faworyt wygrał z wyraźną pomocą sił przyrody. W 42 minucie z kornera dośrodkował Mariusz Romańczuk. Ku zaskoczeniu wszystkich piłka wpadła do bramki. – Wiatr był tak silny, że piłka zmieniła nagle kierunek lotu – wspomina Maciej Tucki. „Kryształ przyjął wariant obronny, z którym Hetman nie mógł sobie poradzić. Właściwie gra cały czas toczyła się na połowie gospodarzy. Strzały piłkarzy gości albo mijały cel, albo stawały się łupem dobrze broniącego Marka Łukasiuka […] W drugiej połowie gra się wyrównała. Hetman miał optyczną przewagę, ale nie mógł sforsować obrony Kryształu. W sumie piłkarze z Werbkowic przy większym szczęściu mogli ten mecz wygrać. Ale – jak to w przysłowiu – biedniejszemu zawsze wiatr w oczy” – pisała „Kronika Zamojska” (nr 15 z dn. 15 kwietnia 1992 roku).

Hetman zagrał w Werbkowicach w składzie: Sebastian Łukiewicz – Kamil Twarowski, Józef Dankowski, Leszek Malowany, Andrzej Kołodziej – Robert Kulik, Tomasz Jurkowski, Grzegorz Płoszaj, Mariusz Romańczuk – Krzysztof Bojda, Andrzej Pidek (60 Ireneusz Suchowierzch). Wygrana z Kryształem zapoczątkowała drogę Hetmana po główne trofeum w rozgrywkach Pucharu Polski na szczeblu województwa lubelskiego. W ćwierćfinale zespół z Zamościa wygrał w Aleksandrowie z występującą wówczas w „okręgówce” Aleksandrią 8:0, a w półfinale okazał się lepszy od Prywaciarza Tomaszów Lubelski (klasa C), pokonując tę drużynę 6:2 na wyjeździe i 13:0 u siebie. Z kolei w finale ograł 4:1 drużynę rezerw Hetmana, walczącą bez powodzenia z Granicą Chełm o awans do III ligi. Dwa gole dla pierwszego zespołu strzelił Włodzimierz Kobzew, a po jednym Tomasz Jurkowski i Krzysztof Krukowski. Honor zamojskiej „dwójki” uratował trafieniem z karnego Marcin Łyś.

W ostatnich latach zespół z Zamościa, grając pod szyldem AMSPN Hetman, pięć razy rywalizował z Kryształem. W sezonie 2011/2012, w klasie okręgowej wygrał w Mirczu (w Werbkowicach trwała budowa stadionu) 2:1, a w rewanżu, w Zamościu – 3:0. Z kolei w finale okręgowego Pucharu Polski, w maju 2012 roku na zamojskim stadionie padł remis 2:2. W karnych nasi wygrali 3:2. Natomiast w sezonie 2014/2015, w rozgrywkach lubelskiej IV ligi w Zamościu nasi wygrali 5:2, zaś w Werbkowicach był remis 1:1.

We wszystkich pięciu meczach, w barwach zespołu z Zamościa występowali Bartłomiej Mazur i Hubert Czady, którzy będą mogli zaprezentować swoje umiejętności na stadionie w Werbkowicach także w najbliższą środę (28 września o godz. 15.30), w meczu półfinałowym okręgowego Pucharu Polski. Warto dodać, że obaj piłkarze byli swego czasu także zawodnikami Kryształu. Wątków, łączących zespoły z Zamościa i Werbkowic jest zdecydowanie więcej. Chociażby taki, że trenerem Kryształu jest Robert Wieczerzak, były szkoleniowiec AMSPN Hetman. Natomiast wśród jego podopiecznych są piłkarze z Zamościa i wychowankowie „autonomicznej”: Dawid Dobromilski, Przemysław Gałka, Adrian Wołoch, Krystian Wołoch i Dawid Wurszt. Warto dodać, że ostatnio do drużyny z Werbkowic dołączył Michajło Kaznocha, który w poprzedniej rundzie występował w trzecioligowym zespole trenera Krzysztofa Rysaka, a latem na krótko zakotwiczył w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki.

Czego możemy się spodziewać po Krysztale i Hetmanie w środę? – Liczę na dobrą grę obu zespołów. Wynik będzie sprawą otwartą, jak to w meczach pucharowych. Atutem Kryształu z pewnością będzie własny stadion, a ponadto nasi piłkarze uwierzyli w siebie i po kilku niepowodzeniach na początku sezonu teraz wygrywają w lidze mecz za meczem. Chcielibyśmy spłatać Hetmanowi psikusa. Zespół z Zamościa jest na fali. W lidze wraz z Chełmianką idzie jak burza. Są mocne, ale – tak myślę – nie wygrają wszystkich meczów do końca rundy. Z pewnością gdzieś te drużyny będą musiały się potknąć. Może Hetman zaliczy wpadkę w Werbkowicach? – zastanawia się Piotr Kot.

Warto podkreślić, że kilkanaście dni później Hetman znowu pojedzie na potyczkę do Werbkowic. W niedzielę, 16 października o godz. 14 drużyny zmierzą się w ramach trzynastej kolejki rozgrywek lubelskiej IV ligi.

MaSzt
poniedziałek, 26 września 2016