• ul. Królowej Jadwigi 8
  • 22-400 Zamość

  • tel. 533 697 006
  • e-mail: sekretariat@kshetman.zamosc.pl

  • nr konta: 36 1240 2816 1111 0010 6632 2190

Nieważne z kim, aby u siebie

Terminarz rozgrywek lubelskiej IV ligi poznamy dopiero wtedy, gdy pracę zakończy Komisja Licencyjna Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Być może nastąpi to już w następnym tygodniu. Kompletna stawka drużyn, które zagrają w czwartoligowym sezonie 2016/2017, wciąż nie jest znana.

Rywalizacja w lubelskiej IV lidze rozpocznie się w pierwszy weekend sierpnia. Znane są daty rozgrywania poszczególnych kolejek rundy jesiennej, ale szczegółowy terminarz nie został jeszcze opracowany. Być może harmonogram gier poznamy już w przyszłym tygodniu. – Pracę musi zakończyć Komisja Licencyjna. Kolejne posiedzenie komisji zaplanowane zostało na najbliższy poniedziałek, ale możliwe jest jeszcze spotkanie w środę – informuje prezes Lubelskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Bartnik, były trener Hetmana Zamość w dawnej II lidze.

Wszystko wskazuje na to, że czwartoligową licencję na najbliższy sezon otrzymają wszystkie zespoły, które w sportowej rywalizacji uzyskały prawo do występowania na tym szczeblu rozgrywek. Niektórym licencja przypadnie warunkowo. Najwięcej problemów mają zespoły, które awansowały z klasy okręgowej. Na swoich obiektach nie będą mogli grać w IV lidze mistrzostwie „okręgówki” bialskopodlaskiej i chełmskiej, odpowiednio LKS Milanów i Kłos Gmina Chełm. – LKS Milanów zgłosił do rozgrywek stadion w Parczewie. W tym tygodniu na tym obiekcie wizytowała komisja weryfikacyjna LZPN – mówi prezes Zbigniew Bartnik.
Z kolei zespół z gminy Chełm w roli gospodarza prawdopodobnie będzie występował w Żmudzi. Natomiast duży znak zapytania pojawił się w kwestii Lublinianki. Co prawda spadkowicz z III ligi zgłosił się do rozgrywek czwartoligowych, jednak z powodu trudności finansowych rozważa występy w klasie okręgowej. – Jeśli Lublinianka nie zagra w IV lidze, to wtedy w tej klasie rozgrywkowej utrzyma się jedna drużyna więcej. Będzie to Opolanin Opole Lubelskie, który jest najwyżej sklasyfikowanym w tabeli spadkowiczem – wyjaśnia prezes Zbigniew Bartnik.

W sezonie 2016/2017 w lubelskiej IV lidze zagra 18 zespołów, ale już w następnym sezonie – 16. Oznacza to, że po zakończeniu rozgrywek do klasy okręgowej spadnie co najmniej pięć drużyn, a liczba spadkowiczów wzrośnie o tyle, ile drużyn z woj. lubelskiego nie zdoła utrzymać się w III lidze (na tym szczeblu rozgrywek zagrają: Motor Lublin, Avia Świdnik, Orlęta Radzyń Podlaski i Podlasie Biała Podlaska).

Rozgrywki w IV lidze Hetman chciałby zacząć u siebie. Pod tym względem wszyscy w naszym klubie są zgodni. Trener Krzysztof Rysak mówi, że rywal jest mu obojętny. – Najważniejsze jest to, żebyśmy mogli zagrać na własnym stadionie. Byłaby to kontynuacja święta z okazji reaktywacji klubu. Najpierw mecz towarzyski z pierwszoligową Stalą Mielec, następnie prezentacja naszego zespołu na Rynku Wielkim, wreszcie inauguracja sezonu u siebie – to byłby doskonały scenariusz. Jest mi obojętne, z kim zagramy na rozpoczęcie sezonu. Ucieszyłbym się, gdyby to był pretendent do awansu. Byłoby to atrakcyjne dla kibiców. A nam zależy na tym, żeby na nasze mecze przychodziło ich jak najwięcej. Kiedy na stadionie jest wysoka frekwencja, wtedy tworzy się dobra atmosfera, która wyzwala w piłkarzach dodatkowe siły – twierdzi trener Krzysztof Rysak.
Dyrektor Piotr Welcz chciałby na inaugurację uniknąć Chełmianki. – Taki mecz powinien być rozgrywany na koniec sezonu, jak w ekstraklasie potyczka Legii z Lechem – zauważa Piotr Welcz.
Czyżby pan Piotr marzył o tym, żeby mecz Hetmana z Chełmianką miał przesądzić o mistrzostwie IV ligi? – Aż tak daleko idących wniosków prosiłbym nie wyciągać. Chcemy oczywiście awansować do III ligi, ale na realizację tego planu dajemy sobie dwa lata – mówi Piotr Welcz.
Rywal obojętny jest także piłkarzom Hetmana. Dla Rafała Turczyna istotne jest to, żeby w pierwszym meczu mógł zaprezentować się na zamojskim stadionie. – Z punktu widzenia kibiców dobrze by było, gdyby na inaugurację przyjechał do Zamościa jakiś atrakcyjny rywal, np. Łada lub Chełmianka. Wtedy frekwencja na stadionie byłaby duża, a o to przecież nam chodzi. Dla mnie, jako piłkarza, przeciwnik nie jest istotny, ponieważ do każdego meczu podchodzę z takim samym nastawieniem. Każdy mecz, bez względu na klasę i renomę przeciwnika, zawsze jest dla mnie tak samo ważny. Do każdego występu przystępuję tak samo skoncentrowany, każdy mecz jest dla mnie misją do spełnienia – podkreśla Rafał Turczyn.

MaSzt
piątek, 1 lipca 2016